31/08/2026
„Poważny facet nie buja w obłokach”, czyli krótka historia o tym, jak przekonania poprzednich pokoleń nie pozwalają cieszyć się życiem.
Gitara stała w pokrowcu, w kącie pokoju, od dwunastu lat. Kiedy czasem na nią spoglądał, mówił sobie: „to był etap”, „nie mam czasu”, „odpowiedzialny facet nie brzdąka po nocach”.
Przyszedł na bezpłatną konsultację, żeby mnie poznać. Później zdecydował się na proces coachingowy, bo chciał pogadać o awansie.
Mówił, że choć wszystko wygląda dobrze - wynagrodzenie, dom, rodzina - to jednak stanął w miejscu, bo czuje, że coś go uwiera. Dopiero przy trzecim spotkaniu wspomniał o gitarze. Mimochodem, jakby to był drobiazg.
Wyłapałam tęsknotę w jego oczach i zadałam pytania, które pozwoliły mu zajrzeć tam, gdzie od lat nie zaglądał.
Odpowiadając na nie, rozpoznał głos, który powtarzał mu: „skup się na utrzymaniu rodziny”, „nie kombinuj”, „facet ma być stabilny, a nie bujać w obłokach”.
Okazało się, że te zdania nie były jego - były echem przekonań mężczyzn, którzy go wychowali. Ludzi, dla których bezpieczeństwo wykluczało radość.
Świadomość, skąd biorą się jego blokady, była jak klucz do zamkniętych drzwi.
Zaczął od małych kroków i napisał nowe schematy myślowe - własne, adekwatne do jego potrzeb i możliwości. Umacniał je praktyką i obserwacją tego, jak na niego działają.
Najpierw pół godziny w piątkowe wieczory w zaciszu mieszkania. Potem regularne próby z kolegami z pracy, a w konsekwencji mały zespół.
Rodzina nie ucierpiała, co więcej, dzieci chętnie przychodzą go posłuchać.
A on, od kiedy podarował sobie przestrzeń na pasję, zaczął doświadczać wytęsknionej radości, która rewelacyjnie ładuje jego baterie.
Jeśli ta historia poruszyła w Tobie strunę tęsknoty za beztroską radością - napisz do mnie, bez zobowiązań.
Jak myślisz, można ją połączyć z odpowiedzialnością?