10/03/2020
Masz też swoją uzdę??
KOBIETY bez UZDY
Bywa, że bolą mnie pojedyncze słowa.
Czasami całe zdania.
A jeszcze częściej ludzie. I niestety, wśród tych ludzi często bolą mnie kobiety.
Kiedy ktoś mi opowiada, że świat stał się taki, jaki jest, wyłącznie przez mężczyzn, nie mogę się zgodzić, bo mam zbyt dobry słuch, zbyt dobry wzrok i zbyt dobrą pamięć.
Myślisz nadal, że patriarchat jest podtrzymywany przez mężczyzn?
Wyczyść sobie uszy i przejdź się po sklepach, po domach, po szkołach.
Jestem w centrum kulkowym (przepraszam za tę nazwę, ale to najsłodsze, co mogę powiedzieć o miejscach masowych urodzin dla dzieci) i siedzę na malutkim krzesełku wśród innych kobiet. Matek. Czekam, aż urodziny się skończą i po prostu słyszę to, co mówią.
„I wiesz, co ta stara prukwa robi całymi dniami? Ja z dzieciakiem biegam na ręku, mogłaby się domyślić, żeby wziąć na chwilę Tomusia ode mnie, a ona się gapi w telewizor. W te seriale popieprzone. I wiesz, co mówi? Że jest teraz na emeryturze i nie musi już nic. Rozumiesz? Ja dygam piątą godzinę, mieszkamy w jednym domu, a ona mówi, że nie musi nic. Teściówka j****a”.
Bo wiesz, jak to jest, jak Ci ciężko. Gdy masz małe dziecko i bolą Cię ręce i plecy i wyć Ci się chce ze zmęczenia. Pojawiają się pretensje, tylko dziwnym zbiegiem okoliczności nie do teścia, do męża, do ojca dzieci, tylko do niej. Do teściowej. Albo do matki.
Welcome.
Witam w świecie uzd.
To uzda numer jeden.
Jak ktoś ma się opiekować, to kobieta. Kobieta jest nianią dzieci, nianią wnuków, nianią swoich rodziców, nianią swojego męża.
Matka do córki:
„Trzeba dbać o męża. Ugotować mu. Zadbać o niego. Chłop jest jak dziecko, córeńko. Ucieknie, jak nie dostanie od Ciebie. Ucieknie do tej, co mu da.”
Uzda opiekunki. Tej, co po trupach, po własnym trupie nawet, ale zaopiekuje się całym światem. A druga patrzy i ocenia. I zaciska jej tę uzdę jeszcze bardziej.
Uzda numer dwa.
Wpada koleżanka do mnie. Na szczęście coraz rzadziej wpada.
„Bossssz, przed porządkami jesteś, tak? No tak, jak ma się dzieci, to się tak nie da. Zobaczysz, jak podrosną, to sobie posprzątasz, kto wie, może nawet remont zrobicie, prawda?”
Uzda sprzątaczki. Tej, co szoruje, nosi ubrania w zębach, sortuje ubranka, ogarnia dom. I jej praca się nigdy nie kończy. Uzda porządkowej.
Do szeregu. Co ty myślisz, że się położysz i poczytasz? Zdrzemniesz się? Poleniuchujesz? Nie wolno. Zapuścisz dom i co wtedy? Jak się pokażesz innym? Co im pokażesz? Oborę? Ale tu chlew. Jak wchodzisz do chałupy z bałaganem, myślisz, że to chłop niemota? Nie wydaje mi się. Raczej pojawia się myśl, że kobieta flejtuch.
Uzda numer trzy.
Jestem na imprezie. Ktoś wypił trochę więcej, ktoś trochę mniej. Kobiety trzymają szklanki, sączą drinki, jest cool. Słowa płyną za słowami.
„Widziałaś P.? Ale się postarzała. Brzydko, prawda? Mogłaby sobie mezoterapię zrobić. I włosów nie farbuje. No i przytyło jej się, co? Wiadomo, po menopauzie nie ma zmiłuj.”
Nie możesz być naturalna.
Wciągnij brzuch.
Załóż bieliznę maskującą.
