09/07/2026
Brzmi jak zaprzeczenie samo sobie, ale tak było.
Dzisiaj myślę, że kiedy bardzo cierpimy, rzadko szukamy prawdy.
Szukamy ulgi zapewnienia, że to kiedyś się skończy. Kogoś, kto powie: „Rozumiem, to ma sens, jesteś na dobrej drodze.”
Ja też szukałam.
Od lat fascynuje mnie duchowość i filozofia. Więc kiedy moje życie zaczęło się rozpadać, zrobiłam to, co wydawało mi się najbardziej naturalne, zaczęłam jeszcze intensywniej szukać odpowiedzi właśnie tam. Im więcej ich znajdowałam, tym bardziej czułam, że się wchodzę w większy chaos i się oddalam, ale nie od duchowości tylko od siebie.
🤯 Każda odpowiedź miała sens, była mądra, była lub mogła być prawdziwa.
Ale… każda była opowieścią kogoś innego.
Pomimo wielkiej nadzieji doświadczyłam najtrudniejszego:
NIE DOZNAŁAM OLŚNIENIA 🤦🏼♀️
Nie znalazłam nauczyciela, który wszystko poukładał i w końcu zabrakło mi siły, żeby szukać dalej.
Trochę nie mając już wyjścia, zaczęłam słyszeć coś, czego wcześniej nie byłam w stanie usłyszeć - siebie.
Nie przestałam interesować się duchowością. Przestałam oczekiwać, że odpowie za mnie na pytania, na które tylko ja mogłam odpowiedzieć.
Zauważyłam, że ten mechanizm nie dotyczy tylko duchowości. Tak samo można oddać własne doświadczenie psychologii, medycynie, rozwojowi osobistemu, relacjom.
Każda z tych dróg może być ogromnym wsparciem, ale żadna nie przeżyje prawdziwie naszego życia za nas.
Być może właśnie dlatego, tworząc najbliższy wyjazd dla kobiet, nie chciałam budować kolejnej koncepcji, która mówi, jak należy żyć. Bardziej zależy mi na stworzeniu przestrzeni, w której każda z nas będzie mogła po prostu być, żyć, usłyszeć siebie i mieć ten święty czas tylko dla siebie.
Dzisiaj coraz mniej interesuje mnie, kto ma rację, za to coraz bardziej interesuje mnie, czy wśród wszystkich mądrych odpowiedzi świata nie zgubiłam własnego głosu.
Taki to dla mnie paradoks.
Czasem najbardziej duchowym momentem naszego życia nie jest ten, w którym znajdujemy kolejną odpowiedź, tylko ten, w którym przestajemy szukać jej wszędzie poza sobą.
Pewnie jeszcze nieraz złapię się na tym, że znowu szukam. W końcu jestem człowiekiem.