Mak Hoff

Mak Hoff Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Mak Hoff, ul. Grzybowska 63, Warsaw.

👨‍🏫 Mentoring i edukacja
✍️ Eseje, książki i e-booki
📚 Literatura i analiza literacka
🧠 Psychologia, filozofia i teologia
🌍 Językoznawstwo, translatoryka i kultury świata
🎙️ Spotkania literacko-muzyczne

Pamiętam noc sprzed wielu lat. Nie mogłem spać i nagle zadzwonił telefon. W tamtych czasach nie było wyświetlaczy, a o t...
24/09/2026

Pamiętam noc sprzed wielu lat. Nie mogłem spać i nagle zadzwonił telefon. W tamtych czasach nie było wyświetlaczy, a o tej porze mogła dzwonić tylko jedna osoba - mój brat, którego dziś już nie ma.

Odebrałem.

„Chciałem tylko usłyszeć Twój głos. Wiedziałem, że nie możesz zasnąć” - powiedział.

Dzieliły nas tysiące kilometrów, a on wciąż był starszym bratem i czuwał nad tym młodszym. Dzisiaj brakuje mi tych dzwonków. Nie wszystkie uczucia da się opisać.

Jeśli ktoś jeszcze może do Ciebie zadzwonić - odbierz. A jeśli możesz zadzwonić Ty - zrób to. Choćby dlatego, żeby usłyszeć głos po drugiej stronie.

Jest taka stara chińska przypowieść, która występuje w kilku wersjach. Mnie najbardziej porusza ta jedna:Mała żabka całe...
21/09/2026

Jest taka stara chińska przypowieść, która występuje w kilku wersjach. Mnie najbardziej porusza ta jedna:

Mała żabka całe życie mieszkała na dnie studni. Była pewna, że niebo to tylko małe, niebieskie kółko nad jej głową. Kiedy pewnego dnia obok przechodził morski żółw i opowiedział jej o ogromie oceanu, początkowo nie chciała mu uwierzyć. Dopiero gdy sama wydostała się na zewnątrz, zobaczyła, jak wielki jest świat i ile naprawdę mieści niebo.

Przez pewien czas sam sądziłem, że mój świat zamyka się w wąskim kręgu codziennych obowiązków i tego, co dobrze znane. Byłem też przekonany, że po pięćdziesiątce zostaje się już na utartych drogach, a na szukanie nowych horyzontów jest po prostu za późno.

Moim „morskim żółwiem" było spotkanie z samym sobą. Wystarczyło wyjrzeć poza krawędź własnej studni, wziąć siebie za rękę i ruszyć w stronę długo odkładanych marzeń. A świat okazał się większy, niż zakładałem.

Nie twierdzę, że po pięćdziesiątce wszystko zaczyna się od nowa. Wiem tylko, że nic się wtedy nie zamyka. Czasem granice, które przez lata uznajemy za oczywiste, okazują się jedynie ścianami studni, do której zdążyliśmy po prostu przywyknąć.

Nie zdążyłem jeszcze poznać ogromu świata do końca, ale dziś już wiem, że istnieje. Z tą refleksją wchodzę w nowy tydzień.

Dobrego tygodnia! 🌞

Stare okulary mają to do siebie, że rzadko trafiają do kosza. Do dziś, znajdując we własnej szufladzie parę, która dawno...
19/09/2026

Stare okulary mają to do siebie, że rzadko trafiają do kosza. Do dziś, znajdując we własnej szufladzie parę, która dawno przestała pasować do mojego wzroku, cofam się myślami do młodych lat.

Ciekawy świata i jeszcze nieoswojony z jego trudniejszymi stronami, dołączyłem wówczas do grupy wolontariuszy. Zorganizowaliśmy razem akcję, którą pamiętam, jakby to było wczoraj, choć minęło od niej już czterdzieści parę lat!

Wpadliśmy na pomysł, żeby zbierać okulary. Takie, które przestały komuś służyć, ponieważ zmieniła się wada wzroku. Z dzisiejszej perspektywy może się to wydawać proste, ale wcale takie nie było. W tamtych czasach ludzie rzadko wymieniali okulary. Raz kupione nosiło się latami, czasem przez całe życie, a wybór oprawek był skromny.

Chodziliśmy więc od domu do domu, pytaliśmy sąsiadów i znajomych, szukaliśmy też wśród własnych rodzin. Każda znaleziona para była małym zwycięstwem. Do akcji zaangażowali się lekarz okulista i optyk. Po dokładnych badaniach dobierali okulary osobom, których nie było stać na ich zakup.

