Wewnętrzny Ogień

Wewnętrzny Ogień

Udostępnij

#WimHofMethod to opowieść o granicach, zarówno tych fizycznych i namacalnych, jak i tych wewnętrznych. O tym, że niemożliwe jest możliwe.

O ich przekraczaniu i sprawianiu, że przestają być granicami. O tym jak oczekiwać nieoczekiwanego.

09/07/2024

Każdy moment jest pierwszą chwilą naszego życia, od tego momentu. Od tego momentu czeka nas nowe. Więc każdy moment jest dobry na modlitwę za życie, na rozmowę z nim.

Drogie życie, podejdź bliżej, spotkaj się ze mną, zachwyć mnie, przewróć się nade mną - wzywaj mnie do życia.
Drogie życie, pozwól mi samodzielnie doświadczyć - stąpania własną ścieżką, dotarcia do krawędzi, spojrzenia w przepaść, zachwytu widokiem wielkiej góry
Drogie życie, daj mi cię kochać i być przez ciebie kochanym.
Widzisz, chcę tego czegoś, co nazywa się życiem.
Więc pozwól mi mieć kontakt ze wszystkimi doświadczeniami prawdziwego bycia tutaj – przez zmysły, przez ciało, przez czucie. Spraw, by siła życiowa przepływała przeze mnie, napełnij mnie tak bym kroczył przez życie z witalnością, żywością, wigorem i wrażliwością,
Drogie życie, spraw niech żyję otwartym sercem, pulsującą krwią, receptywną skórą, czującymi trzewiami… aż do samych kości.
Chcę być z nim zaangażowany, ożywiony, intymny, pełen ciekawości. Chcę pokazywać się, i dostrzegać to, to co hen hen i to co tuż przede mną; spotykając się z tym w dobry, wielkoduszny i łaskawy sposób.
Drogie życie, wspieraj mnie w zbliżaniu się do Ciebie. Wspieraj mnie w otwieraniu oczu, abym mógł zobaczyć i poczuć w pełni dar tego wszystkiego, otwórz moje uszy, abym usłyszał wszystkie przemijające dźwięki i subtelne oznaki tego, tak krótkiego czasu, jaki mam na tej drogocennej planecie. Pozwól mi delektować się całą paletą twoich modalności, rozkoszować się nią dzień po dniu.
Wspieraj mnie w moim spokoju, abym nie reagował; tylko działał, bym bez uprzedzeń odbierał informacje od tych i od tego wszystkiego, co mnie otacza. Wspieraj mnie w rozeznaniu i stawianiu jasnych granic, abym wiedział, kiedy się otworzyć, a kiedy powiedzieć nie. Wspieraj mnie w dokonywaniu wyborów, które służą mi i tobie oraz służą sieci między nami wszystkimi.
Niech warstwy zamknięcia opadną. Obym stawał się z chwili na chwilę, tutaj, w pełni w krainie żywych - w pełni żywy, pełen własnej energii siły życiowej.
Czując smaganie wiatru na dłoniach, dotykając dotyku słońca, nabierając pełnych łyków powietrza, niech mi będzie uwalniać się od dualizmu, chcianego i niechcianego, smaku soczystej pyszności i intensywnego pieczenia miejsc zranień. Obym każdego dnia, kiedy tu jestem, czuł się w pełni i żarliwie obecny wobec drogocenności tego wszystkiego. Niech życie będzie pełne siebie.
Obym poddał się głębokiej słodyczy – zaakceptowaniu tego, że jesteśmy częścią tej umowy zwanej życiem.
Spraw, abym czuł, że ​​jestem kochanym i że jestem tym za którym tęsknię tak, tak jak jestem, tak jak każda żywa istota. Obym wiedział, że życie mnie dopadło i prowadzi. Obym ufał, że życie troszczy się o mnie, pielęgnuje, wspiera, podtrzymuje i naprawia mnie; aby w sercu tego wszystkiego kim jestem jako manifestacja życia, była słodycz, dusza i sens, Abym odczuwał cuda, miłosierdzie i wspaniałość.
Niech poczuję łaskę tego daru życia: łaskę wokół mnie i łaskę we mnie; zamiast pakować się w mój dzień pod jakąś ciemną chmurą, a kiedy już pod nią trafię, żebym nie zapominał. Obym poczuł dar, jakim jest życie, a nie postrzegał je jako ciężar obarczony winą wstydem, który muszę znosić.
Niech poruszam się z siłą życiową, pozwalając miłości mnie prowadzić, tam gdy żyję głęboko wcielony na ziemi, spełniając się życiem.
Niech pokażę się jako bezczelny, radosny i beztroski, i jaki tam jeszcze, jestem. Niech moje dzikie serce spotka się we mnie i zostanie głęboko nakarmione. Niech moje życie będzie tańcem, niech tańczę głęboko, dzień po dniu.
Spraw, abym żył w pięknie i z odwagą, obok ukochanych i bliskich.
Obym nauczył się głębokiego odpuszczania, aby siła życiowa przepływała przeze mnie.
Pozwól, aby, pozwolił wpuszczać życie, by życie prowadziło, wpuszczało mnie głębiej, uwalniało i rozwijało.
Drogie życie, obym kochał Cię głęboko i czuł wszystkie niesamowite sposoby, w jakie mnie kochasz
Drogie życie, dziękuję za wspaniały dar od ciebie.

