Wniebowstąpienie Pańskie / rok A
17 V 2026
1. „Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon”.
Uczniowie spotykają Zmartwychwstałego i oddają Mu pokłon. Witają Go jako Pana, zaś grecki czasownik użyty w tym tekście oznacza także adorować. Witają Boga i Zwycięzcę, Tego, który w triumfie wraca z Otchłani, gdzie pokonał szatana i śmierć. Jego ciało jest prawdziwe, ale jest uwielbione, nie podlega już marności doczesnego świata. Po bolesnej lekcji krzyża, gdy uczniowie doświadczyli własnej słabości, zobaczyli swój grzech, przeżyli wstyd, że tchórzliwie uciekli, spotykają świetlistego Pana, który pokonał to całe zło, przebaczył im, wniósł w ich życie światło, radość i pocieszenie.
Radość spotkania ze Zmartwychwstałym zostaje dopełniona w wydarzeniu Wniebowstąpienia, które w liturgii dzisiaj świętujemy. Zmartwychwstały Pan wraca do chwały swego Bóstwa, ale jednocześnie do tej chwały wynosi ludzką naturę, która przez Zmartwychwstanie została odnowiona. To dlatego Wniebowstąpienie jest świętem nadziei dla każdego z nas: Pan otwiera nam drogę do Nieba, to wydarzenie to zapowiedź naszego pójścia do Pana. Jednocześnie Jezus, wstępując do Nieba, pozostaje obecny wśród swoich uczniów: On nie przestaje być z nimi, pojawia się tylko nowy sposób bycia z uczniami. Z tej obecności Pana zasiadającego po prawicy Ojca wciąż korzystamy: On nie zostawił nas sierotami, On przez swoje słowo wciąż czyni nas uczniami Boga, przez swoje sakramenty umacnia nas na Bożej drodze, nieustannie daje nam „łaskę po łasce”. Czy zatem my sami potrafimy oddawać Mu pokłon w naszym życiu, wsłuchując się w słowo Boże, szukając Jego woli, robiąc dobry użytek z Jego sakramentów? Czy potrafimy być Jego uczniami?
2. „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”.
Słowa, jakie Jezus wypowiada do uczniów, są wezwaniem do misji. Nie wystarczy się tylko uczyć od Jezusa, On bowiem nas uczy, byśmy stali się Jego świadkami, byśmy nieśli Dobrą Nowinę tym, którzy jej nie usłyszeli, także tym, którzy usłyszeli ją w zniekształconej formie. Nakaz misyjny to ostatnie polecenie Pana, to wskazanie, co wynika z nauczania Jezusa, Jego zbawczego dzieła, z Jego triumfu, ale też z Jego nowej formy obecności wśród uczniów. Warto zatem przemyśleć te słowa nieco dokładniej.
Pan Jezus mówi o władzy, jak jest Mu dana. Mówi o władzy wszelkiej, czyli absolutnej, nie ma na świecie niczego, co tej władzy nie podlega. Tę władzę Jezus otrzymuje od Ojca, to suwerenna władza Boga nad światem, wynikająca z aktu stworzenia, który nie tylko dokonał się u początku czasów, ale który jest ciągle ponawiany. Tę władzę Jezus dzierży, bo okazał posłuszeństwo Ojcu, bo złożył Ofiarę dla zbawienia ludzi i świata, swoją Krwią nabył nas. To jest bardzo ważne, bowiem pokazuje, że nie ma niczego na tym świecie, co nie podlega władzy Boga, że wolność człowieka, jeśli ma nam służyć, winna odnosić się do dobra, a to dobro znajduje się w zamyśle Boga. To nie jest ograniczenie naszej wolności, to jest jej wykorzystanie dla naszego dobra.
