Instytut Badań nad Długiem i Niewypłacalnością

Instytut Badań nad Długiem i Niewypłacalnością Niezależny ośrodek badawczy zajmujący się prawem niewypłacalności.

Prowadzimy badania i analizy oraz sporządzamy opinie dotyczące przesłanek niewypłacalności i daty jej powstania.

Wyobraź sobie człowieka zarabiającego najniższą krajową.Co miesiąc dostaje około 3,6 tys. zł na rękę.Ma kredyty i pożycz...
08/09/2026

Wyobraź sobie człowieka zarabiającego najniższą krajową.

Co miesiąc dostaje około 3,6 tys. zł na rękę.

Ma kredyty i pożyczki.

Według jednej ustawowej metodologii jest winien 139 tys. zł.

Według drugiej: 169 tys. zł.

Obie liczby są prawidłowe.

Różnica bierze się z tego, które zobowiązania uznajemy za jego dług.

Absurdalne?

Państwo polskie znajduje się właśnie w podobnej sytuacji.

Na koniec I kwartału 2026 r. państwowy dług publiczny wynosił (PDP) 2,008 bln zł. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych, liczony według metodologii z Maastricht (EDP) - 2,444 bln zł.

436 mld zł różnicy.

Przy planowanych dochodach budżetu państwa na poziomie 647,2 mld zł jest to równowartość ponad ośmiu miesięcy wszystkich dochodów budżetu państwa.

Dowcip polega na tym, że żadna z tych liczb nie jest fałszywa.

Problem polega na tym, że konstytucyjny limit pilnuje wyłącznie niższej z nich.

Artykuł 216 ust. 5 Konstytucji zakazuje zaciągania pożyczek oraz udzielania gwarancji i poręczeń, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy trzy piąte produktu krajowego brutto. Zaraz potem, w tym samym przepisie, ustrojodawca oddaje ustawie zwykłej ustalenie, jak ten dług obliczać.

Miara, którą trzeba zmieścić pod progiem, wynosi 50,6 proc. PKB. Miara europejska, której ten limit nie dotyczy, wynosi 61,6 proc.

Granica trzech piątych jest więc dziś jednocześnie zachowana i przekroczona. Zależnie od tego, którą liczbę się czyta.

Dopóki o tym, co jest długiem, rozstrzyga ta sama władza, która ten dług zaciąga, granica przestaje być granicą. Staje się kwestią klasyfikacji.

Stopy na krajowym rynku spadają, a koszt obsługi długu rośnie. To nie sprzeczność. To mechanizm, o którym warto pamiętać...
24/08/2026

Stopy na krajowym rynku spadają, a koszt obsługi długu rośnie. To nie sprzeczność. To mechanizm, o którym warto pamiętać.

Ministerstwo Finansów podało wykonanie budżetu państwa po siedmiu miesiącach 2026 r. Nagłówki skupią się na deficycie: 141,1 mld zł, czyli 51,9% rocznego limitu. Ale to wynik samego budżetu państwa, nie całego sektora finansów publicznych. Bez sensacji.

Ciekawsza jest jedna pozycja: obsługa długu Skarbu Państwa kosztowała 46,6 mld zł. Czyli o 7,6 mld zł więcej niż rok wcześniej. I to pomimo spadku stóp na rynku krajowym.

Jak to możliwe?

Koszt długu zależy nie tylko od oprocentowania, lecz także od wielkości portfela. Niższe rentowności nowych emisji obniżają koszt stopniowo, w miarę refinansowania starego długu. Tymczasem obsługiwane zadłużenie już jest większe. Na wynik siedmiu miesięcy wpływa również kalendarz płatności odsetkowych.

Samo Ministerstwo Finansów wskazuje więc trzy czynniki działające jednocześnie: wzrost obsługiwanego zadłużenia, spadek stóp na rynku krajowym i bieżący rozkład jego obsługi.

Reszta obrazu, dla porządku:

• dochody 333,9 mld zł, wydatki 475,0 mld zł,
• dochody podatkowe +6,6% r/r: VAT tylko +2,0%, ale CIT aż +28,9%, między innymi wskutek podwyższenia od 2026 r. stawki CIT dla banków,
• szacowany koszt rządowego programu CPN, czyli obniżonego VAT i akcyzy na paliwa: około 4,7 mld zł.

