Poradnia Rodzinna

Poradnia Rodzinna Parafialny Ośrodek Formacji Rodziny przy parafii Świętej Marii Magdaleny na warszawskim Bródnie

21/09/2026

Są takie daty, które zapisują się w sercu na zawsze 🤍

21 września 2008 roku Chiara i Enrico powiedzieli sobie przed Bogiem swoje „tak”. W Asyżu rozpoczęła się ich wspólna droga małżeństwa – droga, która miała stać się dla Chiary drogą do świętości.
10 lat później, 21 września 2018 roku, dokładnie w rocznicę ich ślubu, w Bazylice św. Jana na Lateranie rozpoczęła się diecezjalna faza procesu beatyfikacyjnego Chiary Corbelli Petrillo. Data nie była przypadkowa – Kościół wskazał na jej małżeństwo jako na jedną z dróg, poprzez które Chiara uczyła się kochać.

Chiara mówiła:
„Jeśli naprawdę będziesz kochać, zauważysz, że nic tak naprawdę do ciebie nie należy, ponieważ wszystko jest darem.”
I może właśnie w tym kryje się sekret jej życia.
Nie posiadać – ale przyjąć.
Nie zatrzymywać – ale podarować.
Nie pytać nieustannie „dlaczego?” – ale zaufać Miłości.

Bóg dając nam Chiarę chciał nam przypomnieć, że świętość nie zaczyna się gdzieś „daleko”, ale właśnie tutaj — w małżeństwie, w rodzinie, w codzienności, w miłości przeżywanej dzień po dniu.

Dzisiaj, w rocznicę ślubu Chiary i Enrica, pomódlmy się dziś za małżeństwa przez wstawiennictwo Chiary:
O tych, które właśnie zaczynają wspólną drogę.
O tych, które przeżywają kryzys.
O tych, które niosą chorobę.
O tych, które czekają na dziecko.
O tych, które doświadczają straty.
O tych, które po prostu próbują kochać się każdego dnia trochę lepiej.

Dzień skupienia dla narzeczonychhttps://diecezja.waw.pl/dzien-skupienia-dla-narzeczonych-2/Zapraszamy zakochanych!Tym ra...
21/09/2026

Dzień skupienia dla narzeczonych
https://diecezja.waw.pl/dzien-skupienia-dla-narzeczonych-2/

Zapraszamy zakochanych!

Tym razem zapraszamy Was do Diecezjalnego Duszpasterstwa Rodzin na wyjątkowy dzień przeznaczony właśnie dla zakochanych.

11 października 2026 r. chcemy stworzyć przestrzeń, w której będzie można na chwilę zatrzymać się w codziennym biegu i pobyć ze sobą, porozmawiać o swojej miłości i spojrzeć na nią razem z Bogiem.

W programie znajdzie się czas na konferencję, modlitwę, dialog zakochanych, a całe spotkanie zakończymy Eucharystią.

Spotkanie poprowadzą małżeństwa naszej diecezji: Edyta i Paweł Czapliccy oraz Basia i Wojtek Gałązkowie, wraz z ks. Robertem Wielądkiem.

Zapraszamy szczególnie pary, które myślą o wspólnej przyszłości i małżeństwie. Spotkanie może być również częścią duchowego przygotowania narzeczonych do udzielenia sobie sakramentu małżeństwa.

11 października 2026 r. | Diecezjalne Duszpasterstwo Rodzin | ul. Grochowska 194/196, Warszawa

Zapisy: [email protected]

Serdecznie zapraszamy!

Zapraszamy zakochanych! Tym razem zapraszamy Was do Diecezjalnego Duszpasterstwa Rodzin na wyjątkowy dzień przeznaczony właśnie dla zakochanych. 11 października 2026 r. chcemy stworzyć przestrzeń, w której będzie można na chwilę […]

05/09/2026

MOŻE NAJWIĘKSZYM BŁĘDEM, JAKI ROBIMY JAKO RODZICE, JEST TO, ŻE UCZYMY DZIECI WSZYSTKIEGO… TYLKO NIE WIARY.

Dbamy, żeby miały dobre oceny.
Żeby znały języki.
Żeby umiały korzystać z telefonu, komputera, internetu.
Żeby niczego im nie brakowało.

Pilnujemy zajęć.
Lekcji.
Treningów.
Rozwoju.

A kiedy ostatni raz usiedliśmy z naszym dzieckiem i naprawdę porozmawialiśmy o Bogu?

Nie o tym, czy było na religii.
Nie o tym, czy zna modlitwę.
Nie o tym, czy zaliczyło przygotowanie do sakramentu.

