21/03/2026
„UCZEŃ CZUJĄCY”
jest zwierciadłem naszej autentyczności.
Wchodzi do klasy i od razu wie:
czy jest bezpiecznie,
czy może być sobą,
czy ktoś go naprawdę widzi.
Uczy się nie tylko z podręcznika,
lecz przede wszystkim z atmosfery —
z tonu naszego głosu i naszej życzliwości.
Bywa nazywany „zbyt wrażliwym”.
A tak naprawdę — odbiera świat głębiej niż inni.
Uczeń czujący nie potrzebuje lepszych metod.
Potrzebuje prawdziwego człowieka po drugiej stronie.
Możesz mieć najlepiej zaplanowane zajęcia.
Najlepsze ćwiczenia.
Największą wiedzę.
I to wszystko nie zadziała, jeśli on poczuje, że nie jest widziany i bezpieczny.
Ale jeśli poczuje, że go dostrzegasz i chronisz —
wejdzie w naukę głębiej niż większość.
I teraz najpiękniejsze❤️:
Zrobi to dla relacji, nie dla ocen!!!
Dlatego na lekcji:
- zauważ go, zanim zaczniesz wymagać,
- mów spokojniej, niż podpowiada pośpiech,
- dawaj czas na odpowiedź i myślenie,
twórz przestrzeń, w której błąd nie odbiera mu wartości.
Masz wokół siebie takich uczniów?
A może Twoja nauka i praca jest lustrem relacji i atmosfery?
Uczeń czujący to ostatni z uczniów,
o których chciałam Wam opowiedzieć.
Uczeń:
ODPOWIADAJĄCY,
INSPIRUJĄCY,
PORUSZAJĄCY,
POSZUKUJĄCY
i CZUJĄCY.
Każdy inny.
Ale każdy ważny i potrzebujący uważności oraz troski dorosłych.
Pamietajmy!
Dobra szkoła zaczyna się od uważności na uczniów.
Jakże to ważne w kontekście zdrowej dorosłości, która rodzi się właśnie z ważności dzieci i młodzieży.
Z uważnością,
Sylwia
18/03/2026
„UCZEŃ POSZUKUJĄCY”
Długo czekałam na ten post, ponieważ to również historia o mnie.
Są uczniowie, którzy potrzebują zrozumieć, wnikliwie przeanalizować, zobaczyć sens, zależności i logikę, aby naprawdę przyswoić treść.
Słuchają uważnie.
Zatrzymują się.
Łączą fakty.
Sprawdzają, czy wszystko do siebie pasuje.
Uczeń poszukujący sensu nie pracuje najszybciej.
Ale kiedy zaczyna mówić, jego myśl potrafi nagle uporządkować temat.
Piszę o tym z dużą uważnością, bo sama byłam taką uczennicą.
I dziś dokładnie te same cechy wykorzystuję w pisaniu podręczników, pracy z młodzieżą oraz w dzieleniu się wiedzą z nauczycielami.
Pamiętam, że w szkole najbardziej interesowało mnie zrozumienie mechanizmu.
Chciałam wiedzieć, z czego coś wynika i jak łączy się z innymi tematami.
Często potrzebowałam więcej czasu — bo żeby iść dalej, najpierw musiałam naprawdę zrozumieć.
Uczeń poszukujący sensu najpełniej rozwija się wtedy, gdy może:
• szukać przyczyn i zależności
• analizować procesy i zjawiska
• łączyć różne elementy wiedzy
• wyjaśniać coś własnymi słowami.
Może też:
• potrzebować więcej czasu na odpowiedź
• zadawać pytania wykraczające poza schemat lekcji
• tracić energię, gdy nauka sprowadza się jedynie do zapamiętywania.
To nie brak zaangażowania.
To umysł, który potrzebuje sensu.
Dlatego w pracy z takimi uczniami czasem wystarczy jedno zdanie:
„Jak ty to rozumiesz?”
„Z czego to wynika?”
„Spróbujmy znaleźć w tym sens.”
Bo kiedy uczeń zaczyna naprawdę rozumieć, wiedza przestaje być tylko materiałem do sprawdzianu.
Staje się sposobem myślenia o świecie.
Uczeń poszukujący sensu jest częścią mojej historii.
A może… także Twojej?
Z uważnością
Sylwia
11/03/2026
„UCZEŃ INSPIRUJĄCY”
W prawie każdej klasie jest taki uczeń. Nie zawsze ma najlepsze oceny i rzadko jest formalnym liderem. A jednak potrafi zmienić dynamikę całej grupy.
Wnosi do niej coś, czego trudno zmierzyć w tradycyjnych kryteriach szkolnych.
Gdy zainteresuje go temat lub zadanie, naturalnie zaczyna inicjować działania, proponować rozwiązania i uruchamiać aktywność innych.