Co zatem zawiera nakaz misyjny? Pan wzywa, by iść: nie zamykać się w bezpiecznych schematach życia, nie cieszyć się małą stabilizacją, często hodującą nasz egoizm; mamy iść do tych, którzy Dobrej Nowiny o wolności, władzy Boga i zbawieniu nie znają. Mamy ich nauczać, dokładniej – bo tak jest w tekście greckim – mamy ich czynić uczniami, a to jest możliwe, o ile sami stajemy się uczniami, o ile sami chcemy się uczyć tego, co Jezus nam mówi. To czynienie uczniami to uczenie wszystkiego, co Jezus powiedział, czyli dążenie do tego, by przyjąć całą Ewangelię: nie tylko te jej fragmenty, które są dla nas wygodne, ale także te, które domagają się wysiłku i ofiary. Wreszcie mamy to działanie odnosić do wszystkich narodów: to jest dzisiaj bardzo ważne, bo najpierw domaga się pozbycia się uprzedzeń wobec innych, nie należących do naszej kultury, a – po drugie – winniśmy widzieć wartość, że całe narody oddają Bogu chwałę, szukają Jego woli, przyjmują Ewangelię, która jest nie tylko dla jednostek, ale dla narodów. Można powiedzieć, że nakaz misyjny jest wezwaniem, by budować cywilizację chrześcijańską, w której spotkają się wszystkie kultury i języki.
3. Jest jednak w tym Mateuszowym opisie pożegnania się uczniów z Jezusem pewien szczegół, który Ewangelista oddaje słowami: „Niektórzy jednak wątpili”.
Oto uczniowie oddają Jezusowi pokłon, adorują Go, a jednak niektórzy wątpią. Powinniśmy dostrzec, jak bardzo Ewangelia jest różna od przekazów propagandowych, z którymi stykamy się na co dzień. Tam, jeśli jest pokłon, adoracja, to musi być jedna forma, to nie powinno być wątpliwości, a jeśli są, to nie warto o nich mówić, to nie wolno ich ujawniać. Ewangelia natomiast oddaje realizm sytuacji: ci ludzie mają przed sobą jaśniejącego chwałą zwycięstwa Pana, mogą Go dotknąć, słyszą Jego głos, ale to wszystko – po dramacie Golgoty – jest dla nich tak niesamowite, że wątpią. Taką sytuację pięknie oddaje Psalm 126: „Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam, że śnimy”. To Psalm, który przedstawia uczucia narodu wracającego z niewoli, wyzwolonego nagle interwencją Boga; jest jak sen, a przecież jest rzeczywistością. I takie też było doświadczenie uczniów w dniu Wniebowstąpienia.
Warto pytać o powody wątpienia, które przecież może dotyczyć każdego z nas. Wątpliwości nie musza przyjmować formy głoszenia herezji, odrzucania konkretnych przykazań czy artykułów wiary. One – tak bywa nierzadko – przejawiają się jako zmęczenie, zniechęcenie, osłabienie gorliwości, brak pewności co do własnych możliwości i uzdolnień. Wynikiem takiej postawy jest apatia, zgoda na to, by pozbyć się wyższych aspiracji, żyć z dnia na dzień. Tu nie chodzi o jakieś nadmierne ambicje, ale o to, że człowiek, by działać skutecznie, winien widzieć sens w tym, co robi; doświadczenie własnej słabości i kruchości ten sens niekiedy odbiera. I dlatego Pan obiecuje swoją obecność: nic sami z siebie nie zrobimy – to jest prawda, ale możemy wszystko czynić „w Tym, który nas umacnia”, jak uczył św. Paweł. Powodem tych wątpliwości jest często fakt, że od razu nie widzimy wymiernych skutków tego, co robimy: doświadczają tego rodzice, doświadczają duszpasterze, także nauczyciele. Ogólnie, rzadko przychodzi nam dostrzegać skutki dobra, jakie czynimy w tym życiu, nazbyt często boleśnie doświadczamy tego, że „jeden sieje, a drugi zbiera”. Jednak, jeśli zależy nam na dobru, to nie będziemy w czynieniu dobra szukać siebie. Tak zapewne będzie patrzeć na te sprawy dobra matka, dobry ojciec, dobry duszpasterz, czy wychowawca.
Na razie jednak wiele naszych działań wydaje się nam plątaniną frustracji i porażek. Ale przecież przyjdzie dzień – mamy taką nadzieję – gdy z wnętrza domu Ojca spojrzymy na rozświetlony Światłem świata witraż, na którym dostrzeżemy to wszystko dobro, jakie – z łaską Boża – uczyniliśmy. Ku temu dniowi Pan nas prowadzi za rękę, wspiera nas i podnosi z upadków. Tak, On nas zapewnia o swej stałej obecności i mówi dzisiaj: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.
