08/08/2026
5 sierpnia 1944 roku to najtragiczniejszy dzień w historii Warszawy. Wówczas zaczęła się rzeź Woli. Na Ochocie i w innych miejscach Warszawy trwały masowe pacyfikacje ludności cywilnej.
W rocznicę tych wydarzeń wspominamy losy Polonistów, którzy w trakcie Powstania byli cywilami. Były to jakże tragiczne losy, doświadczane z różnych perspektyw.
⚫ Stanisław Czyżykowski - jeden z założycieli koszykarskiej Polonii Warszawa, zdobywca Pucharu Polski z 1934 r., nie przeżył wojny. 29 sierpnia zginął pod gruzami domu przy ul. Kilińskiego 3. Odszedł wraz ze swoją żoną, Wandą z.d. Chmurzyńską, przedwojenną koszykarką "Czarnych Koszul"
⚫ O włos od śmierci był Marcin Herbst (rocznik 1937), późniejszy mistrz Polski z 1944 r. Jak wspominał po latach: - Już w pierwszych dniach powstania, okolice mojego rodzinnego domu na rogu ulic Madalińskiego i Kieleckiej obstawili niemieccy strzelcy. Pewnego dnia poczułem podmuch kuli na uchu. Wbiła się za mną w ścianę, obok portretu ojca. Dosłownie o centymetr minęła moje ucho.
⚫ Bracia Mateja: Andrzej i Krzysztof, po wojnie ważne postaci koszykarskiej Polonii (Andrzej: koszykarz w latach 1958-62, Krzysztof: koszykarz a potem wieloletni społecznik) w sierpniu 1944 mieli odpowiednio 7 i 4 lata. Do wybuchu Powstania mieszkali na Ochocie, przy Wawelskiej. Pierwszych kilka dni sierpnia 1944 roku spędzili w piwnicy. W nocy z 9 na 10 sierpnia zastrzelony został ich ojciec Stefan (znany przedwojenny sędzia prawa pracy). Następnie rodzina Matejów trafiła na Zieleniak, gdzie w tle rozgrywały się dantejskie sceny. "Było już ciemno kiedy dotarliśmy do Zieleniaka, gdzie nas zatrzymano na „kwaterę”. Jak zrobiło się ciemno, to ludzie chyba próbowali uciekać, gdyż pamiętam wrzaski i strzały naszej ochrony, tj. osławionej brygady SS gen. Kamińskiego. (…) Wiem, że wiele lat po wojnie, gdy mieszkałem na Dickensa nigdy nie lubiłem chodzić na Zieleniak i chyba nigdy tego nie robiłem sam" - tak Andrzej Mateja opisywał wydarzenia z sierpnia 1944 r. .
5 sierpnia 1944 roku to najtragiczniejszy dzień w historii Warszawy. Wówczas zaczęła się rzeź Woli. Na Ochocie i w innych miejscach Warszawy trwały masowe pacyfikacje ludności cywilnej.
W rocznicę tych wydarzeń wspominamy losy Polonistów, którzy w trakcie Powstania byli cywilami. Były to jakże tragiczne losy, doświadczane z różnych perspektyw.
⚫ Stanisław Czyżykowski - jeden z założycieli koszykarskiej Polonii Warszawa, zdobywca Pucharu Polski z 1934 r., nie przeżył wojny. 29 sierpnia zginął pod gruzami domu przy ul. Kilińskiego 3. Odszedł wraz ze swoją żoną, Wandą z.d. Chmurzyńską, przedwojenną koszykarką "Czarnych Koszul"
⚫ O włos od śmierci był Marcin Herbst (rocznik 1937), późniejszy mistrz Polski z 1944 r. Jak wspominał po latach: - Już w pierwszych dniach powstania, okolice mojego rodzinnego domu na rogu ulic Madalińskiego i Kieleckiej obstawili niemieccy strzelcy. Pewnego dnia poczułem podmuch kuli na uchu. Wbiła się za mną w ścianę, obok portretu ojca. Dosłownie o centymetr minęła moje ucho.
⚫ Bracia Mateja: Andrzej i Krzysztof, po wojnie ważne postaci koszykarskiej Polonii (Andrzej: koszykarz w latach 1958-62, Krzysztof: koszykarz a potem wieloletni społecznik) w sierpniu 1944 mieli odpowiednio 7 i 4 lata. Do wybuchu Powstania mieszkali na Ochocie, przy Wawelskiej. Pierwszych kilka dni sierpnia 1944 roku spędzili w piwnicy. W nocy z 9 na 10 sierpnia zastrzelony został ich ojciec Stefan (znany przedwojenny sędzia prawa pracy). Następnie rodzina Matejów trafiła na Zieleniak, gdzie w tle rozgrywały się dantejskie sceny. "Było już ciemno kiedy dotarliśmy do Zieleniaka, gdzie nas zatrzymano na „kwaterę”. Jak zrobiło się ciemno, to ludzie chyba próbowali uciekać, gdyż pamiętam wrzaski i strzały naszej ochrony, tj. osławionej brygady SS gen. Kamińskiego. (…) Wiem, że wiele lat po wojnie, gdy mieszkałem na Dickensa nigdy nie lubiłem chodzić na Zieleniak i chyba nigdy tego nie robiłem sam" - tak Andrzej Mateja opisywał wydarzenia z sierpnia 1944 r. .
⚫ Dramatyczne były losy Wiesława Siwka (rocznik 1930), wicemistrza Polski z Polonią z 1954 roku. Już w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. został wraz ze swoim ojcem i innymi mieszkańcami kamienicy z okolic placu Zbawiciela wytypowany do rozstrzelania. Jak wspominał: "Uznano mnie, mimo moich 14 lat, za mężczyznę i skierowano na prawo, za tatą, wyrywając równocześnie z ręki smycz, na której miałem psa. Mama złapała mnie za lewą rękę i ciągnęła w przeciwnym kierunku. Rozgrywało się to na oczach stojącego gestapowca, w pełnej partyjnej gali, który jednym uderzeniem szpicruty w ramię ciągnącego mnie esesmana powiedział: >>zabraliście mu psa, oddajcie mu życie