16/01/2026
Pamiętam ją bardzo dokładnie.
Lena, 38-latka, lat, marzyła o awansie i wiedziała, że na niego zasługuje.
Miała wysokie kompetencje. Znała tematy. Od lat robiła więcej, niż do niej należało.
Czekała na moment, okazję, która pozwoli jej pójść do szefa, z konkretnym argumentem - że zapracowała na awans.
I taki moment przyszedł. Na zebraniu szef opowiedział o międzynarodowym projekcie, do którego zaproszono dwie osoby z polskiego oddziału.
To duże wyzwanie. I duża widoczność. A Lena czuła od razu, że to jest właśnie ta szansa.
Znała temat. Wiedziała, że poradziłaby sobie doskonale.
A kiedy szef zapytał: „Kto się zgłasza?”
Wtedy…ciało Leny zamarło…
Poczuła suchość w ustach. Szum w głowie. Serce zaczęło jej walić jak szalone.
A w głowie pojawił się galop myśli:
– a jeśli nie dam rady z językiem❓
– a jeśli mnie nie zaakceptują❓
– a jeśli oni są lepsi❓
– a jeśli się skompromituję❓
Kiedy ona biła się z myślami, dwóch kolegów podniosło rękę i… było po wszystkim. Szansa minęła.
Lena była sparaliżowana, czuła złość na siebie. Wstyd.
„Znowu się nie odważyłam.”
Na sesji hipnozy pojawił się inny obraz.
Mała dziewczynka. Przedszkole. Przedstawienie.
Lena zgłasza się do roli. Dostaje główną.
W wielkim dniu, wychodzi na scenę i widzi dziesiątki wpatrzonych w nią oczu, dzieci i rodziców.
I…zapomina tekst. 😦
Zastyga. Jest tak sparaliżowana, że nie słyszy podpowiedzi pani.
Słyszy tylko śmiech dzieci.
Czuje wstyd, palenie w twarzy. Ma ochotę uciec.
🆘 Jej ciało wtedy zapamiętało, że:
bycie na widoku to zagrożenie.
lepiej się nie wychylać.
bezpieczniej siedzieć cicho.
Podczas sesji mała Lena dostaje wsparcie, którego wtedy zabrakło.
Ciało przestaje być w stanie zagrożenia.
I kiedy jakiś czas później pojawia się kolejna okazja…duża Lena, choć nadal czuje napięcie podnosi rękę. I robi krok do przodu.
Czasem to, co dziś nas zatrzymuje, nie ma nic wspólnego z teraźniejszością.
To może być stara historia, która wciąż działa w tle.
Jeśli masz wrażenie, że coś w Tobie blokuje się dokładnie wtedy, gdy bardzo Ci zależy, to wcale nie musi być brak odwagi.
Może to ciało próbuje Cię chronić?
Jeśli chcesz, możemy się temu razem przyjrzeć. 💚
12/01/2026
Znasz to❓
Wiesz, co chcesz zrobić. Masz plan. Masz kompetencje.
A… mimo to, stoisz w miejscu.
Zamiast podjąć działanie:
👉 zapisujesz się na jeszcze jeden kurs;
👉 kupujesz jeszcze jedną mądrą książkę;
👉raz jeszcze rozkładasz na czynniki pierwsze to, co wczoraj wydawało się już gotowe.
👉 może nawet sięgasz po kartę tarota, by wybrać właściwy moment
A czas mija.
W mojej pracy z Klientami często dotykamy tego tematu. I nie chodzi tu o lenistwo.
Opór przed działaniem jest usadowiony głęboko w ciele, które zdaje się mówić: „To jest dla mnie za dużo”.
Powodem prokrastynacji często jest strach:
– że się nie uda
– że ktoś oceni
– że okaże się, iż jednak „nie dość”.
🆘 Więc głowa próbuje ratować sytuację:
Odpalając hiper kontrolę.
Wymyślając coraz to nowe powody, by wstrzymać się z działaniem
Odkładając działanie na lepszy moment, czas…
To jest strategia przetrwania.
