05/02/2023
O niedokształceniu mowy w typie afazji słów kilka...
Przedszkolaki obserwowane pod kątem niedokształcenia mowy o typie afazji ekspresyjnej(motorycznej) najczęściej wyróżnia prawidłowa inteligencja oraz wysoki poziom wrażliwości. Dzieci te doskonale zdają sobie sprawę ze swoich trudności komunikacyjnych, permanentnie doświadczają poczucia niezrozumienia, bezsilności, odrzucenia rówieśniczego, a ich potrzeby emocjonalno-społeczne stopniowo mogą ulec deprywacji. Z mojej obserwacji gabinetowej wynika, że nawet niespełna trzyletnie maluchy mogą prezentować kompletny pakiet objawów logofobii: unikanie nawiązywania relacji werbalnych z innymi osobami, strach przed inicjowaniem kontaktu wzrokowego, odizolowanie rówieśnicze, niski poziom samooceny, wystąpienie zaburzeń somatycznych w sytuacji wymagającej mówienia, perfekcjonizm. Taki bagaż negatywnych emocji na starcie terapii logopedycznej jest zdecydowanie za ciężki dla kilkulatka, a efektywność oddziaływań terapeuty jest uzależniona od tego czy uda się krok po kroku pozbyć zbędnego balastu.
Trzy-, czterolatek z niedokształceniem mowy o typie afazji ekspresyjnej, jak każdy młody człowiek w tym wieku manifestuje na każdym kroku upór, konieczność samostanowienia, negacji oraz zniecierpliwienie i brak zaufania do nowych osób – taka postawa dziecka jest zupełnie naturalna, ale wymaga od terapeuty uruchomienia wszelkich pokładów cierpliwości, empatii, pokory oraz kreatywności.
Pierwsze tygodnie, a czasem miesiące terapii powinny być ukierunkowane na wypakowanie bagażu, o którym wcześniej wspomniałam, na budowanie relacji, w której mały pacjent, rodzic i terapeuta czują się komfortowo. Dziecko powinno dostać szansę zaprezentowania swoich mocnych stron, pasji oraz zainteresowań – budujemy wówczas jego poczucie własnej wartości, pokazujemy, że w gabinecie akceptujemy i doceniamy go takim, jaki jest. Umiejętnie, bez presji uczymy nawiązywania oraz podtrzymywania kontaktów wzrokowych, relacji bazujących na współdziałaniu i szeroko pojętej mowie ciała. Uczymy zabaw opartych o naprzemienność i naśladownictwo. Inspirujemy do wszelkich aktywności wokalicznych czy werbalnych, ale nie przytłaczamy, nie chwalimy przesadnie, akceptujemy nieidealnośc, lecz stawiamy kolejne małe cele. Idziemy za dzieckiem, za radością płynącą z zabaw, które proponuje, modyfikując je nieznacznie do celów terapeutycznych. Zapalamy iskrę do wszelkich zachowań werbalnych i umiejętnie podtrzymujemy płomień, by palił się coraz jaśniej.
Czasem takie początki terapii mogą wyglądać mało profesjonalnie. Z doświadczenia wiem jednak, że terapia poprzez zabawę, terapia, której przebieg trudno jest przewidzieć, terapia na dywanie w atmosferze partnerstwa, w przypadku małych dzieci doświadczających zachowań logofobicznych daje najlepsze efekty.
A co potem?
Między innymi:
1.Kształtujemy kinestezję artykulacyjną poprzez masaż logopedyczny i zabawy sensoryczne (przede wszystkim z jedzeniem);
2.Trenujemy praksję artykulacyjną w zabawach przed lustrem (oraz w kolejnym etapie tyłem do lustra) bezwzględnie zawsze z adekwatnym dla konkretnego ruchu dźwiękiem mowy lub sekwencją dźwięków mowy najpierw w postaci sylaby otwartej, później sekwencji dwóch sylab – stopniujemy poziom trudności;
3.Przestrzegamy zasad uczenia się motorycznego, ale kierujemy się również indywidualnymi zasobami dziecka – jeśli malec z łatwością wokalizuje głoskę [t], bo zautomatyzował w swoim słowniku czynnym np. słowo “tata”, nie czekamy według kryteriów uczenia się motorycznego aż osiągnie odpowiedni etap dla utrwalenia sekwencji motorycznej sylab rozpoczynających się od tej głoski lecz rozwijamy tę umiejętność możliwie szybko;
4.Rozwijamy motorykę precyzyjną ręki;
5.Doskonalimy procesy planowania motorycznego w obrębie motoryki wielkiej (np. tworzenie wspólnych układów tanecznych czy aktywności bilateralne) oraz motoryki małej poprzez zabawy paluszkowe oraz ćwiczenia angażujące naprzemienne ruchy obydwu rąk;
6.Automatyzujemy kolejne wyrazy oraz zwroty w słownictwie czynnym dziecka – bardzo istotne jest, by wprowadzane słowa niosły za sobą konkretną wartość emocjonalno-sprawczą. Nie tylko stopniujemy trudność, ale staramy się możliwie szybko utrwalić zwroty mogące pomóc dziecku samodzielnie zdobywać wiedzę o świecie (poprzez pytania “Co to?”, “Co robi?”) oraz komunikować o swoich podstawowych potrzebach, realizując niezwykle istotną w tym wieku potrzebę samostanowienia, np. “Daj pić.”, “Daj am.”, “Daj mi to.”, “Nie chcę!”, “Ja sam!”. Wprowadzamy i utrwalamy podstawowe czasowniki oraz słownictwo z najbliższego otoczenia dziecka. Ukazujemy wówczas funkcjonalną wartość komunikacji werbalnej;
7.Dbałość o perfekcję w wypowiadaniu kolejnych spółgłosek w początkowych etapach terapii odsuwamy na dalszy plan;
8.Stosujemy wszelkie wzmocnienia pomagające utrwalić artykulacyjny schemat motoryczny wyrazu, np. labiogramy czy gesty artykulacyjne;
9.Rozwijamy mocne strony dziecka.
Terapia to czas.
Terapia to uważność.
Terapia to gotowość na zmiany.
Terapia to bycie razem.
fotografia zaczerpnięta z Internetu