15/07/2025
Serdecznie zapraszamy do lektury dalszej części kroniki, oraz obejrzenia fotorelacji z zakończonego w niedzielę, 13 lipca, objazdu naukowego „Pamięć i tożsamość: wielonarodowe dziedzictwo Rumunii” 🇷🇴📚
Dziękujemy wszystkim, którzy śledzili naszą relację na bieżąco! 💬
Tych, których ominęły nasze relacje i nie mieli okazji toważyszyć nam podczas wyjazdu, zachęcamy do zajrzenia do zakładki „Zapisane relacje” na naszym profilu na Instagramie.
Zachęcamy także do obserwowania naszych mediów społecznościowych, przed nami kolejne działania, jeszcze zanim oficjalnie rozpocznie się nowy rok akademicki! 🚀
08.07.25
Braszowską “starówkę” zaczęliśmy zwiedzać z samego rana. Udaliśmy się na główny plac, na którym znajdował się historyczny ratusz i wizytówka miasta, kościół Marii Panny, tzw. “Czarny Kościół”, zawdzięczający swą popularną nazwę pokrywającym go ciemnemu nalotowi, który, według legendy, jest pochodną pożaru, który strawił niegdyś okolice. Założony był on przez niemieckich osadników, sam zaś nosi znamiona zmieniających się warunków religijnych XVI wieku – zbudowany dla katolików, stał się centrum reformacji południa Europy i Rumunii, zawdzięczając to naukom Johannesowi Honterusowi. Poza kościołem, zwiedziliśmy również tutejszą synagogę oraz inne lokalne świątynie. Na zakończenie dnia wspięliśmy się na pobliskie wzgórze, z którego widać było jak na dłoni przepiękną panoramę miasta i pobliskich wsi. “Mt Brașov” (kuszące nas wielkim napisem w stylu tego z Hollywood) okazało się górą Tâmpa, której szczyt (960 m n.p.m.) z wielką przyjemnością zdobyliśmy.
09.07.25
Poranne chwile postanowiliśmy spędzić na powolnym zwiedzaniu podmiejskich, mniej turystycznych dzielnic oraz na przygotowaniach do wyjazdu. Podróż pociągiem, choć urokliwa w swojej wyjątkowości, pozwoliła nam docenić polskie koleje, które nie mają w zwyczaju regularnego zatrzymywania się w szczerym polu i przemieszczania się z prędkością roweru. Do miejsca docelowego trafiliśmy późno, zatem nie mieliśmy możliwości przyjrzeć się urokowi Sighisoary. Na razie.
10.07.25
Sighisoara, jako małe miasteczko na wzgórzu, stara się zachować swój dawny, średniowieczny charakter. Widać to w wąskich, pokrętnych uliczkach, licznych wieżach strażniczych, murach otaczających gród oraz nawiązaniach do dziedzictwa obecnych tu niegdyś gildii.
Niemiecki charakter korzeni miasta był wyraźnie odczuwalny. Gotycki kościół spoglądający z najwyższego punktu na wzgórzu – spod którego niby strumyk rozlewał się zabytkowy cmentarz z niemal jedynie niemieckimi inskrypcjami – odsłaniał wpływ Sasów Siedmiogrodzkich, zasiedlający te tereny w wiekach ciemnych.
Mieliśmy także sposobność spaceru po podmiejskich wsiach w dużej mierze zamieszkanych przez Romów.
11.07.25
Kluż-Napoka jest drugim największym miastem na naszej drodze, jakie odwiedzimy. Przepiękne i bogate architektonicznie miejsce od razu zdradza swoją węgierską przeszłość, co zauważyć można w mnogich inskrypcjach w języku węgierskim, świątyniach wyznania katolickiego i reformowanego (nie zabrakło także unickiego, synagogi i cerkwi) oraz upamiętnień osób węgierskiego pochodzenia, m.in. Macieja Korwina, którego majestatyczny pomnik stoi na samym środku głównego placu. Warto wspomnieć, że król zyskał miano “rumuńskiego” (jak głosi pamiątkowa tablica), co stanowi dowód nieco zakłamywanej tożsamości historycznej Rumunii.
Wolny czas spędzaliśmy we własnym zakresie – część postawiła na eksplorację świątyń, a część spędziła czas wśród zieleni, np. nad Małym Samoszem (Someșul Mic) czy w Parku Centralnym, korzystając z przyjemnego cienia i towarzystwa wody – a także ptaków, rzecz jasna.
12.07.25
Do Oradei przybyliśmy wcześniej, niż było to zaplanowane, co pozwoliło nam jeszcze tego samego dnia doświadczyć tego miasta. Okazało się ono szczególnie malownicze: zachwycały nas jego kolorowe kamienice (przypominające raczej pałace) i odkrywające swą węgierską przeszłość zabytkowe kościoły. Nasz hotel mieścił się w przepięknym, starym budynku – drewnianym, dwupiętrowym, z małym dziedzińcem i krużgankiem. Pokoje udekorowane były wzorami charakterystycznymi dla regionu, co dodawało całości uroku. Wieczór spędziliśmy wspólnie na grach i integracji.
13.07.25
Dzień zaczęliśmy od zobaczenia Cytadeli, a w niej małej kolekcji sztuki rodzimych artystów. Przed bramą znajdowały się dwa małe stawy, gdzie urzędowały żaby i żółwie – toteż i tu się zatrzymaliśmy, aby poprzyglądać się im z bliska, a w szczególności posłuchać żabiego sejmu. Następnie odwiedziliśmy targ w centrum miasta, by zaopatrzyć się w pamiątki, niezbędne przecież podczas każdej podróży. Po posiłku i zakupach spożywczych (szczególnie polecamy import serów) wyruszyliśmy na lotnisko. Było niewielkie, więc odprawa bagażu i kontrola przeszły błyskawicznie. Do Polski dolecieliśmy nawet wcześniej, niż planowano. Po pożegnaniach i ostatnim wspólnym zdjęciu rozeszliśmy się do swoich domów, oficjalnie kończąc objazd naukowy.