Gentle Way Academy - English for BUSY managers

Gentle Way Academy - English for BUSY managers 🟢 Kurs dla menedżerów i menedżerek, który ma realnie mieścić się w Twoim kalendarzu i dawać szybkie, odczuwalne efekty.

Lekcje po 25 minut, maksymalny fokus na Twoim celu, częste sprawdzanie kierunku.

🟢 Demo: https://bit.ly/ang_demo

Te buty to jeden z największych game changerów w moim życiu. Barefooty, buty minialistyczne, bose buty. Opowiem Ci, dlac...
21/08/2026

Te buty to jeden z największych game changerów w moim życiu. Barefooty, buty minialistyczne, bose buty. Opowiem Ci, dlaczego warto je mieć.

Barefooty to, jak nazwa wskazuje, buty, które starają się zbliżyć nas jak najbardziej chodzenia boso. Co oznacza:
🟢first and foremost, to jest dla mnie najważniejsza cecha - szerokie, niezwężane noski, z prostą wewnętrzną krawędzią, która nie krzywi palucha;
🟢podeszwę zero drop, czyli zero obcasa. To ważne, bo nawet niewielkie podwyższenie pod piętą wpływa na układ ruchu i może odbić się kompensacją w kolanach, biodrach, kręgosłupie itp. (podstawowe: nasze ciało zostało zaprojektowane do chodzenia boso);
🟢podeszwa jest też maksymalnie elastyczna, but można zwinąć w rulonik;
🟢jest też dość cienka - najbardziej ortodoksyjne barefooty prawie jej nie mają, ale są też takie "przejściówki" oraz buty zimowe, które mają ten 1 cm gumy.

Dlaczego te buty zmieniły moje życie?
🟡W końcu moje palce mają miejsce, nic mnie nie obciera, nie ugniata. Buty świetnie trzymają się stopy, mogę w nich chodzić i chodzić.
🟡Bardzo dziękuje mi mój haluks, który w większości zwężanych nosków mówi: "Zakładasz takie g***o, to nie dziw się, że Cię bolę". Podobnie kostki, Achillesy itp.
🟡Podeszwa jest elastyczna, ale nie miękka, poduszkowa - dzięki czemu mam fajny kontakt z podłożem. Bardzo lubię być taka uziemiona.

Buty ze zdjęcia kupiłam chyba w maju i mogłaby to być moja jedyna para w tym sezonie.

Jakie mogą być problemy?

Nie powiedziałabym, że jestem absolutną wyznawczynią super cienkich podeszw, moje stopy lubią trochę amortyzacji. Na szczęście niektóre firmy już ogarnęły, że całkiem spoko rozwiązaniem jest zrobienie trochę grubszej podeszwy zero drop - wychodzą dzięki temu naprzeciw trochę mniej ortodoksyjnym klientom. Co jest wspaniałe, da się takie buty kupić na przykład u polskiej firmy Wasak - właśnie te tenisówki ze zdjęcia zostały przez nich uszyte. Co więcej, trafiłam je na targu w Mińsku Mazowieckim! Idę, patrzę, oczom nie wierzę, barefooty na targu! I nawet mają jedną parę w moim rozmiarze! (Noszę 42/43...) Miła pani, która sprzedała mi moją ukochaną parę, jest też w niedzielę na Stadionie Olimpii w Wawie 🙂

Trzeba znaleźć "swojego" producenta. Ja mam bardzo szczupłą stopę i większość firm się dla mnie nie nadaje. Wiem, że muszę szukać na przykład Groundies, bo BeLenka na pewno będzie za szeroka. Ale jeśli ktoś ma odwrotne preferencje, będzie zachwycony.

Zdecydowanie trzeba trochę tych butów przymierzyć, żeby znaleźć swój model. W Wawie da się to zrobić stacjonarnie, w Minimal Step przy Kępnej (są też online).

Większość barefootowych firm jest zagranicznych, więc buty są dość drogie (średnio od 400 zł w górę). ALE coraz więcej polskich firm wchodzi na ten rynek i ich ceny są zdecydowanie bardziej przystępne. Te moje Wasaki na targu były poniżej 300zł, a jakościowo są super. Polecam zwracać uwagę na reklamy i szukać, przewinęły mi się też buty Oliver i kilka innych firm.

