03/02/2020
Czujesz się czasem jak ta szklanka? Ja tak.
Wlewasz w siebie tyle informacji, że nie możesz ich nawet przetworzyć? Ja tego doświadczam bardzo często, szczególnie przy szybkim tempie zmian, rozwoju i dużych celów. Świat idzie szybko i jest wiele rzeczy do załatwienia, rozpakowania, przetworzenia, zarządzania i osiągnięcia. Jeśli pozwolisz sobie na bycie przytłoczonym, presja i niepewność w połączeniu z poczuciem, że nie możesz nic zrobić ani zapamiętać, może w końcu wywołać niepokój w Twoim życiu. Bardzo błędne koło.
Co robię, aby to koło przełamać?
Po pierwsze, zatrzymuję się na chwilę. Wiem, że jest to trudne w takim momencie, ale żeby przetworzyć wszystkie informacje i je przyjąć do siebie, ciało musi się zrelaksować. Dla mnie sposobem na relaks w takich chwilach jest robienie tego co lubię, co rozluźnia mnie w zdrowy sposób (korzystanie z telefonu może nie być najlepsze). Wyłączam internet i wszystkie powiadomienia i odkładam go na bok (daleko). Wybieram rysowanie, słuchanie muzyki, medytację, jogę nidrę (joga snu) lub spacer, cokolwiek co sprawi mi przyjemność i pomoże się rozluźnić. Nie musi to trwać długo, czasami 5, 10 minut lub więcej, nie ma reguły. Skupiam się na oddechu, obserwuję tempo swoich myśli, aż czuję, że jestem w stanie zauważyć je i bez stresu i pośpiechu im się przyjrzeć, co tam właściwie się dzieje. Wiem, brzmi strasznie. Ale czekaj.
Jak już widzę te myśli, wykonuję następny krok: robię „zrzut z mózgu”. Biorę kawałek papieru, wchodzę w głąb swojego umysłu i wszystko zapisuję. Po co zapisuję? Pozwala mi to spojrzeć na własne myśli z innej perspektywy. Nie są już w mojej głowie, bynajmniej nie tak intensywnie. Zapisuję każdą troskę, każde zmartwienie, każde „do zrobienia”, wszystko, co mnie niepokoi lub wkurza. Ważną częścią tego jest staranie się by nie oceniać ani nie krytykować, po prostu pisać. Następnie podkreślam te rzeczy, które są dla mnie ważne. Właśnie to jest to, czym chcę/powinnam się zająć.
Kluczem jest powtórzenie tego procesu za każdym razem, gdy czuję się przytłoczona.
Co robię, aby uniknąć przytłoczenia w przyszłości.
Po pierwsze i najważniejsze, rozmawiam z ludźmi, którzy są dla mnie właściwi, którzy naprawdę mnie rozumieją i pomagają mi przetrwać trudne chwile, nie pociągając mnie w dół negatywnym nastawieniem.
Jestem bardziej selektywna w zakresie informacji, które przyjmuję każdego dnia. Analizuję to, co konsumuję. Aby być bardziej wybiórczą, ciągle zadaję sobie pytanie, czego szukam i jakie korzyści przyniosą mi te informacje lub wiedza oraz w jaki sposób mogę je zastosować w tym co chcę robić. Też zapisuję wszystko w notatniku.
Staram się skupiać na jednej rzeczy na raz, aby naprawdę przyswoić to, czego się uczę i dać sobie na to czas. Niektóre rzeczy, szczególnie trudne, potrzebują czasu, aby się w nie zanurzyć, a czasem potrzebują nawet praktyki.
Sprawdzam, czy jest coś jeszcze, co może powodować uczucie przytłoczenia i niepokoju: brak snu, zła dieta, za mało wody, za dużo kofeiny etc.
Wszystkie te kroki w połączeniu ze sobą dają niesamowite efekty. Aby to zrobić, potrzeba czasu, praktyki, cierpliwości i w szczególności empatii wobec siebie. Wiem, że nie jest to łatwe zadanie, ale z czasem przychodzi coraz lżej. Cierpliwości, przyjacielu. Jeśli masz jakieś pytania, odzywaj się śmiało, a jeśli spróbujesz tej metody, daj znać jak Ci poszło!