25/09/2026
Z wielkim żalem i pustką w sercu dzielimy się informacją, że 24.09.2026r. odszedł za Tęczowy Most nasz przyjaciel Rubin.
Chociaż wiemy, że w obecnych czasach nadal nie które osoby traktują psa jak "tylko zwierzę".
My naprawdę cierpimy.
Rubin był nie tylko częścią Ekipy Prymusa ale przede wszystkim naszym przyjacielem i członkiem rodziny, który obdarował nas ogromem miłości i który był przez nas kochany.
Kochamy nasze psy od pierwszej chwili, pierwszego pogłaskania i spojrzenia w ich dobre i kochające oczy. Cierpimy razem z nimi gdy jest im źle i walczymy o nie do ostatnich sił.
Rubinek był już bardzo chory. Niestety Cavalier King Charles Spaniele chorują na niedomykalność zastawki mitralnej serca i prędzej lub później odchodzą właśnie z tego powodu. Rubiś od dłuższego czasu przyjmował ogromne ilości leków. Wydawało się jednak, że jeszcze będzie z nami dość długo, gdyż ostatnie trzy miesiące był bardzo stabilny, czuł się dobrze i czerpał z życia wszystkimi łapkami, tak jak to tylko Rubin potrafił.
Niestety w nocy z poniedziałku na wtorek Rubinek zaczął się dusić. Nie życzę nikomu zobaczyć strach i cierpienie w oczach kogoś kogo się kocha. Nie czekaliśmy i już w nocy Rubin trafił do kliniki gdzie miał zostać dobę i wrócić do domu.
Walczyliśmy jeszcze trzy. Po długich rozmowach z naszym kardiologiem- dziękuję dr Alicja Ciepiel oraz rozmowach z klinikom musieliśmy podjąć tą najtrudniejszą z możliwych decyzję.
Nie dla siebie. Dla Rubina aby odszedł z godnością, żeby już nie cierpiał, żeby już nigdy się nie bał.
W ostatnich chwilach Rubinek poszedł jeszcze z nami na spacer, i kawę. Otuliliśmy go jego ukochanym kocykiem, mówiliśmy do niego jak bardzo go kochamy, ile dał nam szczęścia, jak jest dla nas ważny. Dostał też oczywiście paróweczkę, którą zjadł ze smakiem.
I przyszedł ten czas.. czas w którym poraz kolejny chciałam towarzyszyć mojemu przyjacielowi. Rozłożyliśmy kocyk, szeptałam mu do ucha, że jestem tu, że jest dzielny, że go kocham. Zasnął spokojnie.. Wierzę, że już nie cierpi i że był tu z nami równie szczęśliwy jak my z nim.
Dziękuję Ci mój maluchny, moja "pszczoło pierdoło" za wszystkie powitania, za wspólną pracę i przygody po niej.
Bardzo będę tęsknić.
Do zobaczenia kochany.