22/05/2026
Pewnej niedzieli, w pełnym słońcu,
zmęczona kilkugodzinnym polerowaniem
mojego Rolls-Royce’a w różowym portugalskim marmurze,
usiadłam w zamyśleniu, żując machinalnie moją gumę do żucia.
Wyciągając z mych ust przedziwne formy
zdałam sobie nagle sprawę z niezwykłej kolekcji
rzeźb abstrakcyjnych, które przechodzą mi przez zęby.
Wystarczy sfotografować i powiększyć moje przeżute
odkrycia, aby stanąć przed faktem rzeźbiarskiej kreacji.
Żujcie dobrze, rozglądajcie się dookoła was.
Twórczość mieści się między marzeniem i codziennością.
Poetycką historię pomysłu Aliny Szapocznikow, z którego w 1971 roku wyłonił się projekt „Fotorzeźby”, można traktować jako uniwersalną zachętę do ćwiczenia zdolności świeżego patrzenia na zwyczajne przedmioty i nieszlachetne materiały.
„Najważniejsze - to podsycać w sobie stale i czymkolwiek apetyt na życie. I umieć to sobie zorganizować planowo.” – pisała dwa lata wcześniej Urszula Kozioł.
Na początku lat 70-tych Alina Szapocznikow wiedziała już, że jej czas i możliwości są ograniczone. Świadomość ta była prawdopodobnie katalizatorem pewnych brawurowych koncepcji, znacznie odbiegających od dotychczasowej twórczości. Na przykład „Operacji Wezuwiusz” – ślizgawki w kraterze wulkanu. Wizja oryginalna, ale nie jedyna tego pokroju. W tym samym czasie członkowie czechosłowackiej grupy artystyczno-architektonicznej VAL pracowali nad projektem „Heliopolis” – olimpijskiego miasteczka w formie złotego pierścienia na szczytach Tatr. Oba pomysły wykonalne pod względem technicznym, ale tylko przy wsparciu ekscentrycznych miliarderów.
Alina Szapocznikow skupiła się więc na projekcie, który dawał jakąś szansę realizacji: Rolls-Roysie z różowego marmuru, dwa razy większym od prawdziwego pojazdu. Aby zwabić potencjonalnego mecenasa, trzeba było wykonać mały prototyp.
Skutek uboczny tej pracy okazał się znacznie ciekawszy niż powielenie znajomej bryły w marmurze. „Fotorzeźby” to seria czarno-białych zdjęć przeżutych i rozciągniętych gum do żucia wyeksponowanych na różnych płaszczyznach.
Dziwaczne formy przycupnięte na stopniach, zwisające z półek lub skulone na ziarnistym podłożu mają niewiele wspólnego z lepkim symbolem młodzieżowej nonszalancji i bezkarnej konsumpcji. Blade wyżujki w aranżacji Szapocznikow nasuwają niepokojące, czasem wręcz makabryczne skojarzenia z obdartą skórą czy tuszą na rzeźnickim haku. Złowrogi nastrój potęgują ustawienia aparatu i perspektywy zastosowane przez autora fotografii - Romana Cieślewicza, partnera rzeźbiarki.
Zdjęcia małego marmurowego Rolls-Royce’a (na wersję XXL zabrakło sponsora) oraz rękopisu tekstu „Pewnej niedzieli…” można zobaczyć na stronie archiwum MSN. Cyfrowe reprodukcje „Fotorzeźb” krążą po internecie i od razu wyskakują w wyszukiwarce. Żeby jednak poznać szerszy kontekst ich powstania, warto zajrzeć do tekstu Dagmary Budzbon-Szymańskiej „Alina Szapocznikow i Roman Cieślewicz: Fotorzeźby”, który ukazał się na początku roku w „Kwartalniku Rzeźby” (wyd. Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku). Polecamy.
17/05/2026
16/05/2026
15/05/2026
12/05/2026
11/05/2026
07/05/2026
03/05/2026