Najmocniej działa wtedy, gdy może:
• proponować pomysły
• pokazywać własne rozwiązania
• inicjować nowe działania
• wnosić energię do pracy zespołowej.
Gdy temat go angażuje, pracuje z dużą intensywnością i kreatywnością.
Może też:
• rozpoczynać wiele działań jednocześnie
• szybko nudzić się rutyną
• wycofywać się, gdy jego pomysł nie znajduje przestrzeni.
To nie brak dyscypliny. To energia, która chce współtworzyć proces uczenia się.
Kiedy najlepiej rozwija się uczeń inspirujący?
Gdy nauczyciel:
• daje mu przestrzeń na inicjatywę• zaprasza go do proponowania rozwiązań
• pozwala zaprezentować pomysł klasie
• wzmacnia jego poczucie sprawczości.
Czasem wystarczy jedno zdanie:
„Masz pomysł – pokaż nam.”
„Od czego byś zaczął?”
„Spróbujmy twojego sposobu.”
W nauce szczególnie angażują go zadania, w których może:
• zaproponować własny sposób rozwiązania problemu
• zadać klasie pytanie do wspólnego zastanowienia
• krótko wyjaśnić temat lub zaprezentować go innym• zaprojektować doświadczenie lub mini-projekt.
W takich momentach uczenie się przestaje być tylko wykonywaniem poleceń.Staje się procesem tworzenia, wpływu i wspólnego odkrywania.
A teraz pytanie do Ciebie:
Czy w Twojej klasie jest taki uczeń – ktoś, kto jednym pomysłem potrafi poruszyć całą grupę?
A może…
to o Tobie? 🥰
Z uważnością,
Sylwia
02/03/2026
Mikołajek i jego motylki
Długo myślałam, że motylki w brzuchu to raczej obrazowe określenie niż rzeczywiste doświadczenie. Dopiero Mikołajek – chłopiec z mojej najbliższej rodziny – pokazał mi, jak dosłownie można te słowa rozumieć.
Podczas ostatnich wakacji w Hiszpanii pojechał z bratem Maksem i z moim mężem na gokarty – pierwszy raz na profesjonalnym torze. Radość była tak ogromna, że zaraz po powrocie powiedział:
„Ciocia, było tak super, że aż czuję motylki w brzuchu.”
W psychologii uczenia się uczucie motylków w brzuchu opisuje moment szczególnego pobudzenia organizmu – chwilę, w której ciekawość i radość poznawcza stają się odczuwalne w ciele. Kiedy zaczynamy coś naprawdę rozumieć, pojawia się energia i potrzeba działania, jakby ciało chciało nadążyć za rodzącą się myślą lub przeżyciem.
Nie wszyscy jednak odczuwają to równie wyraźnie.
Na tym jednak nie koniec.
Podczas wspólnej nauki – a uczymy się razem dużo 🥰 – Mikołajek czasem pogwizduje, porusza nogami albo wstaje i chodzi po pokoju, mówiąc, że „rozpiera go energia”.
To, co najbardziej mnie fascynuje, to że nie tylko nie przeszkadza mu to w nauce, ale wyraźnie mu ją ułatwia.
Obserwując go, po raz pierwszy zobaczyłam tak wyraźnie, jak uczą się Uczniowie Poruszający.
Kiedy Mikołajek zbyt długo pozostaje w bezruchu, gaśnie jego skupienie i ciekawość. Wystarczy chwila ruchu i wraca uważność oraz gotowość do dalszej pracy. Ruch nie odciąga go od uczenia się – pozwala mu w nim pozostać.
Dzięki niemu zrozumiałam w praktyce, że są uczniowie, których ciała wibrują w chwili skupienia.
To dla mnie fascynujące doświadczenie.
Zastanawia mnie też, ilu takich uczniów próbujemy uczyć w bezruchu – jakby proces uczenia się miał przebiegać wyłącznie w głowie.
Ciekawa jestem, czy znacie dziecko, które najlepiej myśli wtedy, kiedy może się poruszać.
A może sami kiedyś tak się uczyliście?
Ja mam inaczej. Ale o tym opowiem kiedy indziej.
Z uważnością,
Sylwia
27/02/2026
„UCZEŃ PORUSZAJĄCY” – ten, który musi się ruszać, żeby się uczyć 🚶♂️✨
W niemal każdej klasie jest uczeń, który:
- wierci się na krześle
- macha nogami pod ławką
- wstaje bez pozwolenia
- podchodzi, żeby coś wyrzucić albo przynieść
- coś przekłada, dotyka, poprawia.
I bardzo często słyszy:
„Usiądź spokojnie.”
„Przestań się kręcić.”
„Skup się wreszcie.”
A czasem pojawia się szybka diagnoza: to pewnie ADHD.
Tymczasem prawda bywa zupełnie inna.