Zamaluj krosty.
Udawaj, że masz mniej lat niż masz.
A jak jesteś szczupła, też uważaj, bo jesteś niebezpieczna. Możesz być konkurencją, przynętą, pokusą, kurwiszczem i bógwieczymjeszcze.
Udawaj.
Uzda udawania, napinania, wyglądania i starania. Uzda, która bije rekordy popularności i zacisku.
Uzda numer cztery.
Robisz karierę. Zarabiasz pieniądze i świetnie Ci idzie.
„Babochłop. S**a. Zobacz, nie potrafi być matką. Ucieka z domu.”
Jesteś w domu, zajmujesz się dziećmi.
„Nic nie robi. Ale niezaradna. Dziecko. Wrzód na dupie narodu. I jeszcze bierze 500 plus”.
Uzda zbyt niezależnej. Albo zbyt zależnej.
Kobieta w uzdach. Koń zaprzęgowy albo koń wyścigowy. Czasami stara szkapa.
Tak je sobie nawzajem zakładamy, że i lifting nie pomoże. Ani drink. Ani tabletka. Bo to są uzdy, które mamy głęboko – w swoim umyśle, sercach i ciałach. Prawie nam powrastały i dlatego tak trudno je pozdejmować.
I nie przekonasz mnie, że to mężczyźni zakładają nam, kobietom uzdy.
Nie.
Zakładamy je sobie same. Sobie samym. Sobie nawzajem.
I cierpimy.
Udajemy.
Nie pokazujemy, co nas boli. Zaciskamy się jeszcze bardziej i jeszcze mocniej.
Dlatego słowa mnie bolą. I zdania też. Zdania, którymi się biczujemy.
I nie ma co czekać na mężczyzn, aż nam te uzdy pozdejmują.
Same je sobie pozdejmujmy.
Same sobie i sobie nawzajem.
Wyjdźmy z tych zaprzęgów i chomąt.
Mówmy inaczej albo mówmy mniej.
Jak?
Ze zrozumieniem, a nie z ciągłymi oskarżeniami i wymaganiami. Naprawdę, podarujmy to sobie my, kobiety.
Jak kiedyś zdjęłyśmy staniki, zdejmijmy sobie wreszcie uzdy.
„Fajnie, że moja teściowa może sobie odpocząć po tylu latach. Też kiedyś odpocznę.”
„Super, że u was tak swojsko w domu. Chrzanić sprzątanie. Fajnie, że masz takie podejście. Chodźmy na spacer”.
„Fajnie, że masz luz i nie farbujesz włosów. Też bym tak chciała.”
„Cieszę się, że Ci dobrze idzie. Mam nadzieję, że też mi się kiedyś uda”.
„Fajnie, że jesteś matką. To kawał dobrej roboty.”
Dopóki nie będziemy grać do jednej bramki, przegramy.
Dopóki nie będziemy siebie nawzajem szanować, pozwolimy się szmacić.
Dopóki w tej drugiej nie zobaczymy samej siebie, swojego zmęczenia, pięknego, strudzonego ciała, zabijamy siebie nawzajem.
Zdejmijmy sobie nasze wędzidła.
Uczmy tego nasze córki, nasze wnuczki, przyjaciółki, kuzynki.
Nie ma gorszej, lepszej, innej.
Stańmy się kobietami bez uzd. Bez wędzideł. Nie bierzmy już udziału w tym wyścigu.
Jesteśmy b e z k o n k u r e n c y j n e.
A na Dzień Kobiet, podaruj sobie właśnie to – nie zakładaj swojej uzdy.
I nie rób tego innym kobietom.
Maja Wąsała, marzec 2020
Zapraszam na najbliższe warsztaty:
Poznań 22-23 maja, dla kobiet, MOGĘ BYĆ ZWYKŁA, warsztat o poczuciu własnej wartości
https://www.facebook.com/events/339228783670115
Bronice koło Nałęczowa, 10-16 sierpnia, dla kobiet i mężczyzn, LUŹNIUTEŃKO
https://www.facebook.com/events/2854163854671211/
Kontakt do mnie drogą mailową: [email protected]