Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego

Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego

Udostępnij

Instytut Strat Wojennych im.

Jana Karskiego to wyjątkowa instytucja, której misją jest przywracanie pamięci o stratach poniesionych przez Polskę i jej obywateli w wyniku II wojny światowej.

Photos from Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego's post 04/06/2026

Helena Hryniewicka gwiazdą wykładu Instytutu Strat Wojennych

Rok 2026 jest dla Gdyni czasem szczególnym. Nieprzypadkowo, bo w obecnym roku upłynęło pełne stulecie od momentu uzyskania przez być może najważniejsze osiągnięcie II Rzeczypospolitej praw miejskich. W kalendarzu uświetniających tę rocznicę imprez i uroczystości znalazła się również inicjatywa Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego.

Mowa tu o wykładach realizowanych we współpracy z Urzędem Miasta Gdyni, Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku oraz jego oddziałem, statkiem-muzeum „Dar Pomorza”. W piątek 29 maja odbył się pierwszy z ogółem czterech wykładów, zaplanowanych w ramach specjalnej edycji cyklu „Cienie wojny. Spotkania o stratach i pamięci”.

Podczas wystąpienia na pokładzie legendarnego żaglowca Dyrektor Instytutu Strat Wojennych, dr. Bartosz Gondek niejako przeniósł licznie zabranych słuchaczy do okresu międzywojnia. Wówczas to skupieni w Automobilklubie Morskim (notabene ostatniego dnia maja br. obchodzącego swoje 90-lecie) pasjonaci czterech kółek aktywnie uczestniczyli w nabierającej rozpędu modernizacji kraju.

W jej zaś ramach motoryzacje polskiego społeczeństwa postrzegano jako nieodzowny wręcz składnik. Mimo wciąż niewielkiej liczby zarejestrowanych aut Polska zgodnie uznawana była za rynek wzrastający i tym samym wielce obiecujący. Nieprzypadkowo o udział w nim przysłowiowe kopie kruszyli przedstawiciele handlowi takich m.in. potentatów jak włoski Fiat i amerykański General Motors.

Dlatego to właśnie ślady opon, obok warkotu lotniczych śmigieł i manewrowych sygnałów transatlantyków, wyznaczały ówczesne szlaki ku nowoczesności. W tej dziejowej przygodzie udział wzięła również Helena Hryniewicka, ceniona członkini Automobilklubu Morskiego, a zarazem uczestniczka wzbudzających w międzywojniu mnóstwo emocji gdyńskich rajdów samochodowych. To właśnie przez pryzmat tej nieprzeciętnej osobowości wspomniany prelegent przybliżył rozwój wyczynowej motoryzacji w II Rzeczypospolitej, a jedną ze słuchaczek wykładu była córka wspomnianej w osobie pani Barbara Hryniewiecka.

Od kiedy w odrodzonej Polsce można było posiadać prywatne auto? W którym momencie zainicjowano pierwsze rajdy samochodowe? Jak postrzegano uczestnictwo w nich przedstawicielek płci pięknej? To tylko niektóre spośród zagadnień przybliżonych przez dr. Gondka w jego dosyconym licznymi ciekawostkami wykładzie. Tłem zaś dla nich bardzo często bywały przestrzenie międzywojennej Gdyni i jej okolic.

Nie zabrakło również wątku strat wojennych. Wśród ofiar II wojny światowej znaleźli się bowiem prominentni przedstawiciele Automobilklubu Morskiego, w tym m.in. komandor Edward Stanisław Szystowski (zginął podczas niemieckiego nalotu na Puck1 września 1939 r.). Inni, jak komandor Władysław Alfred Kosianowski-Lorenz, do zdominowanego przez komunistów kraju po wojnie powrócić nie mógł.

Na kolejne spotkanie w ramach gdyńskiej edycji „Cieni wojny” zapraszamy już 12 czerwca. Do tego ponownie na pokład „Daru Pomorza” i to właśnie tej jednostce poświęcony zostanie zaplanowany na ten dzień wykład dr. Jędrzeja Szerle, na co dzień kierownika tej niezwykłej placówki muzealnej. Tydzień później, 19 czerwca, powróci dr Gondek z prelekcją o międzywojennych drogach Pomorza. Inicjatywę tę skonkluduje 10 lipca dr Daniel Czerwiński, przedstawiciel Wydziału Naukowo-Badawczego Instytutu Strat Wojennych.

