01/10/2026
Moja pierwsza „pracownia” miała jakieś 2,5 × 2,5 metra i wcześniej była kanciapką po panu Józku 😅
Nie było tam idealnych warunków, pięknych regałów ani całej listy sprzętu. Było za to coś, co wtedy znaczyło dla mnie bardzo dużo:
własne miejsce, w którym mogłam próbować.
Później pojawiła się ceramika, stary piec z zakładu taty, pierwsze wypały i sporo momentów typu:
„Jezus Maria, jak ja mam to ogarnąć?” 😂
Ale właśnie od tego wszystko się zaczęło.
I dzisiaj myślę, że na własną pracownię nie zawsze trzeba być „gotowym” w stu procentach.
Czasem wystarczy dojść do momentu, w którym czujesz:
„kurczę… chyba potrzebuję już swojego miejsca.”
A Ty?
Co byłoby pierwszą rzeczą, której potrzebowałabyś w swojej pracowni? 🧡