30/04/2026
Jak to jest możliwe, że nic nie pisałam przez ostatnie ponad 3 miesiące, żeby nie powiedzieć, że 4? Głównie możliwość wynika z ogromnych zmian w moim środku, w procesie układania tego co tam gra. Powoli wychodzę na drogę i macham do siebie, dając znać, że „it’s time” nie mówi się tylko podczas grudniowych świąt.
Zatem long story long, jak ktoś myślał, że short no to cóż… nie tą razą. Od stycznia tego roku wzięłam już udział w 9 wydarzeniach rozwojowo zawodowych, o których miałam pisać mądre posty, ale mi nie wystarczyło zasobów żeby pokazywać siebie w tych obszarach. Zbierając te wszystkie spotkania widzę, że się zawodowo i życiowo gruntuje. Udaje mi się definiować czym się zajmuję- co przy Metodzie Feldenkraisa wydaje się być mało oczywiste. Po tych kilku dobrych latach uświadomiłam sobie, że strasznie lubię się uczyć tego czym się zajmuję. Te osoby, które mnie znają mogą teraz sobie pomyśleć „ no też mi odkrycie”, ale ja w tym widzę dużo świeżości i uznania. Widzę, że moje ostatnie procesy rozwojowe obfitowały w zadziwienie, że już coś wiem i że nie zaczynam w tej robocie. Pomimo tego, że magisterkę broniłam niespełna 5 lat temu.
No i znowu to może nie być odkryciem, ale jednym z najmilszych wydarzeń ostatnich miesięcy było to jak z totalnym zdziwieniem poszłam na swoją psychoterapię i totalnie poważne zapytałam - „ Czy to jest możliwe, że ja jestem mądra?!” Oczywiste? No jak się okazało zupełnie nie, a przede wszystkim zaskakujące. Wierzę w to, że w mojej pracy bardzo chodzi o pokorę, a jednocześnie poszukiwanie swoich kompetencji. Ciekawe, że kulturowo może być to wyzwaniem. Choć może właśnie ta ciekawość obniża napięcie i daje więcej przestrzeni?
Oprócz odkrywania zmian w moim widzeniu siebie w mej robocie zauważyłam, że jest we mnie dużo więcej miejsca na to, że jako ludzie mamy różnie. Jedni są bardzo z mojej bajki, drudzy są bohaterami innej bajki w tej samej książce, a trzeci są z bajki, która nie jest moją i dobijanie się do zrozumienia jej treści jest już dla mnie zbyt wymagające.
Więc przeciekawie było siadać na salach warsztatowych, włączać zoomy i inne meet’y żeby poznawać samą siebie.
Chcę wierzyć, że wystarczy mi sił do pokazywania światu mojej zawodowej perspektywy. Do gadania z ludźmi o tym jak rozumiem ten ciekawy, pedagogiczny świat.
Dzięki wszystkim, którzy się przez te miesiące i lata uczyli ze mną. Trzymajcie kciuki, że będę miała odwagę do pisania więcej i mocno od siebie. Wierzę, że będziemy się spotykać w komentarzach i innych przestrzeniach gdzie zadzieje się komunikacja o moich perspektywach i intencjach.
Ps. W lewym górnym rogu jest zdjęcie mojej wyczesanej tabelki ze źródłami do mojej pracy doktorskiej. Mówię Wam to jest czad!! A poza tym to chcę się pochwalić, że moja samodzielność w zapisywaniu pracy się bardzo poprawiła i to jest duuuużym osiągnięciem!
Trzymajcie się
Kp