Amen.
Teologia uniwersytecka w Warszawie
Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Teologia uniwersytecka w Warszawie, Strona poświęcona edukacji, Dewajtis 5 pok. 27, Warsaw.
Strona prywatna, przypominająca, że teologia to najstarszy kierunek studiów i najstarsza dyscyplina naukowa na UKSW. Łączy się tu tradycję z nowoczesnością, kształcąc osoby o ugruntowanej tożsamości chrześcijańskiej i poszukując śladów Boga.
10/05/2026
10/05/2026
Włochy: do szpitala psychiatrycznego trafiła kobieta uzależniona od AI Na terapię w szpitalu psychiatrycznym trafiła młoda kobieta, uzależniona od korzystania ze sztucznej inteligencji. Jak wyjaśnia specjalistka, algorytmy uczą się satysfakcjonować odbiorcę swoimi odpowiedziami, z czasem budując iluzję przyjacielskiej relacji.
10/05/2026
🇻🇦 W pierwszym roku pontyfikatu wielokrotnie miał okazję podkreślać znaczenie kapłańskiej służby w Kościele. W homiliach i przemówieniach Ojciec Święty kreśli obraz kapłana wiernego, wiarygodnego, zdolnego szukać zaginionych owiec.
➡️ tiny.pl/zy8sv0-wv
Konferencja Episkopatu Polski
fot. Vatican Media
10/05/2026
„Heretycka relatywizacja”. Kard. Müller jednoznacznie o raporcie grupy roboczej synodu Wokeizm przeniknął Kościół jak wielkie herezje pierwszych wieków chrześcijaństwa, zauważył niemiecki purpurat, reagując na raport finalny 9 grupy roboczej synodu o synodalności.
6. niedziela wielkanocna / rok A
10 V 2026
„Pana Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. A z łagodnością i bojaźnią zachowujcie czyste sumienie”.
Ten program zawarty w 1. Liście św. Piotra dzisiaj daje nam Kościół do rozważenia. Pierwszy papież streszcza w nim rzeczywistość życia chrześcijańskiego w trzech postawach: mieć w sercu Jezusa, być gotowym do uzasadnienia nadziei, która w nas jest, zachować czyste sumienie. Co znaczą te słowa dzisiaj dla każdego z nas?
Mieć w sercu Jezusa. Wyrażenie to oznacza prawe postępowanie, odniesienie w swoim działaniu do Boga. Dotyczy to zarówno wymiaru indywidualnego, osobistego, jak i społecznego, by ludzie wiedzieli, że maja do czynienia z chrześcijaninem. W znaczeniu ściśle religijnym „mieć w sercu Jezusa” to przyjąć Go w Eucharystii. Zbliża się uroczystość I Komunii i potrzebna jest modlitwa za rodziców, by nie tylko słowem, ale i przykładem dzieciom wskazywali na Jezusa. Rozumiemy bowiem, na czym polega współczesna trudność we właściwym przekazaniu obrazu Boga i wychowaniu religijnym, gdy dziecko w domu nie ma przykładu życia chrześcijańskiego, gdy Chrystus nie wchodzi do naszych rodzin, gdy nie staje się obecny, tak namacalnie.
Być gotowym do uzasadnienia nadziei, która w nas jest. To znaczy wiedzieć, co mówić o sprawach Bożych. Stąd potrzeba katechizacji i zainteresowania nią rodziców, poważnego traktowania również wiedzy o Bogu i religii: jak bowiem można głosić Ewangelię, gdy nie wie się, co ona zawiera? Tu pojawia się także problem, mężnie uzasadniać; dziś z tym jest trudność, bo boimy się wyśmiania, bo prowadzona jest natarczywa akcja anty-ewangelizacji, w której miejsce argumentów wchodzi kpina i bezmyślny rechot.
