18/08/2026
Poranna sztywność nie zawsze oznacza, że źle spałaś albo potrzebujesz nowego materaca. To, jak czujesz się rano, bardzo często zaczyna się… dzień wcześniej.
Bo poprzedniego wieczoru mogłaś spokojnie zjeść kolację, pójść na spacer i położyć się spać o rozsądnej godzinie.
Ale równie dobrze mąż mógł Cię wkurzyć i zamiast spokojnego wieczoru była kłótnia, po której położyliście się spać każde po swojej stronie łóżka. Dziecko mogło o 21:37 przypomnieć sobie o zielniku, który miało robić przez całe wakacje, więc do północy przyklejałaś liście do kartek. Albo szef dołożył Ci „jedną małą rzecz na koniec dnia”, która magicznie zamieniła się w dwie godziny nadgodzin. Wróciłaś przez to późno do domu, zjadłaś coś w biegu i poszłaś spać zmęczona i zestresowana.
I właśnie dlatego nie każda noc regeneruje nas tak samo.
Do tego przez kilka godzin snu praktycznie się nie ruszasz. Dlatego po przebudzeniu ciało może zwyczajnie potrzebować chwili, żeby z trybu „noc” przejść z powrotem do normalnego funkcjonowania.
I właśnie tu dużo daje stały, dobrze zaplanowany ruch, bo działa z dwóch stron: rano pomaga ciału szybciej rozruszać się i wyjść z tej nocnej sztywności, a patrząc szerzej, zmienia też to, jak przechodzisz przez te trudniejsze wieczory, od których tak często zaczyna się kiepski poranek.
Badania potwierdzają, że trening siłowy realnie pomaga radzić sobie ze stresem i sprawia, że gorszy dzień znosisz spokojniej, a im spokojniej kończysz wieczór, tym lepiej regeneruje Cię noc i tym rzadziej wstajesz rano zmęczona i sztywna.
Jeśli jednak poranna sztywność jest bardzo nasilona, utrzymuje się długo, regularnie się powtarza albo towarzyszy jej wyraźny ból, wtedy nie warto wszystkiego zrzucać na „taki dzień” i dobrze poszukać jej przyczyny.
Źródło:
DOI: 10.1007/s40279-017-0769-0
DOI: 10.1038/s41598-020-74608-6