A zdjęcie? Vincent Munier, podczas wyprawy w Tybecie, sfotografował śnieżną panterę nie wiedząc o tym. Dopiero po powrocie, przeglądając materiały, odkrył ją pośród skał na jednej z fotografii. Pewnego razu w Tatrach, nie zdając sobie z tego sprawy, przypadkowo nacisnąłem migawkę aparatu. Później w domu natrafiłem na to zdjęcie i nie mogłem oprzeć się wrażeniu jakiejś zagadkowej afirmacji zachwytu istnienia na tym kadrze.

Photos from Wewnętrzny Ogień's post 28/05/2024

Tego lata ponownie będę prelegentem na festiwalu dla mężczyzn, na który gorąco Was zapraszam i na którym będę koordynował strefę kąpieli w lodzie❄️. Stawić się na takim wydarzeniu, to jest coś! 🔥

Dołączcie, żeby być razem i odwalić kawał dobrej roboty na swoim podwórku. Conscious Man to przestrzeń warsztatów, prelekcji i aktywności, specjalnie stworzona z myślą o współczesnych mężczyznach, którzy chcą pracować nad sobą.

O warsztacie, który przeprowadzę, w największym skrócie.⬇️
„Stawanie w męskości musi odbywać się poprzez ucieleśnione doświadczenie. Każdy z nas potrzebuje zadawać sobie pytania - Kim jest ten facet, którym jestem? I czego mam się z tego nauczyć? Powiedzieć sobie - Sprawdzam. Dorastać do siebie samego tam gdzie potrzebuję. Większość z nas, nie przeszła rytuałów przejścia, nie udała się na nieznany ląd w dosłownym znaczeniu. Praca męska, to okazja, by stawić się na nieodwiedzanych terytoriach, nawiązywać relację z naszą osobistą podróżą, rewidować przekonania, wytrącać, by powracać do siebie i aktywować moc autentycznego męskiego serca.”

Mam dla Was specjalny KOD➡️ 10WEWNETRZNYOGIEN24 , dzięki któremu otrzymacie rabat -10% przy zakupie biletu.

Conscious Man - - festiwal nowego Mężczyzny" 2024 - 24-28 lipca 2024 r. - Puszcza Bolimowska - Zaścianek Babie Lato

06/02/2024

O rozniecaniu wewnętrznego ognia w podkaście Ukłon Natury na
https://open.spotify.com/episode/0h9YJ5D08b8fvIVqMPTEMK?si=Cg4wrimyRbCqrRc94L03fw
Dostępne do posłuchania również na iTunes oraz Google Podcast

🌀Dlaczego nie lubimy zimna?
🌀Strefa komfortu: czy zawsze nam służy?
🌀Nawiązywanie relacji z zimnem
🌀Na czym polega metoda Wima Hofa?
🌀W jaki sposób metoda Wima Hofa otwiera nas na siebie?
🌀Czym jest mindset?
🌀Człowiek jako istota wielowymiarowa
🌀Co dzieje się w ciele pod wpływem metody Wima Hofa?
🌀Praca z traumą a metoda Wima Hofa
🌀Do czego potrzebny jest instruktor metody Wima Hofa?
🌀Jak wyglądają warsztaty metody Wima Hofa?

06/01/2024

Prawdopodobnie najbardziej magiczne święto morsowania na świecie odbywa się 6 stycznia w Bułgarii. Co roku, barwny, rozśpiewany korowód przemierza lodowaty nurt rzeki Tundza. Rytuał od wieków wiązany jest ze świętem Epifanii - Objawienia Pańskiego, jednak próżno szukać sensownego wyjaśnienia jego znaczenia, bez sięgania do starszych pogańskich tradycji. Przedchrześcijańskie bóstwo Matki Natury pojawia się dwunastej nocy po przesileniu zimowym, czyli 6 stycznia. Wyczerpana Matka Natura o imieniu Befana - stąd Epifania - pojawia się w przebraniu starej życzliwej wiedźmy z miotłą w dłoni. Miotła symbolizuje wymiatanie starego (roku) i śmiałe otwarcie przestrzeni na nowe co ma nadejść. Befana rozdaje nasiona i orzechy, które mają zostać zasiane, by dostarczyć plonów w nowym roku. W pierwotnych kulturach, rzeka zwykle była traktowana jako przejawienie życiodajnej matki natury, z jej magicznymi atrybutami przemiany i płodności. W tym kontekście uroczysty pochód męskiej części społeczności nurtem rzeki jest oddaniem hołdu matce naturze i formą upraszania o pomyślność na nadchodzący sezon, by płody jakie wyda, były obfite. Jeśli praktykujesz lodowate kąpiele, pewnie intuicyjnie czujesz, że jest to forma kontaktu z naturą i z jej mocą. Ale czy zastanawiałeś się jaki głęboki sens nadawali tej praktyce nasi odlegli przodkowie?

