07/07/2026
Co dzieje się na rynku ropy i jak przekłada się to na ceny paliw?
Moja subiektywna analiza danych dotyczących hurtowych cen benzyny 95 w Orlenie może wielu z Was niemiło zaskoczyć. Otóż na globalnych rynkach surowcowych sytuacja wcale nie jest tak dramatyczna, jak sugerowałyby to paragony na stacjach benzynowych. Klucz do zagadki tkwi w strukturze ceny hurtowej netto, w której doszło do bezprecedensowego rozjechania się kosztów zakupu surowca i marży krajowego monopolisty.
Analizując dane od połowy lutego do początku lipca 2026 roku, możemy wyraźnie wydzielić dwa zupełnie różne okresy rynkowe (co ważne: działo się to jeszcze przed eskalacją konfliktu na linii USA – Izrael – Iran):
Faza rynkowej korelacji (luty – marzec 2026): W tym okresie hurtowa cena paliwa rosła w sposób naturalny i uzasadniony ekonomicznie. Gdy koszt ropy w przeliczeniu na litr rósł z poziomu 1,51 zł (13 lutego) do szczytowego poziomu 2,50 zł (20–27 marca), marża Orlenu utrzymywała się na relatywnie stabilnym (choć i tak wysokim) poziomie między 2,71 zł a 3,20 zł. Podwyżki na stacjach były wtedy bezpośrednią odpowiedzią na sytuację na giełdach światowych.
W marcu ceny paliw na światowych giełdach wystrzeliły mocno w górę, osiągając wartość około 110 USD za baryłkę (przypomnijmy: 1 baryłka = 159 litrów). To przełożyło się bezpośrednio na drożyznę przy dystrybutorach. W celu ratowania sytuacji i obniżenia cen, rząd zdecydował się na wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej – obniżono podatek VAT na paliwa z 23% do 8%, a dodatkowo określono maksymalną cenę za 1 litr paliwa sprzedawanego na stacjach.
Co jednak najciekawsze: przez cały czerwiec ceny ropy na giełdzie systematycznie spadały – z 2,15 zł na początku miesiąca do zaledwie 1,70 zł na dzień 3 lipca (w przeliczeniu na 1 litr). Oznacza to, że cena samego surowca spadła o około 20%.
Jak na te spadki zareagował nasz paliwowy potentat? Zamiast obniżek cen hurtowych, Orlen zdecydował się na drastyczne podniesienie własnej marży. W efekcie ceny hurtowe na stacjach pozostały praktycznie na tym samym poziomie. Dodatkowo początek lipca przyniósł koniec rządowej tarczy, a powrót stawki VAT z 8% do 23% natychmiast uderzył kierowców po kieszeniach.
Zjawisko to najlepiej obrazują twarde liczby z przełomu czerwca i lipca. W ciągu zaledwie jednego miesiąca (od 5 czerwca do 3 lipca), podczas gdy koszt surowca spadł o 45 groszy na litrze, marża Orlenu wzrosła o 54 grosze – osiągając rekordowy poziom 3,65 zł na każdym litrze benzyny 95!
Warto zwrócić uwagę na szerszą perspektywę: marża na litrze paliwa jeszcze w lutym (przed konfliktem USA – Izrael – Iran) wynosiła około 2,80 zł, natomiast w lipcu wzrosła do około 3,60 zł. To różnica aż 80 groszy na litrze! Z kolei cena surowca w lutym wynosiła 1,51–1,65 zł za litr, a w lipcu spadła do zaledwie 1,70 zł (po przeliczeniu cen baryłki na rynkach światowych oraz kursu USD/PLN).
Obecna sytuacja na rynku paliw w Polsce nie jest więc determinowana wyłącznie kryzysem geopolitycznym czy brakiem surowca na świecie. Dane jednoznacznie dowodzą, że taniejąca ropa została w całości „wchłonięta” przez rosnący apetyt marżowy krajowego giganta. Dla konsumenta wniosek jest smutny: tankujemy relatywnie tanią ropę, płacąc za nią jak za najdroższy kruszec. Drenaż portfeli „Kowalskiego” trwa w najlepsze.