Nie deficyt jest tu najciekawszy. Ciekawsze jest to, że koszt długu może rosnąć nawet wtedy, gdy finansowanie na rynku tanieje. Niższa stopa działa z opóźnieniem. Większy portfel długu działa od razu.

Stopy spadają. Rachunek rośnie.

To mówi dużo o wysokości zadłużenia.

Źródło: Ministerstwo Finansów, wykonanie budżetu państwa po lipcu 2026 r.

Rok po dyrektywie drugiej szansy. Co mówią dane?Dokładnie rok temu weszła w życie nowelizacja implementująca Dyrektywę 2...
20/08/2026

Rok po dyrektywie drugiej szansy. Co mówią dane?

Dokładnie rok temu weszła w życie nowelizacja implementująca Dyrektywę 2019/1023. Prześledziłem w KRZ ścieżkę każdej sprawy po sygnaturze: od obwieszczenia o dniu układowym, przez złożenie wniosku o zatwierdzenie, do rozstrzygnięcia sądu. Co z tego wynika?
KONWERSJA: ILE SPRAW DOCHODZI DO WNIOSKU?
W latach 2022-2024 około 66% otwartych PZU kończyło się złożeniem wniosku o zatwierdzenie układu. Reszta była porzucana, dłużnik nie składał wniosku w terminie. W kohortach po nowelizacji, które zdążyły dojrzeć, konwersja spadła do 26%(!). Próbka jest jeszcze niewielka i wymaga potwierdzenia w kolejnych kwartałach, ale kierunek jest jednoznaczny i niepokojący.

SKUTECZNOŚĆ: CO SIĘ DZIEJE Z WNIOSKIEM?
Wśród spraw, które doszły do rozstrzygnięcia:
2022-2023: 83-84% zatwierdzeń, 12-14% odmów, 3-5% umorzeń
2024: 75-78% zatwierdzeń, 17-19% odmów, 5% umorzeń
2025 (po nowelizacji): 76-79% zatwierdzeń, 16-19% odmów, 5% umorzeń
Szczyt skuteczności przypadł na 2023 rok. Od tego czasu odsetek zatwierdzeń systematycznie spada, a odmów rośnie. Nowelizacja tego trendu nie odwróciła.

WOLUMEN
Nowych PZU ok. 400 miesięcznie, bez zmian przed i po nowelizacji. Dyrektywa nie wywołała ani napływu, ani odpływu postępowań.

WNIOSEK
Po roku nie widać punktu przełomowego. Odsetek przyjętych układów praktycznie nie zmienia się. Sądy zatwierdzają i odmawiają w podobnych proporcjach co przed nowelizacją, a trend spadku skuteczności z lat 2024-2025 trwa. Kohorty otwarte po sierpniu 2025 nie przeszły jeszcze pełnego cyklu życia układu, choć sprawy obwieszczone między 23.08.2025 a 01.04.2026 mają już za sobą fazę presądową i część z nich doczekała się rozstrzygnięcia. Pełna ocena wymaga kolejnych 12 miesięcy, więc pewnie wrócę do tematu za rok. Na rzetelną i kompleksową ocenę skutków nowelizacji jest trochę za wcześnie.

Polskie PKB rośnie. Ale saldo zewnętrzne wygląda dużo gorzej - i dla ryzyka niewypłacalności to ono mówi więcej.W czerwc...
15/08/2026

Polskie PKB rośnie. Ale saldo zewnętrzne wygląda dużo gorzej - i dla ryzyka niewypłacalności to ono mówi więcej.

W czerwcu rachunek bieżący zanotował deficyt 2,216 mld euro - znacznie głębszy, niż spodziewał się rynek (prognozy wskazywały deficyt poniżej 1 mld euro) i największy od miesięcy. Sam deficyt w handlu towarami wyniósł 1,469 mld euro. Import wzrósł o blisko 17% rok do roku, eksport o ponad 12%.