Podsumowując: jeśli masz dość ściśniętych palcy i bolących haluksów, pomyśl o barefootach. Masz więcej pytań? Chętnie odpowiem 🙂

Post może nie do końca biznesowy, ale uważam, że nadal zdecydowanie za mało osób wie o tych butach.

"Rada Ministrów wyraziła zgodę na podział Enei" - jak opowiesz o tym po angielsku?🟢Krok 1: przeczytaj krótką notatkę:⚡Bi...
19/08/2026

"Rada Ministrów wyraziła zgodę na podział Enei" - jak opowiesz o tym po angielsku?

🟢Krok 1: przeczytaj krótką notatkę:

⚡Big news in the Polish energy market!
The Polish government has given the green light for a major change in the Enea Group.
Enea is planning a corporate split. They want to separate their sales business and create a new, specialised company. This new company will focus only on selling energy and helping clients.

What are the main goals of this change?
- To streamline management and make decisions faster.
- To improve business transparency so everything is clear and easy to understand.
- To adapt to the modern energy market.

But what about the clients? Don't worry! For customers, it is business as usual. All current contracts and contact channels will stay the same.

Enea S.A. will remain the strategic centre of the Group. The next step is a special meeting of shareholders on August 20, 2026, to discuss the details.

🟢Krok 2: przytul trochę nowego słownictwa, żeby było Ci łatwiej na kolejnym spotkaniu biznesowym:

🟡give the green light (dać zielone światło / wyrazić zgodę) – to give official permission to start a project.
To wyrażenie możesz użyć bez żadnego przyimka, z "to" lub "for". Porównaj:

The Polish government has given the green light for a major change in the Enea Group.
The chief gave us the green light for starting this project.
Hey, did the boss green light any of the things you're doing?
Zemin even got the green light to buy nuclear power plants.

🟡corporate split (podział spółki) – dividing a big company into smaller parts.

🟡separate (wydzielić / oddzielić) – to move one part of a business away from the main company.

Uwaga na wymowę!
Jeśli użyjesz "separate" jako czasownika, wymów go /ˈsepəreɪt/ (czyli mniej więcej sepyrejt).
Ale może to być też przymiotnik = oddzielny - wtedy wymawiamy go /ˈsepərət/ (sepryt)

🟡streamline management (usprawnić zarządzanie) – to make the way a company is run simpler, faster, and more efficient.

🟡business as usual (brak zmian w codziennym funkcjonowaniu) – a situation where work continues normally despite some big changes.

Fajne wyrażenie, żeby brzmieć trochę bardziej elegancko. Inne przykłady zdań:
Despite the fire damage, it's business as usual at the plant.
For now, it's back to business as usual.

🟢Krok 3: daj mi znać, które wyrażenia przydadzą Ci się w codziennych rozmowach. Oraz obserwuj mój profil (dzwoneczek przy zdjęciu profilowym), jeśli chcesz więcej takich postów.

Tekst dedykuję moim kursantom z branży energo-ciepłowniczej 🔥🔥🔥

"Mówi menedżerom, że mogą nauczyć się angielskiego po 40-stce. Prawie od zera, gdy sami już postawili na sobie krzyżyk. ...
17/08/2026

"Mówi menedżerom, że mogą nauczyć się angielskiego po 40-stce. Prawie od zera, gdy sami już postawili na sobie krzyżyk. Czy to kolejna nieskuteczna cud-metoda?"

Mówią o niej Ale-ale-aleksandra. Podobno zawsze wita swoich kursantów z uśmiechem, ale nie należy się na niego nabrać, bo kryją się za nim niemałe wymagania. Oczywiście - dla ich dobra. Oczekuje od innych tyle, ile sama daje.

