Jakub Mikołajczak - psychoterapeuta egzystencjalny, logoterapeuta

Jakub Mikołajczak - psychoterapeuta egzystencjalny, logoterapeuta Opus Anima to psychoterapia i warsztaty rozwoju osobistego. Nazwa projektu pochodzi z łaciny i w t?
(2)

Jeszcze ostatnie szlify prezentacji przy herbatce z miodem i jutro o 9:00 ruszamy z V edycją szkolenia "LogoPraktyk"!
25/09/2026

Jeszcze ostatnie szlify prezentacji przy herbatce z miodem i jutro o 9:00 ruszamy z V edycją szkolenia "LogoPraktyk"!

Co kryje się za pojęciem "Boga ukrytego"...?Człowiek nie zawsze potrafi nazwać to, czego doświadcza, kiedy dotyka pytań ...
23/09/2026

Co kryje się za pojęciem "Boga ukrytego"...?

Człowiek nie zawsze potrafi nazwać to, czego doświadcza, kiedy dotyka pytań o sens, śmierć, cierpienie czy własne istnienie. Możemy jednak mieć poczucie, że rzeczywistość nie wyczerpuje się w tym, co można zobaczyć, zmierzyć i wyjaśnić. Właśnie w tym obszarze pojawia się doświadczenie transcendencji.

Viktor Frankl, twórca logoterapii, mówił o „Bogu ukrytym”. Nie chodziło mu jednak o Boga, który gdzieś się przed człowiekiem celowo ukrywa. „Ukryte” może być raczej to, że człowiek posiada zdolność zwracania się ku temu, co transcendentne, nawet jeśli sam nie jest tego świadomy.

Frankl uważał, że w głębi człowieka istnieje duchowy wymiar, który może pozostawać nieuświadomiony. Człowiek może więc pozostawać w relacji z tajemnicą, z Bogiem czy transcendencją, zanim jeszcze nazwie to doświadczenie religijnym lub duchowym i zanim przyjmie określone przekonania.

Nie oznacza to jednak, że logoterapia ma człowieka prowadzić do konkretnej wiary. Frankl wyraźnie oddzielał psychoterapię od teologii (choć niektóre szkoły logoterapii próbują łączyć ten nurt z teologią). Interesowało go raczej to, że człowiek jest zdolny przekraczać własne „ja” - zwracać się ku wartościom, sensowi, drugiemu człowiekowi, sumieniu i temu, co przekracza jego doraźne potrzeby.

Dlatego rozwój duchowy może oznaczać nie tyle zdobywanie kolejnych przekonań, ile coraz większą świadomość tej zdolności. Chodzi o uczenie się zatrzymywania, słuchania sumienia, przyjmowania odpowiedzialności i otwierania się na pytania, na które nie zawsze można znaleźć jednoznaczną odpowiedź.

W tym sensie myśl Frankla ma charakter uniwersalny. Nie zamyka duchowości w jednej religii ani w jednym obrazie Boga. Wskazuje raczej na głęboką możliwość obecną w człowieku: zdolność do przekraczania siebie i pozostawania w relacji z tajemnicą, która przekracza jego samego.

Co sądzisz o takim rozumieniu duchowości? 🤔

----------------------------------------

Jeśli interesuje Cię logoterapia stworzona przez Viktora Frankla, to udostępniłem możliwość zakupu nagrania z mojego webinaru "Praktyczne techniki Viktora Frankla. Derefleksja i intencja paradoksalna".

‼️ Link do nagrania znajdziesz w komentarzu ‼️

Regularnie otrzymuje od Państwa pytania o nagrania z moich poprzednich webinarów. Ponieważ część z nich dotyczy tematów,...
22/09/2026

Regularnie otrzymuje od Państwa pytania o nagrania z moich poprzednich webinarów. Ponieważ część z nich dotyczy tematów, które wciąż są aktualne, postanowiłem je udostępnić w sprzedaży online.

Od teraz możecie Państwo kupić nagranie wybranego webinaru w prosty sposób online, a dostęp do niego otrzymacie automatycznie zaraz po dokonaniu płatności. Można więc obejrzeć je w dogodnym dla siebie czasie :)

Dostępne są nagrania:

🔸 Praktyczne techniki Viktora Frankla – derefleksja i intencja paradoksalna
🔸 ADHD, autyzm i duchowość. Inna droga w poszukiwaniu sensu
🔸 Jak żyć odważnie mimo lęku? Praktyczne zastosowanie koncepcji Rollo Maya.

Jeśli byłeś lub byłaś na którymś z tych webinarów, będę bardzo wdzięczny, jeśli napiszesz w komentarzu, dlaczego go polecasz i co było dla Ciebie najbardziej wartościowe. Taka krótka rekomendacja może pomóc innym osobom zdecydować, czy dany temat jest właśnie dla nich :)

Linki do zakupu nagrań dostępny w komentarzu.

