13/10/2025
W cyklu "Bez masek" szukamy odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania i wyzwania, z którymi mierzą się początkujący coachowie.
🔹 Wyzwanie początkującego coacha
Joanna Ciałkowska:
Zawodowo zajmuję się zarządzaniem personelem, a na co dzień edukuję w zakresie skutecznego wyznaczania celów, które przekładają się na efektywność biznesową. Podobnie w procesie coachingowym kluczowe jest jasne określenie celu i spodziewanego rezultatu. Podczas warsztatowych symulacji, gdy klientami są inni kursanci świadomi „zasad gry”, ustalenie celu zajmowało mi zaledwie ułamek jednej sesji. Jednak na początku mojej praktyki szybko przekonałam się, że doprowadzenie klienta do sprecyzowania celu i oczekiwanego rezultatu potrafi zająć więcej niż jedną sesję i wymaga od coacha dużej elastyczności oraz intensywnej pracy już na samym starcie.
W procesie coachingowym mówi się, że dobrze określony cel to połowa sukcesu. W teorii brzmi to prosto: wystarczy zapytać, doprecyzować, ubrać w formułę (np. SMART) i można działać. Na etapie warsztatów było to dla mnie wręcz intuicyjne
W realnym coachingu odkryłam, że ustalenie celu może zająć więcej niż jedną sesję. Tak się dzieje, ponieważ klienci często przychodzą z ogólnym poczuciem problemu, a nie z jasno określonym celem. Zanim zrozumieją, co stoi u źródła ich potrzeby i nazwą to, czego chcą, muszą się w to zagłębić - najlepiej z pomocą właściwie zadawanych pytań. A tempo każdego jest inne - nie każdy jest gotowy sprecyzować swój cel w pierwszych 60 minutach rozmowy. Dokładając do tego kontekst, wartości, przekonania i obawy - to wszystko ma wpływ na to, jak cel zostanie sformułowany.
Moje wnioski po pierwszych doświadczeniach mogę ująć je w kilku punktach:
Po pierwsze, nie spiesz się - cel, który dojrzeje w głowie klienta, jest mocniejszy niż ten wymuszony na szybko.
Po drugie, zarządzaj kontraktem - powiedz klientowi, że pierwsza sesja może być poświęcona głównie na ustalenie celu.
Po trzecie, zostaw przestrzeń na zmianę - cel może ewoluować w trakcie procesu i to jest naturalne.
Po czwarte, traktuj ustalanie celu jak sesję samą w sobie - to, co klient odkryje w tym procesie, już jest wartością.
🔹 Komentarz doświadczonego coacha
Szymon Herbeć:
Podpisuję się pod tymi wnioskami. Różnica między salą warsztatową a realną praktyką bywa zaskakująca: w symulacjach uczestnicy znają reguły gry i szybciej formułują cele; w procesach komercyjnych klienci przychodzą z żywym doświadczeniem, emocjami i niepewnością co do formy. I to jest w porządku. Ustalenie celu bywa pełnoprawną pracą coachingową – czasem wymaga więcej niż jednej sesji. Krótki element wyjaśniający na starcie (czym jest coaching, jak pracujemy, czym różni się temat, cel i rezultat) nie jest przejmowaniem steru, tylko budowaniem bezpieczeństwa i jasnych ustaleń – to zwyczajnie dobra praktyka etyczna i profesjonalna.
Co do tempa: wolniej często znaczy mądrzej. Dobrze postawiony cel „rodzi się” z uważności na kontekst, wartości, przekonania i emocje klienta – dlatego jest trwalszy i bardziej użyteczny. To podejście jest spójne z ramami zawodowymi, które kładą nacisk na refleksyjność, relację i elastyczne dopasowanie sposobu pracy do klienta i kontekstu.
W Kingmakers przetestowaliśmy kiedyś – na potrzeby edukacyjne – dwustopniowy układ, w którym dwie grupy coachów nie prowadziły klasycznej sesji. W praktyce klient przeszedł „początek” u jednego coacha (doprecyzowanie celu i rezultatów) i „koniec” u drugiego (przegląd i zobowiązanie), pomijając „środek” (dążenie, poszukiwanie opcji i planowanie). Ocena skuteczności przez klientów i tak była zaskakująco wysoka. Klarowny cel sam uruchamia myślenie o działaniach i porządkuje wysiłek – nawet jeśli formalnie nie „zrobiliśmy” całego procesu na jednej sesji.
Cel nie jest marmurową rzeźbą – żyje. Dlatego w procesach szczególnie cenię regularny przegląd i gotowość do korekty. To nie labilność, tylko dbałość o sens i skuteczność dla klienta: szanujemy jego autonomię i utrzymujemy przejrzystość umów, elastycznie reagując na to, co się odsłania w pracy.
Koło priorytetów to narzędzie, które szczególnie wspiera ten sposób pracy. Proste wizualne porządkowanie obszarów, ocen, wag i konsekwencji pomaga klientowi szybko zobaczyć, „gdzie jest dźwignia” i co faktycznie przesunie go do przodu. To narzędzie dobrze „niesie” cały proces: ułatwia kontrakt, wspiera doprecyzowanie celu, a potem staje się mapą do regularnych przeglądów i korekt. W naszej pracy okazało się stabilnym nośnikiem skuteczności, bo łączy myślenie systemowe, psychologię poznawczą i prostą, klarowną wizualizację.
Z perspektywy jakości i etyki – systematyczna refleksja nad własną praktyką, korzystanie z informacji zwrotnej i superwizji, a także uczciwa ocena, co naprawdę działa, podnoszą skuteczność i zaufanie do procesu. To są proste, ale wymagające nawyki, które nasze kodeksy wyraźnie promują.