Zachować czyste sumienie. Czyli nazwać zło po imieniu, bez zacierania różnicy, mówienia, że ktoś, kto źle postępuje, czyni inaczej i nie wolno tego ocenić. Zachować czyste sumienie to także przywracać zagubioną jedność z Bogiem w sakramencie pokuty, sprawowanym często, by systematycznie oczyszczać sumienie.
Oto program naszego życia, przedstawiony w tę ostatnią niedzielę przed Wniebowstąpieniem Pańskim. To program, który łączy się tak ściśle z obietnicą Jezusa: „Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Jeśli jesteśmy Jego uczniami, jeśli chcemy i potrzebujemy Jego obecności, jeśli naprawdę jest On dla nas Zbawicielem, to te wskazania wypełnimy i damy o nich świadectwo.
Amen.
10/05/2026
Prawda, dobro i piękno. Renesans katolickiej edukacji klasycznej w USA Katolickie szkoły klasyczne w Stanach Zjednoczonych przeżywają szybki rozwój. Rodzice, coraz mniej ufni wobec tradycyjnego systemu edukacji, szukają placówek, które łączą wymagający program, formację religijną i wychowanie oparte na prawdzie, pięknie i dobru.
10/05/2026
Największe niebezpieczeństwo dla Kościoła nie pochodzi z zewnętrznych zagrożeń, ale z pułapki, którą jest „płynne pogaństwo”. Wskazuje na to kard. Robert Sarah w wywiadzie dla magazynu „La Nef”. Emerytowany prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego mówi też o kryzysie wiary, wskazując, że „podatność na ducha świata jest wielką herezją naszych czasów”
04/05/2026
R. I. P.
Zmarły był doktorem honoris causa UKSW
✝️ W 5. Niedzielę Wielkanocną, 3 maja 2026 roku, w 86. roku życia, 62. roku kapłaństwa i 40. roku biskupstwa, odszedł do Domu Ojca arcybiskup Józef Michalik, emerytowany arcybiskup archidiecezji przemyskiej obrządku łacińskiego.
⛪ W latach 1986–1993 był biskupem diecezjalnym zielonogórsko-gorzowski (do 1992 gorzowskim), a w latach 1993–2016 arcybiskupem metropolitą przemyskim. Pełnił też funkcję wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski (1999–2004), a następnie przez dwie kadencje przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski (2004–2014) i był wiceprzewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy (2011–2014).
Kuria Metropolitalna w Przemyślu
ℹ️ Informacja dotycząca daty i przebiegu uroczystości pogrzebowych
zostanie podana w późniejszym czasie.
Narodowe Święto Konstytucji 3 Maja
3 V 2026
Czytania z 5. niedzieli wielkanocnej – rok A
1. „Przybliżając się do Pana, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia”.
Św. Piotr wyjaśnia dzisiaj swoim uczniom i nam prawdę podstawową: Co znaczy być chrześcijaninem? Wskazuje, że chrzest, jako sakrament bliskości ze Zmartwychwstałym, włącza we wspólnotę z wierzącymi w Chrystusa, ale także w obietnice Izraela, które dotyczyły wybrania i zbawienia. Ochrzczeni stanowią lud Boży, są królestwem kapłanów, czyli ludzi, którzy stanowią most między Bogiem i światem. Dla każdego z ochrzczonych przyjęcie tego sakramentu zmienia całkowicie to, kim jest: chrzest odbiera nas sobie samym, wprowadza w nowy lud, wprowadza we wspólnotę przekraczającą granice narodów, uwalnia z zamknięcia w sobie, otwiera na miłość. Świadomość tego, czym jest chrzest dla konkretnego człowieka, pozwala nam zrozumieć prawdę, którą świętujemy jako wspólnota narodowa, mianowicie, czym jest chrzest całego narodu, który dzięki wydarzeniu sprzed 1060 lat pozwolił naszym przodkom wejść do Kościoła Bożego.
