02/10/2026
Beskida 2026 - ciąg dalszy opowieści Beskida
Na pierwszym zdjęciu jeszcze lecę sama. To był ten zbieg, a raczej zabieg dostania się szybciej na dół do Brennej.
Tam zdziwiona lekkimi pustkami wypijam kawę i nie tracę czasu. Biorę kanapkę do plecaka, ale nie jem nic konkretnego. Bułka na tym etapie mogłaby mnie po prostu "zniszczyć".
Jak się okazało kawa nie była lepsza. Po chwili podejście na Suchy Groń z dyskoteką w głowie. Kawa spowodowała dudnienie w głowie i uszach. Zaczynam zwalniać od pikawy. Kocham pić kawę, a tu zaczynam pluć, że nie był to najlepszy pomysł. Wtedy pojawia się ONA!
To znaczy kto? Idę pod górę i przestaję kojarzyć kto się właśnie do mnie odezwał. Okazuje się iść obok Faustyna ze styczniowego maratonu świętokrzyskiego. W końcu padło pytanie.. a powiedz mi ile znasz Faustyn?
No fakt, aż jedną i to właśnie od stycznia tego roku. Idziemy dalej i w zasadzie rozpoczynamy etap przepraszania się nawzajem (głównie ja) za wolne tempo. Mówię Fauce "jak chcesz to leć, nie chcę Cię zwalniać". Mija chwila ciszy i zaczyna się dyskusja która do której trzyma tempo. Klasyk gatunku, natomiast po czasie odniosłam wrażenie, że idealnie się uzupełniałyśmy. Co która wciągnęła żel lub pojadła żelek to przyspieszała, a druga ją goniła.
W trakcie kolejnego podejścia i po kolejnym punkcie idziemy pod Słońce. Nagle rzuca się na mnie ktoś z naprzeciwka wyciskając mi resztki wody z flasków na kamizelce biegowej. Spotykamy Adę, która szła od drugiej strony tego dnia dopingować mój start. Chwała Ci za to, bo takie krótkie spotkanie daje kopa i 💯% nowej mocy. Czułam, że już nie tylko nie jestem sama, ale z KAŻDEJ strony idą siły wsparcia psychicznego.
Po pewnym czasie dołącza jeszcze Łukasz i grupa nieznajomych. Przeplatamy się tak aż do Ranczo Cieńków na którym jemy zupę i uzupełniamy płyny. Na punkcie znajduje się nieznajoma kartka, przez którą chciałam rozbić nos kumplowi (który miał czekać na mnie na Skrzycznem), ale jednak nie on ją napisał. Kartka była odebrana tego dnia jako "motywacja na złość temu, że jestem słaba", ale w innym stanie mogłoby się to skończyć płaczem lub końcem maratonu. Bardzo przykra niespodzianka, ale ...