Na wszystkie te spotkania serdecznie zapraszamy! Zapewniamy, że będzie bardzo ciekawie!

03/06/2026

Czy zwykły pierścionek, stara walizka lub pożółkły list mogą opowiedzieć historię wojny?

Od dziś na dziedzińcu Zamku Lubomirskich można oglądać plenerową wystawę Instytutu Strat Wojennych „Artefakty – Pamięć w przedmiotach zaklęta”.

To niezwykła opowieść o przedmiotach, które przetrwały swoich właścicieli i stały się milczącymi świadkami historii. Każdy z prezentowanych artefaktów kryje osobiste losy ludzi dotkniętych przez II wojnę światową – utratę domu, bliskich, poczucia bezpieczeństwa i tożsamości.

Wśród eksponatów znajdują się m.in. walizka z listami uratowanymi z Powstania Warszawskiego, pierścionek więźniarki niemieckich obozów koncentracyjnych, bransoleta polskiego lotnika odnaleziona po latach w Wielkiej Brytanii czy wyjątkowy pamiętnik prowadzony na korze brzozowej podczas wojennej tułaczki.

Wystawa przypomina, że wojenne straty to nie tylko zniszczone budynki i utracone majątki. To także historie ludzi, których pamięć została zamknięta w przedmiotach odnajdywanych dziś często przypadkiem – na strychach, targach staroci czy internetowych aukcjach.

3–22 czerwca 2026 r.
Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, ul. Sandomierska
Dziedziniec Zamku Lubomirskich

Zapraszamy do odkrycia historii zapisanych w rzeczach, które przetrwały wojnę i po latach odzyskały swój głos.

Photos from Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego's post 03/06/2026

„Cienie wojny” w Elblągu

Latem 1944 r. wiele wskazywało, że dni Niemiec hitlerowskich są już policzone. Po utworzeniu frontu we Francji oraz zagładzie niemieckiej Grupy Armii „Środek” (czerwiec 1944 r.) zdawać się bowiem mogło, że nic już sprzymierzonych mocarstw nie powstrzyma. Bieg przypadków, w tym również determinacja świadomego konsekwencji klęski niemieckiego przywództwa, przedłużył jednak agonię III Rzeszy aż do maja kolejnego roku.

W tym czasie Niemcy desperacko usiłowali wydobyć się z geopolitycznej i militarnej matni, w którą wpędzili się na własne życzenie. Obok m.in. pocisków balistycznych V-2 oraz ostatecznie niewdrożonych do masowej produkcji ciężkich czołgów Panzerkampfwagen VIII Maus służyć temu miały także miniaturowe okręty podwodne typu XXVIIB, określane kryptonimem Seehund („Foka”).

Dla tych rzeczywiście niewielkich jednostek (niespełna dwa metry szerokości i dwanaście długości) przewidziano dwuosobową załogę, a jej uzbrojenie ograniczono do zaledwie dwóch torped. Liczono, że masowe użycie miniaturowych okrętów znacząco utrudni operowanie nieprzyjacielskich eskadr m.in. na Bałtyku. Tak się jednak nie stało i tym samym konstrukcja ta okazała się jeszcze jedną niespełnioną nadzieją niemieckiej wojskowości.

U schyłku wojny i po jej zakończeniu technologia wytwarzania miniaturowych okrętów podwodnych stała się łakomym kąskiem dla Sowietów. W lutym 1945 r. jednostki Armii Czerwonej przejęły elbląską stocznie Schichaua, a której wspomniane okręty produkowano. Przez kolejne cztery miesiące wyposażenie zakładu zrabowano i wywieziono do Związku Sowieckiego.

O dziwo jednak, po przekazaniu stoczni polskiej administracji, wciąż zachowała się bliżej nieokreślona liczba sekcji produkcyjnych. Polscy inżynierowie zadeklarowali zamiar ich uruchomienia, a tym samym wyprodukowania „lilipucich” okrętów na potrzeby rodzimej Marynarki Wojennej. Do zrealizowania tego zamierzenia jednak nie doszło, o czym w szczegółach opowiedział kolejny prelegent cyklu wykładów pt. „Cienie wojny. Spotkania o stratach i pamięci”, organizowanych przez Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego.