Wszyscy czekaliśmy w napięciu na pierwsze sygnały. Minął miesiąc, a tu cisza... Na naszych twarzach pojawiła się niepewność, a nawet lekkie rozczarowanie. Aż nagle otrzymaliśmy list, potem drugi, a wkrótce kilka kolejnych. Z każdego biły wdzięczność i radość, że ktoś w ogóle o nich pamiętał.

Jeden z tych listów przeczytałem wiele razy. Napisała go dziewczynka, której babcia otrzymała od nas okulary. Dzięki nim mogła wreszcie usiąść do maszyny i uszyć dla wnuczki sukienkę na szkolną akademię. Mała pisała, że czuła się w niej najładniejsza ze wszystkich dzieci na scenie. Drobna rzecz, a poruszyła nas bardziej niż niejedno wielkie przedsięwzięcie.

Wśród wielu rzeczy, które przekazał mi w życiu ojciec, szczególnie zapamiętałem słowa:

„Jeśli nie potrafisz czynić dobrych uczynków, przynajmniej nie rób złych”.

Z czasem stały się one moim życiowym mottem. Patrzę na te słowa z zupełnie innej perspektywy niż wtedy, będąc młodym chłopakiem. Nie robić złych rzeczy - to był dopiero początek. Prawdziwym, dobrym uczynkiem bywa czasem samo zauważenie drugiego człowieka.

I tu wracam do tamtych okularów, ale w zupełnie nowym świetle. W relacjach też potrzebujemy odpowiedniego widzenia. Nieraz patrzymy na innych przez soczewki zmęczenia i uprzedzeń, dostrzegając przede wszystkim ich potknięcia. A przecież wystarczy zmienić sposób patrzenia - założyć okulary, które pozwalają dostrzec w ludziach dobro. Okulary wyrozumiałości i uważności, pozwalające zobaczyć czyjś niewidoczny trud, niepewność albo zwyczajną potrzebę bycia zauważonym.

Nie wiem, czy tamta dziewczynka pamięta jeszcze swój list. Ja pamiętam go doskonale i wiem, że to właśnie ona pomogła mi uwierzyć, jak wielką moc ma czasem najmniejszy gest.

Dobrego weekendu! Obyśmy zawsze patrzyli na świat przez właściwe okulary! 😎

Myślałem, że szczęście ma adres. Wystarczy je znaleźć na mapie, w kolejnym mieście. A może nawet w czyimś spojrzeniu?W m...
16/09/2026

Myślałem, że szczęście ma adres. Wystarczy je znaleźć na mapie, w kolejnym mieście. A może nawet w czyimś spojrzeniu?

W młodości byłem tego pewien. Pakowałem walizkę i ruszałem w drogę przekonany, że im dalej jadę, tym bliżej jestem celu. USA, kraje Azji, Afryka... każde nowe miejsce zdawało się potwierdzać to przekonanie.

Rzeczywiście, byłem szczęśliwy. Mogłem pozwolić sobie na poznawanie świata, poszerzać własne spojrzenie i dotykać kultur, o których wcześniej tylko czytałem. Z czasem zacząłem się jednak zastanawiać: czy to szczęście przyjeżdżało razem ze mną, czy raczej zostawiałem je gdzieś po drodze, wracając do punktu wyjścia? Ile kilometrów trzeba przejechać, żeby poczuć się dobrze we własnym życiu?

Odpowiedź, do której doszedłem, jest prosta i trudna zarazem - szczęścia się nie pożycza. Nie znajdę go wyłącznie w wymarzonym miejscu czy drugim człowieku. Jest raczej procesem, który trwa wraz z przekraczaniem kolejnych granic własnego życia.

Psychologia ma na to swoje określenie - adaptacja hedonistyczna. Zmiana pracy, początek związku czy podróż przynoszą przypływ radości, który z czasem słabnie, a my stopniowo przyzwyczajamy się do nowej sytuacji.

Arystoteles przekonywał, że szczęście nie sprowadza się do przyjemności płynących z zewnętrznego świata. Jest jeszcze eudajmonia - poczucie sensu, spełnienia i życia w zgodzie ze sobą. Takiego stanu nie kupimy razem z biletem lotniczym.

Możemy zmienić miejsce, przeżywać coś pięknego, ale na własne życie zabieramy przede wszystkim siebie.

Ludzie, których spotykamy na swojej drodze, są ważną częścią naszego życia. Miłość czy praca, którą się kocha, mogą nadać mu smak i poczucie spełnienia. A jednak można mieć obok siebie najukochańszą osobę i nadal czuć, że czegoś w środku brakuje. Żadna relacja, czy miejsce nie zastąpią bowiem tego, czego sami nie potrafimy w sobie odnaleźć.

Wewnętrzna spójność nie pozostaje tylko w nas. Widać ją również w codziennych gestach, słowach i postawach.