03/01/2024

Co znaczy Szczęśliwego Nowego Roku?
Słucham pradawnej historii o przełomie roku, który jest czasem poza czasem, co go niegdyś nawet nie umieszczano w kalendarzu. Słyszę pod kipiącą powierzchnią, a nawet powierzchownością noworocznej fety, jak bliżej i dalej - wielu z nas się zatrzymało - czy to z własnej woli, czy przez ciało co zawołało, które tego potrzebowało, czy przez to co nazywamy okolicznościami życia. To dobry czas na osobisty remanent - „stop, sprawdzam”. Czy wiem jeszcze czym jest anamnesis, proces życia, poprzez które przypominamy sobie prawdziwych siebie i dokopujemy się do istniejących w nas autentycznych zasobów metafizycznego ja. Słucham o odchodzącej do lamusa sztuce bycia sobą i ze sobą. Słucham o tym jak Béla Hamvas, skazany na milczenie, zesłany do magazynu w fabryce, dochował wiary w swą wewnętrzną wolność, odwagę do samostanowienia i śmiałego wyrażania prawdy, i w przerwach między wydawaniem narzędzi, pisał o magii zaklętej z tym wszystkim, co niesie z chwili na chwilę życie samo w sobie. Tkał słowa nie wiedząc, czy kiedykolwiek wyfruną w świat z warsztatowej szuflady - o zachwytach chwilą ulotną, o urodzie życia, smaku miodowej figi. Pogodzie ducha, serdeczności i życzliwości, o spacerach w zadumie i czasie by przysiąść, pomilczeć. Jaką nicią my tkamy życie. Ile w nim treści o szczerości i szczerych relacjach? O zdolności mówienia tak samo „tak” jak i „nie” i gotowości do zmian i otwartości na doświadczenia i wyciągania lekcji. O zauważaniu czego nie zauważamy. O braniu czego potrzebujemy, radykalnego odstawienia tego co nam nie służy. O zauważaniu, kiedy ściemniamy samych siebie i wybieramy skróty. O poczuciu, że towarzyszy nam te kilka najbliższych dusz, nasze mikro-plemię i ten większy kolektyw.

Więc wybierajmy, dokonujmy tych małych i dużych wyborów, bądźmy kochający i kochani i doceniający i doceniani, zachwycający i zachwycani, wyrozumiali i prawdziwi. Cieszmy się z towarzystwa podróżujących razem z nami rzeką tego życia. Postanowiliśmy być tutaj razem w tym bardzo wyjątkowym i kluczowym czasie na ziemi i gratuluję nam odwagi. Niech Nowy Rok będzie utkany magią, pełen światła, inspiracji i transformacji. Jak trzeba nam tkać, pięknie ujął Jeff Brown -

„Miłuj siebie najlepiej jak potrafisz. Buduj swoje zdrowe ego. Umocnij swoje poczucie siebie. Nie zawsze jest to łatwe, biorąc pod uwagę, jakie historie rodowe mamy za sobą, ale jest to być może najważniejsza praca ze wszystkich. Ponieważ wiara w siebie dodaje nam sił. Rozświetla to co ofiarowujemy życiu. Rozpala nas do wyjścia w stronę świata i odwagi, by żądać zmian. Im bardziej stajemy się suwerenni, tym bardziej znaczący jest nasz wpływ. Zasadniczo po to tu jesteśmy. Nie wątp w swoje znaczenie. Desperacko potrzebujemy tego, co masz do zaoferowania. A teraz przyszedł czas, żeby to włożyć na stół”.

Zatem pamiętajmy, a kiedy gubimy, co jest normalną koleją rzeczy, łapmy na powrót nitki przypomnienia. Bądźmy świadomi na codzień, tego jak tkamy życie i świadomi tego, jak to tkanie ma wpływ do wewnątrz nas i na zewnątrz. Sprawdzajmy. Zachwycajmy się zapleceni w gobelin życia, co jest wielobarwną i wielowymiarową tkaniną, utkaną z przeplatających się na różne sposoby nitek. Układy tych nitek tworzą pętle, sploty i skrzyżowania; czasem układając się do siebie równolegle, czasem prostopadle, zbliżając się do siebie lub oddalając, albo jeszcze inaczej. Niektóre nitki pojawiają się z nagła na powierzchni, by znów zanurzyć się w głąb tkaniny. Niektóre, wybierają swoje towarzystwo na dłużej. Wszystko układa się we wzory, warstwy, powracające motywy. Jesteśmy tak samo doświadczającymi bycia pojedynczymi nitkami, jak niemożliwymi do odseparowania przejawami tego nieskończonego pejzażu, w którym wszystko ze wszystkim jest powiązane. Co więcej jesteśmy też jego współ-kreatorami, jego obserwatorami i tymi którzy go przemierzają. Gobelinu, który choć tak wyraźnie do nas przemawia, niezmiennie pozostaje tajemnicą.