Nieposłuszeństwo może być zdrowe...Wiele osób nauczyło się żyć tak, żeby nie sprawiać problemów. Spełniać oczekiwania, b...
21/09/2026

Nieposłuszeństwo może być zdrowe...

Wiele osób nauczyło się żyć tak, żeby nie sprawiać problemów. Spełniać oczekiwania, być rozsądnym, przewidywalnym, „dobrym człowiekiem”. Z czasem można jednak stracić przez to kontakt z własnym doświadczeniem i przestać zadawać sobie pytanie: czy to, czego ode mnie oczekują, jest zgodne ze mną samym?

Erich Fromm w eseju „O nieposłuszeństwie” zwraca uwagę na coś ważnego: nieposłuszeństwo nie musi oznaczać niedojrzałego buntu przeciwko autorytetom. Może być wyrazem autonomii, czyli zdolności do samodzielnego rozpoznawania dobra, wartości i kierunku własnego życia.

Dojrzałe nieposłuszeństwo zaczyna się wtedy, gdy człowiek nie przyjmuje automatycznie cudzych definicji tego, jak powinien żyć. Nie chodzi o odrzucanie każdej normy. Chodzi o zdolność powiedzenia „nie” wtedy, gdy posłuszeństwo wymagałoby zdrady własnego sumienia, wartości albo ważnej części siebie.

W perspektywie egzystencjalnej jest to niezwykle istotne, ponieważ wolność nie polega wyłącznie na możliwości wyboru. Wiąże się także z odpowiedzialnością za to, czego wybieram nie robić. Czasem właśnie odmowa jest decyzją, przez którą człowiek bierze odpowiedzialność za własne istnienie.

Oczywiście nie każde „nie” jest oznaką dojrzałości. Jednak człowiek, który rzadko potrafi powiedzieć „nie”, może mieć poważny problem z przeżywaniem własnej wolności.

Zgadzasz się z Frommem? 🤔

----------------------------------------------

Jeśli ten temat jest Ci bliski i masz poczucie, że w Twoim życiu jest zbyt dużo dostosowywania się do innych, a za mało miejsca na własne potrzeby i decyzje - zapraszam na psychoterapię online.

Obecnie mam kilka wolnych miejsc.

📩 [email protected]
📞 697 333 790

Czasami problemu nie da się naprawdę zobaczyć, dopóki nie pojawią się w nim inni ludzie...W indywudiaulnej pracy z terap...
18/09/2026

Czasami problemu nie da się naprawdę zobaczyć, dopóki nie pojawią się w nim inni ludzie...

W indywudiaulnej pracy z terapeutą można bardzo wiele zrozumieć. Można opowiedzieć o swoich relacjach, lęku przed odrzuceniem, potrzebie kontroli czy poczuciu bycia niewystarczającym. Ale grupa stawia człowieka w sytuacji, o której wcześniej tylko teoretycznie opowiadał – trzeba rzeczywiście być z innymi, reagować na ich obecność, znosić ich ocenę, bliskość, dystans, milczenie czy sprzeciw.

Dlatego właśnie terapia grupowa może czasami uruchomić coś, czego nie da się odtworzyć w relacji terapeuta–pacjent. Irvin Yalom wskazywał na takie czynniki jak uniwersalność, możliwość uzyskiwania informacji zwrotnych, uczenie się poprzez obserwowanie innych, doświadczenie przynależności i korektywne doświadczenia interpersonalne.

Grupa może stać się miejscem, w którym człowiek po raz pierwszy doświadcza: „inni też tak mają”. Ale równie ważne jest coś innego – możliwość zobaczenia siebie oczami kilku osób i odkrycia, że sposób, w jaki wchodzę w relacje, wpływa na innych bardziej, niż dotychczas przypuszczałem.

Dlatego grupa może być szczególnie pomocna osobom, których trudności dotyczą bliskości, samotności, odrzucenia, wstydu, zależności, konfliktów czy lęku przed oceną. Także wtedy, gdy ktoś dużo rozumie na swój temat, ale mimo tego wciąż powtarza te same schematy w relacjach.

Z perspektywy Yaloma grupa jest czymś więcej niż kilkoma osobami siedzącymi razem z terapeutą. Jest żywą przestrzenią relacyjną, w której człowiek może zobaczyć własny sposób istnienia z innymi i spróbować przeżyć go inaczej.

Nie oznacza to oczywiście, że terapia grupowa jest lepsza od indywidualnej. Czasami właśnie relacja jeden na jeden daje warunki potrzebne do bezpiecznej pracy. Są jednak problemy, których nie da się w pełni zrozumieć i zmienić, pozostając wyłącznie w indywidualnej relacji z terapeutą.

