26/04/2026
Od "czy nauka tych dźwięków jest w ogóle wykonalna" do "ja w sumie rozumiem ten tekst piosenki", czyli historia Magdaleny i Przemka, którzy ruszyli z nauką portugalskiego w 2024 roku by na spokojnie przygotować się do przeprowadzki do Portugalii.
Wspaniale widać ich progres w nauce, który realnie przekłada się na rozumienie rzeczywistości kraju, który niedługo będzie ich nowym domem na stałe. 🧡
Zachęcam to przeczytania ich historii i śledzenia relacji z przeprowadzki do Portugalii!
Portugalskie saudade z widokiem na ocean
Vamos conversar, czyli portugalskie rozmowy.
Kolejną naszą opowieść poświęcę temu, co według nas jest jednym z kluczowych elementów przeprowadzki do innego kraju, czyli językowi.
Jak pewnie wiecie, Portugalczycy posługują się językiem portugalskim, chociaż nie dla wszystkich jest o oczywiste. Portugalia liczy sobie około dziesięciu milionów mieszkańców. Mimo tego większość z was nawet nie przypuszcza, że portugalskim na całym świecie posługuje się aż 270 milionów ludzi na 4 kontynentach a jest 8 językiem świata. To czyni go jednym z najważniejszych na globie.
Portugalskim na co dzień mówią Portugalczycy, Brazylijczycy (aż 210 milionów) oraz mieszkańcy Angoli, Mozambiku, Republiki Zielonego Przylądka, Gwinei Bissau, Wysp Św. Tomasza i Książęcej, Gwinei Równikowej, Timoru Wschodniego i Makau. Pół świata, prawda?
Ale wróćmy do naszej przeprowadzki.
Gdy już zapadła decyzja o wyjeździe, postanowiliśmy z Lenką nauczyć się portugalskiego, przynajmniej w stopniu wystarczającym do porozumiewania się w codziennym życiu. Nie chcieliśmy być ludźmi, którzy mieszkając za granicą, będąc gośćmi w obcym kraju, posługiwać się wyłącznie językiem angielskim dlatego wybraliśmy drogę językowej integracji.
Sami wiemy, jako użytkownicy jednego z najtrudniejszych języków świata, jak miło jest, gdy obcokrajowiec stara się mówić po polsku. Cieszymy się, gdy nawet łamiąc językowe zasady, walczy z naszą skomplikowaną gramatyką, "ś", "ć" i innymi "mniam mniam mniam". Wtedy jakoś przychylniej patrzymy na jego starania i niego samego. Z chęcią pomagamy i poprawiamy, by ułatwić gościowi naukę, komunikację i funkcjonowanie w nowej rzeczywistości.
Oczywiście, mamy świadomość, że początki zawsze są trudne, ale wiemy, że nie jest to niewykonalne, bo portugalski to nie węgierski czy fiński. W końcu, znając podstawy włoskiego, francuskiego czy hiszpańskiego, z którymi jakoś jesteśmy osłuchani – damy radę.
A angielski? On pozostaje opcją awaryjną, chociaż znamy ludzi mieszkających w Portugalii od lat i nie znają ani słowa po portugalsku porozumiewając się jedynie po angielsku.
Opcją zawsze będzie stosowanie jednego z dostępnych eliksirów dających "dar języków", ale o tym wspomnę na końcu.
Zacznijmy od początku językowej drogi.
- podejście pierwsze – duoligo
Pewnie zetknęliście się z tym specyficznym dźwiękiem / dzwoneczkiem duoligo? Zapewne wielu z was zaczynało swoją językową karierę od tej apki. My też zaczęliśmy, ale bardzo szybko zauważyliśmy kilka problemów. Jednym z nich była wersja językowa. Appka dwa lata temu oferowała jedynie wersję brazylijską i to w połączeniu z angielskim, dlatego odpuściliśmy. Portugalski - brazylijski, różni się od europejskiego, nie tylko akcentem, który można porównać do Ukraińca mówiącego po polsku z silnym wschodnim nalotem. Problemem są również inne słowa i zwroty, znacznie różniące się europejskiej wersji.
Wiecie, jeśli zaczniecie uczyć się np. angielskiego w wersji obowiązującej na Jamajce czy w Indiach, trudno będzie się potem przestawić na British English. Da się, ale to podwójna robota.
- podejście drugie – procesjonalny lektor
I tu zaczęła się zabawa. Poszukiwania zajęły nam trochę czasu, bo nauczycieli portugalskiego w Polsce jest niewielu. Szybko przekonaliśmy się, że łatwiej nauczyć się włoskiego, hiszpańskiego czy chińskiego, bo oferta nauki tych języków jest dość obszerna. Jeśli już ktoś uczył portugalskiego, to nauka tylko online i do tego większość z nich nie miała wolnych terminów.
Na szczęści w marcu 2024 roku Lenka znalazła wspaniałą lektorkę – Martę Łuczejko - Faluj po portugalsku – która wcisnęła nas w swój napięty grafik i podjęła się trudnego zadania wbicia w nasze starzejące się głowy słówek, odmian i tego specyficznego, nosowego „ão”.
Przy okazji uświadomiłem sobie wspólną cechą naszych języków jest to, że gdy mówimy, szeleścimy jak liście.
Powoli, mozolnie, niczym kucie w betonie, zaczęliśmy z Martą poznawać tajniki języka portugalskiego, z jego specyfiką, kolorytem i ukrytym podobieństwem do Polskiego. Marta nie tylko uczyła nas słówek i wymowy. Opowiadała nam o portugalskiej kulturze, zwyczajach, smakach i dniu codziennym. Dzięki niej poznaliśmy wiele ciekawych rzeczy i miejsc w Portugalii, Maderze i Azorach.
W swojej pracy skupiała się na naszych słabościach i – wykazując ogromną empatię, wyrozumiałość i cierpliwość do nieodrabianych przeze mnie zadań domowych – pomagała zrozumieć, zapamiętać i powiedzieć co chcemy po portugalsku. Powoli, bez spiny pracuje nad nami i wciąż pomaga w nauce.
Pomagały też setki kartek i karteczek ze słówkami i odmianami porozklejane po całym domu. W końcu każda metoda jest dobra w drodze do celu, ale nic nie zastąpiło cotygodniowych spotkań z Martą.
- podejście trzecie – rozpoznanie bojem
Zagłębiając się w zakamarki portugalskiego, powoli zaczęliśmy wykorzystywać nasze językowe podstawy do komunikacji podczas wyjazdów.
Nawet nie wiecie jaką radość sprawiło mi samodzielne zamówienie po portugalsku kawy i śniadania dla nas i naszych przyjaciół. Z czasem zaczęliśmy korzystać wyłącznie z portugalskiego menu, bo było dla nas bardziej naturalne niż jego angielska transkrypcja.
A były to dopiero skromne, ale miłe początki, bo reakcje Portugalczyków były bardzo fajne i zamawiana kawa galão czy pingado z pastel de nata smakowała znacznie lepiej.
Jednak bezpośredni kontakt z Portugalczykami unaocznił nam, jak wiele jeszcze pracy przed nami. Uświadomił, że ich sposób mówienia to kolejna rzecz utrudniająca naukę ale i łącząca nasze narody, a na którą na co dzień nie zwracamy uwagi.
Zauważyliście, że gdy mówimy, robimy to na wydechu, jednym ciągiem zdania, z reguły nie oddzielając pojedynczych słów? Dla nas jest to czymś naturalnym, w końcu mówimy po polsku od urodzenia. Ale gdy spotykamy to u innych narodów, szczególnie gdy uczymy się ich języka, to znacząco utrudnia nam, rozumienie i wyłuskiwanie poszczególnych słów z wypowiadanych zdań. Dodatkowo miłość Portugalczyków do skrótów i uproszczeń w codziennym języku jeszcze bardziej nie pomaga.
Na szczęście z każdym dniem, tygodniem i miesiącem, rozumienie i mówienie przychodzą nam coraz łatwiej, co dodaje pewności siebie i wiedzy. Pomaga nam w tym ciągły trening: słuchanie portugalskich piosenek, wiadomości, podcastów i oczywiście osobiste rozmowy.
Nauczyliśmy się, że, gdy ktoś zbytnio przyspieszy, wystarczy krótkie „Pode falar mais devagar?” czyli „czy możesz mówić wolniej?” lub „Pode repetir?” czyli: "możesz powtórzyć?".
Zawsze, w zanadrzu mamy koło ratunkowe, czyli angielski. Na szczęście w Portugalii większość ludzi mówi w tym języku, co ułatwia komunikację. Oczywiście, jedni mówią lepiej, drudzy gorzej, ale dogadać się zawsze można.
To ostatnie było dla nas ogromnym atutem, bo mimo intensywnej nauki Portugalskiego, wciąż jesteśmy na etapie początkujących i powiedzenie „ja być słabo mówić po Portugalia, dziękuję, dobranoc”, czasem się zdarza, ale czy to ma znaczenie? Ważne, że potrafimy się dogadać.
Na koniec wspomniany przeze mnie na początku tajny sposób na komunikację, czyli magiczny eliksir, dający dar języków: odpowiednia ilość wypitego porto lub wina powoduje, że po kilku kieliszkach bariera językowa znika. Jednak na dłuższy czas nie polecam tej metody, bo jest szkodliwa dla zdrowia i kończy się kacem, również moralnym. Poza tym ja porto nie lubię więc pozostają mi klasyczne magiczne metody nauki, jak podręcznik do nauki języka schowany pod poduszką, z którego wiedza magicznie przenika mi do głowy podczas snu.
No, dobra. Na koniec, skoro już trochę falujemy po portugalsku (dla wyjaśnienia słowo „falar” oznacza „mówić” a zwrot „ela / ele fala” oznacza „ona / on mówi”) – jeśli chcesz tak jak my poznać język portugalski i popłynąć na portugalskiej fali – zapraszamy do kontaktu z Martą Łuczejko, naszą wspaniałą lektorką. Serdecznie polecamy jej kursy. Link do jej strony znajdziesz w komentarzu. Nie zapomnij powołać się na nas.
Aaa, i jeszcze jedno. Jeśli podoba ci się nasza opowieść i chcesz podążać z nami w naszej portugalskiej przygodzie, polub ten post. Nie zapomnij też zaobserwować naszych profili (https://youtube.com/), by nie ominęły cię kolejne odcinki "portugalskiego saudade z widokiem na ocean".
Więc… Então… Do zobaczenia i tchau, tchau e até já, amigos.