Życzę nam odwagi w tej wspaniałej tajemniczej podróży, bo jak powiedział James Hillman „Ludzka dusza rozkwita nie w przewidywalności lecz w obliczu tajemnicy”.
Życzę nam zdolności zaufania do tego co się dzieje w naszym życiu, nawet jeśli jeszcze nie rozumiemy, czemu takie, a nie inne rzeczy nam się przytrafiają i nie potrafimy odczytywać z nich odpowiedzi.
Życzę nam spokoju i zdolności ustania w prawdzie, cierpliwości i nie porzucania siebie, tak samo gdy nasza osobista nitka budzi poklask, poddawana jest osądom, zaczyna się strzępić, czy utyka na jakiś czas w bezczasie czy zanurkuje pod powierzchownie dostrzegalną warstwę i znika z radarów mierzących tak zwane dokonania i sukcesy.
Życzę nam na koniec aktywnej nadziei, której tak w tych czasach potrzeba. Jesteśmy tymi na których czekaliśmy.

20/12/2023

- Puk, puk, po co tu jestem, co tu robię?
- Hmmm…
- Poczekaj, nie spiesz się,
weź oddech, nim odpowiesz.



Ach, już wiem! To takie proste.
Jestem, by przypomnieć sobie,
właśnie to,
co ja tu tak naprawdę robię;
gdzie kieruję uwagę, nad czym się zatrzymuję,
czego słucham, co przekazuję.
Jestem, by mieć kontakt z tym co czuję,
co jest dla mnie ważne.
Co daję, a co przyjmuję.
Odpowiedź zawsze jest tak blisko,
jakby czekając na obrzeżach aury,
aż znowu, po raz enty, zadam sobie to pytanie.
To to pytanie, co samo w sobie
jest odpowiedzią.
O wolności,
co jest źródłem wewnętrznej mocy.
I jest o wrażliwości i życzliwości,
bo tylko w tak nasyconej przestrzeni
jesteśmy w stanie pozwolić sobie,
by zajrzeć szczerze głębiej w siebie - i w świat.
Tara Brach, zwykła mówić,
że wolność człowieka
unosi się na dwóch skrzydłach.
Jedno z nich to:
🌀uważność, bycie w intymnym kontakcie z tym, co się dzieje, sekunda po sekundzie;
drugie to:
🌀współczucie, co oznacza włączanie wszystkich naszych doświadczeń w pojemną przestrzeń serca.
Świadomość posiadania tych skrzydeł wszystko zmienia.
Tworzy intencje i działania, co nadają kierunek i wznoszą.

Więc teraz, tu gdzie jesteś,
wyobraź sobie,
że naprawdę masz dwa skrzydła
- uważności i współczucia
I pozwól tym skrzydłom
unieść Twój wzrok
i popatrz wyżej, przed siebie.
I zauważ, że gdy tak spoglądasz
w górę przed siebie,
to kąciki twoich ust unoszą się wraz wzrokiem.
Bo oczy i uśmiech są połączone
delikatnym splotem mięśni twarzowych.
I zauważ jak oczy i uśmiech tworzą
tą magiczną przestrzeń.
I wpuść tą przestrzeń do swojego serca,
I zauważ jak ono zaczyna świecić.
To jest światło
Twojego wewnętrznego uśmiechu.
Twojego naturalnego zmysłu wdzięczności.
To ono powoduje, że emanujesz światłem na zewnątrz
uśmiechem oczu i kącików ust.
I choć często zupełnie nie jesteśmy w stanie pojąć
tego wielkiego przejścia przez próg
jaki odbywamy na tej planecie indywidualnie i kolektywnie,
wewnętrzny uśmiech pozwala
poluźnić nieco napięcie i przywiązanie
i z nieco większym spokojem dostrzec,
że to co się dzieje w naszym życiu,
to zasadniczo to, po co tu jesteśmy.
I że, niezależnie od tego,
jak bardzo czujemy się,
zdani na łaskę ogromnych, niezmiennych sił,
toe zawsze możemy znaleźć coś,
to coś w sobie
na co mamy wpływ.

Tego z serca życzę nam wszystkim na ten czas i na każdy czas.

Zdjęcie muralu z portretem Anne Frank w Berlinie (edit), która w swoim „Dzienniku” napisała - „Moją radą jest: wyjdź na zewnątrz (…) do natury i słońca. Wyjdź na zewnątrz i próbuj odnaleźć szczęście w samym sobie."