NBP wskazuje na dwie rzeczy naraz: rosnącą wartość importowanych dóbr zaopatrzeniowych i inwestycyjnych oraz droższe paliwa, a jednocześnie spadający eksport branży automotive i meblarskiej.

I tu robi się ciekawie. Sam wzrost importu dóbr inwestycyjnych nie musi być zły - bywa zapowiedzią przyszłych inwestycji. Ale połączenie droższej energii ze słabszym eksportem automotive i mebli to już konkretny kanał, którym ryzyko przenosi się na polskie przedsiębiorstwa: prosto w marżę i w portfel zamówień.

Dlatego dla niewypłacalności właściwe pytanie nie brzmi „czy PKB rośnie”. Brzmi: kto ten wzrost wytwarza - a komu właśnie pogarsza się marża i kurczy portfel zamówień?

123,7 miliarda złotych deficytu po pierwszym półroczu 2026 r. A i tak nie wiadomo, ile naprawdę wynosi deficyt Polski.Bo...
13/08/2026

123,7 miliarda złotych deficytu po pierwszym półroczu 2026 r. A i tak nie wiadomo, ile naprawdę wynosi deficyt Polski.

Bo 123,7 mld to podany przez Ministerstwo Finansów deficyt budżetu państwa - kasowy, jednej instytucji, różnica między wpływami a wydatkami budżetu centralnego. To ważna liczba, ale to nie jest deficyt całych finansów publicznych.

Deficyt, który liczy się w Unii i decyduje o procedurze nadmiernego deficytu, to deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych, czyli całego sektora finansów publicznych. Obejmuje nie tylko budżet centralny, ale też samorządy, fundusze ubezpieczeń społecznych i fundusze prowadzone poza budżetem. Liczony jest memoriałowo, według wspólnej metodyki unijnej, i skonsolidowany.

Różnica nie jest kosmetyczna. W 2025 r. deficyt całego tego sektora wyniósł ponad 7% PKB, czyli około 284 mld zł. To dlatego Polska jest objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu - nie z powodu samej ustawy budżetowej, lecz z powodu obrazu całego sektora.

Parafrazując pewne powiedzenie o liczeniu głosów: w finansach publicznych nie chodzi o to, jaka kwota trafia do nagłówka, lecz o to, co i według jakiej metody się w niej mieści. Budżet państwa i cały sektor finansów publicznych liczą po prostu co innego.

I tu dobra wiadomość dla przejrzystości. Od danych za I kwartał 2026 r. GUS publikuje dane o całym sektorze kwartalnie, w rozbiciu na podsektory: rządowy, samorządowy i fundusze ubezpieczeń społecznych. Zamiast jednej nagłówkowej kwoty budżetu widać, gdzie deficyt i dług realnie się tworzą.

Która liczba powinna trafiać do nagłówków - kasowy deficyt budżetu państwa czy deficyt całego sektora finansów publicznych?

W Polsce koszt obsługi długu to dziś około 2,2% PKB. Liczba wygląda bezpiecznie. Francja właśnie pokazuje na żywo, dlacz...
11/08/2026

W Polsce koszt obsługi długu to dziś około 2,2% PKB. Liczba wygląda bezpiecznie. Francja właśnie pokazuje na żywo, dlaczego taka liczba potrafi uśpić czujność.

6 sierpnia Agence France Trésor sprzedała 12,5 mld euro długoterminowych obligacji. Popyt dopisał, więc dostęp do finansowania nie jest kłopotem. Kłopotem staje się koszt rolowania.

Rentowność francuskiej dziesięciolatki sięgnęła przy tej emisji około 3,9%, najwyżej od kilkunastu lat. Tymczasem średni koszt całego istniejącego portfela długu był jeszcze w 2025 r. w okolicach 2%. W pierwszym półroczu 2026 r. Francja wydała na same odsetki 34,5 mld euro, o niemal 19% więcej rok do roku.

