14/06/2026
CZY WARTO WALCZYĆ Z PRZEZNACZENIEM ?
Italianistka w Paryżu, maj 2026
ŚRODA. Śniadanie po przylocie, kawiarnia nieopodal Porte Maillot. Biorę do ręki pierwszą z brzegu książkę. Tytuł: ITALIAN Street Food. I zaczynam ją wertować nad francuskim przepysznym croissant’em, jeśli już na mnie tu czekała 😉
CZWARTEK. Nowoczesna dzielnica La Défense. Rozdzielamy się w galerii, ale umawiamy po godzinie na jedzenie. Pora lunchu, restauracje pełne. Gdzie najszybciej znajdujemy 4 miejsca siedzące ? L’unicco -irresistible sandwich italien. Panino di qualità. Chacha.
PIĄTEK. Mnóstwo lokali przy Place des Vosges, zaczyna padać deszcz. Paryżanie i turyści chowają się w restauracjach i kawiarenkach. Jedyne wolne miejsca w ulewie dla nas i przyjaciół? W pobliskiej pizzerii Ciore. Dzieci były bardzo wdzięczne za pizzę na szybko z nutellą i bitą śmietaną 🤫A z właścicielką, miłą Włoszką z Neapolu, ucięłam sobie pogawędkę. W jej lokalu, przy ołtarzyku Diego Maradony na pianinie. Gdyż właścicielka to Neapolitanka. A w Neapolu, Maradona to ważna persona. I znów nie czułam się jak w stolicy Francji 😉
SOBOTA. Sześć kolejek w kawiarni muzeum Louvre, do której akurat ja trafiłam? Obsługiwanej przez jedynego Włocha za ladą. Moja córka, a zarazem kursantka od półtora roku, poćwiczyła sobie kupowanie rogalika i soku, po włosku. I dowiedziała się, że w Paryżu do wyboru croissant maślany lub z czekoladą, z pistacją to nie. Non c’è. Następnie, już celowo, odwiedziłam innych Włochów: Leonarda da Vinci, Raffaella, Caravaggia, Tiziana i Veronese.
NIEDZIELA. Stadion Parc des Princes. Na Zlatana nie zdążyłam. Zostawił tylko używane buty, rozciągniętą koszulkę i rozmazany, romantyczny portret. Bite trzy godziny zwiedzania pięknego stadionu, wcześniej dobra godzina w sklepiku PSG. Tylko czy kibice i piłkarze zdają sobie sprawę, że koło stadionu jest ulica Ludovico Ariosto? To on pomógł ukształtować literacki język włoski, jak Dante, Petrarca i Bocaccio. Włoska poezja doby Renesansu osiągnęła dzięki niemu szczyty rozwoju! Jest dla Włochów niczym Kochanowski dla Polaków. Zresztą to bratanek Jana z Czarnolasu, Piotr Kochanowski, przetłumaczył na język polski arcydzieło Ludovica Ariosta „Orlando furioso”. Utworem tym inspirowali się Mickiewicz, Słowacki i Szekspir. Czy to przypadek, że uwolniona ze stadionu PSG, poszłam nieświadomie, ale jakby intuicyjnie prosto na ulicę genialnego włoskiego poety i komediopisarza? Nie sądzę.
Wszystko to przydarzyło mi się przy celowym i konsekwentnym omijaniu na trasie zwiedzania miejsc wprost nawiązujących do Włoch, takich jak Boulevard des Italiens czy Place d’Italie. By zmienić język, by przełączyć głowę z la lingua italiana używanego na codzień. Jednak nie da się oszukać przeznaczenia.
Wisienka na torcie: stewardessa Martina-Włoszka, na pokładzie samolotu w drodze powrotnej. Nawet nie wiedziała, że Polacy uczą się włoskiego ! A jakże, uczą się ! Teraz już to dobrze wie. Olé!
Po tylu włoskich znakach, jakie otrzymałam w stolicy Francji, grzecznie we Wrocławiu wylądowałam i na kursy stacjonarne języka włoskiego mojego Ardente, jeszcze w ten sam dzień się zameldowałam !
A Paryż, no cóż, nawet jak zachmurzony, i tak piękny!
Parigi è bella anche quando piove,
quando il cielo è nuvoloso e quando il sole, non si sa, dov'è ?
WSKAKUJ JUŻ DO PIERWSZEJ ŁAWKI,
ZE MNĄ WŁOSKI LEKKI GŁADKI !
[email protected]