12/12/2023

Potrzeba nam szukać tam, gdzie nie przywykliśmy; zastukać w drzwi, o których istnieniu zapomnieliśmy i przekroczyć ten próg, za którym spotkamy siebie; zanurzyć się tam, gdzie przypomnimy sobie, na co zasługuje nasze serce. I tylko ja mogę to ustalić, gdzie jest moje miejsce, tylko ja mogę stwierdzić, że jestem warty tego, by w taki a taki sposób żyć i w taki, a taki sposób świadomie wchodzić w relacje z innymi i ze światem. Jeśli tego nie mogę, to potrzeba mi działać w taki sposób i podejmować takie wybory, które wspierają mnie i zbliżają do miejsca, gdzie mogę głębiej spotykać się ze sobą. Potrzeba mi wytrącać się z tych obszarów mojego życia gdzie rzeczy dzieją się na autopilocie odtwarzającym komedie, tragedie, melodramaty czy telenowele. Trzeba mi zdjąć maskę z twarzy i bielmo z oczu, które określa moją tożsamość kompleksami małego ego, strachem, przekonaniami, oczekiwaniami innych czy wmówionymi mi rolami społecznymi, które mam spełniać. Trzeba mi zauważania całego tego wysypującego się z moich wewnętrznych szuflad bałaganu i szumu, trzeba mi poukładania go i potrzeba mi zgody na obecność do stawienia się w prawdzie, gdzie mogę być wysłuchany w kręgu, gdzie wraz z innymi - wszyscy razem swoim nieoceniającym, nie próbującym ratować i doradzać słuchaniem - tworzą dla każdego z osobna - transformującą przestrzeń obecności i uznania indywidualnych doświadczeń - gdzie będę mógł przejrzeć się w ich cichym lustrze i usłyszeć siebie. Jeśli znajdę miejsce, gdzie jestem zapraszany do dzielenia się swoim doświadczeniem, to nawet jeśli wcześniej ich nie dostrzegałem, nie potrafiłem zajrzeć, nie mogłem się z nimi pogodzić, uznałem, że nie potrzebowałem, bądź nie chciałem się z nimi spotkać mając ku temu tysiąc wymówek, to w końcu do nie sięgnę. A im częściej będę zapraszany, by po nie sięgać, tym łatwiej mi będzie rezygnować z zastępczych historyjek, by głębiej i prawdziwiej być sobą . Im częściej to będę robić, tym bardziej będę ufać sobie, tym bardzie będę stał za tym, że to ja jestem odpowiedzialny za lepienie gliny sensu mojego życia i to ja jestem odpowiedzialny za podążanie za moim szczęściem.

Warsztaty REbel Man nie są, ani pomysłem na fajne spędzenie weekendu, ani zrealizowaniem punktu z bucket list, ani deską ratunkową na problemy życia. Na RebelMan bierzemy robotę w swoje ręce, bierzemy, jedną, drugą, kolejną deskę i uczymy się budować solidną łódź. Odkrywamy sekrety osobistego systemu nawigacji, określamy swoje położenie na mapie życia, samodzielnie stawiamy na niej swoje znaki i doświadczamy, że choć każdemu jest dane przemierzać drogę o własnych siłach, wspaniale być w tej przygodzie razem z innymi bratnimi duszami. Bo każdy, by przemierzać wody życia potrzebuje być zobaczony, usłyszany i uznany. Trzynastu (nie)przypadkowo zebranych mężczyzn może spędzić ze sobą weekend rozmawiając w szczerości o sprawach swojego życia, dzieląc się trudami z jakimi się mierzą, otwierając swoje słabości, wyrażając emocje, podając pomocną dłoń, śmiejąc się wspólnie do bólu brzucha, wołając razem z pełnych piersi, dając sobie poczucie bezpieczeństwa i prawo, do tego, że każdy może być sobą i każdy może być inny.

„Podróżniku, nie ma ścieżki. Ścieżka tworzona jest przez jej przemierzanie. Podróżniku, ścieżka jest zrobiona z Twoich śladów, niczego więcej. Podróżniku, nie ma ścieżki, ścieżka powstaje, gdy nią stąpasz. Idąc tworzysz ścieżkę. I kiedy się obracasz, widzisz za sobą drogę, której już nigdy ponownie nie przemierzysz.” Więc zważ podróżniku jak i gdzie stawiasz kroki, zważ czy prawdziwie żyjesz, czy jesteś obecny, czy stąpasz krokiem zwiadowcy życia, dziś i teraz. Bo spoglądając gdzie indziej „nie znajdziesz drogi, a jedynie ślady wiatru na morzu.” - Antonio Machado (wtrącenie między cytatami własne).

Jakie to warsztaty REbel Man w odczuciach uczestników? Trzy rzeczy szczególnie utwierdziły mnie w tym, że sam robię kawał dobrej roboty i że, formuła warsztatów w kręgu RebelMan tworzy sprzyjającą przestrzeń, gdzie wszyscy razem i z osobna możemy odwalić kawał porządnej roboty.
- „Uczestniczyłem w różnych wydarzeniach z pracą męską i miałem obawę, że taka intensywność jak tutaj mnie rozwali i zostawi rozedrganego. A okazuję się, że mimo pytań z jakim wyjeżdżam i materiału do dalszej integracji, wyjeżdżam z poczuciem spokoju i klarownej jasności.
- „Jechałem tutaj z myślą, że szkoda, że to tylko weekendowe wydarzenie, że za krótko. A teraz rozumiem, zadziało się tu dla mnie tyle, więcej niż mogłem wyobrażać i ruszam stąd w moją dalszą podróż kompletnie wypełniony.”
- „Nie lubię mądrali, co wciskają innym genialne recepty na życia. Tutaj przede wszystkim czułem, że nie ma tej bariery, że jesteś w tym wszystkim razem z nami, a nie tym gościem co prowadzi warsztaty.”