Tym razem w tej roli odnalazł się dr Marcin Westphal, historyk i archiwista, zawodowo związany z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku (w funkcji Zastępcy Dyrektora tej placówki ds. Merytorycznych). Z racji dogłębnego rozeznania podjętego zagadnienia zaproponował on przekrojowe przybliżenie dziejów stoczni Schichaua, ze szczególnym uwzględnieniem okresu II wojny światowej oraz pierwszych lat powojennych.

Wykład pt. „Od zakładu Schichaua do Stoczni nr 16 w Elblągu – produkcja, straty i powojenna tajemnica” wygłoszony został 26 maja br. w Biblioteka Elbląska. Publiczność dopisała, a po prelekcji odbyła się dyskusja z udziałem m.in. Dyrektora Instytutu Strat Wojennych, dr. Bartosza Gondka.

Photos from Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego's post 01/06/2026

Stanisław Janicki: Pro memoria

Równo tydzień temu – 25 maja - serwisy informacyjne obiegła dla wielu przygnębiająca wiadomość. Tego bowiem dnia, we wczesnych godzinach porannych, zmarł Stanisław Janicki, niezapomniany twórca i realizator telewizyjnego cyklu „W Starym Kinie”, a także reżyser i scenarzysta ponad czterdziestu filmów, wieloletni redaktor m.in. tygodnika „Film”, a także wykładowca akademicki oraz autor licznych książek.

Jego charakterystyczny tembr głosu, ujmujący uśmiech, a nade wszystko dogłębne rozeznanie tajników sztuki filmowej, przysporzyło mu liczne grono zagorzałych sympatyków. Dodajmy, że całkowicie zasłużenie, bo on sam do końca swoich dni nic nie tracił z osobistej werwy i zainteresowania przejawami X Muzy. Zakres zainteresowań Stanisława Janickiego nie ograniczał się zresztą tylko i wyłącznie do tej dziedziny.

Toteż w jego reżyserskim dorobku znać było znacznie szerszy horyzont intelektualnego/badawczego postrzegania. Dość wspomnieć, że zrealizowane pod jego pieczą filmowe produkcje jak m.in. „Chocim 1673” (1983 r.) czy dokumenty przybliżające dzieje Braci Polskich (1982 r. i ponownie dwa lata później), których doktrynalną interpretacje Pisma Świętego Stanisław Janicki podzielał i żywo się tą formacją religijną interesował.

Nie da się jednak ukryć, że niezmiennie zwykł on być kojarzony z programem „W Starym Kinie”. Nieprzypadkowo, bo wspomniana inicjatywa, jakby ku zaskoczeniu jego samego, okazała się najdłużej emitowanym (tj. w latach 1967-1999) przedsięwzięciem cyklicznym w dotychczasowych dziejach polskiej telewizji.

Mimo że u zarania tego projektu on sam zdecydowanie skłaniał się ku kinematografii wówczas powstającej (nie krył bowiem zamiłowania do tzw. włoskiej nowej fali, a także produkcji w wykonaniu m.in. wczesnego Andrzeja Wajdy i Jerzego Kawalerowicza), to jednak właśnie jemu dane było przypomnieć dziedzictwo polskich filmowców doby międzywojnia.

Jadwiga Smosarska („Jadzia”), Franciszek Brodniewicz („Pan Twardowski”), Helena Grossówna („Paweł i Gaweł”), Adolf Dymsza („Dodek na froncie”) i Maria Bogda („Rapsodia Bałtyku”) to tylko część osobowości Starego Polskiego Kina, konsekwentnie i przez lata utrwalany przezeń w pamięci zbiorowej powojennych pokoleń.

Niewykluczone, że gdyby Stanisław Janicki podjął się popularyzacji innych nurtów kinematografii, trud ten zrealizowałby ktoś inny. Nie zmienia to jednak okoliczności, że to właśnie jemu przypadła ta niewątpliwie znacząca i – nie bójmy się tego słowa – chwalebna rola, z której rzeczony wywiązał się wręcz wzorcowo i po prostu w wielkim stylu.

