03/10/2026
❗️𝐊𝐈𝐄𝐃𝐘 𝐒𝐔𝐊𝐂𝐄𝐒 𝐁𝐎𝐋𝐈 𝐁𝐀𝐑𝐃𝐙𝐈𝐄𝐉, 𝐍𝐈Ż 𝐌𝐀𝐑𝐀𝐓𝐎𝐍 - czyli polska szkoła dewaluowania osiągnięć❗️😔
Jesienne weekendy startowe przyniosły kolejne mocne wyniki moich zawodników :
Ania najszybszą Polką Maratonu Warszawskiego✨️ -🥉AG40,
Natalia na tej samej imprezie 3.01.32,
Wojtek z Daszą 🐕 został Mistrzem Polski 🇵🇱 w dogtrekkingu, Wiktoria wygrała🥇 Xrun Vistula Short, Olka 3 w AG40🥉na tym samym dystansie, a Piotrek 2 Open🥈 na dystansie Classic.
Każdy weekend startowy wygląda podobnie - moi zawodnicy robią swoje, a ja się tym celowo nie chwalę. Wiesz dlaczego?
Bo coraz częściej spotykam się z reakcją - im mocniejszy wynik, tym szybciej uruchamia w odbiorcach potrzebę jego oceniania, pomniejszania i absurdalną dyskusję, w której zwyczajnie nie chcę uczestniczyć.
Dziś się wypowiem, bo czara goryczy po niektórych komentarzach pod wywiadem z Anna Bodnar na bieganie.pl doskonale pokazuje to zjawisko.
44 letnia kobieta, bez sportowej przeszłości, która 7 lat temu prezentowała większość możliwych błędów techniki biegowej, lubiła zapalić fajeczkę i pić 2l coli dziennie - dziś jest najszybszą Polką na międzynarodowej imprezie biegowej, 9 Open ♀️ z zawodowymi maratonkami. Ta sama Ania w kwietniu wygrywa maraton w Bratysławie. I robi to regularnie od kilku lat, z pokorą pnąc się do swoich granic w amatorskim sporcie.
Historia, która powinna inspirować i dawać motywacyjnego kopa, w wielu uruchamia natychmiastową reakcję - koniecznie porównać, (rzecz jasna wynik amatora z zawodowcem), zdewaluować i skomentować.
Zdecydownie łatwiej zdeprecjonować czyiś sukces, niż skonfrontować się z własnym poziomem - a ten zazwyczaj do pięt tu nie dorasta...
W sekcji komentarzy pod wywiadem z Anią natrafiłam na takie perełki :
"Jak nie ma sportowej przeszłości, jak miała WF w podstawówce". Serio🤦♂️
Dlatego od dziś czytelniku nie udawaj, że nie jesteś koszykarzem, bo na WFie grałeś w piłę nie raz. Skakałeś tez przez kozła, więc na igrzyska w gimnastyce możesz jechać. I nie ściemniaj w wywiadach, bo to nieprofesjonalne.
"Kobiety to w większości biegają FOR FUN, a z takim czasem jak ja biegam to też bym był na pudle, gdybym był kobietą". 🤦♂️
No poza tym, że porównujesz nie to, co trzeba.
Jako ♂️ fizjologicznie masz 10-12% przewagi nad ♀️ na starcie, zatem wynik 2.53♀️ jest odpowiednikiem 2.35♂️ w tej samej formie sportowej. Z takim czasem będziesz na pudle amatorskim bez konieczności zmiany płci.
To są naukowo potwierdzone fakty, wynikające z fizjologicznych różnic między płciami.
" 7 lat biega to nie ma się co dziwić, to szmat czasu, by dojść tak daleko "🤦♂️
Patrząc na ogolnoświatowe statystyki wyników maratonu ♀️ - tylko 0.9-1% amatorek łamie granicę 3 godz w maratonie. To 1 na 110 biegaczek. Ilość lat spędzonych w treningu nie ma tu znaczenia - nie ma fizjologicznej tabelki : rok treningu maratońskiego = 4 godz, 3 lata = 3.30, 7 lat = 2.55. Dla ogromnej większości ♀️ tempo 4.06'/k przez 42km jest nieosiągalne. To znów z poziomu faktów, nie opinii.
No i cała sekcja komentarzy w stylu " to słabe, że z takim czasem pierwsza Polka".
Tak, to zdecydownie wina tej zawodniczki, że zawodowe polskie maratonki pojechały akurat gdzieś indziej. Rozumiem, że Anna powinna położyć się krzyżem na mecie i przepraszać, że miała czelność być pierwszą Polką 🇵🇱. Wtedy bedzie sprawiedliwie ?
Nie trzeba być rekordzistą świata, by mieć prawo do satysfakcji ze swojego osiągnięcia.
Nie trzeba być od kogoś lepszym, by uznać, że jest dobry w tym, co robi.
Nie trzeba odbierać kobiecie osiągnięcia tylko dlatego, że poziom rywalizacji ♀️ był niższy, niż u mężczyzn.
Porównywanie się z założenia jest częścią sportu, bo wynik to cyfry. Ale jest zasadnicza różnica miedzy zdrową rywalizacją, a potrzebą "spuszczenia powietrza z balonika", by poczuć się lepiej. Ten post nie dotyczy tylko kobiet - mężczyźni na Stravie są królami podważania osiągnięć kolegów : "Coś słaba obsada na tym wyścigu". " Z wiatrem miał podjazd", "Takim tempem to nie long run" - przy czym odebranie "korony" na segmencie urasta do rangi naplucia komuś w twarz.
Możesz uważać, że zrobiłbyś to mocniej.
Możesz analizować poziom polskiego sportu i uważać, że powinien być znacznie wyższy.
Ale możesz jednocześnie powiedzieć " gratulacje, to naprawdę dobry wynik". Bez ALE, które odbiera wartość osiągnięcia drugiego człowieka.
Jedno nie wyklucza drugiego. I nie boli.