11/09/2026
Już pisalam o tym, że po latach wróciłam do pracy w przedszkolu. Trochę z przerażeniem (bo jednak miałam dłuuuugą przerwę) trochę z ekscytacją (bo to coś nowego w moim grafiku). Badam sobie dzieci, obserwuję je w czasie posiłków, nawiązuję z nimi znajomości. Stwierdziłam po pierwszych dwóch tygodniach, że trafiłam świetnie. Maluchy są ultraciekawskie, odważne i bardzo chętne do współpracy 🥰 Zachwycające, jak szybko potrafią nawiązać kontakt z nowym człowiekiem w ich otoczeniu. Dziś wpadłam do jednej z grup podczas posiłku poobserwować sobie dziecko, z którym będę niebawem prowadzić zajęcia. I się zaczęło: a jak pani ma na imię? A ja mam bluzkę z nosorozcem! A moja mama też ma na imię Ania. A ja mam psa...milion informacji na powitanie. Zaczął się posiłek, siedzę, obserwuję dzieci, nagle słychać krzyki i płacz. Jednemu z moich nowych przyjaciół wypadł ząb! Gość ogarnął się w łazience, umył buzię, ale trudno mu było ukoić emocje. I wybrał sobie właśnie mnie, aby się poprzytulać i wypłakać. M. wczepił się we mnie jak miś koala i plakał dramatycznie. Ugłaskałam, utuliłam, ale też lubię w takich momentach sprzedać dzieciom kilka ciekawostek, żeby trochę przekierować ich uwagę a trochę znormalizować temat np. wypadających zębów. I opowiedziałam mu o tym, że rekinom zęby wypadają stale, bo mają uzębienie rewolwerowe i że małym pieskom też wypadają zęby. Udało się uspokoić człowieka, fantastycznie zareagowały też inne dzieci z grupy - zaczęły pokazywać swoje kratery po zagubionych zębach, opowiadać o wróżkach zębuszkach i tym, ile im zębów już wypadło. To był fajny dzień🥰
grafika AI🙂