24/01/2023
Leżę. Wydaje mi się, że na plecach, bo od tamtej strony ucisk jest nieco większy. Jednak ból przeszywa mnie zewsząd. Ból, szum, pisk w uszach.. I ta głucha cisza..
Czy ktoś już wezwał pogotowie? Na pewno. Na pewno jest już w drodze. Przecież to uczęszczana trasa. Nie sposób nie zauważyć tak wielkiego zderzenia, na pewno był wielki huk. Nie pamiętam go, ale musiał być z pewnością.
Tak, pomoc na pewno jest już w drodze. Na pewno za chwilę mi pomogą. Przecież jestem młody, szybko stanę na nogi. Właśnie. Nogi? Nie czuję ich. A ręce? Nie wiem, nie czuję ich.. O nie.. A jeśli coś z kręgosłupem? Będę dłużej odzyskiwał siły po wypadku. Wysilę się, może poruszę palcami.. Udało się! Coś kłuje pod palcem u prawej ręki.
Gdzie oni są? Powinni już dojeżdżać.. Tak, na pewno zaraz będą na miejscu. Zimno mi.
- Jak się trzymasz?
- Jak się trzymam? Ludzie, błagam pomóżcie. Nie czuję nóg. Co ze mną? Bardzo źle? To wy mi powiedzcie jak się trzymam, bo ja nic nie pamiętam z wypadku. Nie mam siły się podnieść. Nie mam siły zobaczyć. Niewiele czuję. Zimno mi!
- Na to niewiele pomogę.
- Jak to niewiele pomożesz? Po co tu przyjechałeś? Nie jesteś ratownikiem? Nie widzę Cię, nie mogę się podnieść! Słyszę jedynie twój głos.
- Przyszedłem po ciebie. Aby było ci łatwiej przejść.
- Przejść? A nosze?! Nie wstanę! Przecież nie czuję nóg!
- Dasz radę wstać. U nas ciało nie zawodzi. Nie potrzebujemy go.
- Jak to?! O czym ty mówisz?!
- Tam gdzie cię zabieram ciało jest zbędne.
- Czy ja umarłem???
- Jeszcze chwila, już cię zabieram. Po to tu jestem.
- Czy ja muszę?!
- Tak. To jest twój czas.
- Podaj mi telefon
- Telefon? Nie, już idziemy.
- Zrobię tylko kilka telefonów. Daj mi choć 15 minut!
- 15 minut? Czy ty wiesz jak o wiele mnie prosisz?
- 15 minut to dla ciebie za dużo? Skoro zabierasz mnie na zawsze? Co to jest dla ciebie te 15 minut?! Ok, choć jeden telefon.
- Dałem ci już 15 minut.
- Dałeś? Kiedy? Teraz cię o nie błagam! Kiedy niby mi je dałeś?!
- Niech się zastanowię.. Już nawet nie pamiętam kiedy dałem ci je po raz pierwszy. Ale pamiętam, gdy twoja żona wróciła do domu i powiedziała ci o tym swoim ogromnym sukcesie w pracy..
- Ja potrzebuję tylko 15 minut! Teraz! Muszę do niej zadzwonić, pożegnać się!
- Wróciła z tej pracy taka szczęśliwa. Zrobiła wcześniej zakupy na wspólną kolację i świętowanie. Pamiętasz co jej wtedy powiedziałeś?
- O czym ty mówisz? Co to ma wspólnego z jednym telefonem?!
- Powiedziałeś jej, że wrócisz za 15 minut. Wyszedłeś, bo zadzwonił kolega, z którym widywałeś się często. Popaliliście, pogadaliście. Wróciłeś w nocy, po kilku godzinach. W tym czasie twoja żona przygotowała dla was wspólną kolację, aby świętować jej sukces. Po godzinie sama zjadła. Niedużo, straciła apetyt. Resztę spakowała i położyła się spać.
- Nie wiedziałem.. Pozwól mi zadzwonić do niej. Przeprosić.
- Przeprosić? Teraz? A dziecko też przeprosisz?
- Antka? A za co?
- Pamiętasz? Jak wracałeś z pracy po 8 godzinach zza biurka? Kładłeś się przed telewizorem. Zmęczony.. Każdego dnia twój syn wołał „tato, pobawisz się ze mną?” Co odpowiadałeś?
- Za 15 minut..
- I ile razy przyszedłeś za 15 minut? Pamiętasz? Później przestał wołać. Po co, skoro nigdy cię nie było?
- To pozwól.. Choć na minutę, poinformuje ich.. Powiem, że kocham.
- Pozwoliłem. Nie raz. Nie dwa. Dawałem ci szansę każdego dnia. Poprzez słowa twojej żony, twojego dziecka. Poprzez najbliższych. I wiesz? Niewiele z tym zrobiłeś.
- Ale..
- Zbieraj się. Już nie czas na telefony. Miałeś czas. Miałeś setki swoich piętnastu minut.
- Ale.. Oni będą cierpieć.
- O nich się nie martw. Każdy ma prawo do swoich ‘piętnastu minut’. Oni również. Miejmy nadzieję, że będą w stanie lepiej je wykorzystać..
autor: smz.