20/08/2014
Prokrastynacja a PREkrastynacja... do czego masz tendencje?
Prokrastynacja - zapewne większość z nas o niej słyszała czy doświadczyła - na własnej skórze albo w wykonaniu innych. To tendencja do robienia wszystkiego oprócz trudnych czy priorytetowych zadań, odkładanie ich na ostatnią chwilę, i później paniczne ich wykonywanie w ostatniej chwili.
Niedawno usłyszeliśmy o bliźniaczej siostrze prokrastynacji - PREkrastynacji. Ten termin pojawił się w artykule Davida Rosenbauma z kwietnia 2014 roku "Pre-Crastination
Hastening Subgoal Completion at the Expense of Extra Physical Effort".
Kim jest "prekrastynator"?
To osoba, która wykonuje zadania WCZEŚNIEJ, niż jest to faktycznie potrzebne, nawet jeśli kosztuje to więcej czasu i energii, po to, by doświadczyć uczucia pt. "mam to z głowy".
To ktoś, kto czuje ulgę, jeśli do 10 rano ma "odhaczone" dziesięć zadań ze swojej listy, na przykład rozmowę telefoniczną z ważnym klientem... ale musiał do tego klienta dzwonić kilka razy, bo tenże rozpoczyna pracę o 9:30. Gdyby zadzwonił po 10, "kosztowałoby" go to tylko jedno podniesienie słuchawki.
To ktoś, kto pakuje się na wakacje tydzień przed wyjazdem i zawsze przygotowuje ubranie na kolejny dzień wieczorem dnia poprzedniego - nawet, jeżeli pogoda na następny dzień jest wielką niewiadomą.
Prekrastynacja dotyczy wykonywania przede wszystkim tych "drobnych" zadań przed zabraniem się za duże - ale prekrastynator często wykona je niepotrzebnie, albo za wcześnie, i w związku z tym kosztuje go to więcej energii i pospiechu, niż wykonanie ich w odpowiednim czasie.
Rosenbaum tłumaczy to potrzebą zredukowania obciążenia pamięci roboczej...
A Wy? Do czego macie inklinacje - do PRO- czy PRE-krastynacji?