Psychologia uczenia się pokazuje, że uwaga nie zawsze oznacza bezruch. Część uczniów reguluje poziom koncentracji poprzez niewielką aktywność ruchową. Ruch może pomagać w utrzymaniu optymalnego poziomu pobudzenia, który sprzyja przetwarzaniu informacji i pracy poznawczej.
Uczniowie o dużej potrzebie działania często najlepiej funkcjonują wtedy, gdy mogą stosunkowo szybko przejść od słuchania do wykonywania zadania. W sytuacji działania ich uwaga zwykle się stabilizuje, a zaangażowanie rośnie.
Pomocne okazuje się:
✔️ ograniczanie czasu biernego słuchania
✔️ wprowadzanie krótszych etapów pracy
✔️ umożliwienie działania na materiale
✔️ dopuszczanie niewielkiej aktywności ruchowej podczas pracy.
Potrzeba ruchu nie musi oznaczać braku skupienia. U części uczniów stanowi naturalny sposób organizowania uwagi i uczenia się.
Czasem uczeń, który się porusza, jest uczniem, który właśnie pracuje poznawczo najintensywniej.
Dlatego w czasie lekcji umożliwiam mu:
✔️ podejście do tablicy
✔️ rozdanie kartek
✔️ pracowania na stojąco
✔️ manipulowania przedmiotami
Nie wszyscy uczymy się w ten sam sposób. Każdy z nas ma swój naturalny styl uczenia się, dlatego warto go poznać i zrozumieć.
Czy masz takiego ucznia w swojej klasie?
A może sam nim byłeś?
Z uważnością,
Sylwia
24/02/2026
Znasz to?
Nauczyciel zadaje w klasie pytanie:
„Kto wie?”
I wtedy zapada ta nieznośna cisza.
Opuszczasz wzrok albo odwracasz go w stronę okna.
Byle nie spotkać spojrzenia nauczyciela, bo mógłby jeszcze pomyśleć, że chcesz odpowiedzieć na forum klasy. A przecież Ty nie chcesz.
Próbujesz udać, że Cię nie ma.
Trochę jak w pokazach iluzji.
Zaczyna się wyczekiwanie, aż Krzysiek, który zawsze zgłasza się pierwszy, uratuje sytuację.
(W każdej klasie jest taki Krzysiek.)
Ty nawet nie zdążyłeś się zastanowić nad odpowiedzią.
Od razu wybrałeś ucieczkę.
Potem na sprawdzianie okazuje się, że Twoja wiedza jest wystarczająca.
Dostajesz dobrą ocenę.
Ale na wywiadówce nauczycielka mówi rodzicom, że się nie angażujesz.
Że jesteś mało aktywny.
Zaczynasz czuć frustrację.
I wycofujesz się jeszcze bardziej.
Jest tylko jeden przedmiot, na którym czujesz się swobodnie.
Nauczycielka Cię widzi i pyta:
„Chcesz odpowiedzieć ustnie
czy zapisać odpowiedź w zeszycie?”
Dostajesz wybór
i bez wahania mówisz:
„Odpowiem ustnie.”
I nagle płyniesz. Bez lęku. Bez blokady.
Mała różnica w pytaniu, która dla Ciebie znaczy wszystko, ponieważ jesteś z natury Uczniem Odpowiadającym.
Z uważnością,
Sylwia
23/02/2026
“Uczeń Odpowiadający”
Dzisiaj opowiem o tych, których najłatwiej zranić jednym słowem.
„Leniwy”.
Bo najwięcej „leniwych” wcale nie jest leniwych.
To uczniowie, którzy nie zaczynają pierwsi.
Nie wyrywają się do odpowiedzi.
Nie inicjują projektów.
Na hasło: „Wymyśl coś kreatywnego” – milkną.
Na zdanie: „Zrób, jak uważasz” – gasną.
A potem wystarczy jedno pytanie:
„Chcesz spróbować?”
I coś się przestawia.
Krótki sygnał z ciała i zdecydowane: „Tak.” Albo równie zdecydowane: „Nie.”
To jest Uczeń Odpowiadający!!!!
On nie działa z pustki.
Nie uruchamia się siłą woli.
Nie zapala się od ogólnych haseł.
On działa w odpowiedzi.
Potrzebuje:
– pytania,
– propozycji,
– konkretu,
– wyboru,
– sytuacji, wobec której może się określić.
Kiedy może powiedzieć „tak” — energia zaczyna płynąć.
Pracuje długo. Wytrwale.
Powtarza. Doskonali. Kończy.
To często ci, którzy budują kompetencję krok po kroku.
Którzy potrafią ćwiczyć aż „wejdzie w ciało”.
Którzy dochodzą do mistrzostwa przez systematyczność.
Ale gdy nie mają na co odpowiedzieć — pojawia się frustracja.
Frustracja. Nie lenistwo.
