22/02/2024
To był trudny tydzień.
Przez kilka ostatnich dni, królowała we mnie ciemność.
W czwartek wieczorem wylosowałam kartę: „Czas odejść”. Od czego mam odejść? Skąd odejść? Od kogo? Dokąd? Dlaczego?
Co chwila kołatały się nowe myśli. Każdy dzień przynosił nową decyzję. Umysł szalał.
Odpaliły się wszystkie mechanizmy obronne, których już dawno nie widziałam u siebie. Uciekaj, schowaj się pod kołdrę, odetnij się, zamknij się w jaskini. Nie wychodź. Tego nie ma.
Ego broniło się na wszelkie możliwe sposoby, aby tylko nie stanąć oko w oko, z tym co trudne.
Łzy lały się szerokim strumieniem. Górę brała złość, na siebie, na innych i znów na siebie.
Każdy dzień przynosił jakąś wewnętrzną decyzję, która w każdej kolejnej medytacji rozwalała się w proch.
Znów nic nie wiem. Przyjmuję, uznaję i obejmuję siebie w całym tym stanie.
…
Ostatniego dnia zrezygnowałam. Skapitulowałam. Poddałam się. Opuściłam gardę. „Boże oddaje się w Twoje ręce. I cały ten ból”. Już nie mam siły.”
I właśnie w tym momencie znalazłam się w szerokim strumieniu biało-złotego światła, które wypełniło mnie po brzegi.
Było tak wszechogarniające, że zaczęłam się śmiać. Rozpuściło się wszystko. Wszystkie iluzje, kolejne odłamki zamrożonego serca.
Mój śmiech był tak głośny, że zaraził kilkanaście kolejnych istot na sali.
Śmieliśmy się głośno już wszyscy.
I w tym śmiechu było coś niezwykle uzdrawiającego.
Nagle wszystko co nas trapiło, przestało istnieć. Przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.
Wypełniła mnie miłość, uzdrawiając każdą jedną ciemność we mnie.
Przyszła cisza i spokój. Zrozumienie. Ekspansja świadomości.
…
Na jedno z moich kluczowych pytań, otrzymałam krótką odpowiedź: bądź kobietą.
Zrozumienie przyszło we wszystkich komórkach ciała w ułamku sekundy.
Potem jednak znowu wdarł się logiczny umysł, który wszystko musi przeanalizować.
Poczułam lęk. Co to znaczy być kobietą?
Tak naprawdę? Tak naprawdę???
Poczułam, że nie wiem. Nie mam pojęcia jak to jest być kobietą. Dotychczas znałam tylko stare wzorce, z poziomu których funkcjonowałam przez większą część życia, stopniowo uwalniając wszystko co nie rezonowało już ze mną i moją prawdą.
…
Kilka godzin głębokiej kontemplacji, uwalniając resztki starego…aż wreszcie kliknęło.
Co zrobiłaby miłość?
Ukochałaby to wszystko bezwarunkowo.
Wróciła łagodność i cierpliwość.
Przy mnie 3 mocne Opiekunki: Santa Maria, Kuan Yin, Maria Magdalena. Otuliły mnie swoją łagodną kobiecością.
Otuliłam nią całą swoją istotę.
Przyszła lekkość. Miłość. Serce znów się powiększyło.
Jam Jest.
Wdech. Wydech.
Jestem.
…
Znowu narodziła się Wojowniczka Światła. Ta która jest. Nie ucieka. I nie walczy. Jest i przechodzi przez całą ciemność z odwagą. Z tarczą swojego wielkiego serca. Z miłością, której dziś jest jeszcze więcej.
…
Całe życie, od najmłodszych lat wierzyłam całym sercem w jedno: miłość uzdrawia. Nawet kiedy przychodziły wątpliwości, nawet kiedy mówili, że jestem naiwna. Miłość uzdrawia i kropka.
Miłość podnosi i unosi z najbardziej obdartych kolan.
Przyszliśmy na tę planetę, aby stać się miłością.
Aby odpamiętać całą boską miłość w sobie.
Aby być miłością i nieść miłość innym.
Aby poprzez miłość transformować całą ciemność.
Miłość własna otwiera serca innych.
Miłość zawsze zwycięża.
Miłość jest Bogiem i Boginią, Królem i Królową w Jednym ♥️♥️♥️
Miłość jest wszystkim.
…
Wróciłam do Domu 🩵 kolejny raz zbłądziłam i odnalazłam drogę powrotną.
Dziś tak przepełniona miłością i lekkością przywitam w swoim Domu 22 Istoty, z którymi już po raz drugi lecimy w Naszej Szkole Aktywacji Potencjałów. A że tu dzieje się… to będzie kolejny wspaniały weekend.
Dziękuję Ci piękny bracie Toma Na i piękna siostro Dominika Moana za Waszą pracę, którą robicie na tej planecie. Dziękuję, jak pięknie wzrastamy dzięki swojemu Światłu ✨✨✨
…
Wybieram MIŁOŚĆ ♥️ i to ona jest moją największą MOCĄ 🪽💓 drogowskazem i kompasem w dalszej wędrówce.
………………………………….
09/02/2024
07/02/2024
30/12/2023