Dziękuję. Za ufności. Za bycie razem. Co dalej? Zobaczymy :)

11/10/2023

Osiem gór ułożonych w okręgu, a pomiędzy nimi osiem mórz. A w samym środku tego układu góra centralna, większa i wyższa od pozostałych. To prastara opowieść - mapa. Nepalczycy lubią przekazywać ją podróżnikom. A Ty, sam wybierasz swoją drogę? Wiesz, którędy wędrujesz? Co jest właściwe? Droga przez osiem gór, czy ta co prowadzi na dziewiątą? C.G. Jung powiedział, że istnieje jedynie jedna droga i jest nią twoja droga. Ale, która to?

„Nasze ego ma tendencję do mianowania siebie głównym wykonawcą i myśli, że jest szefem, że to ono rządzi, jest świadome i wie, co robi. Żyje ono własną wersją osobistej rzeczywistości, próbując utrzymać poczucie kontroli, którą jak sądzi posiada. Prawda jest taka, że w każdym z nas zachodzi wiele innych niezależnych operacji, od trawienia po wymianę komórkową i tak dalej. Do tego dochodzą pytania: „A co tworzy nasze nastroje? A co tworzy nasze sny w nocy? W jakim stopniu nasze życie definiują nasi przodkowie, a w jakim nasze traumatyczne doświadczenia? Jak blokują nas wewnętrzne konflikty i utrwalone nieaktualne strategie. Jaki rodzaj spontanicznych wewnętrznych rozbłysków wywołuje w nas określone symptomy? I do tego jeszcze cały obszar autonomicznej wiedzy — także tej znajdującej się w nieświadomości. Wszystkie reprezentują razem wielość ludzkiej psyche. Nie jest to pojedynczy mechanizm operacyjny, jak wierzy ego, ale cały szereg głębszych interakcji funkcji życia.

I jest coś wewnątrz każdego z nas – to jest to, co nazwiecie Jaźnią, przez duże „J” dla odróżnienia od ego – które owszem jest spostrzegawcze, zwraca uwagę na to, jak sprawy się mają z jego perspektywy i wyraża swoje niezadowolenie, gdy coś w nas jest naruszane lub ignorowane. To, co nazywamy symptomami, jest wyrazem niezadowolenia psyche, wyrazem protestu ze strony tego innego miejsca poznania, które mówi: „To jest szkodliwe dla Twojej duszy”, rozumianej dosłownie w znaczeniu greckiego słowa psyche. To forma wezwania czy odpowiedzialności. A jeśli to prawda, że ​​w każdym z nas jest coś, co obserwuje nasze życie, wie, co jest dla nas dobre i stara się z nami skontaktować, to chyba ma sens, od czasu do czasu zatrzymać się, skierować tam uwagę i powiedzieć: „Co to za inna głębsza warstwa mojej własnej istoty próbuje się ze mną porozumieć?”

Więc symptomy mogą być wyrazem, wiadomościami z tego szczególnego miejsca wiedzy. Najlepszym przykładem takich wiadomości, jest coś, co nazywamy depresją. Depresja nie jest napędzana biologicznie. Zwykle jest to sposób psyche na wycofanie energii z miejsca, w którym ją umieszczamy. Czyli, możesz poświęcić całą swoją energię, próbując odnieść sukces - cokolwiek to znaczy - wspiąć się na górę, a nawet osiągnąć wszystkie postawione sobie cele, ale jeśli brak tej emocjonalnej satysfakcji, której potrzebujesz, wtedy, zdasz sobie sprawę, że psyche wcale się dobrze nie bawi, nie jest pod wrażeniem. Wtedy, zamiast bezwiednie stwierdzić: „Cóż, szybko muszę pozbyć się depresji”, albo „Potraktuję to medykamentami”, zadaj sobie pytanie: „Dlaczego psyche wycofała aprobatę i poparcie dla moich wyborów wykonawczych?” A potem możesz zadać bardzo radykalne, a jednak oczywiste pytanie: „Co psyche chciałaby, żebym zrobił zamiast tego?”

Powiedzmy to otwarcie, jeśli jesteśmy przystosowani do służenia celom kulturowym wokół nas, które mają dawać szczęście i satysfakcję życiową, a tak się nie dzieje, to może powinniśmy ponownie zbadać te cele i przyjrzeć się, co naprawdę głęboko dotyka i porusza nasze dusze. Tak, szczerze, żyjemy w „kulturze” zagłuszania objawów. Mamy je nieustannie, zamykamy na nie oczy, omijamy je, aż się nasilą i zapukają do drzwi tak głośno, że nie możemy dłużej nie zwracać na nie uwagi. Mało kto zwraca uwagę na swoje sny. Ale każdej nocy mamy średnio około sześciu snów, a jeśli dożyjesz 80 lat, całe sześć lat twojego życia spędzisz na śnieniu. To sporo aktywności, a natura nie marnuje energii. Sensownie byłoby powiedzieć: „Co się tam dzieje i czego mogę się z tego nauczyć?”. Ale patrzenie do środka jest często ostatnim miejscem, o którym pomyślelibyśmy, że to miejsce do poszukiwań.

