13/09/2023
Pomóżcie mi to nagłośnić!!!
Wyjątkowe dzieci. Zdolne, bystre... Często z kłopotami.
Mój Antoś miał takie kłopoty w szkole stacjonarnej, trochę inne Krzyś. Wyobraźcie sobie, że przychodzicie do szkoły po odbiór dziecka, a ono leży na środku korytarza, sine z wysiłku, i płacze. W jego pobliżu nie ma osoby dorosłej, kilka metrów dalej stoi nauczycielka. Stoi w drzwiach od świetlicy i obserwuje jednocześnie dzieci w świetlicy i Wasze dziecko. Na pytanie „ile to trwa” słyszycie, że ponad godzinę. Nikt w tym czasie po Was nie zadzwonił!!!
Sytuacja powtarza się w różnych wariantach, nigdy jednak szkoła nie powiadamia rodzica wcześniej. Dziecko zgłasza, że „pani robi mu ból”... W końcu u dziecka, które ma Zespół Aspergera, pojawiają się nowe tiki nerwowe: uporczywy kaszel/ chrząkanie. Takich historii mam więcej, o wiele więcej. Gdy szkoła nie radzi sobie, niemal zawsze wchodzi przemoc... W wielkiej desperacji wypowiadacie szkole umowę i szukacie alternatywy wiedząc, że to dziecko nie poradzi sobie w zwykłej szkole.
W tym czasie moi starsi synowie byli już w edukacji domowej, ostatkiem sił podjęłam więc decyzję o takim sposobie nauczania dla najmłodszego. To jest potwornie wymagające!!! To Ty wszystkiego uczysz swoje dziecko, chyba że stać Cię na nauczyciela lub grupę edukacyjną. Cóż.
Podjęłam decyzję, wybrałam szkołę, która na prawdę daje wsparcie.
MMS Szczecin, a w sumie to Przecław, bo tam jest zarejestrowana szkoła. To filia chyba najstarszej szkoły edukacji domowej w Polsce. Mają wielkie doświadczenie we wspieraniu rodziców, takich jak ja. Dostaliśmy wsparcie w terapii, zgodnie z naszym orzeczeniem. Cudowni terapeuci sprawili, że tiki ustały (z czasem), mowa się rozwinęła, umiejętności społeczne kształtują się! No, dziecko odżyło! Ja przejęłam nauczanie. Jedne rzeczy idą łatwo, dla innych szukam wciąż nowych metod. Na przykład nauka czytania nie szła nam metodą sylabową, ale idzie czytaniem harmonijnym...
I co?
No i są ludzie, którym to wszystko się nie podoba. Próbowali oni zamknąć naszą szkołę już w zeszłym roku, ale rodzice, wraz z dyrekcją obronili ją. W tym roku kuratorium zrobiło kontrolę, nie wskazało żadnych wskazań... i nagle dowiadujemy się, w środku wakacji, że gmina szkołę zamyka! A co jest najciekawsze? Gmina szkołę wykreśliła z rejestru szkół pomimo odwołania do kuratorium, które do tej pory odpowiedzi nie udzieliło! Czyli nie mamy odpowiedzi i szkoła powinna być w rejestrze, ale nagle z niego znika!
Ktoś w gminie bardzo nie lubi naszej szkoły. Możliwe, że nie podoba się, że nie uczymy się w budynku. A może to dlatego, że w naszym kraju pieniądze na edukację nie idą za dzieckiem, tylko do gminy, gdzie jest ono zameldowane? Większość uczniów jest z innych gmin niż ta, gdzie szkoła jest zarejestrowana... A może chodzi o jakieś rozgrywki personalne? Nie wiem.
Wiem jedno.
Żyję znów w stresie. Dzięki urzędnikom, którzy powinni pomagać obywatelom i podejmować decyzje dla obywateli. Ale spokojnie, stres mam tylko ja. Na szczęście moje dziecko i tak nie chodzi do szkoły, więc o niczym nie wie! I ja już zadbam o to, żeby dalej uczyło się bez stresu.
Szkoła należy do fundacji, która zawiaduje kilkoma szkołami w kraju. W każdej są te same statuty, opracowane specjalnie dla naszych szkół. Każda jednostka bazuje na takich samych dokumentach. Tylko tu się coś nie podoba?
Pomóżcie mi to nagłośnić. Gmina nie ma prawa wykreślić szkoły bez ostatecznej decyzji kuratorium. Szkoła została wykreślona! Kto pomyślał o naszych dzieciach w całym tym zamieszaniu? Oprócz naszej dyrekcji i zarządu Fundacji, która wciąż opiekuje się dziećmi i rodzicami, nikt! A to jest rolą urzędników, żeby dbać o ludzi! Nie szukać jak ich ukarać. No!
Większość rodziców decydujących się na edukację domową swoich dzieci nie robi tego, bo tak łatwiej (jak niektórzy sugerują). Nie izolujemy dzieci od społeczeństwa, dajemy im szansę na rozwój w spokoju. My i tak mamy pod górkę, nie utrudniajcie nam tego!