24/09/2026
Piszę to do kobiet, które się boją.
We wtorek, po ponad 2 latach postępowania, rozwiodłam się.
Pozew złożył mój ex małżonek, zakładam, że przeczytanie moich maili, kiedy ja leżałam z dzieckiem w szpitalu, było tu kluczowe w tej szybkiej decyzji, żeby starać się o opiekę naprzemienną dla dwuletniego dziecka.
Jaka była reakcja części osób w moim otoczeniu?
„Paulina zgódź się na to wszystko, byleby szybko się rozwieść”, „Nie kłóć się z nim, bądź mądrzejsza i odpuść”, „On Cię zniszczy w sądzie, jest policjantem, na pewno wyjdzie na jego”.
Ja złożyłam wniosek o zabezpieczenie dziecka przy mnie, on bierze prawniczkę.
Jak reagują niektórzy?
„Paulina bierz prawnika”, „Musisz mieć prawnika, on Ci zabierze dziecko”
Idziemy na mediacje. Na mediacjach mediatorka mi mówi „musi się Pani pod tym podpisać, tak będzie lepiej”. Mówię nie, nie podpiszę. Ta traktuje mnie jak głupią kozę i próbuje wymusić podpisanie. Mówię nie. Próbowaliśmy 3x, za każdym razem nie doszło do porozumienia.
Próbujemy opieki w miarę po równo, kto mnie obserwuje/zna i pamięta ten okres przed rozprawą, ten wie dlaczego złożyłam stanowisko, żeby dziecko było przy mnie, a ojciec żeby miał kontakty z dzieckiem.
On składa stanowisko, że dziecko ma być przy nim.
Przed rozprawą słyszę: „A może się zgódź, będzie święty spokój”. No pewnie, a moje dziecko będzie chodzić do szkoły w Pruszkowie, kiedy ja mieszkam w Warszawie.
Nie zgodziłam się. Na rozprawie, mimo braku prawnika, umotywowałam Sędzinie skierowanie na badania ozss, mimo, że on się nie zgadzał.
Po rozprawie ojciec nie realizuje kontaktów, wg postanowienia sądu na czas postępowania. Złożyłam wniosek o zmianę kontaktów i ukaranie go grzywną, tylko z pośpiechu nie opłaciłam wniosku, ale jak jego pełnomocnik zobaczyła ten wniosek, to ojciec zaczyna wykonywać kontakty wg postanowienia.
Został w afekcie złożony wniosek na mnie o to, że alienuje dziecko, mam w domu kuratora.
Następnie w ciągu ostatnich miesięcy ojciec zmienia sobie weekendy tak jak akurat jemu bardziej pasuje, próbuje narzucać swoje zdanie i kwestionuje każdą moją decyzję, nawet taką, że dziecko nie idzie do przedszkola, bo ma katar.
Biorę na siebie wszystkie choroby, praktycznie wszystkie wizyty i problemy, ojciec na pokaz tydzień przed rozprawą zapisuje dziecko na bilans czterolatka, mimo, że dziecko miało infekcję. I kłóci się ze mną o to, że on i tak pojedzie. Z dzieckiem chorym do dzieci zdrowych. Na bilans.
W między czasie zostało u mnie zdiagnozowane CPTSD, przechodzę terapię, diagnozuję siebie na ADHD, przenoszę studio do innej lokalizacji, zmieniam ścieżkę kariery i ogarniam psa, którego razem wzięliśmy 7 lat temu.
I oczywiście, że jestem największą suką na świecie, bo nie zgadzam się na zmiany z dupy i rozwalanie mi życia swoimi planami.
Do wtorku rano szykowałam się na walkę o dziecko. Nie będę tu opisywać z jaką ironią sędzina zadawała ojcu pytanie: „czy matka dziecka utrudnia Panu te kontakty, czy nie?”. A on się nawet nie zorientował, że to ironia.
W tym całym procesie i ostatnich trzech latach nauczyłam się wiele o ludziach, ich motywach i projekcjach. I że patrzy się na to, co człowiek robi, a nie na to, co mówi. I że „NIE” to całe zdanie.
Nigdy nie pozwólcie nikomu, żeby wrzucał na Was swoje ograniczenia. Bo jak ktoś mówi do Ciebie „nie dasz rady”, to on by nie dał rady. Nie Ty. Jak ktoś Ci mówi „on Cię zniszczy”, to on by się poddał i dał zniszczyć. Nie Ty.
Za to jak ktoś Ci mówi: „jak mogę Ci pomóc?” albo przywiezie Ci drożdżówkę, którą upiekł, bo wie, że nie miałaś czasu zjeść, to takich ludzi trzeba trzymać wokół siebie. Dzięki takim ludziom dasz radę ❤️ Ja też się bałam. I dalej się boję, co będzie dalej. Ale dzięki takim ludziom było i jest mi zdecydowanie łatwiej 🥰
I jakoś tak wyszło, że Pani pełnomocnik, która tak mi próbowała dogryźć mailowo i na poprzednich rozprawach, we wtorek była milutka do porzygu.
Dlatego założyłam Fundacja Valkyrie, żeby wykorzystać te wszystkie doświadczenia i dawać kobietom siłę do zmiany ❤️
Jestem wdzięczna, że mogłam się tego wszystkiego nauczyć i wyciągnąć wnioski, bo teraz potrzeba mi zdecydowanie mniej czasu na to, żeby zobaczyć z jakim typem człowieka mam do czynienia. I kto chce mnie tylko wykorzystać, a kto naprawdę chce dla mnie dobrze. Część ludzi już na zawsze może dowidzieć się co u mnie tylko poprzez relacje w mediach społecznościowych. I to jest dla mnie ok 🙃