26/09/2018
Hej, cześć i czołem.
Przyszedł dzisiaj czas na pożegnanie. Część z Was zapewne wie, że wiele zmieniło się w Fabryce w ciągu ostatnich dwóch lat. Założyliśmy to miejsce w lutym 2015, w trzyosobowym składzie. Mieliśmy wspaniałą ideę w sercu i spore plany w głowie. Dużo udało nam się zrealizować, ale życie czasem pisze własne scenariusze. I tak się poukładalo, że od dwóch lat Fabryka, jako miejscówka na Wyspiańskiego, nie była już w naszym zarządzaniu i od pewnego czasu, jak może zauważyliście, nas już tam nie ma.
Oficjalnie dzisiaj żegnamy się z Wami i w pierwszej kolejności chcielibyśmy z całego serducha podziękować osobom, które to miejsce tworzyły. Bo to nie budynek, a osoby tworzą takie miejsca. Mieliśmy świetną społeczność, niektórzy byli z nami od pierwszego dnia. Od dnia w którym weszliśmy do miejsca zawalonego meblami, bez grzania (w lutym!) z odpadającym tynkiem. Ale chyba uwierzyli w nas, tak samo jak my wierzyliśmy w to miejsce :) Wiemy, i ogromnie nas to zawsze cieszyło, że Fabryka była dla wielu ludzi drugim domem, w którym we wspólnym gronie obchodziło się urodziny, spędzało sylwestra, czy po prostu przychodziło pogadać. I Wam, bo wiecie że to o Was, należą się największe podziękowania, bo zawsze mogliśmy na Was liczyć i możemy do dzisiaj ❤️
Na swojej dwuletniej drodze spotkaliśmy wspaniałe osoby, pełne pasji, którym też nie brakowało serca do tego miejsca. Wszystkich członków i fotografów w naszym, wtedy jeszcze mega skromnym studio, pamiętamy do dzisiaj. Mamy nadzieję, że każdy czuł się u nas dobrze, chociaż wiemy, że idealnie nie było ;) Cieszymy się bardzo kiedy widzimy w sieci Wasze dalsze poczynania, bo wiemy, że niektórzy zaczęli właśnie pod skrzydłami Fabryki. Mimo, że Fabryka już nie istnieje, nadal czujemy z Wami nić sympatii i wszystkim ogromnie kibicujemy. Z resztą, sobie też, bo chociaż fabryki teraz nie ma, to nie mówimy ŻEGNAMY NA ZAWSZE, a mówimy do zobaczenia :)
Dziękujemy także sponsorom i firmom, dzięki którym Fabryka się rozwijała i wszystkim, którzy nam kibicowali, a nie sposób ich tutaj wszystkich wymienić.
Po prostu DZIĘKUJEMY
Justyna i Łukasz