Tylko:

„Dziecko, a Ty wierzysz, że Bóg naprawdę Cię kocha?”

Czy nasze dzieci wiedzą, że mogą przyjść do Boga wtedy, kiedy się boją?

Że mogą Mu powiedzieć, że są smutne?

Że mogą się z Nim pokłócić, zapytać „dlaczego?”, wypłakać się i powiedzieć Mu wszystko?

Bo może problem nie polega na tym, że nasze dzieci „odchodzą od Kościoła”.

Może czasami problem zaczyna się dużo wcześniej.

W domu.

Kiedy dziecko widzi rodzica, który mówi o Bogu, ale nigdy się nie modli.

Kiedy słyszy o miłości bliźniego, ale widzi pogardę wobec drugiego człowieka.

Kiedy uczymy je przebaczenia, ale sami miesiącami nie rozmawiamy z kimś z rodziny.

Kiedy mówimy: „Bóg jest najważniejszy”, ale dla Boga zawsze zostaje tylko pięć minut przed snem.

Dziecko nie nauczy się wiary wyłącznie z podręcznika.

Nauczy się jej przede wszystkim od nas.

Zobaczy ją przy stole.
W małżeństwie.
W sposobie, w jaki mama i tata rozwiązują konflikt.
W tym, czy potrafimy przeprosić.
W tym, czy potrafimy powiedzieć: „Nie wiem, ale pomodlę się z Tobą”.

Dlatego może dziś, zamiast pytać dziecko:

„Masz wszystko spakowane do szkoły?”

zapytajmy:

„Pomodlimy się razem?”

Bo plecak kiedyś zostanie pusty.

Świadectwo kiedyś wyblaknie.

Oceny przestaną mieć znaczenie.

Ale to, jaki fundament daliśmy swojemu dziecku, może zostać z nim na całe życie.

I może właśnie dlatego Kościół przypomina dziś, że wychowanie nie jest zadaniem wyłącznie szkoły ani Kościoła.

Pierwszą szkołą wiary jest rodzina.

A pierwszymi nauczycielami jesteśmy My.

❤️

A Ty? Modlisz się ze swoim dzieckiem?

