31/12/2025
Dzień i noc piękna i dobra❤️
Myślę, że każdy z nas zna ten moment, kiedy coś w środku mówi bardzo cicho, ale wyraźnie:
„Nie chcę. To mnie zalewa. To mnie boli. To jest za dużo.”
A jednak…
Od lat uczono nas, że trzeba się dostosować.
Że „to tylko jeden wieczór”.
Że „inni mają frajdę”.
Że lepiej nie robić problemu i nie psuć nastroju.
Tymczasem Twoje „nie” może być tak samo pełne troski, jak Twoje „tak”.
Tak samo oparte na wartościach.
Tak samo potrzebne.
Dla wielu osób (i nie tylko osób) strzelanie w Sylwestra to nie jest zabawa.
To lęk w ciele.
To drżenie, dezorientacja, ucieczka.
To zwierzęta, dzieci, osoby wrażliwe sensorycznie, osoby po traumach – które nie mają gdzie „wyłączyć dźwięku”.
Dla mnie granice nie są czymś, co stawia się przeciwko innym.
To coś, co tworzy się dla siebie – by pozostać w kontakcie z tym, co ważne i by nie zgubić siebie w świecie, który głośno czegoś chce.
Granica wobec strzelania może być cicha.
Może nie mieć formy protestu ani kłótni.
Może brzmieć po prostu:
„Nie biorę w tym udziału.”
„Nie wspieram tego.”
„Wybieram spokój i troskę.”
Zatrzymaj się dziś na chwilę.
Zamknij oczy.
Poczuj swoje ciało.
I zapytaj:
– Co we mnie reaguje na ten hałas?
– Kogo lub co chcę ochronić?
– Jak wyglądałoby moje łagodne „nie”, wypowiedziane z obecnością, nie ze złością?
Może to „nie” nie będzie głośne.
Może będzie decyzją, gdzie spędzisz ten wieczór.
Może rozmową.
A może tylko wewnętrznym wyborem, który mówi:
„Moje wartości są ważne.”
Być może najdelikatniejsze „nie” to to, które dziś wypowiesz do siebie:
„Nie muszę się godzić na wszystko, co jest normą.”
„Nie muszę udawać, że mi to nie przeszkadza.”
„Mam prawo wybierać troskę.”
To nie jest sprzeciw wobec radości.
To jest ukłon w stronę życia – w jego bardziej wrażliwej formie.
Trzymam za nas kciuki,
byśmy z życzliwością stawiali swoje granice
i z tą samą życzliwością przyjmowali granice innych ❤️
Z czułością
Jola, Bolt i może TY dopiszesz się pod tym postem...