25/08/2021
Czasami jest tak, że pomimo szczerych chęci odnośnie chustonoszenia, zjada Was strach. Dziecko zaczyna płakać, coraz głośniej i głośniej, a Wam trudno się skupić na dociąganiu chusty, na pamiętaniu o tych wszystkich ważnych szczegółach, dzięki którym wiązanie jest bezpieczne dla maluszka oraz wygodne dla Was obojga.
Wyobraźcie sobie teraz, że uczycie się motania na pełnym ludzi festynie, Wasz brzdąc szlocha jak jeszcze nigdy dotąd, aż serce się kraje, a nic nie pomaga na dłużej niż na minutę. Poziom stresu rośnie do niebotycznych rozmiarów. 😱
A teraz spójrzcie na to zdjęcie - uwierzycie, że to pierwsza próba motania na dziecku? Córeczka Beaty dała mamie czas tylko na jedną próbę z lalką - a i to przy głównym sprzeciwie, że co to ma być, to moje miejsce do drzemania! Julcia powędrowała na moje ręce dosłownie na chwileczkę, żeby dać mamie czas na przygotowanie kieszonki (już zapomniałam, jak to jest trzymać takiego maluszka na rękach 😍), a potem, bez płaczu, pozwoliła się zamotać. I nim zawiązałyśmy drugi węzeł, słodko drzemała. 💖
W takich momentach dzieje się magia - te uśmiechy pełne szczęścia, które od Was w tym momencie dostaję, że się udało, że dziecko jest blisko, że jest spokojne i cała masa innych, małych cudów - sprawia, że cieszę się, że jestem doradcą. Taki nawet nie bonusik od życia, co nagroda główna. 😎
A w dodatku, te piękne szmaragdowe serduszka od LennyLamb Polska dzielą imię z moją córką: ta chusta to "Emilia", którą oczywiście sama mam w stosie doradczym (czekam na wersję dla Mikołaja, oby nie za długo 🤭).