Zespół Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego tym mocniej nad odejściem Stanisława Janickiego ubolewa, że wspólnie planowaliśmy realizacje dokumentu o przedstawicielach międzywojennej branży filmowej, którym niedane było przetrwać wojennej zawieruchy z lat 1939-1945. Eugeniusz Bodo, Henryk Szaro, a w następstwie wojennych cierpień także Nora Ney i Stefan Jaracz stać się mieli częścią tej dojmującej, aczkolwiek koniecznej do przybliżenia opowieści. Niestety tej produkcji nie będzie nam już dane wspólnie zrealizować…

Stanisław Janicki został pochowany w czwartek 28 maja br. na cmentarzu w Skoczowie. 11 listopada skończyłby 93 lata…

Zachęcamy do zapoznania się z jego bogatym dorobkiem pisarskim i filmowym, w tym m.in. szczególnie dlań ważną książką „Marzenia filmowe Andrzeja Wajdy” (Kraków 2023), stanowiącą zapis prowadzonych na przestrzeni pół wieku rozmów między Stanisławem Janickim a reżyserem takich filmowych fresków jak m.in. „Ziemia obiecana”, „Wesele” i „Popioły”.

Photos from Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego's post 31/05/2026

90 lat Automobilklubu Morskiego w Gdyni

W maju 1936 r. w rejestrze Urzędu Województwa Pomorskiego wpisano Gdyński Automobilklub – Automobilklub Morski – najstarszą polską organizację motoryzacyjną działającą, z wyjątkiem lat wojny, na Wybrzeżu do chwili obecnej. 18 maja 1936 r. organizacja zrzeszająca początkowo 48 osób została afiliowana przy Automobilklubie Polski.

31 maja 1936 r. odbyła się pierwsza klubowa impreza: Zlot do Morza - samochodowy rajd Gdynia-Swarzewo-Jurata z udziałem 25 załóg. Pierwszą siedzibą był modrzewiowy dworek przy ul. Lipowej przekazany nieodpłatnie przez zarząd Klubu Obywatelskiego.

Gdyński Automobilklub – Automobilklub Morski skupiał intelektualne elity Gdyni. Prezes organizacji Napoleon Bronisław Korzon był przedsiębiorcą i konsulem Królestwa Szwecji, mec. Wiktor Roszczynialski – kaszubskim działaczem społecznym, sędzią i prezesem Klubu Adwokatów w Gdyni, inż. Kazimierz Krzyżanowski – architektem i szefem jednej z firm budującej port w Gdyni. Do klubu należeli także m.in. Zbigniew Gottlieb, prawnik mec. Gracjan Płócieniak oraz wieloletni wiceprezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Gdyni dr Władysław Andrzej Smoleń.

W końcu lat 30. Automobilklub Morski organizował wiele rajdów i zlotów samochodowych. Promował turystykę i kulturę techniczną. Na początku klub liczył 203 członków. Sukcesy rajdowe w ogólnokrajowych rajdach osiągali gdyńscy automobiliści: Władysław Kalikst hr. Potocki, Helena Hryniewiecka, dr Julian Zwolski. Na czele Komisji Sportowej stał oficer wojsk pancernych WP i szef służby samochodowej w Komendzie Portu Wojennego w Gdyni. mjr Stanisław Owczarski.

We wrześniu 1939 r. po zajęciu Gdyni przez oddziały niemieckie organizacja została zdelegalizowana, a biura przy ul. Lipowej, Św. Jana i 3 Maja oraz majątek organizacji został przejęty przez okupantów. Członkowie Automobilklubu Morskiego znaleźli się na hitlerowskich listach proskrypcyjnych zawierających nazwiska „wrogów Rzeszy” przeznaczonych do fizycznej likwidacji.

Figurujący na niej mecenas Roszczynialski został zatrzymany 15 września. Ocalił go kolega, tłumacz niemieckiego oficera. Prawnik ukrywał się na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Przeżył Powstanie Warszawskie i trafił do obozu przejściowego (Dulag 121) w Pruszkowie. Jego bracia, Hipolit Roszczynialski i ks. Edmund Roszczynialski zostali zamordowani jesienią 1939 r.

Jesienią 1939 r. w lasach piaśnickich esesmani zamordowali zasłużonego gdyńskiego automobilistę i członka klubu, dra Władysława A. Smolenia. Wojnę na emigracji spędzili i do Polski już nie powrócili m.in. Władysław Kalikst hr. Potocki oraz Napoleon B. Korzon.

Podczas II wojny światowej wojny organizacja poniosła również straty materialne. W czerwcu 1946 r. powstał Oddział Morski Automobilklubu Polski z siedzibą w Sopocie. Od 1957 r. Automobilklub Morski kontynuuje działalność sportową, turystyczną i edukacyjną. Do 2004 r. zawodnicy Automobilklubu Morskiego zdobyli 118 tytułów mistrzowskich i wicemistrzowskich w wielu dyscyplinach sportów motorowych.

