10/04/2026
„Ja kobieta pracująca jestem, żadnej pracy się nie boję” - mówiła Irena Kwiatkowska.
I łapię się dziś na tym, że coś z tej energii filmów PRL we mnie zostało.
Siedzę dziś rano z kawą. Za chwilę, o 7:10 wyjdę z domu. Do pracy. Dzień jak każdy. A ja już czuję, że jednak nie do końca.
Ostatnie trzy miesiące to dla mnie bardzo intensywny czas.
Dużo pracy. Dużo zmian. Dużo decyzji.
Tempo momentami naprawdę duże.
Z jednej strony to przecież mój świat.
Zmiana nigdy nie była mi obca. Dorastałam w rzeczywistości, w której wszystko było w ruchu - i w skali kraju, i w domu - boże, co się działo w moim domu!
Zmiana nie była projektem. Była codziennością.
Może dlatego dziś, kiedy czas znowu przyspiesza, ja nie uciekam.
Zakasuję rękawy i robię swoje.
Buduję coś, w co naprawdę wierzę. Co - czuję - jest o krok od kolejnego „przeskoku”.
Ale dziś coś mnie zatrzymało.
„Biurowe Rewolucje”. Kto pamięta❓
Nie wiem nawet, dlaczego akurat teraz to do mnie wróciło.
Może to zmęczenie.
Może potrzeba złapania oddechu.
A może taki moment, kiedy człowiek potrzebuje sobie przypomnieć, skąd idzie.
Spojrzałam na grafikę, która wisi u mnie w domowym biurze - wrzucam ją tu i dla Ciebie.
Powstała kilka lat temu.
Poprosiłam wtedy uczestników moich projektów o jedno słowo, które mnie opisuje.
Jedno.
Z tych słów powstała mapa.
Moja mapa.
I dziś, w tym całym pędzie, ona działa jak kotwica.
Bo to nie są „ładne określenia”.
To są doświadczenia, które ktoś ze mną miał.
To jest czyjeś: „tak Cię widzę”.
I nagle coś się porządkuje.
Przypomina mi się, że:
- nie wszystko muszę udowadniać od nowa,
- nie wszystko zaczynam od zera,
- nie każda chwila zmęczenia oznacza, że coś jest nie tak.
Czasem to po prostu bycie człowiekiem.
Bo ja nim jestem.
Mam swoje wzloty i upadki.
Momenty, kiedy energia mnie niesie - i takie, kiedy jej zwyczajnie brakuje.
Są sukcesy i są chwile, które uczą pokory.
Jest radość i smutek.
I to wszystko jest częścią tej drogi.
A jednocześnie czuję dziś ogromną wdzięczność 💚
Za ostatnie 10 lat.
Za ludzi, których spotkałam po drodze.
Za to, że wpuszczaliście mnie do swoich firm, zespołów, przychodziliście na szkolenia i webinary, sesje 1:1, często w bardzo trudnych momentach.
Za zaufanie. Za rozmowy. Za wspólną pracę.
Za to, że mogliśmy razem coś poukładać.
Albo przynajmniej zacząć.
Bo wiem, że warto.
Bo wiem, że mogę.
Bo wiem, że to, co robię, zostaje.
Nie tylko w procesach czy strukturach.
Zostaje w ludziach.
Dziękuję ❤️