Dziś już nie zbieram biletów. Gdybym jednak miał komuś powiedzieć, gdzie szukać szczęścia, nie wskazałbym mapy.

A Ty, ile granic musiałeś przekroczyć, zanim zorientowałeś się, że szczęście czekało po tej samej stronie, z której wyjechałeś?

Czas to niezwykłe zjawisko. Kiedy się spieszymy, zawsze go brakuje. Kiedy na coś czekamy, nagle mamy go aż nadto...W min...
14/09/2026

Czas to niezwykłe zjawisko. Kiedy się spieszymy, zawsze go brakuje. Kiedy na coś czekamy, nagle mamy go aż nadto...

W minionym tygodniu zabrakło mi czasu z zupełnie innego powodu. Wydarzyło się tyle dobrego, że nawet nie zdążyłem się obejrzeć. Przeleciał jak jedna chwila, ale był naprawdę dobrze wykorzystany.

Za mną dwa wyjątkowe szkolenia i ogrom wiedzy teoretycznej, ale też praktycznej. Jedno z nich to „Skuteczny i efektywny Lider”. Wiem jedno: zanim zostanie się dobrym liderem dla innych, trzeba najpierw stać się dobrym liderem dla siebie. I właśnie tę myśl zabieram ze sobą do dalszej pracy i twórczości.

Oczywiście nie byłbym Makarym, gdybym nie znalazł też czasu dla moich wspaniałych i bliskich memu sercu przyjaciół. Chyba mam jakiś magnes ustawiony gdzieś w organizmie, skoro ciągle przyciągam do siebie właśnie takich ludzi! 🥰

Życzę wszystkim optymizmu i energii do działania. A poza tym, żeby udało się zatrzymać na moment i wsłuchać we własne potrzeby.

Z uśmiechem i dobrymi myślami rozpocznijmy kolejny tydzień! 🌞

Herbata najlepiej smakuje w kręgu przyjaciół, zwłaszcza w niedzielne popołudnie ☕️Dziś przy stole Bożena Lichtman i Mate...
13/09/2026

Herbata najlepiej smakuje w kręgu przyjaciół, zwłaszcza w niedzielne popołudnie ☕️

Dziś przy stole Bożena Lichtman i Mateusz Paś. Ciekawe tematy, śmiech, wymiana myśli.

Pozdrawiamy 👋🙂

Skacząc po kałużach, dzieci wiedzą coś, o czym my dawno zapomnieliśmy.Deszcz uderzał o chodnik miarowym rytmem, a w powi...
12/09/2026

Skacząc po kałużach, dzieci wiedzą coś, o czym my dawno zapomnieliśmy.

Deszcz uderzał o chodnik miarowym rytmem, a w powietrzu unosił się ten charakterystyczny zapach mokrego asfaltu. Gdzieś pomiędzy szumem kropel słychać było czysty, zupełnie beztroski dziecięcy śmiech.

Biegały po kałużach, przemoczone od stóp do głów. Skakały, chlapały wodą i chłonęły tę chwilę tak, jakby nic poza nią nie miało znaczenia. A my, dorośli? Ukryci pod czarnymi parasolami, odcięci od deszczu, ale też jakby schowani przed ludźmi i całym światem.

Różnica między nami dorosłymi, a dziećmi polega chyba na tym, że my ciągle tego szczęścia szukamy, a one potrafią znaleźć je we wszystkim. Patrzyłem na nie i poczułem nutkę nostalgii za tym pełnym zachwytu spojrzeniem.

Pomyślałem, jak wiele tracimy, nakładając na siebie ten dorosły ciężar. Prawdziwa dojrzałość może oznaczać coś zupełnie innego, niż nam się wydaje - wreszcie zacząć żyć dla samego życia, zamiast tylko przemykać między kroplami.

Dziś symbolicznie składam parasol. Beztroskiej soboty!

Dlaczego tak często sami komplikujemy sobie życie? 💭Napisałem „Osiem błędnych wzorców myślenia, osłabiających Twoją samo...
11/09/2026

Dlaczego tak często sami komplikujemy sobie życie? 💭

Napisałem „Osiem błędnych wzorców myślenia, osłabiających Twoją samoocenę” po latach rozmów i obserwacji. Wielokrotnie spotykałem osoby, które osiągały bardzo dużo, a mimo to wciąż miały poczucie, że to za mało. Porównywały się z innymi mimo własnych sukcesów, przypisywały swoje osiągnięcia przypadkowi albo nie potrafiły przyjąć pochwały bez wewnętrznego „tak, ale...”.

Pisałem ją z fascynacji psychologią, filozofią i socjologią, ale również z bardziej osobistego pytania

Dlaczego komplikujemy sobie życie tymi samymi schematami myślenia, mimo że intelektualnie doskonale je rozumiemy?