Znajdzie dla Ciebie ciekawy artykuł branżowy 👉 no, ale przecież sam się nie przeczyta.
Wynotuje przydatne kolokacje, przygotuje dedykowane ćwiczenia 👉 które jednak trzeba samodzielnie zrobić.
Wprowadzi wszystko do aplikacji online, żebyś od razu miał słówka w telefonie 👉 same się jednak nie przeklikają.
Przygotuje szczegółowe powtórzenie miesiąca 👉 tak! Utrwalamy, nie ma zmiłuj.
Zada Ci mnóstwo pytań na temat Twojej branży 👉 i nie przyjmie innej odpowiedzi, niż po angielsku. Przecież wie lepiej od Ciebie, co potrafisz 😉

Jak można wnioskować po tym tekście, będzie się też trochę przekomarzać i filuternie dokręcać śrubę, a Ty jeszcze za to podziękujesz.

Czy to jakieś ciemne sprawki? Podobno uczy już 20 lat, a przecież sama wygląda, jakby Maryla Rodowicz zdradziła jej sekret długowieczności.

Niektórzy mówią, że jest wiedźmą i czyta w myślach, bo tak dobrze trafia z materiałami w potrzeby kursantów.

Może pozwolić sobie na różne sztuczki, bo zgłaszają się do niej ludzie zdesperowani. 30 lat nauki i NIC, JĘZYKOWE ZERO. Chcieliby przerwać ten marazm, rozwijać swoje kariery, gotowi są więc zrobić wszystko, byle zmienić swoją codzienność, rozpalić od nowa lampkę nadziei.

Jej klienci, do których udało nam się dotrzeć, byli w jakimś dziwnym stanie. Z jednej strony do- i wyciśnięci, widzieliśmy, ile wysiłku kosztowało ich wyrwanie się z językowej mielizny; z drugiej - w niezrozumiałej euforii, jakby to wszystko sprawiało im jednak przyjemność... Mówili, że warto, że można bezpłatnie przetestować, ale w sumie potem nie ma już odwrotu... Zostawili link do spotkania, my się jednak nie odważyliśmy wystawić na ten syreni śpiew. Jeśli macie więcej śmiałości, znajdziecie go w komentarzu. My byśmy nie klikali...

[Być może tak wyglądałby artykuł o moich kursach na Pudelku. Dziękuję za kreatywną inspirację Bodnar 😉]

Powiem Ci, jak wyleczyć się z perfekcjonizmu dzięki... perfekcjonizmowi.Nie podniosłam w czwartek ręki, kiedy Paweł Jacz...
15/08/2026

Powiem Ci, jak wyleczyć się z perfekcjonizmu dzięki... perfekcjonizmowi.

Nie podniosłam w czwartek ręki, kiedy Paweł Jaczewski zapytał publiczność Czwartkowe Spotkania Social Media, kto czuje się perfekcjonistą. Oczywiście kilka lat temu byłoby inaczej. Bo co, pewnie z 50% z nas na to choruje, w większym lub mniejszym stopniu?

Paweł mówił wczoraj o perfekcjonizmie w kontekście kreatywności i bycia na LinkedIn. Wspomniał o osobach podziwianych za precyzję i świetne wyniki, które im samym w dalszym ciągu wydają się not enough. Mi w tym momencie pojawiły się przed oczami inne historie.

🟡Na przykład mojej klientki, która NIGDY nie pozwoliła sobie na zagraniczną wycieczkę, ponieważ angielski na poziomie B1 wydawał się zbyt słaby na taki wypad.

🟡Koleżanki ze studiów, która nie obroniła magistra, bo tak wysoko umieściła sobie poprzeczkę tematu pracy, że nie sposób było do niej doskoczyć.

🟡Znajomego, który latami zwleka z decyzjami, bo a nuż okażą się błędne?

Wielu perfekcjonistów nie błyszczy, tylko kryje się za ścianą swojego lęku. Lęku przed oceną i błędem.

🟢Jakiś czas temu wymyśliłam sobie, jak wystrychnąć tego wewnętrznego perfekcjonistycznego drania na dudka. Pokonałam go jego własną bronią, a idzie to tak.