To właśnie wtedy Jezus Chrystus dla nas, dla naszego życia narodowego, stał się kamieniem węgielnym, czyli tym kamieniem, który podtrzymuje całą budowlę, by nie runęła. W czytanym dzisiaj fragmencie 1. Listu św. Piotra w kontekście prawdy o Jezusie Chrystusie i naszej z nim relacji użyte są też jeszcze inne słowa: „Dla tych, co nie wierzą, właśnie ten kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się (…) kamieniem obrazy i skałą potknięcia się”. Na tym polega w dziejach świata, narodów i poszczególnych ludzi wypełnienie się proroctwa Symeona ze Świątyni Jerozolimskiej, który przepowiadał, że Nowo Narodzony będzie „znakiem, któremu sprzeciwiać się będę”. Bo Jezus Chrystus nie pozostaje ludziom obojętny: można Go przyjąć i iść z Nim, można Go odrzucić, ale wtedy Jego Ewangelia staje się przeszkodą dla zbawienia – Bóg bowiem nie pozwala z siebie szydzić. W historii były próby budowania przeciwko Bogu, także narody ochrzczone przeżywały je; znakiem takiego buntu przeciwko Jezusowi, odrzucania Go jako kamienia węgielnego, jest ta sekularyzacja, która dzisiaj dotyka całe rzesze ludzi należących do naszego narodu.
2. „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły”.
Z czytania z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się o podziałach i kontrowersjach w pierwotnej wspólnocie chrześcijan. Chodziło o podział środków materialnych, co od zawsze rozpalało emocje; na sytuację kryzysu Apostołowie zareagowali od razu, ustanawiając ważną normę: potrzebna jest pomocy ubogim, bez niej miłość bliźniego byłaby tylko pustą deklaracją, jednakże działalność charytatywna nie może wiązać się z zaniedbaniem głoszenia słowa Bożego. Tak, przekaz prawdy Ewangelii dokonuje się przez głoszenie, potwierdzone świadectwem życia Ewangelią; taka jest kolejność.
Skąd biorą się podziały między ludźmi, którzy przyjęli naukę Chrystusa? Te podziały to wynik skłonności do złego po grzechu pierworodnym, zepsucia ludzkiej natury, które chrzest pozwala nam przezwyciężyć, ale przecież potrzebny jest czyn naszej wolności. To właśnie ta skłonność do wybierania zła zamiast dobra, ta uległość pokusie posiadania i panowania, prowadzi do wojen wojny, przyczynia się do karmienia się tylu ludzi nienawiścią. Dobrze to dzisiaj widzimy w naszej Ojczyźnie. Lecz samo stwierdzenie bolesnego faktu nie wystarczy, winniśmy bowiem pytać, jak przezwyciężyć kryzys jedności Ojczyzny, kryzys tożsamości ochrzczonego narodu, jak przerwać ten proces oddawania władzy nad własnością i duszą narodu, jak obudzić śpiących duchowo rodziców, którzy pozwalają w milczeniu i obojętności, by szaleńcy przejmowali polską szkołę i po swojemu formatowali ich dzieci. Jaka będzie Polska za kilkanaście lat, gdyby ta socjotechnika miała się udać? Jaka jest odpowiedzialność ochrzczonych za te procesy? Pamiętajmy, te procesy nie są nieuniknione.
Musimy najpierw uświadomić sobie, że nic nie może być wyjęte spod władzy Boga. Tak uczy II Sobór Watykański. A Dzieje Apostolskie, jeśli je czytamy w szerszym kontekście, przekonują, że obrona przed bezbożnością jest możliwa, a ta moc do walki znajduje się w słowie Bożym; to słowo Boże tworzy jedność nad podziałami. Nawrócenie serc ludzkich, odnowa religijna i moralna, to jedyna droga do ratunku narodu ochrzczonego. Jest to ważne przypomnienie dzisiaj, kiedy świętujemy 335. rocznicę uchwalenia sławnej Konstytucji 3 Maja, testamentu umierającej Ojczyzny. Uchwalili ją ludzie, którzy zrozumieli, w jakim czasie się znaleźli, z jakimi problemami się mierzyli. Tam na początku są zapisane takie oto słowa: „W imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego. (…) Długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady, a chcąc korzystać z pory, w jakiej się Europa znajduje, i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła, wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą egzystencyją polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony” – tak tę Konstytucje uchwalają. Z jednej strony są ludzie wolni, z drugiej – słudzy obcych dworów, nie wahający się przed popełnieniem zdrady; wtedy już było za późno, by zmienić sposób myślenia rzesz ludzkich i naprawić państwo. Mimo, że Polska pod koniec XVIII wieku utraciła niepodległość, przetrwała dzięki wierze i dzięki miłości zapisanej w sercach jej synów i córek. W bezbożnym świecie znowu nasza Ojczyzna musi stawać się przedmurzem chrześcijaństwa; jeśli nim nie będzie, stanie się podnóżkiem narodów, które zapadły na trąd ducha. Co zatem my mamy robić? Możemy powiedzieć, że nic od nas nie zależy, ale przecież zależy od nas wszystko w naszym sercu, w naszych intencjach i motywach działania. Odbudujmy w sobie wiarę, postarajmy się odbudować ją w najbliższych i przyjaciołach, używając miecza słowa Bożego.
3. „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? – Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”.
Jezus prowadzi nas do domu Ojca. Przedstawia obraz szczęścia zbawionych bardzo prosto, nie jako pałac, ale tak, jak jest dla każdego najbliżej sercu, jako dom. I skoro dzisiaj obchodzimy nasze narodowe święto, to w naturalny sposób mamy to właśnie skojarzenie, że Ojczyzna to nasz dom. I chcemy znaleźć drogę do naszej Ojczyzny w Jezusie Chrystusie.
Czy On jest drogą w naszym życiu, ale też dla naszej wspólnoty narodowej? Czy pytamy Go, którędy iść? Czy fakt, że z przestrzeni publicznej coraz śmielej bezbożni usuwają krzyż, przy milczeniu wierzących, nie pokazuje, że problem jest w nas, w naszej wierze lub odwadze? Czy my sami potrafimy innym wskazać Jezusa jako drogę, czy też szukamy mądrości świata, która tak często zwodzi na manowce? Czy Jezus jest Prawdą? Prawda w naszych czasach bywa lżona, krzyżowana, uśmiercana, ale przecież zmartwychwstaje. Czy nasze słowo niesie prawdę, jest otwarte na drugiego człowieka, by go podnieść? Czy może dajemy się mamić kłamstwom, czy ufamy tym, którzy z kłamstwa uczynili podstawową formę przekazu, a my to przyjmujemy, a my nie protestujemy i nie przeciwstawiamy się bo tak jest nam łatwiej, bezpieczniej? Chrystus jest życiem. Jest życiem, bo był wciąż w kontakcie z Ojcem; czy my tego kontaktu, bliskości Boga chcemy? Prośmy Maryję, jak w Ślubach Jasnogórskich, których 70-lecie dziś przeżywamy, prosił wielki Prymas Tysiąclecia: „Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznamy Syna Twego, ku któremu nas wiedziesz niezawodną dłonią”.
I nie wstydźmy się przynależności do Jezusa Chrystusa. Jego droga, Jedynego Zbawiciela, jest jedyną drogą do ratunku dla nas i dla Ojczyzny. W słynnym kazaniu z Placu Zwycięstwa, zakończonym wołaniem o Ducha dla „tej ziemi”, św. Jan Paweł II wskazał sens historii narodu, historii nie tylko tej, która się dokonała, ale która się dokona, jeśli nie chcemy zginąć: „Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu. Nie sposób zrozumieć dziejów Polski od Stanisława na Skałce do Maksymiliana Kolbe w Oświęcimiu, jeśli się nie przyłoży do nich tego jeszcze jednego i tego podstawowego kryterium, któremu na imię Jezus Chrystus”.
Amen.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Lokalizacja
Kategoria
Skontaktuj się z ta szkoła
Strona Internetowa
Adres
Dewajtis 5 Pok. 27
Warsaw
01-815
Godziny Otwarcia
| Poniedziałek | 04:00 - 21:00 |
| Wtorek | 04:00 - 21:00 |
| Środa | 04:00 - 21:00 |
| Czwartek | 04:00 - 21:00 |
| Piątek | 04:00 - 21:00 |
| Sobota | 04:00 - 20:00 |
| Niedziela | 04:00 - 19:30 |