To niemal podręcznikowy efekt opóźnionego przenoszenia stóp na koszt całego długu. Stare obligacje wyemitowane przy 0-1% stopniowo zapadają i są zastępowane papierami oprocentowanymi w okolicach 4%. Nawet gdyby rentowności już nie rosły, średni koszt portfela i tak szedłby w górę jeszcze przez kilka lat. Raport ekonomistów przygotowany dla francuskiego resortu finansów szacuje, że bez korekty dług urósłby z około 118% PKB w 2026 r. do ponad 130% w 2030 r., a sama jego obsługa zwiększałaby się o około 10 mld euro rocznie w latach 2027-2030.

Wróćmy więc do tych polskich 2,2%. Bieżący koszt obsługi to zdjęcie, nie prognoza. Żeby zobaczyć, co nas czeka, trzeba mierzyć różnicę między kuponem długu, który właśnie zapada, a rentownością nowej emisji, która go zastępuje. To ona pokazuje, ile przyszłego wzrostu kosztów odsetkowych jest już „zaprogramowane" w portfelu, nawet gdy stopy rynkowe przestaną rosnąć.

Czy w polskiej debacie o finansach publicznych ktoś mierzy dziś tę różnicę, czy tylko bieżący koszt obsługi?

Koszty poniesione w całości. Zbiory mniejsze nawet o jedną piątą.GUS podał wstępne szacunki tegorocznych zbiorów. Owoce ...
05/08/2026

Koszty poniesione w całości. Zbiory mniejsze nawet o jedną piątą.

GUS podał wstępne szacunki tegorocznych zbiorów. Owoce z drzew w dół o 18,6%, rzepak o 14,4%, zboża podstawowe o 4,9%.

Pierwszy odruch to pomyśleć o cenach w sklepie. Ale z punktu widzenia niewypłacalności ważniejsze jest co innego: co dzieje się z producentem, który poniósł już pełny koszt produkcji, a zbierze wyraźnie mniej, niż zakładał.

Bo to nie jest zwykła gra ceny za wolumen. Wyższa cena rynkowa pomaga temu, kto ma co sprzedać. Nie pomaga temu, komu plonu po prostu ubyło.

Najbardziej narażeni są:
• sadownicy,
• producenci rzepaku,
• zakłady przetwórcze oparte na krajowym surowcu.

Dla nich mniejszy wolumen to nie akademicki spadek w tabeli, lecz konkretna luka w przychodach przy niezmienionych kosztach i ratach. A to jest klasyczny początek napięcia płynnościowego: koszty stałe zostają, wpływy maleją, termin płatności nie czeka.

To jeszcze nie zapowiedź fali upadłości. Zapasy, import i marże w łańcuchu dostaw mogą wiele złagodzić. Ale kierunek wart jest obserwacji, bo niewypłacalność rzadko zaczyna się od zdarzenia nagłego. Częściej od sezonu, który nie dopiął się w kasie.

Polski dług staje się coraz bardziej krajowy. I coraz bardziej bankowy.W czerwcu krajowego długu skarbowego przybyło o 2...
03/08/2026

Polski dług staje się coraz bardziej krajowy. I coraz bardziej bankowy.

W czerwcu krajowego długu skarbowego przybyło o 23,3 mld zł. W tym samym czasie banki powiększyły swój portfel o 26,1 mld zł.

Banki nie kupiły więc części nowej emisji. Kupiły ją całą i dobrały jeszcze od innych.

Obraz na koniec czerwca:
• banki trzymają już 52,8% krajowego długu skarbowego,
• udział zagranicy spadł do 12,1%,
• gospodarstwa domowe mają obligacji za 191,4 mld zł, prawie tyle co wszyscy inwestorzy zagraniczni razem (199,0 mld).

Zwykle opowiada się o tym jednym językiem: uniezależniamy się od kapitału zagranicznego, jesteśmy mniej podatni na jego nagły odpływ i na wahania kursu. To prawda.

Ale to ta sama moneta widziana z drugiej strony. Im większą część bilansów banków zajmuje dług państwa, tym mocniej kondycja banków splata się z kondycją państwa. I tym trudniej ominąć pytanie, które z punktu widzenia niewypłacalności jest najważniejsze: czy miejsce zajęte w bilansie przez obligacje skarbowe nie jest miejscem, którego zabraknie na kredyt dla przedsiębiorstw.

