14/09/2026
Kiedy „chcę” zamienia się w „muszę”…
To jeden z pierwszych sygnałów, po których poznaję, że zaczynam działać na rezerwie.
Nagle coraz więcej rzeczy robię nie dlatego, że chcę, ale dlatego, że muszę.
I wtedy zaczyna się cała lawina.
Mam mniej cierpliwości. Łatwiej się irytuję. Bywam mniej uważna i mniej serdeczna dla najbliższych. Zaczynam odkładać różne rzeczy na później, więc rośnie góra tego, co jest do zrobienia.
A ciało?
Też zaczyna mówić.
Pojawia się fizyczne zmęczenie. Wszystko wymaga większego wysiłku, bo zamiast współpracować ze swoim ciałem i głową, próbuję zmusić je do dalszego działania.
Dzisiaj coraz częściej potrafię już ten moment zauważyć i powiedzieć sobie:
Stop.
Chociaż – zupełnie po ludzku – czasami jeszcze próbuję troszeczkę docisnąć. 😉
Kiedy jednak naprawdę się zatrzymuję, najpierw odejmuję.
Odkładam pracę. Odkładam telefon i nadmiar bodźców. Jeśli mogę – kładę się na drzemkę. Włączam muzykę relaksacyjną albo mantry. Leżę. Czytam.
A jeśli jestem po dużym projekcie i mam taką możliwość, jadę do mojego miejsca mocy.
I czekam.
Nie na moment, w którym znowu powiem sobie: „No dobra, trzeba się brać do roboty”.
Czekam, aż znowu zacznie mi się chcieć.
I zawsze przychodzi taki moment.
Zaczynam tęsknić za tym, co robię. Pojawiają się nowe pomysły. Nowe koncepcje. Wraca ciekawość i ochota na działanie.
Ciało robi się lżejsze.
Znowu jest głodne działania.
I chyba właśnie dlatego coraz mniej wierzę w ciągłe „muszę”.
Bo życie nie jest nieskończone.
Są obok nas ludzie, dla których jesteśmy ważni. I ja chcę mieć dla nich energię. Chcę mieć zdrowie. Chcę być z nimi i być naprawdę obecna.
A kiedy zbyt długo żyjemy wyłącznie w trybie „muszę”, powoli się wypalamy. I zaczynamy gdzieś znikać – również dla tych, dla których chcemy być.
Dlatego może czasem warto zadać sobie jedno proste pytanie:
Czy ja jeszcze chcę…
czy już tylko muszę?
I jeśli odpowiedź brzmi „muszę” – może właśnie wtedy warto zatrzymać się na chwilę. 🍀💞
Agata Dąbrowska
Rozwój w Równowadze