Dobrego wieczoru
Nieidealni 🩵
_____________

08/06/2026

JEŚLI PRZYJDZIE POKUSA ROZWODU....👰‍♀️💔🤵‍♀️
Zamieszczamy tekst autorstwa sługi Bożego ks. Aleksandra Woźnego. Słowa pełne radykalizmu ewangelicznego.
To list do parafianina, który zawarł ponowny związek cywilny.
Drogi Bracie,
Od dobrej istoty dowiedziałem się o Pańskich powikłaniach [...]. Uważam, że jestem zobowiązany Panu pomóc. Przede wszystkim w zrozumieniu sytuacji, a następnie w znalezieniu tych sił,
które mogą Panu pomóc z niej się wydostać.
Zawarł Pan ważne małżeństwo z pierwszą żoną i jest Pan z nią związany, bez względu na to, czy jeszcze chcecie żyć ze sobą, czy już nie. Nie Wyście się złączyli, ale złączył Was Bóg, a Bóg rozłącza małżeństwa tylko przez śmierć.
Wobec powyższego kobieta, z którą Pan się później złączył i ma z nią troje dzieci, nie jest Pańską żoną i nazywanie jej żoną, a siebie mężem będzie zawsze pustym słowem.
Nielogicznie byłoby myśleć, że mógłby Pan wejść do nieba, nie przyjąwszy uprzednio takich samych zapatrywań, jakie ma Pan Bóg, bowiem wtedy nawet w niebie czułby się Pan nieswojo, czyli nie byłby Pan szczęśliwy. Niebo nie byłoby dla Pana niebem.
Co wobec powyższego winien Pan zrobić w swojej sytuacji? Przede wszystkim trzeba przestać uznawać tę tak zwaną drugą żonę Pana za prawowitą małżonkę, to znaczy nie żyć z nią jak z żoną. Pan ją kocha? Miłość to przecież znaczy komuś dobrze życzyć i dobrze czynić. A namawianie kogoś do grzechu, narażanie go na potępienie, gdyby w tym grzechu umarł, to jest miłość pozorna, właściwie samolubstwo. Należy więc, żeby Pan tę kobietę, z którą się związał, zaczął naprawdę kochać, to znaczy dobrze jej życzył, ratując ją od potępienia przez to, że skłoni ją Pan do rozejścia się.
A co ma stać się z dziećmi?
A co dzieje się z dziećmi Pana i Pańskiej - sakramentalnej żony?
Z prawa naturalnego oboje rodzice mają obowiązek nie tylko dbać o dzieci, wyżywić je i ubrać, ale także wychować.
Na czym polega wychowanie?
Na pouczaniu i przykładzie do dobrego, a ściślej, na nauczaniu dzieci prawdziwej miłości.
Kogo dzieci mają kochać? Tego, kto jest najgodniejszy miłości - Boga. A ponieważ Pan Bóg życzy sobie byśmy także kochali bliźnich, choć oni nie raz nie są tego warci, to dziecko powinno się uczyć kochać Boga i bliźniego.
Czy ojciec lub matka, którzy nie kochają Boga, nie kochają siebie nawzajem ( bo są dla siebie pokusą do grzechu, odciągają cudzego męża od żony, względnie na odwrót) mogą swoje dzieci nauczyć miłości do Boga i bliźniego?
Tacy rodzice mogą być tylko "żywicielami" swych dzieci, ale NIE wychowawcami. Mogą oni dzieci "tresować", przyzwyczajać do zewnętrznego porządku, ale nie mogą wychowywać!
Jeżeli naprawdę Pan, czy żyjąca z Panem kobieta, matka Pańskich trojga dzieci, kochacie je, musicie przestać gorszyć je tym, że mieszkacie razem.Musicie więc rozejść się i tym dać dobry przykład, że choć ludzką rzeczą jest grzeszyć ze słabości, czy zaślepienia, to z grzechem można zerwać.
Natomiast trwać w grzechu i tłumaczyć się, że nie można przestać grzeszyć, jest rzeczą szatańską.
Jeżeli Pańska tak zwana druga żona naprawdę Pana kocha, powinna pójść za Pańską inicjatywą i cieszyć się tym, że Pan się od grzechu oderwie, odchodząc od niej i wracając do prawowitej żony.
Powinna chcieć Pańską żonę przeprosić za to, że przez jakiś czas,
w zaślepieniu odciągała Pana od niej.
Jeżeli tego uczynić nie potrafi, to znaczy, że Pana prawdziwie nie kocha, bo ciągnie Pana na potępienie, a siebie samą kocha źle, czyli jest samolubna i dzisiejszym swym postępowaniem może sprawić, że jej dzieci, gdy dorosną, biorąc z niej przykład, gdy dorosną też będą rozrywały małżeństwa.
Jeśliby Pańska prawowita żona nie chciała Pana przyjąć i musiałby Pan żyć "bez kobiety", to czy byłoby to nieszczęście?
Życie wstrzemięźliwe nigdy nie szkodzi zdrowiu.
Bez jedzenia nie można żyć, ale bez kobiety - można.
Jest trudniej? - tak, być może, ale kto sam wikła się w trudności,
ten musi ponieść konsekwencje swego postępowania
Może powiedział Panu ktoś, że Księża nie żyją w czystości a od innych jej wymagają. Otóż, czy Panu w piekle będzie przyjemniej
z tego powodu, że za towarzysza będzie miał Pan takiego nieszczęśliwego Kapłana, który zdradził Pana Jezusa dla pociech zmysłowych?
Powie Pan może, że "żeby żyć wstrzemięźliwie, trzeba być świętym". Może to i prawda, ale w pewnym stopniu.
Ale kto przez 2/3 życia ciężko grzeszył, musi to jakoś naprawić 1/3 życia, jaka mu jeszcze została darowana.
Jeśli mnie Pan posłucha, zobaczy Pan, że na tym świecie będzie mógł Pan jeszcze powiedzieć do Boga - Ojcze - z radością jest patrzeć prosto na Hostię wystawioną w Najświętszym Sakramencie.
Niech Pan tego listu nie drze, ale przeczyta jeszcze raz i... jeszcze raz z rozwagą za miesiąc. I niech Pan nie mówi, że jest za trudno
Tym, którzy prawdziwie chcą wrócić do Boga, przeszkadza wprawdzie szatan, ale pomaga im Maryja Panna, która
starła głowę węża.
- ks. Aleksander Woźny.
- Rodzina Bogiem Silna©wszystkie prawa do kopiowania zastrzeżone ©copyright © Wyświetl mniej

Piękno matczynego serca...
15/04/2026

Piękno matczynego serca...

985 likes, 37 comments. "Odcinek 1 - Piękno matczynego serca - Chiara Corbella Petrillo (PL)"

W środę, 25 marca przypada uroczystość Zwiastowania Pańskiego. W tym dniu, w wielu kościołach będzie możliwość podjęcia ...
24/03/2026

W środę, 25 marca przypada uroczystość Zwiastowania Pańskiego. W tym dniu, w wielu kościołach będzie możliwość podjęcia duchowej adopcji dziecka poczętego. Gorąco zachęcamy i mamy nadzieję, że poniżej opisana aplikacja pomoże wytrwać w podjętym dziele...

