15/03/2026
Ćwiczenia w redagowaniu pisemnej wypowiedzi twórczej - klasa 5.
Tworzenie tekstu jest procesem, który nie może ograniczać się do mechanicznego zapełnienia określonej przez nauczyciela liczby stron. Tekst powstaje najpierw w umyśle dziecka: pomysły, wrażenia, pojęcia stopniowo wiążą się, tworząc strukturę wypowiedzi. Proces tworzenia przebiega na poziomie myślowym (idea tekstu) i językowym (realizacja idei, czyli przelanie myśli na papier). Istotne jest, aby uczeń został przez nauczyciela odpowiednio przygotowany, niejako podprowadzony bliżej do celu, jaki ma osiągnąć. W pracy z dziećmi staramy się aranżować takie sytuacje - społeczne, poznawcze, emocjonalne - które umożliwią dziecku zbudowanie siatki skojarzeń, myśli, logicznych powiązań wokół tematu wypowiedzi.
Zanim uczniowie klasy piątej zasiedli do pisania swoich opowiadań, których fragmenty publikujemy poniżej, otrzymali od nauczyciela małe metalowe kluczyki. Natychmiast uruchomiła się wyobraźnia: skoro mamy w rękach klucz, warto zastanowić się, jakie drzwi otwiera i co się za tymi drzwiami znajduje. Kiedy dzieci narysowały już swoje drzwi, przejście do etapu tworzenia opowiadania było stosunkowo proste - powstał ciąg skojarzeń, mapa emocji, zbiór myśli, z którego można było czerpać.
Nasi uczniowie nieustannie ćwiczą wyobraźnię. Odczuwają dużą satysfakcję odczytując swoje dzieła na forum klasy. Nie doświadczają przykrego “syndromu pustej kartki” i paraliżującego uczucia niemocy i braku pomysłów. Tworzenie prac pod zbiorczym tytułem “Drzwi do...” stanowi wstęp do omawiania lektur, w których bohaterowie przeżywają przejście w inną rzeczywistość - “Opowieści z Narnii” oraz “Tajemniczego ogrodu”. Po takim preludium łatwiej wczuć się w sytuację postaci literackiej i pojąć przesłanie utworu.
Laura:
"Pewnego dnia Madzia narysowała klucz. (...) Otworzyły szopę, a tam było dużo obrazów i na biurku leżał szkicownik. Madzia i Dalia otworzyły szkicownik i były już gdzie indziej. Dalia weszła do swojej głowy i zobaczyła żółwia. Żółw przypominał jej o czymś, ale nie wiedziała, o czym. Gdy Madzia weszła do swojej głowy zobaczyła psa. Pies wydawał jej się znajomy. W następnej chwili obudziły się. Patrzyły na siebie w przyszłości. Dalia była podróżniczką, a Madzia kimś zupełnie innym, choć bardzo podobnym. Była artystką. Bo artyści przeżywają dokładnie to samo, co podróżnicy. (...) Madzia rysowała swoją niepewność tak długo, aż niepewność przerodziła się w pewność siebie".
Zuzia:
"Drzwi powoli, bardzo powoli się otworzyły. Dziewczynce aż dech w piersiach zaparło, gdy zobaczyła, co znajdowało się za drzwiami. (...) Lisa wahała się przez chwilę, a drzwi zamknęły się za nią z hukiem. Znalazła się w zaczarowanej krainie. Naokoło rosły wiśnie i jabłonie. Po koronach drzew biegały wiewiórki, ptaki śpiewały, a były tak piękne i kolorowe, że ktoś mógłby pomyśleć, że są namalowane. Na łąkach rosły kwiaty, motyle latały. I nie tylko motyle, bo przy sztalugach rozstawionych pod drzewami latały pędzle, a palety pełne były najróżniejszych kolorów! Lisa podeszła do sztalugi stojącej pod wiśnią, złapała pędzel i zaczęła malować, a w to co namalowała nie mogła uwierzyć: przed nią na płótnie siedział kot jak żywy, a gdy pomyślała, że chciałaby, żeby ożył, kot nagle wyskoczył z płótna"
Grześ:
"Lot na Marsa trwa 6-9 miesięcy. (...) A gdyby dało się to zrobić szybciej? Odpowiedź kryje się za tymi drzwiami. Jest jednak pewien haczyk. Klucz ma tylko jedna osoba.
Witajcie! Dzisiaj znalazłem drzwi do bazy na Marsie. Jechałem sobie rowerem i przebiła mi się opona. Zmieniając ją oparłem się o coś zimnego. Odwróciłem się i zobaczyłem rakietę! Myślałem, że zaraz zemdleję. W końcu zobaczyłem wielki klucz i dziurkę do niego. Spróbowałem otworzyć drzwi. Udało się. Był tylko jeden problem. Coś mnie wciągnęło do środka".
Miłosz:
"Założyłem okularki i wskoczyłem do wody. (...) Zauważyłem mały uchwyt wyglądający jak klamka. Złapałem za niego. (...) Nagle otworzyłem drzwi. Wciągnęło mnie i moich kolegów. Wirowaliśmy i wirowaliśmy. Od tego wirowania wyschłem i co ciekawe magicznie ubraliśmy się jakoś. Byliśmy w ciemnym pomieszczeniu. Cisza brzęczała w uszach i nic, ale to nic nie było widać. (...) Nagle moje palce natrafiły na włącznik światła. Nacisnąłem go i wtedy zobaczyliśmy, gdzie się znajdujemy".