02/09/2026
WRAKI VISU — VADEMECUM LATINUM
Wspominamy już pobyt na Visie w tym nurkowania wrakowe. Wiec cd wspomnień.......
WRAKI VISU — VADEMECUM LATINUM
czyli dlaczego wrak wygląda lepiej, kiedy opowiada się o nim po łacinie
Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.
Cokolwiek powiesz po łacinie, brzmi mądrze.
A jeśli dodatkowo powiesz to pod wodą — brzmi głębiej.
Ponieważ więc zwróciliśmy się na wraki Visu, wypada przygotować się odpowiednio do miejsca, historii i głębokości. Vis to bowiem nie tylko piękna wyspa. To również miejsce, gdzie przez wieki krzyżowały się szlaki handlowe i wojskowe, a otaczające ją wody przez wiele lat były zamkniętym obszarem wojskowym. Dopiero po 1991 roku zostały szerzej otwarte dla turystyki i nurkowania. Dziś pod wodą znajdują się wraki z różnych epok — od rzymskich statków handlowych po jednostki z czasów II wojny światowej. A zatem…
AB URBE CONDITA
Od założenia miasta.
Niektórzy historycy liczą czas od założenia Rzymu. My, nurkowie, możemy liczyć czas trochę inaczej:
od pierwszego zejścia na wrak.
Bo od tej chwili człowiek zaczyna patrzeć na morze podejrzliwie. Już nie widzi tylko błękitnej wody. Zaczyna się zastanawiać:
„Co tam leży?”
I właśnie dlatego Vis jest tak kuszący.
AB OVO USQUE AD MALA
Od jajka do jabłek, czyli od początku do końca.
Tak należy oglądać wrak. Nie tylko dziób. Nie tylko śrubę. Nie tylko maszynownię. Wrak to historia całego statku — od momentu, kiedy jeszcze był dumnym okrętem, aż po chwilę, gdy został mieszkańcem morza. A później zaczyna się jego drugie życie. Korale, gąbki, mureny, kongery, kraby, homary i całe mnóstwo innych lokatorów przejmują kabiny, ładownie i maszynownie. Z czasem wrak staje się własnym ekosystemem.
Czyli:
człowiek zbudował statek, morze zrobiło z niego rafę. Jak widać, natura również ma poczucie humoru.
ALEA IACTA EST
Kości zostały rzucone.
Przy nurkowaniu wrakowym ta zasada nabiera szczególnego znaczenia. Plan jest. Sprzęt jest. Gazy są. Partner jest. Wrak jest. A teraz pozostaje już tylko… zejść. Oczywiście nie oznacza to, że po wejściu do wody przestajemy myśleć. Wręcz przeciwnie. Bo:
AD IMPOSSIBILIA NEMO OBLIGATUR
Nikt nie jest zobowiązany do rzeczy niemożliwych.
Jeżeli wrak, warunki, głębokość, prąd, widoczność albo własny stan mówią:
„Dzisiaj nie.”
To odpowiedź brzmi:
„Dobrze.”
Wrak poczeka. Morze poczeka. A nurkowi bardzo dobrze robi czasami powrót na powierzchnię.
AUDACES FORTUNA IUVAT
Śmiałym szczęście sprzyja.
Piękne powiedzenie. Bardzo nurkowe. Ale uwaga! Śmiały nurek to nie to samo co nurek, który nie przeczytał planu nurkowania. Odwaga jest piękna. Lekkomyślność jest… kosztowna. Dlatego proponuję wersję obowiązującą na naszym safari:
Audaces fortuna iuvat — ale tylko wtedy, kiedy wiedzą, co robią.
ARS LONGA, VITA BREVIS
Sztuka długa, życie krótkie.
Wraki idealnie pasują do tego powiedzenia. Niektóre są ogromne i wymagają kilku nurkowań, żeby naprawdę je poznać. „Vassilios T.” ma 104 metry długości, a jego głębsze partie wymagają odpowiedniego doświadczenia. „Michael N. Maris” ma 105 metrów i jest największym wrakiem w rejonie Vis. Czyli klasyczna sytuacja:
Mamy godzinę nurkowania.
Wrak ma sto metrów.
Matematyka mówi:
„Powodzenia.”
AMICUS CERTUS IN RE INCERTA CERNITUR
Prawdziwego przyjaciela poznaje się w sytuacji niepewnej.
I tutaj dochodzimy do rzeczy najważniejszej. Wrakowo nurkuje się z partnerem. Nie dlatego, że tak jest romantyczniej. Tylko dlatego, że pod wodą dobrze mieć obok siebie kogoś, kto:
• zna plan,
• zna procedury,
• wie, gdzie jesteś,
• i — co najważniejsze — nie odpłynie nagle fotografować mureny 40 metrów dalej. Dobry partner nurkowy to człowiek, którego obecność daje spokój. A na wraku spokój jest więcej wart niż najdroższa latarka.
A TUO LARE INCIPE
Zaczynaj od siebie.
To chyba jedna z najważniejszych zasad. Zanim zaczniemy oceniać innych:
sprawdźmy własny sprzęt.
