19/09/2026
Stare okulary mają to do siebie, że rzadko trafiają do kosza. Do dziś, znajdując we własnej szufladzie parę, która dawno przestała pasować do mojego wzroku, cofam się myślami do młodych lat.
Ciekawy świata i jeszcze nieoswojony z jego trudniejszymi stronami, dołączyłem wówczas do grupy wolontariuszy. Zorganizowaliśmy razem akcję, którą pamiętam, jakby to było wczoraj, choć minęło od niej już czterdzieści parę lat!
Wpadliśmy na pomysł, żeby zbierać okulary. Takie, które przestały komuś służyć, ponieważ zmieniła się wada wzroku. Z dzisiejszej perspektywy może się to wydawać proste, ale wcale takie nie było. W tamtych czasach ludzie rzadko wymieniali okulary. Raz kupione nosiło się latami, czasem przez całe życie, a wybór oprawek był skromny.
Chodziliśmy więc od domu do domu, pytaliśmy sąsiadów i znajomych, szukaliśmy też wśród własnych rodzin. Każda znaleziona para była małym zwycięstwem. Do akcji zaangażowali się lekarz okulista i optyk. Po dokładnych badaniach dobierali okulary osobom, których nie było stać na ich zakup.
Wszyscy czekaliśmy w napięciu na pierwsze sygnały. Minął miesiąc, a tu cisza... Na naszych twarzach pojawiła się niepewność, a nawet lekkie rozczarowanie. Aż nagle otrzymaliśmy list, potem drugi, a wkrótce kilka kolejnych. Z każdego biły wdzięczność i radość, że ktoś w ogóle o nich pamiętał.
Jeden z tych listów przeczytałem wiele razy. Napisała go dziewczynka, której babcia otrzymała od nas okulary. Dzięki nim mogła wreszcie usiąść do maszyny i uszyć dla wnuczki sukienkę na szkolną akademię. Mała pisała, że czuła się w niej najładniejsza ze wszystkich dzieci na scenie. Drobna rzecz, a poruszyła nas bardziej niż niejedno wielkie przedsięwzięcie.
Wśród wielu rzeczy, które przekazał mi w życiu ojciec, szczególnie zapamiętałem słowa:
„Jeśli nie potrafisz czynić dobrych uczynków, przynajmniej nie rób złych”.
Z czasem stały się one moim życiowym mottem. Patrzę na te słowa z zupełnie innej perspektywy niż wtedy, będąc młodym chłopakiem. Nie robić złych rzeczy - to był dopiero początek. Prawdziwym, dobrym uczynkiem bywa czasem samo zauważenie drugiego człowieka.
I tu wracam do tamtych okularów, ale w zupełnie nowym świetle. W relacjach też potrzebujemy odpowiedniego widzenia. Nieraz patrzymy na innych przez soczewki zmęczenia i uprzedzeń, dostrzegając przede wszystkim ich potknięcia. A przecież wystarczy zmienić sposób patrzenia - założyć okulary, które pozwalają dostrzec w ludziach dobro. Okulary wyrozumiałości i uważności, pozwalające zobaczyć czyjś niewidoczny trud, niepewność albo zwyczajną potrzebę bycia zauważonym.
Nie wiem, czy tamta dziewczynka pamięta jeszcze swój list. Ja pamiętam go doskonale i wiem, że to właśnie ona pomogła mi uwierzyć, jak wielką moc ma czasem najmniejszy gest.
Dobrego weekendu! Obyśmy zawsze patrzyli na świat przez właściwe okulary! 😎