Zachęcamy do wysłuchania katechezy o sakramencie małżeństwa👍😉👍
20/03/2026

Zachęcamy do wysłuchania katechezy o sakramencie małżeństwa👍😉👍

Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube.

25/02/2026
05/02/2026

1. Pierwsi alarm podnieśli lekarze w Korei Południowej. U dzieci o prawidłowym poziomie inteligencji masowo obserwuje się zaburzenia koncentracji, napady gwałtownej złości przy próbie odebrania telefonu oraz luki pamięciowe przy bardzo prostych zadaniach. Diagnoza brzmi brutalnie: digital dementia – cyfrowa demencja. To nie kwestia charakteru ani „trudnego wieku”. To układ nerwowy przestawiony na funkcjonowanie pod ekran. Nastolatków coraz częściej kieruje się do klinik cyfrowego detoksu, ponieważ bez telefonu dosłownie nie są w stanie normalnie funkcjonować.

2. W szkołach na całym świecie obraz jest niemal identyczny. Dziecko nie potrafi utrzymać uwagi dłużej niż dwie minuty, nie umie streścić akapitu, który przed chwilą przeczytało, za to perfekcyjnie pamięta algorytmy gier, hasła i reguły wewnątrzgry. Gdy ekran znika – pojawia się albo agresja, albo całkowita pustka. To nie jest rozpieszczenie. To uzależnienie od krótkich wyrzutów dopaminy, wbudowane już w strukturę mózgu.

3. W 2015 roku Microsoft odnotował gwałtowny spadek zdolności koncentracji: z 12 sekund do 8. Złota rybka potrafi utrzymać uwagę przez 9 sekund. Współczesne dzieci obiektywnie skupiają się krócej niż ryba w akwarium. Nie dlatego, że są „gorsze”, lecz dlatego, że żyją w niekończącym się scrollowaniu, klipach i permanentnym szumie bodźców, w którym nie ma miejsca na ciszę — a bez ciszy nie rodzi się myśl.

4. Najgroźniejsze zmiany zaczynają się po cichu. Liczenie w pamięci wywołuje blokadę, teksty są przewijane bez zrozumienia, zadania rozwiązuje się wyłącznie z pomocą podpowiedzi. Nazywa się to dziś „normą naszych czasów”, choć w rzeczywistości jest to utrata zdolności do głębokiego, logicznego i samodzielnego myślenia. Mózg przyzwyczaja się do protez poznawczych i odmawia pracy bez nich.

5. Dorastanie przestaje być procesem naturalnym. Już teraz widać to u osób po 25. roku życia. Dorosłe ciało, reakcje nastolatka: krótki czas skupienia, nieustanna potrzeba stymulacji, unikanie odpowiedzialności. W Japonii i Korei istnieje na to określenie hikikomori — ludzie żyją fizycznie, ale psychicznie wypadli z życia.

Dokąd zmierzamy?…

— z sieci

CZY WIESZ, W JAKI SPOSÓB ORLICA WYBIERA OJCA DLA SWOICH ORLĄT? - czyli słów kilka o trudnej sztuce wychowania...Czyni on...
02/02/2024

CZY WIESZ, W JAKI SPOSÓB ORLICA WYBIERA OJCA DLA SWOICH ORLĄT? - czyli słów kilka o trudnej sztuce wychowania...