Zgadzasz się z Yalomem? 🤔

-------------------------------------------------

A jeśli ten post skłonił Cię do refleksji nad własnymi relacjami – mam obecnie 2 wolne miejsca na psychoterapię indywidualną.

Pracuję z osobami, które zmagają się m.in. z lękiem, kryzysem, poczuciem zagubienia, trudnościami w relacjach czy pytaniami o sens i kierunek własnego życia.

Umów się mailowo lub telefonicznie:
[email protected], tel. 697 333 790

Można wierzyć w Boga i jednocześnie bać się jego bliskości...John Bowlby - twórca teorii przywiązania - pokazał, że wcze...
16/09/2026

Można wierzyć w Boga i jednocześnie bać się jego bliskości...

John Bowlby - twórca teorii przywiązania - pokazał, że wczesne relacje z osobami znaczącymi kształtują sposoby szukania bliskości, reagowania na oddalenie i radzenia sobie z lękiem. Te wzorce nie muszą jednak pozostawać wyłącznie w relacjach z ludźmi. Mogą być odtwarzane również w relacji religijnej – w tym także w sposobie przeżywania Boga.

Osoba z bezpiecznym stylem przywiązania może doświadczać Boga jako obecnego nawet wtedy, gdy nie czuje Jego obecności. Modlitwa nie musi wtedy służyć ciągłemu upewnianiu się, że jest się kochaną. Wiara może pozostawiać miejsce na niepewność, milczenie i własną autonomię.

Przywiązanie lękowe może natomiast wiązać się z silną potrzebą potwierdzania Bożej obecności i miłości. Pojawia się pytanie: „Czy Bóg nadal mnie kocha?”, a brak poczucia bliskości może być przeżywany niemal jak opuszczenie. Człowiek szuka wtedy nie tylko Boga, ale również pewności, że relacja z Nim nadal trwa.

W stylu unikającym bliskość może być trudniejsza. Bóg może pozostawać ważnym elementem światopoglądu, ale osobiste doświadczenie zależności, zaufania czy poddania się relacji może budzić napięcie. Można wierzyć w Boga, a jednocześnie nie dopuszczać Go zbyt blisko.

James L. Griffith, rozwijając zastosowanie teorii przywiązania w psychoterapii religijnej, zwraca uwagę, że relacja z Bogiem może stać się miejscem, w którym ujawniają się znane człowiekowi sposoby przeżywania bliskości, lęku i opuszczenia. Więcej o tym można przeczytać w jego znakomitej książce "Religia, która uzdrawia. Religia, która szkodzi".

Czy zgadzasz się, że styl przywiązania może odtwarzać się w relacji z Bogiem?

--------------------------------------

Psychoterapia indywidualna - Online / Wrocław
REJESTRACJA:
[email protected]
tel. 697 333 790

Doświadczenie własnego życia rzadko układa się w jedną, spójną całość...Jednego dnia możemy czuć, że czegoś bardzo chcem...
14/09/2026

Doświadczenie własnego życia rzadko układa się w jedną, spójną całość...

Jednego dnia możemy czuć, że czegoś bardzo chcemy, a kilka tygodni później odkryć, że to pragnienie było bardziej odpowiedzią na cudze oczekiwania niż naszym własnym wyborem. Możemy też jednocześnie czegoś pragnąć i się tego bać, potrzebować bliskości i chcieć się wycofać.

Nie każda sprzeczność w naszym wnętrzu wymaga natychmiastowego rozstrzygnięcia.

Właśnie tutaj interesująca staje się tzw. kongruencja w ujęciu Carla Rogersa. Nie chodzi w niej o zgodność z jakimś ukrytym, „prawdziwym Ja”, które gdzieś na nas czeka i które wystarczy odnaleźć. Kongruencja oznacza raczej coraz bardziej bezpośredni kontakt z tym, czego rzeczywiście doświadczamy.

Także wtedy, gdy to doświadczenie jest niejasne, ambiwalentne albo trudne do zaakceptowania.

U Rogersa człowiek nie jest więc projektem, który trzeba doprowadzić do ostatecznej wersji. Człowiek staje się sobą poprzez sposób, w jaki pozostaje w kontakcie ze swoim doświadczeniem i pozwala mu wpływać na własne wybory.

To proces, a nie stan osiągnięty raz na zawsze.

Dlatego stawianie pytania „kim jestem?” wcale nie musi prowadzić do znalezienia jednej, konkretnej odpowiedzi. Czasem ważniejsze jest coś zupełnie innego: czy potrafię być w kontakcie z tym, kim jestem właśnie TERAZ?

Nawet jeśli jeszcze nie wiem, kim za chwilę się stanę...