Jeśli masz poczucie, że stoisz w miejscu nie dlatego, że nie wiesz co robić dalej, tylko dlatego, że coś w Tobie się boi - możemy się temu razem przyjrzeć.
Strach potrzebuje, by go uznać I uspokoić.
04/01/2026
Ale sytuacja!
Dziś mam urodziny. 🎂
I dziś jest też Światowy Dzień Hipnotyzmu. 😮
Kiedy odkryłam ten zbieg dat, aż oniemiałam z zachwytu.
Bo hipnoza od kilku lat jest moim podstawowym narzędziem pracy — takim, które pozwala mi robić rzeczy z sensem, a moim klientom daje zmianę, jakiej najbardziej potrzebują.
To sposób docierania do tego miejsca w człowieku, które wie.
I które jest gotowe puścić to, co męczy, niewypowiedziane, rani -- robiąc miejsce na spokój i poczucie ulgi.
Jak wyczytałam w internecie, Światowy Dzień Hipnotyzmu powstał po to, by edukować, obalać mity i pokazywać prawdziwe zastosowanie hipnozy:
– w pracy z lękiem,
– stresem,
– bólem,
– nawykami,
– przeciążeniem…
w głębokim relaksie, na poziomie podświadomości — tam, gdzie dzieje się realna zmiana.
I ja właśnie to robię.
Czuję wdzięczność, że mogę towarzyszyć innym w doświadczaniu hipnozy w sposób bezpieczny, łagodny i wspierający.
Jeśli kiedyś poczujesz, że chcesz sprawdzić, co mogłoby się wydarzyć, gdy pozwolisz sobie zajrzeć głębiej — po prostu napisz do mnie 📮 albo zadzwoń ☎️
01/01/2026
✨Dziś wiele razy usłyszysz i przeczytasz życzenia szczęśliwego Nowego Roku. Od ludzi, którzy naprawdę dobrze Ci życzą.
Ale jest coś, o czym rzadko mówimy głośno.
To, na ile te życzenia mogą się spełnić, zależy w dużej mierze od Ciebie.
Od tego, czy znajdziesz choć chwilę, by zapytać siebie:
👉Co dla mnie znaczy szczęśliwy rok?
👉Jakiego życia chcę więcej?
👉Czego chcę mniej?
👉Na co naprawdę czekam?
👉Co byłoby dla mnie znakiem, że jestem bliżej siebie?
Kiedy sam/a to nazwiesz, zdefiniujesz po swojemu —
każde „wszystkiego dobrego”, każde „szczęśliwego Nowego Roku” zacznie mieć kierunek.
I może realnie przybliżać Cię do Twojego wymarzonego roku.
Na początek wystarczy jedno zdanie, decyzja, zgoda.
Pozwól sobie. 🌱
23/12/2025
Niech te święta będą
blisko siebie.
Bez „muszę”, bez idealnych scenariuszy.
Z tym, co naprawdę jest ważne — nawet jeśli jest ciche i proste.
Ślę Wam dobre myśli 🤍
11/12/2025
Kiedyś na hasło „znajdź sobie pasję” wpadałam w lekką panikę. 😱
Bo co to znaczy znaleźć❓
Gdzie mam jej szukać❓
I skąd mam wiedzieć, że „to już”, skoro nie jestem w niczym wybitna❓
Lubiłam malować, ale…
⬇️ nie miałam talentu,
⬇️ nie wychodziło „ładnie”,
a ja nie umiałam robić rzeczy nieperfekcyjnie.
Więc uznałam, że to bez sensu. Dziś wiem, że to nie była prawda.
To była presja wyniku, w której żyłam na co dzień.
Jeśli coś nie prowadziło do efektu, rozwoju, celu — przestawało być warte uwagi.
A hobby — z definicji — nie ma celu.
I to właśnie dlatego tak wielu z nas trudno jest się w nim zanurzyć.
