04/11/2023
Ocenianie
Na moim pierwszym roku pracy, osoba, która się mną opiekowała (instytucja senior teacher, polecam, fajny pomysł) powiedziała bardzo ważną rzecz "nie może być tak, że większość grupy Ci nie zda, bo to znaczy, ze kiepsko uczysz". Jaką forma oceny była i jest wymaganiem postawionym przez moją szkołę językową. początkowo nie do końca rozumiałem ideę, ale teraz wiem, że to niemal modelowy przykład tego, jak powinno wyglądać ocenianie w edukacji i rozwoju osobistym (sic!).
Funkcja oceny
Ocena to forma zestandaryzowanej informacji zwrotnej. I to jest bardzo ciekawe, bo na psychologii całkiem sporo czasu przeznaczyliśmy na dyskusje i ćwiczenie w udzielaniu informacji zwrotnej a, jak mniemam, absolwenci przygotowania pedagogiczngego, tego nie mieli lub pozapominali, że mieli. Mamy w ogóle dwa typy ocen/testów.
1. różnicujący ludzi i tu średnia powinna powinna byc po środku, brak efektów podłogowych, sufitowych, dwumodalnych. Dobry tekst różnicujący jest zbliżony do rozkładu normalnego
2. sprawdzający osiągniecie jakiegos standardu. Ten jest w szkole. Tu nie mamy problemu z efektem sufitowym (wszyscy umieją dobrze). Z podłogowyum juz bardziej, bo to świadczy o tym, że nauczyciel kiepski, wymagania za wysoko, test za późno/za wcześnie etc.
Motywacja
Wbrew piewcom objawienia o motywacji wewnętrznej, to nie ona jest kluczowa w edukacji, zwłaszcza dzieci i młodzieży. Podstawą motywacji jest to, ze Ci wychodzi. Ludzie lubią się uczyć tego, co im idzie, być chwalonym, wygrywać. Jednocześnie powinno istnieć pewne wyzwanie, wyższy standard, trudny do osiągniecia, wymagający wysiłku. "Jestem dobry, mogę być lepszy" - to potężnie motywujące przekonanie. Ocenianie szkolne oraz ocenianie, często samoocenianie procesie rozwoju kompetencji rozmaitych, w tym miękkich, powinno dążyć do wyrobienia go. Nawet w pedagogice czasem się mówi właśnie o ocenianiu motywującym.
Realia
Tyle teoria. Praktyka jest często taka, że jedynki *(brak spełnienia standardu) to straszak, forma zemsty czy zwyczajnie powtarzająca się negatywna informacja zwrotna pośrednio, czasem nawet bezpośrednio mówiąca "nie nadajesz się, nie umiesz, jesteś bez nadziejny". Prowadzi ona to wykształcenia się, owszem, motywacji, ale innego typu. Nazywa się ona motywacja unikowa, bazujacą na stresie/strachu/leku. Motywacja unikowa pcha nas do unikania czegoś negatywnego. A unikanie złych ocen to opuszczanie zajęć, ściąganie, szukanie przepisów prawa oświatowego, bunt, dopiero gdzieś daleko w polu nauka, nawiasem mówiąc, mało efektyywna, gdy w silnych emocjach unikowych. Najbardziej efektywne uczenie się to takie, które składa się z dużej ilości radości i odrobiny strachu i złości. Ten strach i złośś są jak sól do potrawy - nadają smak, ale do pewnego poziomu. Jak się coś przesoli, to jest ohydne. Polska szkoła jest zasadniczo przesolona.
Zalecenia
Dobrać standard do grupy. ocenianie powinno być takie, że większość zdaje bez potrzeby ekstensywnej nauki samodzielnej. Podnoszenie poziomu testów ponad miarę jest złe. Powinno się dążyć do widełek zdawalności i upominać nauczycieli, u których ponad 20-% uczniów nie zdaje, bo to już znaczy, ze coś jest nie tak z nauczycielami, nie uczniami. Raczej warto odchodzić od jedynek za brak przygotowania do lekcji i prac domowych, za wyjątkiem może dłuższych wypracować czy projektów, choć i tu często się daje raczej inne oznaczenie niż ocenę. No i końcowo - patrzeć na uczniów i wspierać ich pewność siebie w zakresie danego przedmiotu, a nie podcinać skrzydła. Warto zacząć od siebie i swojej klasy. Przynajmniej ja tak robię.