Pierwsze założenie metafizyki Arystotelesa mówi, że wszyscy ludzie z natury pragną wiedzieć. Z natury chęć poznania. Podążając tą myślą, można dodać, że wszyscy ludzie z natury są jednostkami poszukującymi znaczenia i tworzącymi je. A sens nie jest czymś, co możemy znaleźć w Południowej Dakocie lub na Kilimandżaro, czy w jednej z tych cudownych książek. Znaczenie to coś, co jest potwierdzone od wewnątrz; to, co jest dla mnie prawdziwe i ważne, jest dla mnie wyjątkowe. I możemy mieć coś takiego wspólnego, ale ty masz swoją drogę, a ja mam swoją, i jeśli powiem ci: „To jest to, co powinieneś zrobić ze swoim życiem”, a ty spróbujesz tego w dobrej wierze i nie jest to nie jest dla ciebie odpowiednie, to nie zostanie to potwierdzone od wewnątrz.

Mamy w sobie te systemy elementarne, które cały czas uważamy za oczywiste, z których jednym jest funkcja odczuwania. Nie wybieramy uczuć — możemy je odrzucić, znieczulić, przenieść na innych. Ale uczucie to ciągła, jakościowa analiza tego, jak się sprawy mają, tak jak doświadcza ich psychika. Zatem, zwrócenie uwagi i zadanie pytania: „Ale co mi to tak naprawdę mówi?” oznacza bycie w kontakcie z tym systemem rozeznania, który mamy w sobie.

Prawdą jest również to, że mamy systemy energetyczne i kiedy nasze energie są wydawane we właściwym kierunku, wtedy jesteśmy na fali, mamy poczucie przepływu, możemy znosić wszelkiego rodzaju konflikty, cierpienia i mozoł. A kiedy idziemy pod prąd, doświadczamy wyczerpania, wypalenia itd. A potem oczywiście są nasze sny. Są to inne źródła informacji, w których odbywa się swego rodzaju poddawanie krytyce tego, co należy w naszym życiu i rodzaj przywracania środka ciężkości. Jung uważał, że podstawową funkcją snów, których istnieje co najmniej kilka, jest kompensacja. Tak jak moje świadome życie i uczestnictwo w kulturze zewnętrznej popycha mnie w jednym kierunku, w jednostronność, tak psyche zaczyna szturchać mnie w drugim kierunku, aby zająć się innymi aspektami mojego życia i mojej osobowości.

Więc znaczenie jest według mnie o wiele ważniejsze niż szczęście. Nie ma nic złego w szczęściu, ale szczęścia jest produktem ubocznym bycia we właściwym stosunku do naszej duszy w danym czasie. A jeśli żyjesz w sposób, który ma dla Ciebie znaczenie, od czasu do czasu zostaniesz zalany szczęściem, nawet jeśli sama droga podążania za sensem jest ciężka. I wszyscy to wiemy na jakimś poziomie, ponieważ każdy tego kiedyś doświadczył."

*"O tytułowej metaforze opowiada film "Osiem Gór"
**Fragment z "What Is Wanting to Find Expression Through You?" - James Hollis

Photos from Wewnętrzny Ogień's post 27/09/2023

Pema Chodron pięknie opisuje, że gdziekolwiek się obecnie znajdujemy, jakkolwiek wygląda w tej chwili nasze życie, to ono jest właśnie naszą mandalą, przestrzenią warsztatową naszej drogi oświecenia. Więc niezależnie gdzie jesteśmy na mandali życia, nie zapominajmy, że jej kręgi toczą swą podróż wokół centralnego totemu. Nawet jeśli jej nie potrafimy wyraźnie dostrzec, to ten totem jest jak oś naszego osobistego wszechświata i naszej prawdy. Istnieje. I możemy być z nim w kontakcie, nawet jeśli jest on dla nas z pozoru niedostrzegalny. Tak jak potrafimy określić skąd wieje niewidzialny wiatr patrząc na ruch liści i czując jego dotyk na twarzy, tak samo możemy określić naszą osobistą kongruentność lub jej brak, po tym czy to co deklarujemy, manifestuje się w naszym życiu, czy po tym, jak odpowiadamy na lekcje, które się pojawiają. I jeśli już dotrzemy do miejsca, z którego potrafimy namacalnie dotknąć, poczuć pod palcami, centrum naszej mandali życia, to naszą odpowiedzialnością jest praca. Potrzebujemy sami tego dokonywać, ucząc się poruszać po mandali życia samodzielnie. I ostatecznie dłutem własnej nauki i pracy, odłupywać to co niepotrzebne i odkrywać, co kryje się głębiej. Odkrywać, to co dostrzegał w kanciatym głazie Michał Anioł, tragając jeszcze nieociosane dzieło przez ulice Rzymu. I jedno jest pewne, nigdzie nie kupimy gotowej instrukcji jak tego dokonać (choć sprzedawców takowych bez liku, to nie ma dla nich miejsca w kręgu), bo nikt nie jest w naszym miejscu na mandali naszego życia. Więc gdziekolwiek się znajdujemy, bądźmy: astronautami ciekawości, wojownikami odwagi, archeologami utraconej przynależności, smakoszami miłości, awatarami obecności, suwerenami emocji, nawigatorami marzeń, buntownikami z wyboru, detektywami prawdy, siewcami światła, ogrodnikami zachwytu, magikami transformacji i roztańczonymi kochankami życia - w poszukiwaniu drogi relacji do siebie i od siebie.

