31/07/2026
‼️"ᴛʀᴇɴᴜᴊę, żᴇʙʏ ɴɪᴇ ᴄᴢᴜć"‼️
To jeden z ważniejszych postów, jakie napisałam jako trenerka.
Wysiłek fizyczny jest jednym z najlepiej przebadanych i najskuteczniejszych narzędzi wspierających zdrowie człowieka. Korzystnie wpływa na funkcjonowanie niemal wszystkich układów organizmu, zmniejsza ryzyko chorób przewlekłych, poprawia zdrowie psychiczne i wydłuża jakościowe życie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy przestaje być WYBOREM, a staje się JEDYNYM sposobem radzenia sobie z emocjami...
Nie biegasz już tylko dlatego, że to lubisz.
Biegasz, bo bez tego nie potrafisz wytrzymać sam ze sobą.
Po treningu pojawia się chwilowa ulga, wynikająca
z aktywacji układu nagrody w 🧠 oraz zmian neurochemicznych obejmujących m.in. dopaminę, endorfiny i endokannabinoidy.
Przez chwilę w głowie jest ciszej, a Ty czujesz spokój i zadowolenie z siebie.
Ale ta ulga jest jak paracetamol na ból zęba -
nie leczy przyczyny, tylko zagłusza objawy.
Dlatego następnego dnia potrzebujesz kolejnego treningu. Im bardziej boli, tym mociej musisz się znieczulić. Sygnały ciała często bagatelizujesz, bo ból fizyczny znosi się znacznie łatwiej, niż ból psychiczny.
Z zewnątrz wygląda to jak ogromna motywacja, w dodatku społecznie nagradzana - chwalą Cię za "charakter" i "upór w dążeniu do celu" - mało kto pyta, dlaczego nie potrafisz zrobić kilku dni przerwy od treningu bez poczucia winy, niepokoju, gwałtownego spadku nastroju i irytacji.
Uzależnienie od wysiłku czy kompulsywne uprawianie sportu zazwyczaj nie wygląda jak problem. Czasem wygląda jak medal na szyi, 10 treningów w tygodniu i kolejne zawody wpisane w kalendarz, mimo, że ledwo już żyjesz.
Psychologiczny mechanizm jest dość prosty :
mózg bardzo szybko uczy się, że wysiłek fizyczny przynosi natychmiastową ulgę emocjonalną i pozytywny vibe w skutek powysiłkowego "Endorphin Rush", dlatego automatycznie podopwiada Ci to działanie. Dodatkowa gratyfikacja społeczna tylko podsyca ten autodestrukcyjny mechanizm.
Czy to coś złego? NIE, jeśli masz też inne sposoby regulowania emocji, niż ich "zatrenowanie".
Poprawa samopoczucia po treningu czy korzystanie ze sportu dla rozładowania napięcia i trudnych emocji NIE oznacza od razu, że próbujesz coś stłamsić - to naturalne i zdrowe mechanizmy regulacji emocjonalnej człowieka.
Frustracja po nie wykonanym treningu również jest naturalną reakcją ambitnego amatora, dążącego do swojego celu.
O problemie nie świadczy ilość treningów czy detreminacja zawodnika, lecz UTRATA KONTROLI oraz SKALA REAKCJI EMOCJONALNEJ w przypadku konieczności rezygnacji z treningu. .
Jako trenerka obserwuję coraz częściej, że
amatorzy potrafią trenować z gorączką, ignorować kontuzje czy odwoływać spotkania z bliskimi, podporządkowując całe życie planowi treningowemu. Nie dlatego, że chcą zostać mistrzami świata. Dlatego, ze bez ruchu nie potrafią sobie poradzić z napięciem, lękiem czy pustką, którą zostawia cisza. Dodatkowo, realizacja planu i wynik na mecie często stają się głównym czynnikiem budowania poczucia własnej wartości i samooceny.
Jeżeli trening daje Ci radość, dobre samopoczucie i rozładowanie napięcia – świetnie, tak trzymaj!
Ale jeśli JEDYNYM momentem, kiedy czujesz spokój i jest Ci ze sobą dobrze, jest ten po wykonanym treningu - może warto zadać sobie trochę niewygodne pytania :
ℂ𝕫𝕪 𝕛𝕒 𝕟𝕒𝕡𝕣𝕒𝕨𝕕ę 𝕥𝕣𝕖𝕟𝕦𝕛ę 𝕕𝕝𝕒 𝕫𝕕𝕣𝕠𝕨𝕚𝕒 𝕚 𝕗𝕠𝕣𝕞𝕪 ? ℂ𝕫𝕪 𝕡𝕠 𝕡𝕣𝕠𝕤𝕥𝕦 𝕦𝕔𝕚𝕖𝕜𝕒𝕞 𝕡𝕣𝕫𝕖𝕕 𝕤𝕠𝕓ą ?
ℂ𝕫𝕪 𝕥𝕣𝕖𝕟𝕚𝕟𝕘 𝕞𝕟𝕚𝕖 𝕣𝕠𝕫𝕨𝕚𝕛𝕒, 𝕔𝕫𝕪 𝕟𝕚𝕤𝕫𝕔𝕫𝕪?
ℂ𝕫𝕪 𝕟𝕒𝕕𝕒𝕝 𝕡𝕠𝕕𝕖𝕛𝕞𝕦𝕛ę 𝕕𝕖𝕔𝕪𝕫𝕛ę, 𝕔𝕫𝕪 𝕥𝕠 𝕜𝕨𝕖𝕤𝕥𝕚𝕒 𝕡𝕣𝕫𝕪𝕞𝕦𝕤𝕦 𝕨 𝕘ł𝕠𝕨𝕚𝕖?
Wysiłek fizyczny potrafi wspierać zdrowie psychiczne, ale trwała zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy zamiast zagłuszać emocje, zaczynamy je rozumieć i oswajać.
Sport może być ucieczką od siebie, jak i drogą powrotu do siebie - granica jest cienka i warto mieć tego świadomość.
Bo prawdziwa siła nie polega na tym, że zawsze biegniesz dalej. Czasem polega na tym, że po prostu przestajesz uciekać...
POST ZOSTAŁ EDYTOWANY DZIĘKI ZGODZIE NA UŻYCIE FRAGMENTÓW CENNEGO KOMENTARZA Edyta Lewandowska, za co ogromnie dziękuję! ❤️👑