Większość osób, również perfekcjonistów, zgodzi się, że perfekcjonizm im nie służy, bo blokuje działania i pozbawia sił. Przyjęłam to stwierdzenie za prawdziwe - że WŁAŚCIWE jest bycie nieperfekcyjnym, pozwalanie sobie na błędy itp. Tak powinien robić "zdrowy" człowiek. Postanowiłam więc stać się PERFEKCYJNA W BYCIU NIEPERFEKCYJNĄ.

Ktoś może powiedzieć, że skoro to takie udawane, to się nie liczy. Albo że powinnam iść na terapię i poleczyć dawne traumy. To już robiłam, ale, moim zdaniem, część problemów zostaje i tak na poziomie nawyków, z których trzeba się jakoś wygrzebać. Kiedy więc popełnię błąd i rośnie we mnie napięcie, sama sobie daję współczucie, mówię, że to ok, że da się naprawić. Albo gdy widzę, że za wysoko ustawiłam sobie wymagania, pytam: "A jaka jest wersja minimum?". I tak krok po kroczku rozwiązuję kolejne perfekcjonistyczne supły...

Wrzucam Wam ten temat na weekend, bo metoda w sumie jest dość prosta, a słyszałam już od kilku osób, że faktycznie pomaga ruszyć z miejsca. Życzę Wam więc tego samego i spokojnego tworzenia na LI, bez poprawiania każdego przecinka i symetrycznego ustawiania emoji w tekście.

Nie masz czasu na angielski? Skorzystaj z lekcji po 25 minut.Wielu menedżerów zna ten problem - wpasowanie godzinnej lek...
12/08/2026

Nie masz czasu na angielski? Skorzystaj z lekcji po 25 minut.

Wielu menedżerów zna ten problem - wpasowanie godzinnej lekcji języka w kalendarz pełen spotkań to niezła gimnastyka.

Coraz więcej lektorów i szkół (w tym ja 😉) proponuje jednak zajęcia po 30, 25, a nawet... 15 minut!

Zanim powiesz: "to za krótko, żeby mogło działać", przeczytaj moje argumenty oraz opinie klientów, z którymi pracuję w ten sposób już od stycznia. Nikt nie chce wrócić do godzinnych zajęć.

🟢Też mi się na początku wydawało, że 25 minut to zbyt mało, żeby zrobić coś sensownego. Fakt, musiałam się trochę przestawić, dostosować metodę pracy, na przykład nie robimy na początku zajęć klasycznego small talku, tylko od razu przechodzimy "do mięsa". Efekt? Bardziej efektywnie wykorzystujemy czas, klienci też ograniczają swoją pokusę, żeby sobie "pogadać".

🟢Według badań nad pamięcią to spaced repetition, czyli częste powtórki rozłożone w czasie, decydują o przeniesieniu nowej wiedzy do pamięci długotrwałej. A jeśli spotykasz się z lektorem 2x25min zamiast 1x60min, masz z nim częstszy kontakt oraz motywację do bardziej regularnych powtórek w domu.

🟢Nawet jeśli wypadnie Ci jedno spotkanie, zaraz będzie kolejne, nie robi się luka na dwa tygodnie.

🟢Ucząc się w krótkich interwałach, ale z większą regularnością, możesz osiągnąć więcej niż przy dużych blokach. Zgodnie z badaniami nad metodologią Kaizen największe szanse na powodzenie mają te nawyki, które są tak łatwe do wykonania, że nie możemy im powiedzieć „nie”.

🟢Nawet jeśli masz gorszy dzień, 25-minutową lekcję „da się przeżyć” 😉

🟢Materiał i praca domowa podzielony na mniejsze "kąski" to mniejsze obciążenie dla Twojego mózgu, więc mniej będzie Cię odrzucać od angielskiego, szczególnie jeśli jesteś zmęczony.

Wrażenia moich klientów z 25-minutówek znajdziesz na karuzeli.

Chcesz przetestować, czy to metoda dla Ciebie? Wyślij mi wiadomość, umówimy się na bezpłatną Sesję Dopasowania i pokażę Ci, jak to wygląda "w praniu" 🙂

Mimo że uczę się angielskiego od przedszkola, nie zawsze był on moim pierwszym wyborem. Na przykład swoją pracę magister...
06/08/2026

Mimo że uczę się angielskiego od przedszkola, nie zawsze był on moim pierwszym wyborem. Na przykład swoją pracę magisterską pisałam po... rosyjsku 😉

Języki obce w dużej mierze zawdzięczam swojej mamie. Zaczęło się od znanej w latach 80-tych książki "I learn English". Do dziś pamiętam te charakterystyczne grafiki oraz wierszyk o czarnej owcy.

W połowie podstawówki do zestawu dołączył niemiecki. Ciepło wspominam panią Szerszeń, do której chodziłam na "korki". Jej mieszkanie przy Alei Niepodległości miało w sobie elegancję starej Warszawy. Od niej też usłyszałam ważne słowa: "Na ile się znam, będziesz dobrze mówić w kilku językach obcych".

Historia z rosyjskim jest dość ciekawa, bo jako nastolatka nie myślałam o trzecim języku. Zadbała jednak o to moja szkoła.

Chodziłam do liceum im. Frycza Modrzewskiego, do klasy dwujęzycznej niemiecko-polskiej. Władze szkoły stwierdziły, że na tym etapie angielski już każdy zna, więc jako drugi język do wyboru dali nam rosyjski lub francuski, od zera. Stwierdziłam, że w trzy lata ciężko mi będzie się sensownie nauczyć francuskiego, padło więc na rosyjski. Na tyle skutecznie, że później wybrałam go jako swój pierwszy język w kombinacji rus-niem, kiedy aplikowałam na Lingwistykę Stosowaną na UW. Fun fact - to był jedyny kierunek, na który składałam papiery! Z wynikami matury powyżej 90% czułam się dość pewnie. (Żeby nie było - tak dobrze poszło mi tylko z językami oraz... podstawą z matmy. Z pozostałych przedmiotów nie byłam aż tak zadowolona. Ale to inna historia 😉)

W trakcie studiów zapisywałam się na niektóre przedmioty po angielsku, jednak tak na 100% wrócił do łask dopiero, kiedy otworzyłam swoją szkołę. I to też trochę przypadkiem, bo po prostu ten język w większości wybierali moi klienci. A że nie promowałam się specjalnie z niemieckim i rosyjskim, w pewnym momencie odpadły jak uschnięta gałązka... Od kilku lat prawie ich nie używam, doskonale rozumiem więc, jak to jest nieźle rozumieć język pasywnie, ale dłutem wydobywać słowa z pamięci, gdy chce się coś powiedzieć.

To moja historia językowa - w duuużym skrócie 😉 Jaka jest Twoja? Jaki był najbardziej nieoczekiwany plot twist na Twojej ścieżce? Bardzo jestem ciekawa 🙂

fot. Maciek Zieliński

Zestarzałxś się, przytyłxś, twarz Ci się zmieniła. Co zrobić ze zdjęciem profilowym? Historia powtarza się niejednokrotn...
31/07/2026

Zestarzałxś się, przytyłxś, twarz Ci się zmieniła. Co zrobić ze zdjęciem profilowym?

Historia powtarza się niejednokrotnie. Jestem na wydarzeniu biznesowym, poznaję X osób. Szukam ich później na LI. Imię i nazwisko się zgadza, ale... czy to ta sama twarz? Dobra, raz się żyje, klikam. Uff, trafiłam.

Problem? Zdjęcie profilowe niezaktualizowane od 10-15-20 lat. Bo zrobił się drugi podbródek, wbrew reklamom krem przeciwzmarszczkowy nie działa, czekam, kiedy ta (stosowana od pięciu lat) dieta w końcu zadziała.