Tego lata pracując przy totemie z dłutem, złożyłem intencję zwoływania cyklicznego męskiego kręgu we Wrocławiu. We wrześniu spotkało się nas osiemnastu. Kolejny raz widzimy się za dwa tygodnie. My czyli żywa społeczność wokół tematu świadomej uzdrowionej męskości. Formuła kręgu jest po prostu genialna. Czemu? Widzę, jak w każdym innym obszarze „rynku samorozwoju”, w myśl prawidła tam gdzie popyt - tam miejsce dla podaży, ryzyko tworzenia mechanizmów: influenserów i followersów, żerców i dawców, a nawet operowania strachem i ego. W kręgu jesteśmy razem, ale każdy musi wykonać samodzielnie robotę jaką ma do zrobienia u siebie ze swoją męskością.

Dawajmy sobie przestrzeń, wsparcie, docenienie, za to co robimy. I szanujmy swoją odmienność, bo każdy jest gdzieś ze swoją osobistą prawdą. Dawajmy sobie okazje do doświadczeń, takich jak praca dłutem w drewnie totemu, doświadczeń dających okazje do poczucia głębokiego przyzwolenia na to, by naprawdę być tym, kim jestem, czuć to, co czuję, pragnąć tego, czego pragnę, i przeżywać tę podróż najlepiej, jak potrafię.

Jako faceci znajdujemy się teraz kolektywnie w przełomowym czasie, w którym coraz więcej mówi się o ponownym przemyśleniu paradygmatów życia, czegoś w rodzaju rewizji jaźni i świata, które są konieczne i zachodzą, tak w każdym z osobna i kolektywnie. Film z Tomem Hanksem, „Castaway”, jest doskonałym przykładem, jak facet, który znalazłszy się na bezludnej wyspie na oceanie, wraca odmieniony, bo po raz pierwszy musiał ustosunkować się do samego siebie. Był zmuszony wejść do środka i zobaczyć: „Kim lub czym jest ten facet, którym jestem? I czego mam się z tego nauczyć?”. Musiał dorosnąć do siebie samego. Znakomita większość z nas, nie udała się na nieznany ląd w dosłownym znaczeniu. Uczestnicząc w męskich kręgach mamy sposobność stawić się na nieodwiedzanym przez nas terytoriach, by zadawać sobie pytania, nawiązywać relację z naszą osobistą podróżą, przeformułowywać wartości, rewidować przekonania i aktywować chęci do odnajdywania autentycznego męskiego ja.

Na koniec o potrzebie męskiej pracy wśród mężczyzn w formie kontrapunktu, wiersz Haki R. Madhubuti (poniżej w moim luźnym tłumaczeniu). Mam podskórne wrażenie, że dobrze oddaje obraz społeczny facetów. Taki nienachalne, wręcz kątem oka, spojrzenie przez okno wychodzące na męski świat współczesnych Rozenkranców i Gildensternów. Kiedy go czytam, utwierdzam się jeszcze bardziej w potrzebie inicjatyw mandali męskich kręgów.

WYDMUSZKOWI WOJOWNICY

mężczyźni,
okupujący sypialnie, ci bez pracy, przed komputerami i w barach,
osiedli na mieliźnie gdzieś pomiędzy managementem średniego szczebla, a bankructwem,
zamknięci w zniekształconym zrozumieniu sukcesu, nauczanego i w przedkomunistycznych prowincjonalnych podstawówkach i w nowoczesnych szkołach biznesu, wpajanego ludziom zagubionym, nieświadomym, ani przeszłości, ani przyszłości, nierozumiejącym mechanizmów białej supremacji i niewoli.

mężczyźni,
zajmujący przestrzeń mężczyznami i motywami, we więzieniach, w wygodnych domach, wystrzeliwujących spod kapsla sok i szmelc, bez włosków w nosach, z przedramionami naznaczonymi nakłuciami, szukający utraconej historii, pytający „kiedy” i „jak” odnieść sukces.

mężczyźni,
co uciekli i zostali złapani, po dwa i trzykroć zaabsorbowani życiem oraz aktami hojności, tworzeniem misji i magii,
szczycący się manierami i prężący muskuły, skupieni na celach i odpowiedziach, kroczący na granicy uśmiechu i zepsucia.

Przeczytałeś, poruszyło jakąś strunę? Zapraszam na Męski krąg we Wrocławiu, 18 października 19:15 https://www.facebook.com/events/219139474485278/

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Wroclaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Wroclaw