Kiedy funkcjonujesz w trybie zadaniowym, Twoje ciało nie umie przełączyć się na „robię to tylko dlatego, że lubię, nawet jeśli wychodzi koślawo”.
Na jutrzejszym webinarze dla banku będę mówić między innymi o tym, że ludziom silnie produktywnym najtrudniej znaleźć hobby, bo hobby jest przestrzenią bez wyniku.
I to było o mnie.
Dziś patrzę na to zupełnie inaczej.
💚 Hobby nie musi być wielkie.
💚 Nie musi być efektowne.
💚 Nie musi być „na zawsze”.
Wystarczy mała iskra. Kilka minut lekkości w środku dnia. Coś, co przypomina: „tu jestem ja”.
I myślę, że im bardziej biegniemy między pracą a domem, tym bardziej potrzebujemy takiej przestrzeni — dla równowagi, dla zdrowia, dla siebie.
A Ty❓
Masz dziś coś, co jest tylko dla Ciebie❓
21/11/2025
🇬🇧 „Nagle nie rozumiałem słów, które przecież znam”.
Przyszedł do mnie kilka dni przed ważnym spotkaniem z międzynarodową częścią zarządu.
Cel był jasno zdefiniowany: potrzebował swobodnie komunikować się po angielsku w rozmowie na żywo.
Nie chodziło o brak kompetencji językowych.
W praktyce:
pisał maile po angielsku bez problemu
rozumiał prezentacje i dokumenty
oglądał Netflix bez napisów
A jednak, w sytuacji rozmowy na żywo uruchamiał się silny stres. I wtedy działo się coś, co wiele osób zna aż za dobrze:
🔹 Znajome słowo pojawia się w głowie za późno, gdy rozmowa już toczy się dalej.
🔹 Wiesz, co chcesz powiedzieć, ale ciało „zamraża” reakcję i nie wypowiadasz nic.
🔹 Słyszysz zdanie, które teoretycznie wiesz, że rozumiesz ale stres blokuje realne przetwarzanie.
Nie był to problem wiedzy.
To był problem dostępu do niej w warunkach ekspozycji społecznej.
W trakcie pracy (w tym sesji transowej ukierunkowanej na regulację stresu i dostęp do pamięci proceduralnej) wyszło na powierzchnię kluczowe przekonanie:
„Mogę zabrać głos tylko wtedy, kiedy powiem to perfekcyjnie.”
Ten wewnętrzny krytyk uruchamiał autocenzurę jeszcze zanim zdążył się odezwać. W konsekwencji ciało reagowało jak w sytuacji zagrożenia - blokując funkcje, które wymagają swobodnego przepływu (mówienie, słyszenie, reagowanie).
Po przepracowaniu tematu pojawiła się nowa postawa:
„Mogę mówić po angielsku adekwatnie i skutecznie, nawet jeśli nie idealnie.”
To wystarczyło, aby przywrócić dostęp do zasobów, które już istniały.
Rezultat?
Kiedy podczas spotkania odezwał się pierwszy raz, nie było fajerwerków.
Nie wygłosił TED Talka.
Po prostu powiedział to, co chciał - bez zatrzymywania się na strachu.
Po spotkaniu napisał mi tylko krótką wiadomość:
„Pierwszy raz rozumiałem ludzi mówiących do mnie po angielsku w trakcie, nie po fakcie.”
Nie naprawiliśmy jego wiedzy.
Naprawiliśmy dostęp.
Jeśli znasz to uczucie — wiedzieć, a nie móc użyć — pamiętaj:
🌱 To nie jest kwestia nauki od nowa.
🌱 To jest kwestia odblokowania siebie w momencie mówienia.
A to jest zupełnie inna praca.
Znasz kogoś kto ma podobne obawy? Pokaż mu ten post. Niech wie, że może sobie pomóc.
19/11/2025
Może problem nie leży w tym, że nie umiesz mówić po angielsku❓
Tylko w tym, że nie pozwalasz sobie mówić… niedoskonale❓
Może uczysz się angielskiego od lat: kursy, aplikacje, fiszki, Netflix z napisami, szkolenia w pracy.
Wiesz dużo. Rozumiesz jeszcze więcej.
A kiedy przychodzi moment, żeby powiedzieć coś na głos, włącza się wewnętrzny cenzor:
🔻 „Zbłaźnię się.”
🔻„Nie powiem tego poprawnie.”
🔻„Zabrzmię jak dziecko.”
🔻„Może lepiej milczeć.”
I tak język staje się czymś, z czego nie korzystasz.
Nie dlatego, że brakuje Ci wiedzy.
Tylko dlatego, że brakuje Ci zgody na popełnienie błędu.
Twój wewnętrzny perfekcjonista mówi: „Jeśli masz mówić, to idealnie.”
A angielski w Tobie marzy: „Pozwól mi się w ogóle odezwać.”
Bo używanie angielskiego to nie egzamin, ani test z gramatyki. To żywa komunikacja z drugim człowiekiem.
I wiesz co? Z mojej pracy z Klientami wynika, że największa blokada często nie tkwi w poziomie znajomości języka… tylko w niewypowiedzianym lęku przed oceną, ośmieszeniem się, utratą twarzy.
To ma sens. Twój krytyk wewnętrzny próbuje Cię chronić.
Ale odbiera Ci też coś cennego - otwartość na świat i nowe relacje.
A co, gdyby zacząć łagodnie?
Nie od „perfect English”, tylko od prawa do mówienia w języku, który nie jest Twoim ojczystym, w sposób gdzie możesz:
🔹 popełniać błędy,
🔹 zapomnieć
🔹 przejąć się mniej akcentem, a bardziej rozmową
🔹 dać sobie głos, nawet jeśli nie brzmi książkowo
Bo kiedy pozwalasz sobie mówić nieidealnie…zaczynasz mówić w ogóle.
A wtedy otwiera się przed Tobą świat.
I pojawia się ulga, mogę przejść od teorii do praktyki korzystać z tego co mam.
Jeśli to do Ciebie przemawia, napisz w komentarzu:
„Chcę zacząć mówić po angielsku”
Zobaczymy, dokąd Cię to poprowadzi.
Bo my, razem z Aleksandrą Piątek mamy już pewien plan jak Ci pomóc
05/11/2025
Wdzięczność 🥰
To słowo niesie mnie od wczorajszego wieczoru.
💚 Wdzięczność dla wszystkich, którzy zaufali i przyszli na nasz webinar o stresie.
💚 Dla tych, którzy podzielili się swoimi doświadczeniami głębokiego wyciszenia po sesji autohipnozy.
💚 Dla nas — że mimo technicznych turbulencji nie odpuściłyśmy i stworzyłyśmy przestrzeń pełną spokoju, obecności i realnej ulgi.
Dziś, kiedy razem z Aleksandra Piątek CH podsumowywałyśmy wczorajsze wydarzenie, poczułam coś ważnego: cichy, stabilny spokój.
Ten, który pojawia się, gdy robisz rzeczy sensowne.
Potrzebne.
I skuteczne.
A kiedy dostajesz kolejne potwierdzenia, że to działa…
to jest jak łagodny wiatr w żagle — sygnał, że płyniesz we właściwym kierunku.
Dziś z tą energią siadłyśmy do nagrań nowych autohipnoz.
Już za chwilę pokażemy Ci sesję na przełamanie bariery w mówieniu po angielsku oraz trans na pożegnanie starych, niewspierających przekonań.
Do tego świeci słońce. ☀️
I za to też jestem wdzięczna.
A Ty❓
Za co dziś chcesz odczuć wdzięczność — choćby przez chwilę❓
04/11/2025
O 19.00 zaczynamy webinar z nauką autohipnozy na stres. Jeśli masz czas, dołącz. Naprawdę warto podarować sobie odrobinę spokoju w tym zabieganym świecie.
Link do zapisu w komentarzu