05/12/2025
Warte przeczytania 🙂
Piszę to jako trener Odysei Umysłu — programu, który opiera się na kreatywności, twórczym myśleniu i umiejętności radzenia sobie w sytuacji, gdy nie ma „gotowego rozwiązania”. I właśnie dlatego z taką rosnącą obawą patrzę na jedno z najbardziej niedocenianych zjawisk naszych czasów: całkowite wyeliminowanie nudy z życia dzieci.
Współczesne dziecko nie doświadcza nudy. Nie zna jej, nie rozumie jej, a przede wszystkim — nie umie jej przetrwać. Wystarczy mikrosekunda pustki, chwila ciszy, odrobina przestrzeni bez atrakcji, i natychmiast ręka sięga do telefonu, do internetu, do kolejnego bodźca, który ma zająć umysł i wyręczyć go w wysiłku.
Nuda — kiedyś naturalna część dzieciństwa — dziś została potraktowana jak błąd, jak defekt do natychmiastowego naprawienia. A przecież to właśnie z nudy rodzi się kreatywność. Najlepsze pomysły Odyseuszy biorą się z momentów, kiedy „nic się nie dzieje”, kiedy trzeba samemu coś wymyślić, zbudować, dopowiedzieć. Bez nudy nie ma burzy mózgów, nie ma twórczych zwrotów akcji, nie ma improwizacji.
A później te dzieci idą do szkoły i czeka je zderzenie z rzeczywistością. Lekcja trwa 45 minut — i to jest dla wielu wyzwanie nie dlatego, że materiał trudny, ale dlatego, że koncentracja nie potrafi wytrzymać więcej niż kilka chwil bez zewnętrznej stymulacji. Minimalne spowolnienie tempa, sekunda na zastanowienie, i już pojawia się niepokój, znużenie, rozproszenie. Bo ich świat przyzwyczaił ich do tego, że zawsze coś się musi dziać.
Problem polega na tym, że prawdziwe uczenie się wymaga dokładnie czegoś odwrotnego — wytrzymania ciszy, skupienia, oczekiwania. Wymaga przestrzeni, w której umysł może pracować bez zewnętrznych podpórek.
A ta przestrzeń została wymazana.
I jako trener Odysei naprawdę widzę, jak dramatycznie zmieniły się dzieci przez ostatnie lata. Są błyskawiczne, szybkie, natychmiastowe — ale coraz mniej zdolne do zanurzenia się w myśleniu, do cierpliwego konstruowania pomysłu, do budowania czegoś od podstaw. Bez nudy ich kreatywność nie ma na czym rosnąć.
Bo nuda jest jak gleba. Bez niej nic nie wykiełkuje.
Może więc największym problemem współczesnego świata nie jest tempo życia, nie jest szkoła. Największym problemem jest to, że odebraliśmy dzieciom święte prawo do nudy — a wraz z nim prawo do tworzenia, do myślenia, do odkrywania.
A potem dziwimy się, że na lekcji nie potrafią wysiedzieć. Jak mają potrafić, skoro nigdy nie dano im szansy?
www.biologia.szkolnastrona.pl