04/02/2026
Czy opony całoroczne naprawdę „znikają w oczach”? 🧐
17 700 km na oponach całorocznych w ciężkim SUV-ie. Fakty vs. Subiektywne odczucia.
Jakiś czas temu pisaliśmy o naszych pierwszych kilometrach na oponach całorocznych (Pirelli Scorpion All Season SF2, 235/45 R20 - nie jest to współpraca reklamowa) podczas ataku zimy. Wtedy towarzyszyła nam duża rezerwa i „dusza na ramieniu”. Dziś wracamy z konkretnymi danymi.
Co ważne: nie jesteśmy ani ortodoksyjnymi fanami, ani przeciwnikami tego rozwiązania. Staramy się po prostu rzetelnie ocenić technologię, której używamy.
Subiektywnie: Nie czujemy różnicy
Przez lata jeździliśmy klasycznie: komplet letni i komplet zimowy. Po przejechaniu niemal 18 tys. km w skrajnych warunkach – od upalnego lata po obecne mrozy i gołoledź – musimy stwierdzić jedno: subiektywnie nie czujemy różnicy w komforcie i bezpieczeństwie jazdy względem opon sezonowych klasy Premium, których używaliśmy wcześniej. Auto prowadzi się stabilnie, przewidywalnie i cicho. Zarówno przy +35°C na autostradzie, jak i przy -10°C na zmrożonej nawierzchni.
Obiektywnie: Zmierzyliśmy głębokość bieżnika
Przebieg: 17 700 km (miasto / autostrady).
Warunki: Upalne lato + mroźna zima.
Aktualna głębokość bieżnika: 7,8 mm.
Dla kontekstu: nowa opona w tym rozmiarze ma ok. 8,5 mm głębokości. Po niemal 18 tys. km ubyło zaledwie 0,7 mm gumy.
Czy to dużo? Czy mało? Czy technologia opon całorocznych z homologacją zimową (3PMSF) faktycznie zatarła różnice w trwałości względem opon sezonowych?
Co to oznacza w dłuższej perspektywie? W 3 lata planujemy tym autem przejechać około 75 000 km. Jeśli tempo zużycia się utrzyma, matematyka jest prosta: 👉 Po przejechaniu 75 000 km na tych oponach, wciąż powinniśmy mieć ok. 5,5 mm bieżnika.
Publikujemy te dane jako punkt odniesienia dla tych, którzy tak jak my wcześniej, zastanawiają się nad sensem tego rozwiązania w mocniejszym i cięższym samochodzie.