Tę szczególną okazję zdecydowano się uczcić wspólną inicjatywą Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, Urzędu Miasta Gdyni oraz Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. W jej ramach 29 maja br. odbył się wykład pt. „Helena Hryniewiecka, gwiazda przedwojennych rajdów samochodowych w Gdyni”.

Za niewiele ponad dwa tygodnie – 19 czerwca - odbędzie się kolejny pt. „Drogi Pomorza”. Oba zagadnienia nawiązują do aktywności Automobilklubu Morskiego w latach 1936-39 oraz jubileuszu 90-lecia jego istnienia. Autorem obu prelekcji jest dyrektor Instytutu Strat Wojennych im. J. Karskiego dr Bartosz Gondek.

Photos from Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego's post 30/05/2026

Pałac w Zawiszczach

W leżących na dawnym terenie województwa poleskiego Zawiszczach (powiat piński, gmina Brodnica) polski ziemianin, Wojciech Pusłowski wybudował okazały pałac. Budynek został usytuowany nad jeziorem Zawiszczowskim. Wokół pałacu urządzono park krajobrazowy.

Był to murowany, dwupiętrowy budynek zbudowany na planie prostokąta, na wysokich mieszkalnych piwnicach. Całość sprawiała wrażenie solidnej i okazałej budowli.

Od strony jeziora znajdowała się główna elewacja. Była ona urozmaicona trzema lekko wysuniętymi częściami ściany. Środkowa z nich była najważniejsza i najbardziej ozdobna. Przed nią znajdowało się główne wejście z zadaszeniem, które podtrzymywały cztery jońskie kolumny. Nad wejściem umieszczony był trójkątny fronton, który dodawał całości elegancji.

Pałac został zniszczony podczas II wojny światowej przez sowieckich pionierów. Pozostałości budynku po wojnie rozebrano na cegłę.

29/05/2026
Photos from Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego's post 28/05/2026

Helena Hryniewicka gwiazdą kolejnego wykład z cyklu „Cienie wojny”

Dopiero co była okazja wysłuchania wykładu dr. Marcina Westphala w Elblągu, a tymczasem już jutro Dyrektor Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, dr Bartosz Gondek, przybliży postać bez cienia wątpliwości wyjątkową. Mowa tu o Helenie Hryniewickiej, energicznej niewieście, której nie sposób pominąć przy okazji przybliżania dziejów pomorskiego automobilizmu.

To właśnie wspomnianej dane było uczestniczyć w międzywojennych rajdach samochodowych w Gdyni, przez co dawała ona świadectwo, że również kobiety doskonale odnajdują się w tej dziedzinie aktywności. Losy Heleny Hryniewieckiej to nie tylko fascynująca sama w sobie historia o wysiłku licznych kobiet tamtych czasów na rzecz ich emancypacji w dotąd niedostępnych im dziedzinach życia. To również opowieść o modernizującej się w zawrotnym tempie Rzeczypospolitej i jej rzutkich obywatelach, którzy nie zamierzali kontentować się zastaną sytuacją. Osobowościach nieszablonowych, a zarazem świadomych swojej roli w podźwignięciu polskiego społeczeństwa ku dobrze rozumianej nowoczesności.

Wśród nich poczesne miejsce zajmowała właśnie Helena Hryniewicka. Dlatego nieprzypadkowo stanie się ona przedmiotem rozbudowanej refleksji dr. Gondka, cenionego znawcę m.in. dziejów rodzimego automobilizmu. Do jej wysłuchania zapraszamy już jutro o godz. 17.00 na pokład zacumowanego przy gdyńskim nabrzeżu Statek-muzeum Dar Pomorza (Al. Jana Pawła II 1).

Niniejszy wykład, zorganizowany we współpracy z Urzędem Miasta Gdyni oraz Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku, będzie stanowił część świętowania stulecia uzyskania praw miejskich przez Gdynię. Ponadto stanie się również swoistym hołdem dla pamięci inicjatorów i uczestników przedsięwzięcia znanego jako Automobilklub Morski, powołanego ostatniego dnia maja 1936 r. właśnie w Gdyni.

Wykład będzie transmitowany na profilu Facebook Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego.

Serdecznie zapraszamy zarówno na ten wykład, jak i na kolejne, które odbędą się w tej samej lokalizacji.

