02/07/2026
"Żadne urządzenie, żaden suplement i żaden protokół nie da Ci tego, czego tak naprawdę szukasz. Na Spitsbergenie i na Antarktydzie spotykałem ludzi po siedemdziesiątce, którzy mieli w sobie więcej żywotności niż wielu trzydziestolatków pilnujących każdego wskaźnika. Nie mieli zaawansowanych planów suplementacji ani najnowszych gadżetów. Mieli coś innego. Mieli jasność, po co rano otwierają oczy.
To właśnie ta wewnętrzna jasność, poczucie sensu, kierunku, „wewnętrznego bieguna” jest czymś, czego nie da się kupić ani zmierzyć. Można mieć idealne parametry snu i regeneracji, a i tak budzić się z uczuciem pustki. Można też mieć ciało już nie tak sprawne jak kiedyś, a mimo to wstawać z energią, bo wie się, po co się żyje.
Nie chodzi o to, żeby odrzucać dbałość o zdrowie. Chodzi o to, żeby nie pomylić środków z celem.
Bo na końcu to nie liczba lat się liczy. Liczy się to, czy w tych latach było coś, co naprawdę Cię prowadziło."
Dziękujemy panu Markowi Kamińskiemu za te słowa. To bardzo ważne. Dbanie o swoje ciało i jego sprawność jest ważne, to fakt. Ćwiczenia fizyczne, odpowiednia dieta, unikanie używek, nawodnienie, suplementacja to istotny filar zachowania zdrowia do późnych lat życia. Ale to nie wszystko. Człowiek to nie tylko ciało, to także coś czego nie widać: dusza, energia życia, emocje, psychika. Ważne jest abyś dbał/dbała i o tę sferę. Aby czuć po co się żyje, czemu codziennie otwiera się oczy i mówi "tak".
Są techniki, którymi chętnie się dzielimy, które mogą wspomóc właśnie tą sferę. Mamy także wokół siebie ludzi, którzy mogą wspomóc w procesie. Zachęcamy do odnalezienia swojego "dlaczego".
PS. Tak, możemy wskazać drogę, pokazać metody, nauczyć ich. Możemy wesprzeć. Nie zrobimy jednak "roboty" za kogoś.
Najlepszy biohacking świata nic Ci nie da, jeśli rano nie masz po co otworzyć oczu.
Cały świat mocno skupił się ostatnio na przedłużaniu życia. Suplementy, pomiary, protokoły, najnowsze technologie… I nie mam nic przeciwko temu, żeby dbać o ciało. Sam po powrocie z wypraw korzystam z pewnych rozwiązań, które pomagają mi się zregenerować.
Ale im więcej tego wszystkiego obserwuję, tym wyraźniej widzę jedną rzecz:
Żadne urządzenie, żaden suplement i żaden protokół nie da Ci tego, czego tak naprawdę szukasz. Na Spitsbergenie i na Antarktydzie spotykałem ludzi po siedemdziesiątce, którzy mieli w sobie więcej żywotności niż wielu trzydziestolatków pilnujących każdego wskaźnika. Nie mieli zaawansowanych planów suplementacji ani najnowszych gadżetów. Mieli coś innego. Mieli jasność, po co rano otwierają oczy.
To właśnie ta wewnętrzna jasność, poczucie sensu, kierunku, „wewnętrznego bieguna” jest czymś, czego nie da się kupić ani zmierzyć. Można mieć idealne parametry snu i regeneracji, a i tak budzić się z uczuciem pustki. Można też mieć ciało już nie tak sprawne jak kiedyś, a mimo to wstawać z energią, bo wie się, po co się żyje.
Nie chodzi o to, żeby odrzucać dbałość o zdrowie. Chodzi o to, żeby nie pomylić środków z celem.
Bo na końcu to nie liczba lat się liczy. Liczy się to, czy w tych latach było coś, co naprawdę Cię prowadziło.
A Ty?
Co sprawia, że Ty chcesz rano wstać z łóżka, niezależnie od tego ile masz lat?
Wasz,
Marek