I żeby nie było, ja to wszystko rozumiem. Szczególnie, jak zobaczę się w lustrze obok jakiegoś dwudziestolatka. Nagle moja twarz, którą jeszcze rano postrzegałam jako jędrną i tryskającą energią, wygląda jak 🍑 słonia (dlatego lepiej nie stawać obok młodych ludzi 😉)

I pewnie zaraz się posypie w komentarzach: "No ale Ty super wyglądasz! Co też piszesz!"
I właśnie o to chodzi.
W cudzych oczach nigdy nie wyglądamy nawet w połowie tak źle jak w swoich własnych.
Bo ja widzę swoje zdjęcia sprzed 10 lat - Ty nie.
Ja codziennie oglądam swoją twarz w lustrze - Ty nie analizujesz moich nowych zmarszczek. Co więcej, widzisz mnie "w akcji", z dobrą energią, z uśmiechem. Te kilka kreseczek przy oczach naprawdę nie ma dla Ciebie znaczenia.

Czaisz, o co mi chodzi?

Po co ja w ogóle piszę ten tekst?
Bo osoby, które nie aktualizują sobie zdjęć, dość często strzelają sobie w stopę.

🟢15 lat temu może i miałxś mniej zmarszczek, ale też mniej doświadczenia. Ktoś zajrzy na Twój profil i automatycznie odejmie Ci ten czas z kariery, bo niekoniecznie będzie się szczegółowo wczytywać w Twoje CV. A nawet jeśli będzie, to obraz już zrobił swoje.

Robi się też efekt jak na apkach randkowych - patrzę na fotę vs rzeczywistość i nie jestem pewna, czy spotkałam się z właściwym człowiekiem 😉 Niby to tylko zdjęcie, a jednak robi się jakiś zgrzyt, rozjazd między virtualem a realem.

🟢Odpowiadając na początkowe pytanie - jak mądrze zaktualizować sobie zdjęcie?
Wyśpij się, nawodnij, idź na maseczki, masaż kobido (baaardzo polecam, mam namiar na świetną masażystkę) - niestety aparat wyostrza wszystkie mankamenty, których żywe oko nie wyłapie, więc warto zadbać o kondycję skóry.

Zrób lekki makijaż - z naciskiem na lekki. Żeby znów nie było efektu: "Hmm, to naprawdę Ty na tym zdjęciu?". Panowie - Wy też możecie skorzystać z tej opcji. Przypudrowanie twarzy i delikatna redukcja niedoskonałości skóry są naprawdę ok.

Ubierz się w ubrania i kolory, które dodają Ci blasku, zamiast zamieniać w zombie. Jeśli do tej pory nie ustaliłxś swojej najlepszej palety, może to dobry moment na analizę kolorystyczną? To naprawdę robi różnicę.

A przede wszystkim - znajdź fotografa, który Cię nie ukrzywdzi, wydobędzie your best, ale też nie wymaże nagle wszystkich rysów pędzelkiem w Photoshopie. Ja szłabym jak w dym do Maćka Zielińskiego*.

Jako ilustracja mojej tezy dwa zdjęcia, które dzieli 10 lat. Ty nie znajdziesz 10 różnic, a ja je doskonale widzę ;)

*To nie jest post sponsorowany 😉

Jeśli jesteś menedżerem z 15+ lat doświadczenia i czujesz, że utknąłeś w zawodowym ślepym zaułku, bo Twój angielski jest...
30/07/2026

Jeśli jesteś menedżerem z 15+ lat doświadczenia i czujesz, że utknąłeś w zawodowym ślepym zaułku, bo Twój angielski jest za słaby, chcę Ci powiedzieć, że:

🟢TAK, nadal warto zabrać się za naukę. Zostało Ci ile? 10-20-30 lat do emerytury? Fajnie byłoby w tym czasie wypłynąć jeszcze na szersze wody.

🔴Nie, nie musisz uczyć się dekadę, żebyś mógł swobodnie używać angielskiego w pracy. Być może po tylu latach w szkolnej ławce potrafisz zaledwie wydukać: "I am Tomek, nice to meet you", ale to naprawdę da się zrobić inaczej. Moja odważna obietnica: możesz zacząć gadać już w trzy miesiące. I mam na to dowody w postaci zadowolonych (i rozgadanych) klientów.

🟢Być może odpuściłeś sobie naukę, bo masz odruch wymiotny na myśl o powrocie do typowych podręczników i kserówek z częściami ciała. Kolejna niespodzianka: możesz uczyć się na materiałach związanych z pracą i hobby, i olać wszystkie tematy poboczne. Tak, da się to zrobić już na niższych poziomach.