12 czerwca - dr Jędrzej Szerle, Strata odzyskana, czyli wojenne i powojenne peregrynacje „Daru Pomorza”.

19 czerwca – dr Bartosz Gondek, Drogi Pomorza i ich rozwój w II RP.

10 lipca – dr Daniel Czerwiński, Działania Armii Czerwonej w Gdyni w 1945 roku.

Photos from Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego's post 27/05/2026

Jan Rubczak: krakowski malarz zamordowany w niemieckim obozie Auschwitz

Jan Rubczak urodził się w Stanisławowie (ob. Iwano-Frankiwsk, Ukraina) 18 stycznia 1884 r. Na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych był wyróżniającym się studentem grafiki u Józefa Pankiewicza, którego uznawał za mistrza i mentora. Z tego okresu pochodzą liczne grafiki - głównie pejzaże miejskie Krakowa i okolic.

Naukę kontynuował w Lipsku i na Académie Colarossi w Paryżu, gdzie współtworzył Towarzystwo Artystów Polskich. Debiutował w lipcu 1908 r. podczas wystawy Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego grafiki, głównie akwaforty i akwatinty uznawane są za znakomite pod względem warsztatowym. W malarstwie inspirowali go malarze szkoły w Pont-Aven, Paula Cezanne, Władysław Ślewiński z okresu bretońskiego, a także japońskie drzeworyty ukiyo-e. Wyrastał z młodopolskiej tradycji, tworzył w oparciu o dokonania postimpresjonizmu, eksperymentował także z kubizmem.

Przez całe życie nieustannie poszukiwał różnych rozwiązań twórczych w obrębie wybranego przez siebie tematu (…) Najważniejszy był dla niego sam proces twórczy, dążenie do zamierzonego efektu, lub po prostu poddanie się sztuce” – podkreśla dr Katarzyna Anna Kesling w monografii artysty.

Podczas pobytu we Francji (1911-1923) wyjeżdżał na plenery w Bretanii, Normandii, w Chartres, Rouen i Prowansji. Po powrocie do Polski w lutym 1923 r. zamieszkał w Krakowie. W 1925 r. wraz z Felicjanem Szczęsnym Kowarskim i Janem Hryńkowskim założył Cech Artystów Plastyków „Jednoróg”. „Osiągnięto w łonie tej grupy swoisty typ i wyraz plastyczny, uderzający świeżością i odrębnością założeń twórczych, malarskich” – oceniał Mieczysław Dąbrowski na łamach miesięcznika Sztuki Piękne (1927). Twórcy „Jednoroga” określali się jako „rzemieślnicy”, łączyli tradycyjne techniki na wysokim poziomie warsztatowym ze współczesnymi, Podczas Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu (1929) prace Rubczaka i innych malarzy „Jednoroga” nagrodzono srebrnym medalem. Jego dzieła wystawiano m.in. Barcelonie, Helsinkach, Pradze, Brukseli i Wiedniu.

W latach 20. Rubczak był pedagogiem w Wolnej Szkole Malarstwa i Rysunku Ludwiki Mehofferowej. W latach 1931-32 pracował jako starszy asystent prof. Jana J. Wojnarskiego na wydziale grafiki na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wykłady prowadził z entuzjazmem, ubarwiając je licznymi anegdotami z okresu pobytu w Paryżu. .

Od końca lat 20. malował liczne olejne i akwarelowe pejzaże z okolic Krakowa, Kazimierza Dolnego, Żegiestowa, krajobrazy Pienin i Tatr, rejonu Czorsztyna i Niedzicy oraz Helu. Jeden z ostatnich obrazów pochodzi z 1936 r.

Wybuch wojny i niemiecka okupacja oznaczała całkowite zamknięcie uczelni artystycznych i zakaz organizowania wystaw. Obrazy można było sprzedawać wyłącznie na ulicy, w kawiarniach i księgarniach. Plastycy pobierali skromne zasiłki lub pracowali fizycznie w różnych zawodach. Większość twórców, jak Jan Rubczak egzystowała w niedostatku. Podczas okupacji malarz chorował na serce.

W latach 1940-42 miejscem spotkań krakowskiej bohemy była kawiarnia w Domu Związku Artystów Plastyków przy ul. Łobzowskiej 3 w Dzielnicy I – Stare Miasto. Zgodnie z obowiązującymi w Generalnym Gubernatorstwie przepisami o podwójnym nazewnictwie lokal nosił niemiecką nazwę „Kaffehaus Dom Plastyków”.