Czyni ona następującą interesującą rzecz. Z drzewa lub krzaka odrywa gałązkę, bierze ją w dziób, wznosi się na wielką wysokość i zaczyna krążyć tam z gałązką. Orły zaczynają latać wokół samicy, potem ona puszcza tę gałąź i się przygląda. Któryś z orłów łapie gałąź w powietrzu zapobiegając jej upadkowi, a następnie bardzo ostrożnie przekazuje ją orlicy z dzioba do dzioba. Orlica bierze tę gałąź i znowu ją rzuca, samiec łapie ją ponownie i przynosi ją jej, a ona znowu ją wyrzuca... I to się powtarza wiele, wiele razy. Jeśli przez pewien czas podczas tego powtarzania upuszczania gałęzi jakiś orzeł za każdym razem ją łapie to samica wybiera jego i łączą się w parę. Dlaczego ona to czyni zrozumiesz potem.
Następnie zbierają się wysoko na skale, budują gniazdo z twardych gałęzi - rzadkie, dostatecznie wytrzymałe ale twarde a mama i tata zaczynają wyrywać dziobami z własnego ciała pióra i puch. Tym puchem i piórami wyścielają gniazdo, zatykają wszystkie otwory w nim, sprawiają, że staje się ono miękkie i ciepłe. W takim miękkim i ciepłym gnieździe orlica składa jajka, następnie wylęgają się pisklęta. Kiedy pojawiają się młode orły (a przychodzą na ten Boży świat tak małe, nagie i słabe) to rodzice okrywają je swoimi ciałami aż się wzmocnią - chronią je do czasu aż nie okrzepną. Okrywają skrzydłami przed deszczem, przed palącym słońcem, noszą im wodę, pożywienie a pisklęta rosną. Zaczynają im wyrastać pióra, wzmacniają się skrzydła i ogon. Stają się już opierzone choć nadal są niewielkie. Wtedy mama i tata widzą, że nadszedł czas, aby...
Tata siada na skraju gniazda i zaczyna bić po nim skrzydłami: młócić, walić, trzepać tym gniazdem. Po co? Aby wyrzucić z niego wszystkie pióra i puch, tak aby pozostał tylko twardy szkielet gałęzi z którego na samym początku było ono tkane i konstruowane. Pisklęta siedzą w tym wytrząśniętym gnieździe, jest im niewygodnie, twardo i nie rozumieją co się stało: przecież mama i tato byli dotąd tak czuli i troskliwi. Mama w tym czasie leci gdzieś, łapie rybę i siedzi około pięciu metrów od gniazda, tak aby pisklęta mogły ją widzieć. Następnie na oczach tych piskląt zaczyna spokojnie jeść rybę. Pisklęta siedzą w gnieździe, krzyczą, piszczą, nie rozumieją co się stało bo wcześniej wszystko było inne. Mama i tata karmili je, poili, a teraz wszystko to minęło: gniazdo jest sztywne, pióra i puch zniknęły, a rodzice sami jedzą ryby i nic im nie dają.
Co tu czynić? Jeść się chce a więc musisz wydostać się z gniazda. Pisklęta zaczynają czynić ruchy, których nigdy wcześniej nie wykonywały. Nadal by nic nie czyniły gdyby rodzice kontynuowali niańczenie się z nimi. Pisklęta zaczynają czołgać się z gniazda. Tutaj mały orzeł wypada, taki jeszcze niezgrabny, wciąż nie wie jak i co, o niczym nie ma pojęcia. Gniazdo stoi na skale, na stromym zboczu aby żadne drapieżniki nie mogły się zbliżyć. Pisklę zrywa się z tego zbocza, brzuchem jeździ po nim, a potem leci w otchłań. A potem ojciec (ten, który kiedyś łapał gałęzie) pędzi w dół i łapie na swój grzbiet tego małego orła uniemożliwiając mu rozbicie się o skały. Następnie na plecach przynosi go znowu do niewygodnego gniazda, znów na skałę i wszystko zaczyna się od nowa. Pisklęta spadają, a ojciec je łapie.
Ojciec - jak to orzeł łapie je na swoje plecy. U orłów żadne orlątko się nie rozbija.
I oto w jakimś momencie spadania orlik zaczyna wykonywać ruch, którego nigdy wcześniej nie czynił: rozpościera swoje "boczne wyrostki" - czyli skrzydła na wietrze wpadając w strumień powietrza a tym samym zaczyna latać.
Tak oto orły uczą swoje pisklęta. I jak tylko pisklę zacznie latać, rodzice zabierają je ze sobą i pokazują miejsca w których żyją ryby. Nie noszą już ich pisklętom w dziobie.
Jest to bardzo dobry przykład tego, jak powinniśmy wychowywać nasze duchowe i fizyczne dzieci - przykład tego jak ważne jest aby nie przesadzić, nie przetrzymać ich w ciepłym gnieździe! Jak ważne jest aby nie przekarmić ich "rybami" kiedy to same już potrafią je łapać! Ale też przykład z jaką ostrożnością i troską musimy nauczyć je latać, poświęcając im swoją siłę, czas, mądrość oraz umiejętności! Nie na próżno orlica wybiera orła rzucając gałązką. Nie chce, żeby jej dzieci się porozbijały. Jeśli wybierzesz niedbałego ojca bez sprawdzenia, bez wypróbowania go to potem nie będziesz w stanie doliczyć się swoich dzieci... U orłów i tak jest mało piskląt, jedno lub co najwyżej dwa...
B. Żemczug

Adres

Aleksandra Kowalskiego 31
Warsaw
03-288

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 18:00 - 20:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Poradnia Rodzinna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij