CzytaMisie

CzytaMisie Wydawnictwo "CzytaMisie". dziećmi trudnymi.

Wydawnictwo Edukacyjne „CZYTAMISIE” specjalizuje się w następujących dziedzinach:
– nauczanie przedszkolne i wczesnoszkolne;
– kształcenie i zabawa metodą harcerską – metodyką zuchową;
– terapia pedagogiczna;
– wspomaganie rozwoju dziecka (także z niepełnosprawnościami);
– logopedia. Wydawnictwo CzytaMisie jest partnerem Wydawnictwa Fraszka Edukacyjna oraz kontynuujemy tradycje wydawnictwa „Zuchm

istrz” w postaci kolejnych edycji poradnika „Zucherek” oraz innych publikacji dla drużynowych, nauczycieli, pedagogów szkolnych, terapeutów i opiekunów grup dziecięcych. W naszych publikacjach rodzice oraz nauczyciele wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego znajdą różnorodne propozycje do pracy z dziećmi, szczególnie z tzw. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi publikacjami, pisanymi przez doświadczonych specjalistów, uznanych w swoich dziedzinach praktyków i naukowców.

Kolejna nasza książka.„Ta nasza młodość w Operacji Bieszczady-40”. Autorami są: Jerzy Kudlicki, Katarzyna Paszkowska (cz...
23/10/2024

Kolejna nasza książka.
„Ta nasza młodość w Operacji Bieszczady-40”.
Autorami są: Jerzy Kudlicki, Katarzyna Paszkowska (czyli ja) i Jacek Wachnicki.

Od autora. Otwierasz książkę o wielkiej harcerskiej Operacji Bieszczady-40, o harcerstwie, o zwyczajach obozowych, turystyce górskiej, a w sumie o harcerskim wychowaniu młodych ludzi. Jest to książka o tym jak powstała Operacja Bieszczady-40, jej programie, tle gospodarczym, i o ludziach ją tworzących. Z wyszczególnieniem komendantów Operacji i komendantów poszczególnych stanic.

Dwanaście turnusów Wielkiej Operacji to nie tylko ponad 300 dni obozowania w niełatwych warunkach, to okazja do poznania około pięciuset osobowości uczestników harcerek i harcerzy, wyjście naprzeciw ich oczekiwaniom i próba pozyskania dla Harcerstwa Bieszczadów. Bieszczadów jako urokliwych gór, jako miejsce bytowania miejscowej ludności.

W trakcie tych lat przeżyliśmy rok 1976, 1980, 1981 i trudne lata następne. Na stanicach nie odczuwaliśmy daleko idących zmian zachodzących w państwie. Frekwencja, łączność, transport, zaopatrzenie działały normalnie. Wielka w tym zasługa władz Związku i władz terenowych.

Z perspektywy 50. lat od pierwszego turnusu Wielkiej Operacji można śmiało stwierdzić, że w całej rozciągłości spełniła pokładane w niej nadzieje.

hm. Jerzy Kudlicki

Publikacja do nabycia w dobrych księgarniach internetowych (np. www.ateneum.net czy księgarniach „Bonito”. Bonito.pl).
Można zamawiać też indywidualnie przez Messengera. Koszty: 45 zł za książkę + 21,00 zł koszty wysyłki.
Zapraszam

Długo jest za cicho?Nadal jednak pracujemy i wydajemy kolejne książki. Tym razem więcej związanych z harcerstwem.„Tak by...
23/10/2024

Długo jest za cicho?
Nadal jednak pracujemy i wydajemy kolejne książki. Tym razem więcej związanych z harcerstwem.
„Tak było: drogi i rozstaje harcerstwa”. Praca zbiorowa: Stanisław Bohdanowicz, Jerzy Chrabąszcz, Witold Glezman, Jan Górzewski, Jan Graczkowski, Krzysztof Grzebyk, Adam Izydorczyk, Andrzej Karnowski, Julian Kędzierski, Wiktor Kinecki, Kazimierz Marcyniuk, Stanisław Puchała, Bogdan Radys, Janusz Syrokomski, Marek Wardęcki, Barbara Wierzbicka, Marzena Wierzcholska.
Autorzy przedstawiają w nim różne uwarunkowania prowadzenia działalności wychowawczej i społecznej w powojennej rzeczywistości polskiej.

Przedmowa. Mijają lata. Powoli mijają także, a może tylko łagodnieją, spory i konflikty. Odchodzi czas nieuprawnionych ocen, ścierania się poglądów i koncepcji, przychodzi czas na refleksję, na spojrzenie z dystansem na to, co nas dzieliło i nadal dzieli. Powinien także nadejść czas namysłu nad tym, co nas może ponownie zbliżyć i połączyć, co pozwoli wyklarować i sprostować niesprawiedliwe oceny, zweryfikować je. Wydaje się, że ten czas właśnie nadchodzi.
Perspektywę do takiej refleksji tworzymy w niniejszej publikacji. Autorzy zamieszczonych w niej bardzo osobistych tekstów pokazują, jak biło serce harcerstwa w latach, które przez część instruktorów są uznawane za lata niebyłe, lata potępione. Tworzymy tę perspektywę, przypominając, jak harcerstwo radziło sobie, wędrując częściej po gościńcach niż po asfaltowanych szosach, przedzierając się niejednokrotnie przez bezdroża i często przystając na rozstajnych drogach w poszukiwaniu dobrego kierunku. I nigdy nie zabrakło mu odwagi i siły, aby walczyć o zachowanie samodzielności, autentyczności, nazwy i tożsamości. Nawet wtedy, kiedy okazało się, że jesteśmy „dziećmi gorszego Boga”.
Ponad stuletnia organizacja – jedna z nielicznych na świecie i jedyna w Polsce – przetrwała w podstawowym kształcie od swego zarania, mimo nawałnic wojennych, mimo gwałtownego naporu ideologii groźnych dla wychowania w duchu braterstwa, patriotyzmu i zasad moralnych, mimo zabiegających o jej zawłaszczenie rządów i partii. Przetrwała, walcząc stale i niezmiennie o zachowanie tradycji i zasad, szukając sojuszników, zawierając kompromisy, a niejednokrotnie licząc na przeczekanie. Spleciona nierozerwalnym węzłem z losem Polski, dzieliła jej problemy.
Ta walka o swoje miejsce w społeczeństwie oraz opór przed upaństwowieniem i upolitycznieniem nie były łatwe ani proste. Chroniąc oddanych pod naszą opiekę wychowanków, musieliśmy żyć i działać w rzeczywistości kształtowanej zarówno przez realny socjalizm, jak i przez nowy system polityczny formujący się po roku 1989. A każdej władzy zależy, aby przejąć i utrzymać rząd dusz nad organizacją o tak wielkim prestiżu społecznym i dorobku. Gdy zaś władzy na tym zależy, pojawiają się także we własnych szeregach jednostki niecierpliwe, „prące do przodu”, często zapatrzone we własną karierę i budujące przede wszystkim własną przyszłość. Stąd lepiej było niektórym oddzielić się i przytulić do nowych idoli.
Nasza książka powstała w nadziei, że uda się wzbudzić refleksję nad przeszłością Związku Harcerstwa Polskiego w stulecie powstania jego nazwy. Dlatego przypominamy, jak było, jakimi drogami wędrowaliśmy, dlaczego czasem wbrew oficjalnej linii partyjnej, wbrew prezentowanej linii dominującej w ruchu młodzieżowym, podejmowaliśmy działania niezależne i nie dające nam poczucia bezpieczeństwa. Chcemy pokazać, że wbrew oficjalnej polityce historycznej harcerstwo potrafiło zachować swoje ideały, metodę i tożsamość, choć różnie w różnych momentach bywało. Pokazujemy, jak w latach najtrudniejszych w dziejach Związku odbudowywano gałąź zuchową w czasach, w których „zuchów nie było”, jak instruktorzy troszczyli się o tożsamość harcerstwa, o prawdę historyczną, jak kultywowali ideały przeszłości, jak bronili jedności organizacji.
Taki obraz odbija się w publikowanych wspomnieniach, rozprawkach, artykułach i listach drużynowych, szczepowych, komendantów hufców i chorągwi oraz naczelników ZHP i ich zastępców. Jest to obraz częściowy, subiektywny, powstał z naturalnej potrzeby instruktorów pokazania, że także tak było. O formie i treści opracowań decydowali sami autorzy. Przedstawiają swój punkt widzenia i swoje oceny. Kierując się prawdą, rzetelnością i dobrymi intencjami opisują zdarzenia tak, jak je pamiętają. I to jest cenne, zbiór ten bowiem nie pretenduje do opisania powojennej historii Związku. Ukazanie obrazu całości pozostawiamy historykom.
Mamy nadzieję, że ten tom wspomnień przekona wielu wybitnych instruktorów harcerskich do opisania swoich doświadczeń i przeżyć związanych z harcerstwem. Trzeba uchronić od zapomnienia fakty i wydarzenia oraz ludzi, którzy je tworzyli. Chodzi nie tylko o to, aby wzbogacić archiwum w Muzeum Harcerstwa, ale dostarczyć argumentów publicystom, historykom i działaczom dyskutującym o naszej organizacji.
hm. Andrzej Ornat
W najnowszym wydaniu przedstawiliśmy bardzo ważne artykuły o Wielkich Operacjach z lat 70-tych oraz Postscriptum naczelnika hm. Krzysztofa Grzebyka.
Publikacja do nabycia w dobrych księgarniach internetowych (np. www.ateneum.net czy księgarniach „Bonito”. Bonito.pl).
Można zamawiać też indywidualnie przez Messengera. Koszty: 45 zł za książkę + 21,00 zł koszty wysyłki.
Zapraszam

Wydawnictwo CzytaMisie i Fraszka Edukacyjna na konferencji „Kongres warsztatowy dla dyrektorów oraz kadry zarządzającej ...
14/03/2024

Wydawnictwo CzytaMisie i Fraszka Edukacyjna na konferencji „Kongres warsztatowy dla dyrektorów oraz kadry zarządzającej szkół i przedszkoli publicznych” w Warszawie.

Przy okazji książka „Cioci Gosi” do kupienia w księgarniach internetowych „Dzieciaki uczuciaki”.
15/01/2024

Przy okazji książka „Cioci Gosi” do kupienia w księgarniach internetowych „Dzieciaki uczuciaki”.

Wczoraj odwiedziło mnie jedno z dzieci, które onegdaj mieszkało z nami przeszło trzy lata, po czym zostało adoptowane.
Dużo więc wczoraj rozmawialiśmy o tym, że ośrodek adopcyjny wielokrotnie zalecał przyszłym rodzicom zerwanie kontaktu dziecka z nami, czyli rodziną zastępczą, bo inaczej nie nawiążą się więzi dziecka z rodzicami adopcyjnymi. My jednak zrobiliśmy wszystko po swojemu i żadnego zerwania nie było, co więcej- gdy ostatnio dziecko powiedziało swoim rodzicom adopcyjnym, że chce odwiedzić ciocię Gosię ( czyli mnie), bo "ciocia Gosia jest moją rodziną", mama adopcyjna oznajmiła: "nie ma sprawy, bo ciocia Gosia jest już teraz też naszą rodziną".
Pomyślicie sobie, co w tym wyjątkowego?
Już tłumaczę.

Nie tak dawno moja serdeczna koleżanka szykowała dziecko do adopcji. Dziecko małe, które od urodzenia w zasadzie znajdowało się w rodzinie zastępczej. Rodzice adopcyjni pojawiali się raz w tygodniu, mówili, że ze składaniem stosownych wniosków w sądzie im się nie spieszy, ale oczywiście rozumieją, że na razie dla tak malego dziecka jedyną znaną rodziną jest rodzina zastępcza i proces przejścia trzeba przeprowadzić łagodnie, by dziecko miało możliwość przystosować się do zmiany. Po czym ci sami ludzie nagle ni stąd ni zowąd bez żadnego uprzedzenia pojawili się w domu zastępczym machając rodzicom zastępczym przed nosem papierem z sądu o powierzeniu pieczy nad dzieckiem i żądając jego wydania. Nie dali dziecku możliwości pożegnania się z tymi domownikami, którzy wówczas byli w pracy, szkole czy przedszkolu. Wzięli dziecko i tyle, zniknęli gdzieś w swoim mieście, swoim mieszkaniu, jakby mieli pewność, że oddzielenie starego życia od nowego grubą kreską to świetny pomysł. Przekonani o słuszności swojego postępowania realizowali po prostu postanowienie sądu, postępowali zgodnie z literą prawa i tym, co usłyszeli w Ośrodku Adopcyjnym. Szkoda, że w tym wszystkim zapomnieli o dziecku i jego potrzebach. Zabrali go jak rzecz ze sklepu. W końcu mieli prawo. Mieli na nie papier.

