10/02/2022
Nawet nie chodzi o liczbę wojska, ale głupie cytaty, Każdy kraj zaatakowany przez Niemców miał swoją partyzantkę oraz walczył z nimi. Polska nie była żadnym wyjątkiem.
Co roku to samo. Zamiast rzetelnie pisać o historii, twórcy nowej "polityki historycznej" wolą rzucać infantylne hasła, przyjemnie łechcące pokracznie pojętą narodową dumę.
Armia Krajowa to "największe podziemna armia walczącej Europy" - komunikuje funkcjonariusz Warot, szef IPN-u w Gdańsku.
Naprawdę? No to sprawdźmy.
Szacunki dotyczące liczebności Armii Krajowej są różne. Nie wchodząc już w szczegóły, przypomnijmy, że wahają się mniej więcej od 250 do 390 tysięcy żołnierzy. Podawana przez pana Warota liczba "450 tys." raczej się w opracowaniach nie pojawia.
Niezależnie od tego czy w rzeczywistości było to 250, czy 390 tysięcy, to AK była potężną siłą, a jej sformowanie w warunkach okupacji budzi zrozumiały podziw. Warto jednak pamiętać, że w tym samym czasie w okupowanej Jugosławii działała inna olbrzymia, podziemna armia, NOV, czyli Narodowa Armia Wyzwolenia. Ta, według różnych szacunków liczyła ponad 600 tysięcy, a według niektórych nawet 800 tysięcy żołnierzy.
NOV to nie jedyna "podziemna armia Europy", która liczebnością przewyższać może Armię Krajową. Nawet na 400 tysięcy szacowane są też szeregi FFI - Francuskich Sił Wewnętrznych. Trudne do oszacowania są siły, którymi dysponowała podczas II wojny światowej partyzantka radziecka, ale tu również z pewnością mowa o setkach tysięcy żołnierzy.
Uczciwość, a także uzasadnione wątpliwości co do rzeczywistej wielkości formacji partyzanckich, nakazywałyby pisać na przykład, że AK była jednym z największych wojsk podziemnej Europy.
Naprawdę, jest szereg metod na oddanie hołdu Armii Krajowej. Można choćby przypominać jej ideowe dziedzictwo, można przypominać, że AK walczyła o demokrację, swobody obywatelskie i sprawiedliwą redystrybucję dóbr. Ale nie - to głupio brzmi. Swobody obywatelskie? sprawiedliwa redystrybucja dóbr? - jeszcze ktoś pomyśli, że ta cała Armia Krajowa to jakieś lewaki były!
Dlatego niektórzy wolą powtarzać głównie infantylne mity. Tak to wygląda, gdy "polityka historyczna" służy przede wszystkim do leczenia kompleksów.
Pan Warot, znany w IPN-ie z wykreślania nowych granic propagandy, te kompleksy musi mieć naprawdę pokaźne. Nie tylko bowiem twierdzi, że AK to "największa podziemna armia walczącej Europy", ale dodaje jeszcze, że "narody Zachodniej Europy" ... w ogóle są pozbawione etosu walki z okupantem i ofiar w tej walce poniesionych.