Do wiosny 1942 r. kawiarnia zapewniała byt co najmniej kilkudziesięciu osobom. Zarówno personel, jak i goście Domu Plastyków wywodzili się głównie ze środowiska plastyków. Kierownikiem lokalu był uczeń Ksawerego Dunikowskiego, rzeźbiarz Stefan Zbigniewicz. Lokal wydawał się bezpiecznym azylem w stolicy Generalnego Gubernatorstwa.

18 marca 1942 r. podczas spotkania z aktywem NSDAP, gubernator Hans Frank powiedział: „Trzeba wszystkie wyłaniające się w dalszym ciągu polskie elementy kierownicze niszczyć wciąż od nowa, bezwzględnie i energicznie. Nie trzeba tego rozgłaszać, lecz robić to po cichu”.

W sobotę 16 kwietnia 1942 r. ok. godz. 18 do kawiarni wtargnęła grupa uzbrojonych funkcjonariuszy gestapo i Schutzpolizei (policja ochronna). Mężczyznom kazano stanąć z podniesionymi rękoma pod oknem lokalu, na plecach kredą nakreślono krzyże. Kobiety ustawiono pod ścianą, a później zwolniono. Zatrzymanych przewieziono trzema policyjnymi ciężarówkami do więzienia przy ul. Montelupich 7.

Do Auschwitz Rubczak trafił 25 kwietnia 1942 r. wraz z grupą 100 więźniów z Krakowa i otrzymał numer obozowy 33168. W Archiwum Państwowego Muzeum
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu zachowały się sygnalityczne fotografie niektórych twórców aresztowanych w Domu Plastyków m.in. Ludwika Pugeta (nr. obozowy 33164), Tadeusz Różycki (33166) i Kazimierz Chmurski (33104), jednak nie ma obozowego zdjęcia Jana Rubczaka. Według relacji Władysława Jarockiego, malarz podtrzymywał na duchu innych aresztantów, zachowywał się z godnością.

27 maja 1942 r. masowy morderca SS-Hauptscharführer Gerhard Palitsch oraz esesmani z załogi KL Auschwitz na dziedzińcu bloku 11 pod Ścianą Śmierci rozstrzelali grupę 168 mieszkańców Krakowa aresztowanych 24 i 25 kwietnia. Wśród nich był Jan Rubczak a także innych 25 twórców m.in. malarze: Kazimierz Chmurski, Tadeusz Mróz-Łękawski, Józef Jakiełek, Tadeusz Palczewski, Tadeusz Różycki, Borys Petryński i Karol Siwek. Chorego na zapalenie płuc rzeźbiarza Ludwika Pugeta na miejsce straceń współwięźniowie wnieśli na noszach. Wśród zamordowanych był także wspomniany już Stefan Zbigniewicz, aktor Mieczysław Węgrzyn oraz krytyk literacki Konstanty Troczyński. Więźniów mordowano czwórkami.

Egzekucja z 27 maja 1942 r. i skala popełnionej zbrodni wstrząsnęła środowiskiem twórczym w okupowanej Polsce. To zorganizowany, z góry obmyślony nalot na kawiarnię, aresztowanie starych bywalców i wyniszczenie ostatniego publicznego skupiska inteligencji twórczej” – pisał redaktor konspiracyjnego „Miesięcznika Literackiego", Tadeusz Kwiatkowski.

Dla spragnionych wiedzy:

Czapski J. Józef Pankiewicz życie i dzieło wypowiedzi o sztuce, Lublin, 1992
Jaworska J. Nie wszystek umrę…Twórczość plastyczna Polaków w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych 1939-1945, Warszawa, 1975
Kesling K. A. Między Krakowem a Paryżem. Twórczość graficzna i malarska Jana Rubczaka, Warszawa, 2021
Krzetuska H. 15% abstrakcji, Wrocław, 1966
Kydryński J. Był potrzebny. O Ludwiku Pugecie, Kraków 1972
Księgi Pamięci, Transport Polaków do KL z Krakowa i innych miejscowości Polski
południowej 1940-1944, Warszawa-Oświęcim, 2002
Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających. Malarze, rzeźbiarze, graficy t. 9 red. Biernacka M. Warszawa, 2013

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Telefon

Adres


Ulica Tadeusza Rejtana 17
Warsaw
02-517

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00