Tyle, że dziecko to nie przedmiot wystawiony na sprzedaż. Przed adopcją miało swoje życie, swoje sprawy, swoich bliskich. Żyło w rodzinie ( jasne, zastępczej, ale jednak rodzinie), było akceptowane, kochane. Czy naprawdę trzeba mu to odbierać?

Mam to szczęście, że rodzice adopcyjni moich dzieci to ludzie wyrozumiali, mądrzy, empatyczni, niewidzący we mnie rywala, a sojusznika. Ale to też działa w dwie strony: ja również nie widzę w nich wrogów czy rywali, nie konkuruję w zawodach o serce dziecka, tylko gram z nimi do jednej bramki w turnieju, w ktorym stawką jest szczęście dziecka.

Smutne, że nadal są rodzice adopcyjni, którzy uważają, że w momencie adopcji grubą krechą należy oddzielić dawne życie od nowego, ale nie winię ich za to, bo wiem, że część z nich tak właśnie jest szkolona w ośrodkach adopcyjnych. I to dopiero jest smutne.

Powtórzę zatem to, co już wielokrotnie mowiłam i o czym wielokrotnie pisałam. Gdy kobieta wychodzi za mąż, ksiądz udzielający ślubu nie każe jej przysięgać, że wraz ze zmianą nazwiska zapomina o całej swojej rodzinie: rodzeństwie, rodzicach, dziadkach. Gdy mężczyzna zmienia pracę, dyrektor nie każe mu zaprzestać kontaktów z kolegami z poprzedniej firmy. Gdy młody człowiek dostaje się do liceum, nie musi wraz ze zdjęciem do legitymacji składać w sekretariacie lojalki, że zrywa wszelkie znajomości z kolegami i nauczycielami z podstawówki. Bo i po co? Nawiązanie jednej relacji nie oznacza końca innej.

Serce dziecka jest pojemne, pomieści i miłość do rodzicow adopcyjnych i do zastępczych. Wiem, co mówię, a miniony weekend tylko mnie w tym przekonaniu utwierdził. Dlatego apeluję do ośrodków adopcyjnych, nie każcie rodzicom adopcyjym odcinać się od rodziców zastępczych. Apeluję też do rodziców adopcyjnych i zastępczych: nie walczcie ze sobą, bo na szali macie coś niezwykle ważnego: szczęście dziecka. Nauczcie się więc.grać do jednej bramki zamiast odbijać kolejne piłeczki, a odniesiecie sukces.
I wtedy- uwierzcie- satysfakcja gwarantowana. A dziecko? Dziecko chętnie ruszy drogą ku przyszłości ze świadomością, że zawsze ma dokąd wrócić. Choćby tylko pamięcią.

31/12/2023
20/10/2023

Po długiej przerwie nowa książka wydawnictwa CzytaMisie "Rymowanki do ćwiczeń kinestezji artykulacyjnej autorstwa pań: Teresy Bogdańskiej i Grażyny Olszewskiej-Drwęckiej.
Kinestezja artykulacyjna jest to czucie ułożenia narządów mowy właściwego poszczególnym głoskom.
Prawidłowa kinestezja artykulacyjna jest podstawą nie tylko czystej wymowy, ale także prawidłowego pisania.

Rymowanki opracowane zostały dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, czyli od 6-7. roku życia oraz starszych, u których stwierdzono zaburzenia kinestezji artykulacyjnej, przy prawidłowym słuchu fonemowym.

Materiały adresowane są zarówno do specjalistów (logopedów, psychologów dziecięcych, pedagogów, terapeutów), jak i do rodziców, nauczycieli, wychowawców oraz opiekunów.

Wszystkie ćwiczenia są zilustrowane, i dają możliwość wzbogacenia zajęć przez pokolorowanie obrazków.

Książki dostępne są np. na Bonito.pl.
Gorąco polecam!

Wydawnictwo "CzytaMisie".

Address


Telephone

+48663781858

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when CzytaMisie posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The School

Send a message to CzytaMisie:

Shortcuts

  • Want your school to be the top-listed School/college?

Share