Zanim zapytamy: „Dlaczego on tam popłynął?”
zapytajmy: „Czy ja wiem, dokąd płynę?”
Zanim zaczniemy podziwiać wrak: sprawdźmy gazy, plan, konfigurację i procedury.
Bo:
Barba non facit philosophum.
Broda nie czyni filozofem.
I analogicznie: długa butla nie czyni nurka technicznego. Ani czarna maska. Ani wielka latarka. Ani komputer, który wygląda jak centrum dowodzenia NASA.
ABSENTEM LAEDIT, QUI CUM EBRIO LITIGAT
Kto spiera się z pijanym, jakby kłócił się z nieobecnym.
To powiedzenie proponuję zapisać złotymi literami na pokładzie. Szczególnie wieczorem. Bo istnieją na świecie dyskusje, których: nie da się wygrać. Zwłaszcza po nurkowaniu. A już szczególnie wtedy, gdy ktoś zaczyna tłumaczyć, że:
„właściwie to można było zejść jeszcze dziesięć metrów…”
W takiej sytuacji obowiązuje:
Tacere interdum sapientia est.
Milczenie bywa mądrością.
Nawet jeśli właśnie wymyśliłem tę zasadę na potrzeby safari.
ABSENS CARENS
Nieobecny sam sobie szkodzi.
Wraki Visu nie są miejscem, do którego warto powiedzieć: „Może następnym razem.” Teti, Vassilios T., Fortunal, Brioni, Ursus, B24 Liberator, B17, Catalina, Michael N. Maris czy rzymski wrak — każdy z nich opowiada inną historię. Nie wszystkie są dla każdego. Niektóre leżą głęboko. Niektóre wymagają doświadczenia technicznego. Niektóre można oglądać spokojnie. A niektóre są po prostu powodem, żeby powiedzieć:
„No dobrze… po to właśnie przyjechałem.”
AEQUO PULSAT PEDE
Śmierć puka jednako do wszystkich.
To już trochę poważniejsza łacina. Ale wrakowcy lubią rzeczy poważne. Wraki są przecież często miejscami pamięci. Za każdym wrakiem stoją ludzie, ich decyzje, przypadek, wojna, pogoda albo zwyczajny pech. Dlatego oglądamy je z ciekawością, ale również z szacunkiem. Nie zabieramy pamiątek. Nie niszczymy. Nie przesuwamy. Nie „poprawiamy” historii. Podziwiamy i zostawiamy w spokoju. Morze bardzo dobrze pamięta.
ALIENA NOBIS, NOSTRA PLUS ALIIS PLACENT
Cudze bardziej podoba się nam, nasze innym.
W nurkowaniu wrakowym jest to absolutnie prawdziwe. Statek, który dla właściciela był kiedyś problemem, dla nas po kilkudziesięciu latach staje się: „fantastycznym wrakiem!” A stary, zardzewiały kawałek metalu? Dla jednego złom. Dla drugiego:
„Niesamowite! Patrzcie, jaki zawór!”
I wtedy wiemy już, że człowiek jest nieuleczalnie zakochany w nurkowaniu.
ABSENTEM QUI RODIT AMICUM…
Kto obmawia przyjaciela, nie broni go wobec oskarżeń, cieszy się z plotek i nie potrafi dochować tajemnicy — tego wystrzegaj się, Rzymianinie!
Ta zasada jest tak dobra, że właściwie nie wymaga komentarza. Na safari obowiązuje więc prosta zasada: co wydarzyło się na wraku, pozostaje na wraku.
No… chyba że było naprawdę śmieszne. Wtedy oczywiście zostaje również na naszej grupie.
AMOR VINCIT OMNIA
Miłość zwycięża wszystko.
I na koniec najważniejsze. Bo można kochać wraki. Można kochać morze. Można kochać nurkowanie. Można kochać swoją butlę. Można nawet kochać swój komputer nurkowy. Ale najbardziej warto kochać ludzi, z którymi się nurkuje. Bo właśnie oni sprawiają, że po wynurzeniu chce się powiedzieć:
„To było dobre nurkowanie.”
A czasem:
„To było zajebiste nurkowanie!”
I wtedy cała łacina przestaje być potrzebna.
A więc, drodzy wrakowcy:
Alea iacta est.
Kości zostały rzucone.
Audaces fortuna iuvat.
Śmiałym szczęście sprzyja.
Amicus certus in re incerta cernitur.
Prawdziwego przyjaciela poznaje się w sytuacji niepewnej.
Ad impossibilia nemo obligatur.
Nikt nie jest zobowiązany do rzeczy niemożliwych.
A tuo lare incipe.
Zaczynaj od siebie.
Amor vincit omnia.
Miłość zwycięża wszystko.
A przede wszystkim:
BENE VERTAT, QUOD AGIS!
Oby na dobre wyszło to, co robisz.
I oby każdy wrócił z wraku z taką samą liczbą palców, z jaką do niego zszedł. Reszta jest już historią.
Historia sub aqua est.
Historia jest pod wodą.
A my byliśmy ją przeczytać.
RMH, Croatia, Vis, Vis, sierpień 2026