Najtrudniejsze w tych wzorcach jest to, że można wiedzieć, jak bardzo porównywanie się czy perfekcjonizm nas osłabiają, a mimo to nadal nie potrafić samemu tego zmienić. W mojej publikacji nazywam te mechanizmy, ale samo określenie problemu traktuję dopiero jako początek pracy nad nim.

Dlatego stworzyłem indywidualny program mentoringowy, oparty na spotkaniach, podczas których wspólnie próbujemy przepracować konkretne wzorce, a nie tylko o nich rozmawiać.

Taka praca przebiega wolniej niż czytanie książki, ale jest głębsza, ponieważ dzieje się w dialogu.

Jeśli w tych kilku zdaniach rozpoznajesz siebie i samo zrozumienie tych mechanizmów już Ci nie wystarcza, być może warto zrobić następny krok.

Refleksyjny e-book o błędnych wzorcach myślenia, które osłabiają Twoją samoocenę. Zbudowany na psychologii, empatii i doświadczeniu pracy z ludźmi. Dla tych, którzy chcą wrócić do siebie. Mak Hoff.

Czasami jadę tym samym tramwajem i wciąż wypatruję tamtej grupki...Pewnego zimowego wieczoru wracałem wykończony po dniu...
09/09/2026

Czasami jadę tym samym tramwajem i wciąż wypatruję tamtej grupki...

Pewnego zimowego wieczoru wracałem wykończony po dniu spędzonym w pracy. Mróz szczypał w twarz, a wagon był prawie pusty. Nagle weszła grupka bezdomnych. Jeden z nich otworzył torbę i wyjął jedzenie wyłowione z kontenera przy markecie. Przeterminowane, ale jak sam powiedział, wciąż czyste i zapakowane. Parówki i chleb. Policzył sztuki, rozdał po równo.

Jechała z nimi kobieta. Kasłała, była mocno przeziębiona. Każdy z tych mężczyzn oddał jej jeszcze coś od siebie, żeby miała siły. Ktoś rzucił, że przydałaby się dla niej gorąca herbata, na co drugi odparł krótko, że nie mają nawet pięćdziesięciu groszy...

To poruszyło mnie do głębi. Zbliżając się do swojego przystanku, postanowiłem dać im pieniądze na herbatę i coś ciepłego dla wszystkich. Kiedy im je wręczyłem, wszyscy wstali, żeby mnie pożegnać i podziękować. Spojrzenia, jakie wtedy od nich dostałem, pamiętam do dziś. Jeden z mężczyzn zapewnił mnie jeszcze, że nie wydadzą tych pieniędzy na alkohol.

Wysiadłem z poczuciem, że tej nocy będzie im chociaż trochę cieplej.

Wracając myślami do tamtego zdarzenia, nie potrafię przywołać szczegółów z pracy. Dobrze pamiętam za to sytuację w tramwaju. Ci ludzie nie mieli prawie nic. Mimo to potrafili podzielić między sobą każdą znalezioną rzecz i zauważyć, że komuś jest zimniej. Jeszcze mocniej utwierdziłem się w przekonaniu, że o wartości człowieka nie świadczy to, ile posiada, ale czy potrafi zauważyć innych.

Nie chcę romantyzować biedy. Sama w sobie jest przecież trudna i okrutna. Wśród ludzi zmagających się z tym problemem, nie brakuje również egoizmu i obojętności. Tym bardziej poruszyła mnie scena, której byłem świadkiem.

Nie mam wpływu na większość rzeczy spotykających mnie w życiu. Mam jednak wpływ na własną reakcję wobec drugiego człowieka.

Zastanawiam się, czy to ja się wtedy zatrzymałem... czy to oni zatrzymali mnie?

Mój tydzień rozpoczyna się bardzo intensywnie i od rana mam sporo pracy, ale nie mogłem zacząć tych najbliższych dni bez...
07/09/2026

Mój tydzień rozpoczyna się bardzo intensywnie i od rana mam sporo pracy, ale nie mogłem zacząć tych najbliższych dni bez przywitania się z Wami.

Weekend minął mi cudownie. Były spotkania, rozmowy, wspólny obiad z przyjaciółmi i wiele pięknych chwil. Teraz zaczyna się nowy tydzień, kolejne zadania, plany i cele.

FB przypomniał mi dziś sentencję, którą kiedyś napisałem:

„Najcenniejszą rzeczą w życiu jest ludzkie ciepło. O każdej porze roku i w każdym wieku”.

Nie zapominajmy o zwykłej ludzkiej życzliwości i cieple. To one dają nam siłę do działania.

Dobrego, spokojnego tygodnia. Trzymajcie się ciepło! 🌞

Adres

Ul. Grzybowska 63
Warsaw
00-844

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mak Hoff umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij