11/06/2023
Z okazji zbliżającej się Studencka konferencja naukowa im. prof. Zbigniewa Frasa "Regiony w XIX wieku" przygotowaliśmy serię postów, skupionych wokół tematyki historii regionalnej. Zachęcamy serdecznie do lektury! ⤵️
🍻 Browarnictwo na obszarze Galicji swój największy rozwój przeżyło w XIX wieku. Główne ośrodki tego przemysłu to m.in. Okocim i Żywiec. Oczywiście tradycja warzenia piwa w jednym z tych miejsc sięgała już średniowiecza. Jednak postępujący rozwój technologiczny i przedsiębiorczy zmysł założycieli pozwoliły na wykształcenie się potężnych ośrodków, które mogły konkurować z austriackimi.
🍺 Browar w Okocimie został założony w 1845 roku przez Józefa Neumanna i Jana Goetza. W tamtym czasie browar był jednym z najnowocześniejszych tego typu założeń na ziemiach polskich. W kolejnym roku uwarzono pierwsze jasne piwo. Dalsze lata sprzyjały jedynie rozwojowi firmy. W 1851 roku, po śmierci Neumanna, Goetz zyskał pełnię udziałów w spółce. Od tego czasu browar przeżył jeszcze prężniejszy rozkwit. W 1856 roku produkcja piwa wynosiła 12 tyś hl. Pod koniec XIX wieku browar w Okocimie był największy w Galicji. Ponadto uważano go za jednego z liderów produkcji piwa w Austro-Węgrzech.
🍺 Browar w Żywcu założony został dzięki księciu cieszyńskiemu, Albrechtowi Fryderykowi Habsburgowi w 1856 roku. Dzięki inwestycjom arcyksięcia zakłady żywieckie w momencie otwarcia były już dobrze wyposażone, co przełożyło się na wyniki produkcji. Na rok 1857 przypadło 17 856 hl piwa. Po śmierci Albrechta Fryderyka, nowym właścicielem został Karol Stefan Habsburg. Który również przyczynił się do znacznego rozwoju firmy i poszerzenia zabudowy gospodarczej.
-------------------------------------------
📸 Źródła fotografii:
- https://muzeumbrowaru.pl/pl/eksponaty-muzealne/trzy-pokolenia
- https://birofilia.org/historie/dlaczego-browar-w-zywcu-jest-arcyksiazecy.html
01/05/2022
Mamy przyjemność zaprosić na seminarium naszej sekcji poświęcone prasie w XIX wieku. Odbędzie się 5. maja (czwartek) o godzinie 15:30 w sali nr 318.
Wystąpienia przygotowali Marek Drytkiewicz, Nikodem Wiprzycki i Krzysztof Konieczny.
25/01/2022
To chyba dobry czas, by zapoznać Państwa z naszym patronem, prof. Zbigniewem Frasem
💬Zbigniew Roman Fras, historyk, badacz polskich myśli politycznych w XIX wieku, który na zawsze odmienił postrzeganie Galicji - nie tylko naukowe, ale także popularne - pasjonat, a zarazem profesjonalista, ale przede wszystkim niezwykle pracowity człowiek, który swojemu zamiłowaniu oddał dosłownie całe życie.
⌚Urodził się 11 lipca w 1952 roku w Przemkowie, niewielkiej miejscowości położonej na południu Dolnego Śląska. Od młodości interesował się przeszłością miasteczka, to tu stawiał swoje pierwsze kroki jako badacz historyczny - pierwsza jego książka dotyczyła właśnie tego miejsca. Przyniosła mu ona ogromne uznanie wśród innych historyków, także tych niekoniecznie interesujących się przeszłością tego miasta. To tutaj również odkrył, iż jego największym zainteresowaniem historycznym są tzw. małe ojczyzny, co przełożyło się na jego szczególne zainteresowanie Galicją.
💼Karierę akademicką rozpoczął w 1970 roku, podejmując studia historyczne na Uniwersytecie Wrocławskim, po sześciu latach obronił magisterium, by później rozpocząć pracę wykładowcy najpierw na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, a następnie w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie. Dopiero w 1984 wrócił do Gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego, by rok później obronić swój doktorat na temat Floriana Ziemiałkowskiego.
👨🏫Nie był jednak "tylko" profesorem, lecz również popularyzatorem historii. Prężnie działał w serii czasopism Dolnośląskiego Wydawnictwa „A to Polska właśnie”, jak i również podczas występów publicznych. Zapamiętany został jako człowiek, który z użyciem historycznych anegdot oraz swojego poczucia humoru potrafił dyskutować na nawet najtrudniejsze tematy i objaśniać skomplikowane terminy w prostych słowach.
🔎📖W swojej działalności Zbigniew Fras był również niemałym rewolucjonistą w kwestii źródeł historycznych. Należał on do tych historyków, którzy przejrzą każdą książkę, korespondencję czy pamiętnik dwa razy by wydobyć z niej maksimum informacji, przy tym wciąż ciesząc się na widok nowych tekstów gotowych do przeanalizowania. To co jednak przy tym nakładzie pracy było najbardziej imponujące to jego nawyk do zachowywania najmniejszych szczegółów związanych z tematem.
✨📝W 1997 r. wydał on swoje najważniejsze literackie dzieło „Demokraci w życiu politycznym Galicji w latach 1848—1873”, które pozwoliło wypłynąć doktorowi na szerokie wody. Dzięki tej publikacji stał się doktorem habilitowanym, dodatkowo dzięki swoim zasługom w sferze popularyzacji historii XIX wieku (w szczególności historii Galicji) zwróciła na niego uwagę w tym samym roku Komisja Historii Monarchii Habsburskiej Austriackiej Akademii Nauk, co pozwoliło mu wejść jej skład w wyżej wymienionym roku.
🪔Niestety 11 września 1998, niecały rok po niesamowitym sukcesie Zbigniew Fras niespodziewanie umiera. Jak wielka była to strata nie tylko dla Uniwersytetu, ale i całego świata historii świadczą słowa śp. prof. Stanisława Ciesielskiego:
„Nas wszystkich, którzy dobrze znali Zbyszka, ogarnęło poczucie niepomiernej straty i wielkiej pustki, jaką po sobie zostawił, i żalu, że tak krótko trwało jego życie, że nie dane Mu było więcej napisać, szerzej podzielić się z nami ogromną wiedzą. Wdzięczni Mu jednak jesteśmy za wszystko co zrobił dla ukochanej przez siebie historii i dla nas, swoich przyjaciół, kolegów, znajomych.”
Tekst przygotował Bartek Robak - dzięki! Mamy nadzieję, że nie tylko zapoznamy obserwujących z życiorysem prof. Frasa, ale też zaciekawimy Jego twórczością :)
25/12/2021
Nie wszystkim w tym roku na Święta Bożonarodzeniowe dopisała śnieżna atmosfera. W 1862 roku konfederaccy żołnierze obozujący w Moss Neck, w pobliżu rezydencji państwa Corbinów, mieli jednak białego puchu pod dostatkiem tak wielkim, że stoczyli na śniegowe kule prawdziwą bitwę.❄️❄️❄️
Samuel Gwynne, dziennikarz i pisarz literatury faktu świetnie opisuje to wydarzenie:
"Niektórzy nigdy wcześniej nie widzieli śniegu. Teraz wkoło było go mnóstwo. Ilekroć padało, zaczynały się potyczki. Raz zdarzyła się nawet prawdziwa masowa walka. Sformowano dwie armie, każda po dwa i pół tysiąca ludzi. Nie zabrakło generałów, chorągwi, specjalnych sygnałów, doboszy, gońców i kawalerzystów. Prowadzono ataki frontalne i z flanki.
»Nie było chyba w dziejach większej wojny na kule śniegowe — pisał jeden z uczestników. — Męże to jeno wyrośnięte dzieci [...] Gdyby wszystkie bitwy kończyły się w ten sposób, byłoby to lepsze niż te ciągłe jatki«.
[Generał] Robert E. Lee, który przyjechał, by obserwować widowisko, został ugodzony kilkoma śnieżkami. Każda gazeta w Richmond poświęciła wydarzeniu parę kolumn."
Z tą ciekawostką i najlepszymi życzeniami świątecznymi; zdrowia, miłości bliskich i wytrwałości w dążeniu do celu zostawia wszystkich członków SKNH Historyków UWr, sympatyków i obserwujących stronę Krzysiek Konieczny ⭐️🌲🎁