Zgadzasz się z teorią Rogersa? 🤔

--------------------------------------------

Psychoterapia indywidualna - Online / Wrocław
REJESTRACJA:
[email protected]
tel. 697 333 790

Po moim ostatnim poście o „samcu alfa” rozpętała się dyskusja, której skala trochę mnie zaskoczyła. Pojawiło się w niej ...
03/09/2026

Po moim ostatnim poście o „samcu alfa” rozpętała się dyskusja, której skala trochę mnie zaskoczyła. Pojawiło się w niej sporo wartościowych głosów, ale też bardzo dużo krytyki - czasem ostrej, a czasem po prostu agresywnej.

Nie mam potrzeby odpowiadać na każdy z ponad trzystu komentarzy, ale ta dyskusja skłoniła mnie do ponownego przyjrzenia się temu, co właściwie napisałem.

Po przeanalizowaniu swojego tekstu widzę, że w kilku miejscach sformułowałem swoje myśli zbyt kategorycznie i zbyt mocno uprościłem rzeczywistość. Dziękuję tym osobom, które zwróciły mi na to uwagę w sposób merytoryczny.

Pisząc, że patriarchat daje mężczyznom władzę, uprzywilejowaną pozycję czy większą swobodę działania, nie miałem na myśli tego, że każdy mężczyzna doświadcza tych korzyści w każdym obszarze swojego życia ani że wszyscy mężczyźni funkcjonują w ten sam sposób.

To znacznie bardziej złożona kwestia, zależna między innymi od kultury, środowiska, rodziny, osobistych doświadczeń i indywidualnej sytuacji.

Myślę też, że niefortunnie posłużyłem się określeniem „samiec alfa”. To sformułowanie jest mocno obciążone różnymi skojarzeniami i może sugerować, że mówię o konkretnym typie mężczyzny albo przeciwstawiam „prawdziwą męskość” jakiejś jej gorszej wersji.

Chodziło mi natomiast o sztywny wzorzec męskości oparty na sile, dominacji, niezależności i konieczności ciągłego udowadniania swojej wartości.

Jednocześnie nadal uważam za bardzo ważną zasadniczą myśl mojego posta.

Warto moim zdaniem rozmawiać o tym, jakie społeczne korzyści niektórym mężczyznom daje tradycyjny porządek społeczny, ale również o cenie, jaką część mężczyzn płaci za funkcjonowanie według sztywnego modelu męskości.

O sytuacji, w której chłopiec bardzo wcześnie dowiaduje się, że powinien być silny, samodzielny, odporny, nie okazywać słabości i przede wszystkim „radzić sobie sam”, a później jako dorosły mężczyzna odkrywa, że nie zawsze potrafi poprosić o pomoc, przyjąć troskę, znieść własną bezradność czy powiedzieć komuś: „boję się”, „jest mi źle” albo „nie wiem, co zrobić”.

I właśnie dlatego chcę o tym rozmawiać - również wtedy, kiedy ktoś się ze mną nie zgadza.

Można podważać moje argumenty, wskazywać ich słabe punkty, zarzucać mi uproszczenia, przedstawiać zupełnie inną perspektywę czy też krytykować moje stanowisko. Jeżeli dzięki takiej dyskusji mogę coś przemyśleć albo zobaczyć problem z innej strony, jest to dla mnie wartościowe.

Jest jednak granica między krytyką poglądów a atakiem na człowieka. Wyzwiska, poniżanie, personalne obrażanie czy agresja wobec innych osób nie są formą dyskusji, którą chcę tutaj rozwijać. Takie komentarze będę usuwał.

Chciałbym, żeby ten profil był miejscem, w którym można się ze sobą nie zgadzać, a mimo to nadal rozmawiać ze sobą jak z drugim człowiekiem.

Nie potrzebujemy kolejnej walki o to, kto ma w tym świecie gorzej - mężczyźni czy kobiety. Potrzebujemy lepiej rozumieć złożoną dynamikę, w której określone wzorce społeczne mogą jednocześnie dawać jednym korzyści i nakładać na innych określone koszty.

Bo kiedy rozmowa sprowadza się do tego, kto ma gorzej, łatwo przestaje być rozmową o tym, jak lepiej rozumieć siebie nawzajem, a zaczyna być rywalizacją o to, czyje cierpienie jest ważniejsze.

Adres

Ulica Tęczowa 78/1D
Wroclaw

Godziny Otwarcia

Środa 11:00 - 20:00
Czwartek 10:00 - 20:00

Telefon

+48697333790

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jakub Mikołajczak - psychoterapeuta egzystencjalny, logoterapeuta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Szkoła

Wyślij wiadomość do Jakub Mikołajczak - psychoterapeuta egzystencjalny, logoterapeuta:

Skróty

Udostępnij

Kategoria