Zablokowana energia boli.
Więc młody człowiek odkłada. Ociąga się. Wycofuje.
A my widzimy tylko brak działania.
Może problemem nie jest brak motywacji.
Może problemem jest brak właściwego pytania.
Zamiast:
„Kto chce odpowiedzieć?”
Spróbujmy:
– „Wybierasz zadanie A czy B?”
– „Chcesz pracować sam czy w parze?”
– „Zaczniesz teraz czy potrzebujesz dwóch minut?”
– „Chcesz odpowiedzieć ustnie czy napisać?”
– „Robisz wersję podstawową czy rozszerzoną?”
– „Wchodzisz w to?”
– „Spróbujesz sam, czy potrzebujesz wsparcia?”
Odpowiedź tak/nie porządkuje.
Uruchamia decyzję.
Uruchamia energię.
Coraz częściej widzę, że to jedna z najliczniejszych grup w klasie.
Uczniowie, którzy nie potrzebują popychania.
Potrzebują zaproszenia.
A kiedy ich „tak” jest zauważone i uszanowane — pojawia się satysfakcja.
A satysfakcja jest paliwem do uczenia się.
Na koniec zostawiam Ci pytanie:
Czy dajesz swoim uczniom coś, na co mogą odpowiedzieć?
Czy w Twojej klasie jest przestrzeń na prawdziwe „tak” i prawdziwe „nie”?
To może być ich droga.
A może Twoja własna.
Z uważnością,
Sylwia
20/02/2026
Zanim ocenimy młodzież, warto zadać jedno pytanie: czy uczymy ich w zgodzie z tym, jak naprawdę funkcjonują?
W pracy z młodzieżą coraz wyraźniej widzę, że różnice nie kończą się na temperamencie.
Różnimy się sposobem podejmowania decyzji.
Źródłem energii.
Wrażliwością na presję.
Własnym rytmem działania.
Wieloletnie, uważne obserwacje oraz lektura książek o funkcjonowaniu nastolatków pozwoliły mi dostrzec pięć podstawowych sposobów, w jakie uczniowie podchodzą do nauki.
Są uczniowie, którzy zapalają się w odpowiedzi — kiedy pojawia się konkretne zadanie, pytanie czy wyzwanie, ich energia natychmiast się uruchamia. Działanie porządkuje ich myślenie.
Są tacy, którzy płyną falą — potrzebują czasu, by odpowiedzieć i naprawdę zrozumieć. Presja zamyka ich proces, ale przestrzeń sprawia, że ich wnioski są dojrzałe i głębokie.
Są uczniowie, którzy rozkwitają w relacji — uczą się najpełniej w dialogu, w poczuciu bycia zauważonym. W atmosferze uznania pokazują swoje prawdziwe możliwości.
Są też ci, którzy przynoszą iskrę — inicjują, zaczynają, wyprzedzają program. Potrzebują autonomii i zaufania, by ich potencjał nie został stłumiony.
I są wreszcie uczniowie, którzy odbierają i odbijają świat — ich koncentracja i efekty pracy silnie zależą od klimatu w klasie. W bezpiecznym środowisku rozwijają skrzydła.
Kiedy jako dorośli — rodzice i nauczyciele — zaczynamy rozumieć te różnice, przestajemy oczekiwać jednego modelu funkcjonowania.
Zaczynamy dostosowywać tempo, pytania, formy sprawdzenia wiedzy.
Czy jesteśmy w stanie dokonać tego w realnym świecie?
Tak!!!
Potrzebujemy jednak wiedzy i narzędzi.
W kolejnych postach zatrzymam się przy każdej z tych grup osobno — bo za każdym sposobem uczenia się stoją konkretne potrzeby.
A teraz ❤️❤️❤️
Jeśli jesteś uczniem / uczennicą i to czytasz —
chcę, żebyś wiedział/-a jedno.
To, że uczysz się inaczej niż inni, nie oznacza, że robisz coś źle.
Może po prostu działasz w innym rytmie.
Może potrzebujesz więcej czasu.
Może potrzebujesz konkretu.
Może rozmowy.
Może ciszy.
Twoja droga uczenia się nie musi wyglądać jak droga kolegi z ławki obok.
Ważne, żeby była Twoja.
Z uważnością,
Sylwia
06/01/2026
👑👑👑 Czy Święto Trzech Króli w Niemczech różni się czymś od tego w Polsce?
To co jest wspólnego, to trzy inicjały C+M+B, pochodzące od łacińskiego zapisu "Christus mansionem benedicat" (Niech Chrystus błogosławi temu domowi), które zapisuje się nad drzwiami domu, podobnie jak w Polsce.
W okolicach 6 stycznia do niemieckich domów mogą za to zapukać kolędnicy, dzieci przebrane za trzech króli, zbierające datki na cele charytatywne.
Fot.©️picture alliance