🟢Da się przyspieszyć przejście przez ten upierdliwy okres, kiedy maks Twoich możliwości to zdanie złożone z trzech słów. I nie musisz w tym celu brać półrocznego urlopu i zrywać kontaktu z rodziną.

🔴Nie, nie musisz poświęcać nauczycielowi angielskiego więcej czasu niż własnej żonie 😉

Chcę Ci też powiedzieć, że 13 sierpnia otwieram rekrutację do programu "Zejście z mielizny". To szkolenie, w którym spełniam wszystkie powyższe obietnice. Chcesz zobaczyć, jak to robię? Dołącz do listy zainteresowanych 👉link w komentarzu

Czego do tej pory nie zrobił dla Ciebie żaden nauczyciel angielskiego?"Nigdy nie miałem takich zajęć.""Nikt w naszym mie...
28/07/2026

Czego do tej pory nie zrobił dla Ciebie żaden nauczyciel angielskiego?

"Nigdy nie miałem takich zajęć."
"Nikt w naszym mieście nie prowadzi kursów tak jak ty, a sprawdzaliśmy wielu lektorów."
"Powiedziałem sobie, że lekcje z tobą to ostatnie podejście do angielskiego, jeśli teraz się nie nauczę, nie będę już próbować."

Way too often słyszę takie teksty, kiedy zaczynam z kimś współpracę. Niby dla mnie spoko, bo dzięki temu mam swoje miejsce na rynku, ale myślę o tych wszystkich osobach, które się poddały, bo nigdy nie trafiły na dobrego nauczyciela.

Dobrego, czyli takiego, który:

🟢Przede wszystkim i na początku kursu, i w trakcie jego trwania stale zadaje pytanie o cel. Po co Ci angielski? Jakiego konkretnie słownictwa potrzebujesz? Czego na pewno nie użyjesz? Rozmowa o pogodzie jest spoko, czy w ramach small talku wolisz gadać o polityce? Jakie materiały potrzebuję Ci dać, żebyś chciał się z nich uczyć? Po miesiącu-dwóch: czy to nadal aktualne, czy może coś się zmieniło w Twoim życiu i musimy zmienić kierunek?

🟢Korzysta z aktualnych, atrakcyjnych tematycznie materiałów. Z innymi językami jest różnie, ale angliści mają szerokie pole wyboru. A w dobie AI i możliwości wygenerowania treści na dowolny temat, na dowolnym poziomie, doprawdy nie ma już wymówek (tylko nie oczekuj, że ktoś będzie tworzył takie materiały za 50 zł/h, to jednak wymaga trochę pracy i pomysłu, AI nie robi tego "sam"). W świecie, który zmienia się z prędkością TGV, podręczniki starzeją się szybciej niż dwudziestoletnie auta.

🟢Jest uważny na Twoje kryzysy, zmieniające się potrzeby i szybko na nie reaguje.

🟢Chce i szuka Twojego progresu. Po czym poznasz dobrego nauczyciela? Że 🤯🤯🤯 rozwiąże z Tobą współpracę, jeśli spotkania zaczną być sztuką dla sztuki. Bo nie pracujesz, Twoja motywacja już dawno złożyła wypowiedzenie i nie wróci za żadne pieniądze, ale chodzisz, bo przecież musisz znać angielski... Dla dobrego nauczyciela przesiedzenie takiej lekcji jest największą karą, niewartą żadnej ceny. (Mam na swoim koncie jedną taką sytuację, oczywiście najpierw zaproponowałam kursantowi plan naprawczy.)

🟢Stosuje "płodozmian", czyli zmienia natężenie pracy, tematów, rodzaje ćwiczeń, wprowadza nowe platformy i aplikacje. Na KAŻDEJ lekcji oglądacie (inspirujący) filmik, żeby potem o nim TYLKO porozmawiać? Dokładnie TAK tego NIE robimy.

Wbrew ilustracji tego posta, to wszystko to nie stawanie na głowie. To po prostu fajny, angażujący kurs. Po którym mówisz: “Myślałem, że będę się słabo komunikował, a okazało się, że byłem jedną z niewielu osób, które mogły samodzielnie powiedzieć po angielsku coś na temat swojej branży”.

Foto by Ilona 💟

---
Od ponad 10 lat pracuję z doświadczonymi menedżerami i liderami, których angielski został znacznie w tyle za kompetencjami zawodowymi. Wyślij mi wiadomość i umów się na Sesję Dopasowania, żeby uzupełnić tę lukę.

Czytasz treści biznesowe. Ale czy je wdrażasz?Po spotkaniu promującym jej książkę "Formuła wygrywania" Anna Kieszkowska-...
24/07/2026

Czytasz treści biznesowe. Ale czy je wdrażasz?

Po spotkaniu promującym jej książkę "Formuła wygrywania" Anna Kieszkowska-Grudny spytała mnie, czy zawsze jestem taka skupiona, kiedy słucham prelekcji.

Znajomy zdziwił się, że mam ze sobą papierowy zeszycik i robię notatki podczas prezentacji w trakcie jednego z networkingów.

Mnie zaskakują takie pytania.
No tak! Kiedy słucham wystąpienia czy podkastu, kiedy czytam książkę biznesową - notuję, a potem - wdrażam.
🟢Inaczej byłoby to tylko "ćpanie wiedzy". Oraz strata mojego czasu.

🔴Usłyszałam kiedyś opinię, że nasze biznesy wyglądałyby zupełnie inaczej, gdybyśmy wdrożyli chociaż jedną poradę z każdej przeczytanej książki biznesowej. Od tamtej pory inaczej konsumuję treści. Wolniej, zastanawiając się, jak mogę przełożyć nową wiedzę na swoje realia. To nie jest łatwe, w końcu na półce czeka na mnie tyle smaczniutkich publikacji. No ale jaki będę mieć z nich pożytek, jeśli tylko wpuszczę i zaraz wypuszczę treść?

🟢Przykład z tego tygodnia.
W newsletterze Marka Jankowskiego trafiłam na stronę Marketing Examples, a przez nią na treści Harry'ego Dry'a. W tym jedną krótką rolkę, jak z pomocą trzech pytań sprawdzić, na ile dobre jest Twoje copy.

Nie od razu zrozumiałam, o co mu dokładnie chodzi, poprosiłam więc AI o wyjaśnienie. Bingo! Koncept bardzo mi się spodobał, przepuściłam więc przez niego stronę sprzedażową "Zejścia z mielizny", nad którą właśnie pracuję. Okazało się, że 90% rzeczy jest już ok, ale znalazłam jedną istotną inspirację. Poleciłam też podejście Harry'ego dwóm lektorkom, dzięki czemu ich treści staną się bardziej wyraziste i wyróżniające się.

Dziś to samo zrobiłam z przeczytanym rozdziałem "Wyprzedane", dzięki czemu zyskałam pomysł na całą nową sekcję w opisie "Zejścia z mielizny". Nawet jeśli nie skończę czytać tej książki (bo momentami wkurza mnie swoim przekazem), i tak jestem 100% do przodu z wykorzystaniem nowej wiedzy.

Na koniec, wbrew zasadom, dwa CTA. Wybierz to, które Ci się bardziej podoba 😉

🟢Jakie metody Ty stosujesz, żeby od razu skorzystać z nowej wiedzy?
🔴Z czym kojarzy Ci się nazwa "Zejście z mielizny"? Jak myślisz, o czym i dla kogo będzie mój nowy kurs?

Zajrzyj do komentarza po linki do materiałów, które wspominam w poście.
---
Od ponad 10 lat pracuję z doświadczonymi menedżerami i liderami, których angielski został znacznie w tyle za kompetencjami zawodowymi. Wyślij mi wiadomość i umów się na Sesję Dopasowania, żeby uzupełnić tę lukę.

Adres

Działamy Online I W Warszawie :)
Warsaw

Telefon

+48792941191

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gentle Way Academy - English for BUSY managers umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria