22/08/2022
Droga Jagodo, dziękuję za zaproszenie i wywiad. To prawdziwy zaszczyt 🙏 A Was zapraszam do zajrzenia na Czytadło po więcej ciekawych inspiracji 😁
Dzień dobry,
Dzisiaj gościem „Czytadła” jest autorka ✍Ewa Gajewska kulturoznawczyni, mieszka w Warszawie wraz ze swoją córką Antosią. W 2001 r. zaczęła naukę chińskiego (ale też tybetańskiego i hindi) podczas studiów Stosunków Międzykulturowych Azji i Afryki na Uniwersytecie Warszawskim, naukę chińskiego kontynuowała w Katedrze Bliskiego i Dalekiego Wschodu na Uniwersytecie Jagiellońskim. Prawdziwą szkołą życia były jednak roczne studia w Chinach, na Pekińskim Uniwersytecie Języka i Kultury (BLCU). Chińskiego uczyła się również na kursach w Chengdu, stolicy Syczuanu. Bywała przewodniczką, tłumaczką, autorką przewodników (Bezdroża, wydany jeszcze pod panieńskim nazwiskiem – Ewa Byliniak) i tekstów o Chinach (Gazeta Wyborcza, Voyage, Podróże, Travel Buddy, Magazyn Vege, NG Traveler), czasem zwykłą turystką. Prowadziła warsztaty języka chińskiego dla dzieci i dorosłych, opowiadała o Chinach, pisze o nich.
Zapraszam serdecznie do przeczytania wywiadu! 😊
Witam Cię serdecznie Ewo 😊
📖Czytadło: Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z pisaniem? Jak to wyglądało u Ciebie? Skąd ta pasja?
🌷Ewa Gajewska: Dziękuję za zaproszenie do wywiadu. Jeśli chodzi o pisanie to zawsze to lubiłam i mam wrażenie dość dobrze mi to wychodziło. Przynajmniej takie głosy słyszałam z zewnątrz. To były różne formy: wywiady dla różnych magazynów, czy artykuły podróżnicze. Od kiedy profesjonalnie zajęłam się podróżami, bo od 16 lat prowadzę również grupy po Azji, większość moich form pisanych związana była z Azją. Pisałam przewodniki, artykuły. Pandemia mnie zatrzymała, choć trzy lata wcześniej przed dalekimi i służbowymi podróżami zatrzymała mnie Antosia. Dla niej porzuciłam pilotaż. Teraz podróżujemy już tylko rodzinnie. Pandemia zatrzymała też firmę, w której pracuję – to chińsko-polskie biuro podróży. Telefony zamilkły, klienci przestali przychodzić do biura. Zapowiadała się długa cisza, a ja nie lubię ciszy. Zaczęłam, więc tworzyć pierwsze książeczki do nauki chińskiego dla dzieci.
📖Czytadło: Dlaczego postanowiłaś wydać książeczki na własną rękę, a nie przez wydawnictwo?
🌷Ewa Gajewska: Przede wszystkim z uwagi na specyfikę moich książek. Szczerze mówiąc to nikt wcześniej czegoś takiego w Polsce nie napisał. To plus, ale dla wydawcy chyba też spore ryzyko. Tak o tym myślałam wtedy. Poza tym wiedziałam, że trudno mi będzie znaleźć wydawcę, jeśli nie pokażę mu, o co mi chodzi. Mogę opowiadać o znakach chińskich godzinami, ale sama doświadczyłaś tego, że wystarczyło raz zobaczyć, zrozumieć a znak zapamiętałaś na długo. I o to właśnie chodzi. Chciałam wydać pierwsze książki sama, aby rozmawiać z potencjalnymi wydawcami już na zupełnie innym poziomie. Początkowo planowałam wydać tylko 4 części, ale rozkręciłam się i w sumie wyszło ich 7. Podobnie było z wierszykami. Wierszyki do pierwszej części pisałam chyba 2 miesiące, wierszyki do części o drzewie – jeden dzień.
📖Czytadło: Czy trudno było stworzyć obrazki do poszczególnych wyrazów?
🌷Ewa Gajewska: Obrazki pochodzą z serwisu Canva. Nie są, więc autorskim naszym projektem. Na tym etapie nie mogłyśmy sobie z Mają pozwolić na zatrudnienie profesjonalnego grafika. Liczymy, że przy drugim wydaniu to się już uda.
📖Czytadło: Co było trudniejsze obrazki czy jednak stworzenie wierszyków?
🌷Ewa Gajewska: Zdecydowanie wierszyków. Początkowo szło jak po grudzie. Żadna ze mnie poetka. Ale potem wypracowałam już system. Odprowadzałam córkę do przedszkola, szłam na spacer do parku i przed pracą udawało mi się jeszcze napisać kilka wierszyków. Maja je nocami czytała i kreśliła po nich bez litości. Aż w pewnym momencie zaczęła je sama pisać. Wierszyki to, więc nasze wspólne dzieło. Testowałam układy rymów, długości zwrotek. Te 7 książeczek to swego rodzaju egzemplarze testowe. Na pewno zauważyłaś, że inny układ rymów jest w książeczce „O drzewie”, inny w części „O ogniu”. Tak, jak chciałam wypróbować różny format (druga część jest prostokątna, a nie kwadratowa), tak chciałam też wypróbować formę rymowanek. Tak naprawdę do sprzedaży namówiła mnie Basia z Azjatyckich Języków. Zwróciłam się do niej z pytaniem, czy nie chciałaby wydać moich książek a ona zaproponowała, aby najpierw spróbować sprzedać to, co już wydrukowałam. I to był dobry pomysł, bo przy okazji mogłam już zacząć mówić o moim projekcie, wyjść z szafy.
📖Czytadło: Czy masz już jakiś obraz ile takich książeczek chciałabyś wypuścić na rynek do nauki języka chińskiego w ramach projektu?
🌷Ewa Gajewska: Mam pomysł na kolejne 5, może nawet 7 części. Pracuję aktualnie nad dwoma: o klasyfikatorach i o tzw. chińskościach, czyli nazwach, które wszystkich kojarzą się z Chinami, ale mało osób wie, co naprawdę znaczą, np. fengshui czy Pekin. Szczerze, to możliwości są niemal nieograniczone…znaków chińskich trochę jest.
📖Czytadło: Czy język chiński jest trudny? Jak myślisz po czasie obeznania się z nim?
🌷Ewa Gajewska: Tak, nie ma, co ukrywać, że nie jest, bo jest. Jest może obiektywnie trudniejszy niż angielski, czy włoski, ale jest też niezwykle ciekawy. Gdybym rozpatrywała język w oderwaniu od Chin, to nigdy bym się go nie nauczyła. To był skok na głęboką wodę. Nauka chińskiego oznaczała wyjazd do Chin, zanurzenie się w chińskim świecie, chińskiej kulturze, zapachach, smakach, widokach. Wsiąkłam na dobre. Chiny to na pewno mój drugi dom, uwielbiam tam być, choć mieszkanie w Chinach nie było też łatwe. Chiny to nie jest łatwe miejsce do życia, zwłaszcza dziś. I bardzo za Chinami tęsknię.
📖Czytadło: Co w nim jest najtrudniejszego Twoim zdaniem?
🌷Ewa Gajewska: Znaki oraz wymowa. Bezsprzecznie. Znaki, bo są ich tysiące. Wymowa, bo chiński jest językiem tonalnym. Znaczenie słowa zmienia się wraz z wymówieniem go na różnych tonach.
📖Czytadło: Czy wiadomo ile jest znaków chińskich? Bo jak wiadomo nadal powstają nowe J
🌷Ewa Gajewska: Na to z pozoru proste pytanie, naprawdę trudno jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Według różnych źródeł i w różnych zestawieniach znajdziemy liczbę wahającą się od 9353 do 106 230. Duża rozpiętość, nie ma co! Najczęściej podaje się liczbę ok. 60 000 znaków.
📖Czytadło: Czy wszystkie wyrazy możemy rozkładać na piktogramy?
🌷Ewa Gajewska: Nie. Zacznijmy od tego czym są piktogramy. Piktogramy to najprostsze znaki, powstawały najwcześniej. Przedstawiały rzeczy z najbliższego otoczenia ówczesnych ludzi, a więc niebo, trawę, konia, krowę, wodę, człowieka, ptaka itd. Obecnie stanowią ok. 5% wszystkich znaków. Znaki składały się początkowo z kilku połączonych piktogramów, ale czym większa p**a znaków była potrzebna, tym bardziej skomplikowane się one robiły. Każdy znak niesie znaczenie. Znaki oznaczają słowa, ale czasem, aby stworzyć dany wyraz potrzeba dwóch, trzech, czy, choć rzadko, czterech znaków. Dodatkowo znaki w latach 50. XX w. uległy uproszczeniu. Ze znaku składającego się z 64 kresek, zostało, dajmy na to 6. Oczywiście łatwiej go teraz zapamiętać, ale o wiele trudniej znaleźć w nim jakieś nawiązanie do pierwotnego znaczenia.
📖Czytadło: Czym powinniśmy pisać znaki chińskie?
🌷Ewa Gajewska: Czym chcemy. Nie ma to obecnie większego znaczenia. Ale jeśli myślisz o kaligrafii i chciałabyś wiedzieć, czym pisać znaki, aby wyglądały tak pięknie, jak te na chińskich malowidłach, to oczywiście tradycyjnym chińskim pędzlem. Ale zanim osiągniemy ten etap, czeka nas kilka, a może nawet kilkanaście lat pisania znaków długopisem i ołówkiem.
📖Czytadło: Czy wszystkie filmy chińskie mają napisy i dlaczego?
🌷Ewa Gajewska: Bo nie ma czegoś takiego, jak jeden język chiński. Język narodowy, putonghua, jest powszechnie nauczany w Chinach, ale nie wszyscy nim mówią. Część Chińczyków woli w domach, w kręgu przyjaciół rozmawiać w swoich lokalnych językach, syczuańskim, czy kantońskim. Są one bardzo powszechne. Znaki chińskie są w różnych językach chińskich różnie czytane. Ale wyglądają tak samo, dlatego chińskie filmy zawsze mają napisy. W ten sposób każdy, bez względu czy mówi w putonghua, czy nie, może zrozumieć, o co chodzi w danym filmie.
📖Czytadło: Jak myślisz, czy znaki chińskie kiedyś „umrą”?
🌷Ewa Gajewska: Jestem przekonana, że dopóki istnieją Chiny i żyją na świecie Chińczycy, to nie. To nie tylko sposób zapisu, element edukacji. To część chińskiego DNA, chińskiej tożsamości. Znaki chińskie opowiadają chińską historię, w znakach ukryta jest tradycja, kultura, w nich zawiera się wszystko.
📖Czytadło: Świat Chin wciągnął Cię na dobre, a co najbardziej oprócz języka? Powiem szczerze zobaczyć i pozwiedzać Chiny to jedno z moich marzeń J
🌷Ewa Gajewska: Mówi się czasem, że Chiny można kochać, lub nienawidzić. Ja mam w stosunku do Chin pośrednie uczucie. Uwielbiam tam być, jeść, przemieszczać się, rozmawiać, zwiedzać, poznawać, ale nie mogłabym zamieszkać w Chinach na zawsze. Chiny są fascynujące, oszałamiające, niezwykle ciekawe, ale równocześnie trudne do pojęcia, zrozumienia, z pewnymi rzeczami trudno mi się pogodzić. Patrzę na Chiny realistycznie, kocham je dojrzale, bez młodzieńczej ślepej fascynacji. W końcu podróżuję tam już 26 lat, bo zaczęłam dość wcześnie. Uwielbiam podróżować po Chinach, najbardziej po Syczuanie, ale kocham też o Chinach czytać. Literatura chińska, a wydaje się jej w Polsce coraz więcej, jest arcyciekawa.
📖Czytadło: Czy nauczyłaś się tradycji parzenia herbaty w tzw. haiwanie i picia? Czy jest to emocjonujące przeżycie?
🌷Ewa Gajewska: Nie, to sztuka i pewnie musiałabym pójść na kurs, czy poświęcić wiele miesięcy, aby opanować wszystkie ruchy i kroki. Poprzestałam na piciu! Ale wielokrotnie w Chinach brałam udział w ceremonii parzenia herbaty. To jak medytacja, wspaniały proces.
📖Czytadło: Czy miałaś możliwość uczestniczenia w tradycji związanej ze smokiem? Jak to wygląda? Czy możesz pokrótce nam opisać?
🌷Ewa Gajewska: Jeśli pytasz o taniec smoka to tak, obserwowałam taki pokaz kilka razy. To jedna z najbardziej znanych chińskich tradycji. Tańce wykonuje się podczas Nowego Roku, ale też na ślubach…czy na otwarciu nowego centrum handlowego. Taniec ma swoje źródło w czasach dynastii Han. Wykonywanie go miało przynieść dobrą pogodę i obfite zbiory. Dziś wykonuje się go ku uciesze publiczności.
📖Czytadło: Jak wygląda w Chinach Nowy Rok? Różnice z naszym?
🌷Ewa Gajewska: Po pierwsze wypada na wiosnę, co roku innego dnia. To święto bardzo rodzinne, wszyscy się odwiedzają, biesiadują razem i spędzają razem czas. No i trwa dość długo, bo 15 dni. Każdy dzień zarówno przed Nowym Rokiem, czyli Chińskim Świętem Wiosny, jak i po niesie jakieś czynności, które należy wykonać. Jednego dnia sprząta się cały dom, drugiego wiesza na drzwiach i oknach nowe papierowe ozdoby, innego gotuje. Wszystko ma znaczenie. A potem już tylko radość i uciecha. Spotkania, uczty, fajerwerki, czerwone koperty dla dzieci. To bardzo radosne i ważne dla Chińczyków święto.
📖Czytadło: Jak wygląda Święto Zmarłych? Mnie kojarzy się z puszczaniem lampionów na wodzie, którymi zawsze zachwycałam się oglądając filmy, ale czy faktycznie tak jest?
🌷Ewa Gajewska: Chińskie Święto Zmarłych i Święto Lampionów to dwie różne okazje. Święto Lampionów kończy obchody Nowego Roku, księżyc jest wtedy w pełni i okrągłe lampiony symbolizują właśnie księżyc w pełni. Święto Zmarłych to święto bardzo rodzinne, porządkuje się groby, pali trociczki, oddaje zmarłym hołd. Jednak, jako że Chińczycy uważają, że po śmierci dusze mają takie same potrzeby, jak za życia, podczas tego święta pali się na grobach papierowe pieniądze, ale też papierowe domy, samochody czy telefony komórkowe. Wszystko, czego zmarły mógłby potrzebować w zaświatach.
📖Czytadło: O czym warto wiedzieć wybierając się w podróż do Chin? Jak się przygotować do takiego wyjazdu? Co warto zobaczyć? J
🌷Ewa Gajewska: Jest milion rzeczy, o których dobrze było by wiedzieć, ale ja postawiłabym na jedną: założyć, że to jak podróż na inną planetę. Nie oczekiwać niczego, nie nastawiać się, pozwolić rzeczom się dziać. Obserwować, smakować, przyjmować Chiny takie, jakie one są. Nie patrzeć na nie przez nasze europejskie, czy nawet polskie okulary. Chłonąć je całym sobą, próbując zrozumieć, choć od razu uprzedzę, że to czasem trudne.
📖Czytadło: Podsumowując dokończ zdanie: Najlepsza książka do języków obcych, to taka…
🌷Ewa Gajewska: która zainteresuje ucznia danym językiem. To frazes, ale w przypadku chińskiego a zwłaszcza nauki dzieci to wyjątkowo ważne. Bez ciekawości nic się nie uda.
📖Czytadło: Serdecznie dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia, udzielenia bardzo ciekawych odpowiedzi na pytania i za poświęcony czas.
Życzę Ewo wielu sukcesów! I oczywiście tworzenia nowych słówek i książeczek do języka chińskiego ☺ i zapraszam na kolejne spotkanie.
A Was moi drodzy zapraszam do zadawania pytań pod postem w wiadomości.
Ewa Gajewska odpowie w wolnych chwilach na wasze pytania.
Link do zakupu książek
⭐https://azjatyckiejezyki.pl/pl/collection/W-KRZAKACH/13/1/phot
Link do stron autora
⭐www.wkrzakach.pl
⭐www.facebook.com/zabawyzchinskim