Same portfele jeszcze tego nie rozstrzygają. Ale kierunek każe pytać, gdzie kończy się bezpieczna krajowa baza wierzycieli, a zaczyna nowa koncentracja ryzyka.

Polski przemysł produkuje coraz więcej, a pracuje w nim coraz mniej ludzi.W pierwszym półroczu 2026 roku produkcja sprze...
29/07/2026

Polski przemysł produkuje coraz więcej, a pracuje w nim coraz mniej ludzi.
W pierwszym półroczu 2026 roku produkcja sprzedana przemysłu wzrosła o 3,9 procent rok do roku, a w drugim kwartale przyspieszyła do 5,6 procent. W tym samym czasie wydajność pracy podniosła się o 5,1 procent, przeciętne zatrudnienie spadło o 1,1 procent, a nominalne wynagrodzenia wzrosły o 5,4 procent.
To jest wzrost, który nie tworzy miejsc pracy. Fabryki wytwarzają więcej mniejszą liczbą rąk. Można to czytać dwojako. Optymistycznie, jako poprawę produktywności i automatyzację. Ostrożnie, jako redukcję zatrudnienia i przenoszenie produkcji do silniejszych podmiotów kosztem słabszych.
Z punktu widzenia niewypłacalności to sygnał do czujności, nie do spokoju. Rosnący wskaźnik produkcji nie oznacza, że konkretnemu człowiekowi łatwiej będzie spłacić ratę. Statystyka rośnie na poziomie kraju, a dług spłaca się na poziomie jednego gospodarstwa domowego, w konkretnym regionie i konkretnej branży. A akurat tam, gdzie tnie się etaty, zdolność do obsługi zobowiązań słabnie, niezależnie od tego, co pokazuje krajowy indeks.
Dobra koniunktura mierzona wolumenem i zła sytuacja mierzona portfelem jednej rodziny to nie jest sprzeczność. To dwie różne miary, których nie wolno mylić.
Dane: GUS, I półrocze 2026.

Manifest AequitasPrawo insolwencyjne od początku próbuje pogodzić rzeczy, których nie da się pogodzić bez straty.Wierzyc...
24/07/2026

Manifest Aequitas
Prawo insolwencyjne od początku próbuje pogodzić rzeczy, których nie da się pogodzić bez straty.

Wierzyciel ma prawo oczekiwać wykonania zobowiązania. Dłużnik nie może jednak zostać na zawsze wyłączony z życia gospodarczego tylko dlatego, że w określonym momencie nie był już zdolny zapłacić wszystkiego. Przedsiębiorstwo powinno ponosić konsekwencje błędnych decyzji, ale likwidacja nie może być automatycznym odruchem, jeżeli działająca całość jest warta więcej niż suma rozproszonych składników.

Każde rozstrzygnięcie przesuwa ciężar.

Na wierzyciela albo na dłużnika. Na dalsze funkcjonowanie przedsiębiorstwa albo na jego likwidację. Na szybką egzekucję albo na zachowanie wartości, która może ujawnić się dopiero z czasem.

Prawo wskazuje kryteria. Nie zawsze jednak mówi, jak przypisać im wagę.

Czym są uzasadnione potrzeby upadłego? Gdzie kończą się jego możliwości zarobkowe, a zaczynają oczekiwania oderwane od rzeczywistości? Jak długo powinien trwać plan spłaty? Ile można pozostawić dłużnikowi, nie naruszając praw wierzycieli? Kiedy przedsiębiorstwo warto jeszcze ratować, a kiedy próba ratunku zaczyna jedynie powiększać stratę?

Na te pytania nie odpowiada sam przepis.

Odpowiada człowiek. Ze swoim doświadczeniem, intuicją, przekonaniami i wiedzą o świecie. To nie jest wada wymiaru sprawiedliwości. Problem pojawia się wtedy, gdy intuicja pozostaje niewidoczna, kryteria niewymierzone, a podobne sprawy kończą się zasadniczo różnymi rozstrzygnięciami bez uchwytnej przyczyny.

