12/03/2022
Uczę się pisać bezwzrokowo na klawiaturze komputera. Przeszłam już przez wiele wprawek pisząc pojedyncze litery a potem słowa. Teraz zadaniami są konkretne teksty. I dzisiaj przyszedł do mnie wiersz Wisławy Szymborskiej „Chwila”. Zawsze wprawiały mnie w zdumienie sytuacje, gdy nagle trafiasz na coś, czego w tym momencie najbardziej potrzebujesz. Jak nie wiesz co i jak, gdzie, z kim, jak dobijają się do Ciebie różne emocje, z którymi ciężko dać radę, pojawia się przez ulotną chwilę znak, wskazówka albo realna pomoc. Trzeba tylko być czujną, żeby nie przegapić. Pewnie miliony takich znaków już przegapiłam, ale ten wiersz bardzo mnie dzisiaj zatrzymał – na tyle, że przepisywałam go 5 razy. Żeby dotarł, osiadł i został. No i sobie siedzi, postanowił się rozgościć a ja go serdecznie zapraszam i częstuję kawą. Wdycham jej zapach, smakuję każdy łyk. Kot siada na kolanach i mruczy… Sielanka? Nie – codzienność, w której łapię te chwile, które podładują moje baterie, dadzą impuls do dalszego działania, wspierania, organizowania.
W kryzysach o chwilach nie pamiętamy, nie czekajmy aż one znajdą sposób, żeby o sobie przypomnieć.
Idę stokiem pagórka zazielenionego.
Trawa, kwiatuszki w trawie
jak na obrazku dla dzieci.
Niebo zamglone, już błękitniejące.
Widok na inne wzgórza rozlega się w ciszy.
Jakby tutaj nie było żadnych kambrów, sylurów,
skał warczących na siebie,
wypiętrzonych otchłani,
żadnych nocy w płomieniach
i dni w kłębach ciemności.
Jakby nie przesuwały się tędy niziny
w gorączkowych malignach,
lodowatych dreszczach.
Jakby tylko gdzie indziej burzyły się morza
i rozrywały brzegi horyzontów.
Jest dziewiąta trzydzieści czasu lokalnego.
Wszystko na swoim miejscu i w układnej zgodzie.
W dolince potok mały jako potok mały.
Ścieżka w postaci ścieżki od zawsze do zawsze.
Las pod pozorem lasu na wieki wieków i amen,
a w górze ptaki w locie w roli ptaków w locie.
Jak okiem sięgnąć, panuje tu chwila.
Jedna z tych ziemskich chwil
proszonych, żeby trwały.
Wisława Szymborska "Chwila"