Aequitas nie powstał po to, aby zastąpić sąd algorytmem.

Nie jest tabelą sprawiedliwości. Nie jest automatem wydającym rozstrzygnięcia. Nie ma zamieniać prawa w rachunek, w którym po wpisaniu kilku danych pojawia się jedyny prawidłowy wynik.

Ma zrobić coś skromniejszego, ale potrzebnego.

Ma ujawnić kryteria, które i tak wpływają na decyzję. Uporządkować je. Pokazać ich wzajemne oddziaływanie. Pozwolić sprawdzić, czy rozstrzygnięcie jest proporcjonalne, spójne z podobnymi sprawami i możliwe do obrony nie tylko intuicyjnie, lecz także na podstawie danych.

Aequitas nie zastępuje oceny prawnej.

Nadaje jej strukturę.

W upadłości konsumenckiej punktem odniesienia pozostaje człowiek. Oddłużenie nie może oznaczać wygody kosztem wierzycieli, ale plan spłaty nie może również prowadzić do trwałego wykluczenia ekonomicznego, pracy bez perspektywy i życia poza legalnym obrotem. Powrót dłużnika do aktywności zawodowej, konsumpcji i odpowiedzialnego uczestnictwa w gospodarce nie jest dobroczynnością. Jest jednym z efektów, które racjonalny system prawa powinien brać pod uwagę.

W niewypłacalności przedsiębiorców akcent musi zostać przesunięty.

Nie chodzi przede wszystkim o komfort przedsiębiorcy. Chodzi o przedsiębiorstwo jako zorganizowaną całość: miejsca pracy, relacje z kontrahentami, wiedzę, sieć sprzedaży, technologię i zdolność wytwarzania wartości. Jeżeli tej całości nie można zachować, pozostaje obowiązek takiego wykorzystania jej składników, aby jak najmniej wartości zniknęło bezproduktywnie.

Upadłość nie powinna być ekonomicznym odpowiednikiem spalenia maszyny tylko dlatego, że nie mogła dłużej pracować w dotychczasowej fabryce.

Aequitas nie może być również skalibrowany raz na zawsze.

Równowaga właściwa w okresie wzrostu gospodarczego, niskiego bezrobocia i łatwego dostępu do finansowania nie musi być właściwa podczas recesji, kryzysu kredytowego albo gwałtownego wzrostu kosztów życia. Parametry modelu powinny podlegać okresowej ocenie w świetle danych makroekonomicznych, społecznych i fiskalnych.

Czasem równowagę należy przesunąć w stronę silniejszej ochrony dłużnika, aby nie utrwalać wykluczenia i nie pogłębiać załamania popytu.

Czasem w stronę wierzycieli, aby nie podważyć zaufania do finansowania i nie przerzucić na nich nadmiernej części ryzyka.

Czasem powinna pozostać nienaruszona.

Nie jest to arbitralne zmienianie sprawiedliwości. To uznanie, że skutki prawa powstają w rzeczywistym świecie, który się zmienia.

Aequitas ma więc łączyć prawo z danymi, ale nie podporządkowywać prawa ekonomii. Niewypłacalność pozostaje pojęciem prawnym. Dane ekonomiczne, społeczne i statystyczne mają jedynie pomóc prawidłowo zastosować normę, ocenić proporcje i przewidzieć skutki rozstrzygnięcia.

Nie chodzi o to, aby liczba zastąpiła człowieka.

Chodzi o to, aby liczby, fakty i skutki przestały być dla prawa niewidzialne.

Sprawiedliwość w niewypłacalności nie polega na równym podziale straty. Nie polega też na maksymalizacji zaspokojenia wierzycieli za każdą cenę ani na ochronie dłużnika przed każdą konsekwencją jego decyzji.

Polega na takim zastosowaniu prawa, które chroni uzasadnione interesy uczestników i jednocześnie nie niszczy więcej wartości, niż jest to konieczne.

To właśnie nazywam Aequitas.

Adres

Ulica Wilcza 65/20
Warsaw
00-679

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Instytut Badań nad Długiem i Niewypłacalnością umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria